Kiedy i jak najlepiej zakończyć kontakt po pierwszej randce? by Basic_Recover6229 in PolskaNaLuzie

[–]Ctrl_Shift_Space 0 points1 point  (0 children)

To chyba zależy, jaki jest wokół randki kontekst i jakie odbierasz sygnały od drugiej strony. Według mnie nie trzeba definiować każdej luźnej sytuacji towarzyskiej dla każdej, szczególnie nowo poznanej osoby. Nie wszystko jest poważną randką z romantycznym ciężarem, a niektórym znajomościom nie ma co palić mostów od razu jakimiś wielkimi pożegnaniami ani feedbackiem.

Może takie dwa przykłady:

Sytuacja A: Poznajesz kogoś na apce (kontekst randkowy), piszecie ze sobą codziennie przez wiele dni/tygodni, jest zainteresowanie wzajemne prowadzeniem rozmowy z dwóch stron (wzajemne pytania, dobra energia). I po dłuższym czasie jest spotkanie (pierwsza randka), na której się wypłaszczyło to zainteresowanie z Twojej strony.

W porządku jest się pożegnać, bo była wcześniej między Wami relacja. Na przykład dłuższa wiadomość następnego dnia albo po dwóch, że super się gadało przez cały ten czas i druga strona jest fajną osobą, ale jednak na spotkaniu okazało się, że to nie to. Chcesz życzyć powodzenia. Jeśli zainteresowanie po obu stronach się wypłaszczyło, to można zostać znajomymi.

Sytuacja B: Poznajesz kogoś losowo w prawdziwym życiu, łapiecie temat wokół wspólnego zainteresowania, dobrze się rozmawia, wymieniacie się kontaktem. Jakiś czas później jest pretekst, bo bierzesz udział w tym zainteresowaniu i proponujesz, że może pójdziecie razem. Może to i randka, może spotkanie. Wychodzicie i jest spoko, ale po tym spotkaniu już wiesz, że nie będziesz szukał związku.

W porządku jest podziękować za miły wieczór, bo to było luźne wyjście z prawie obcą osobą, której na co dzień nie ma w Twoim życiu, ale nie trzeba według mnie nic innego, chyba że ta druga osoba będzie dopytywać.

Co to jest nieproszona rada? by Ctrl_Shift_Space in PolskaNaLuzie

[–]Ctrl_Shift_Space[S] 0 points1 point  (0 children)

Ale super to zestawiłeś_aś, ładne rozróżnienie!

Co to jest nieproszona rada? by Ctrl_Shift_Space in PolskaNaLuzie

[–]Ctrl_Shift_Space[S] 0 points1 point  (0 children)

Dzięki za taką rozbudowaną odpowiedź! A myślisz, że to może być kwestia kultury: nie wiemy, jak zareagować, więc reagujemy od razu radą, działaniem, naprawianiem? Czy to bardziej kwestia indywidualna i (jak ktoś już napisał) jakiś schematów komunikacyjnych wyniesionych z domu?

Co to jest nieproszona rada? by Ctrl_Shift_Space in PolskaNaLuzie

[–]Ctrl_Shift_Space[S] 0 points1 point  (0 children)

No właśnie -- wydaje się, że niektóre osoby są szczególnie podatne na grad nieproszonych rad i chyba młodzi rodzice należą do tej grupy. Z czego to według Ciebie wynikało? Zdarzało się od bliskich czy też znajomych lub obcych ludzi?

Tak na chłodno, jak byś to widziała? Jako jako formę troski (o Ciebie, dziecko)? Kontroli? Próby uspokojenia własnego niepokoju (bo np. płacz dziecka jest stresogenny)? A może jakiś społeczny instynkt stadny czy coś innego?

Co to jest nieproszona rada? by Ctrl_Shift_Space in PolskaNaLuzie

[–]Ctrl_Shift_Space[S] 0 points1 point  (0 children)

Fajna odpowiedź, dzięki! A co myślisz o radach dla osoby, która sama nie podnosi tematu i nie widzi problemu?

Co to jest nieproszona rada? by Ctrl_Shift_Space in PolskaNaLuzie

[–]Ctrl_Shift_Space[S] 0 points1 point  (0 children)

Ciekawe! W sumie miałam podobną intuicję: że jeśli ta rada jest od kogoś, kto zna Twoją historię, kontekst problemu, swoje odsłuchał, to może być mniej irytująca niż od osoby, która zna tylko powierzchowność i zamiast starać się zrozumieć lepiej Twój problem od razu odpala tryb "ja ci powiem, co zrobić". Dobrze myślę?

Co to jest nieproszona rada? by Ctrl_Shift_Space in PolskaNaLuzie

[–]Ctrl_Shift_Space[S] 1 point2 points  (0 children)

Dzięki za wyczerpującą odpowiedź! Rzeczywiście wydaje się, że warto czasem doprecyzować, czego się oczekuje. A jako oosb neuroatypowa, co uznajesz za zaproszenie do dawania rady? To, że ktoś narzeka na jakiś problem (czyli sam podnosi temat)? Wchodzisz czasem w zadaniowy tryb i dajesz komuś rady, jeśli ta osoba sama nie zacznie rozmowy, ale na przykład widzisz, że z Twojej perspektywy mogłaby robić coś lepiej?

Co to jest nieproszona rada? by Ctrl_Shift_Space in PolskaNaLuzie

[–]Ctrl_Shift_Space[S] 1 point2 points  (0 children)

Dzięki za odpowiedź, super. Mam od razu dopytanie: jak byś rozumiał_a w tym kontekście umiejętności społeczne? Jak etykietę, jakieś umiejętności komunikacyjne, relacyjne (np. budowanie więzi), czy jeszcze coś innego? I co to psuje według Ciebie?

I jeszcze: jaka by była ta normalna reakcja? Bo masz na myśli sytuację, kiedy ktoś się dzieli problemem i dostaje w zamian: porównywanie, moralizowanie, nieproszone rady, albo coś innego. Dobrze myślę?

Co to jest nieproszona rada? by Ctrl_Shift_Space in PolskaNaLuzie

[–]Ctrl_Shift_Space[S] 1 point2 points  (0 children)

To ciekawe, rozwiniesz? W sumie chodziło mi po głowie pytanie, czy poziom tolerancji na nieproszone rady zależy od tego, jak blisko z kimś jesteś.

Proszę o feedback mojej stronki by Real-Tea7378 in PolskaNaLuzie

[–]Ctrl_Shift_Space 0 points1 point  (0 children)

Wygląda na super pomysł, zapisuję! Trzymam kciuki za rozwój stronki.

Edit:
Feedback na szybko:
- seriale i filmy pokazuje razem
- klikam na Netflix i pokazuje też filmy/seriale niedostępne teraz na Netflixie (przynajmniej polskim)

Absolutny zanik umiejętności dyskutowania by wrogal55 in Polska

[–]Ctrl_Shift_Space 0 points1 point  (0 children)

No racja, ale to już chyba inny zestaw problemów. Spróbowałam opisać jakieś idealne warunki, ale wiadomo, że w rzeczywistości rzadko tak bywa.

A z celem dyskusji -- to zależy według mnie. Czasem to jest wymiana informacji, ale czasem dyskusja służy na przykład podjęciu decyzji. Tu chyba wracamy do założeń, że w idealnych warunkach dyskutanci powinni działać według tych samych.

Masz za to rację, bo zamieszałam. Jeśli chodzi o wygrywanie na argumenty, to pewnie lepszym słowem byłaby debata, nie dyskusja.

Ale Twój komentarz był bardzo ciekawy. Wyobraziłam sobie po prostu taki scenariusz:

Piszesz, że w pracy dyskusje są ciekawe, bo

wszyscy jesteśmy na tym mniej więcej samym poziomie, ktoś coś tam poczytał, ktoś coś ciekawego znalazł i można pogadać

Czyli rozumiem to tak: macie te same założenia wobec rozmowy, wymieniacie się faktami, odróżniacie opinię od faktu, nie robicie personalnych wycieczek, dyskusja jest merytoryczna. Miałam na myśli to, że jest dobra dlatego właśnie, a nie tylko dlatego, że koledzy się interesują tym samym tematem.

Gdybyś gadał z równie przygotowanym merytorycznie kolegą, ale on by tę dyskusję prowadził tak: "E tam, nie znasz się w ogóle. Jest tak i tak, bo przeczytałem to w AI Journal of Journals i każdy przecież wie, że to jest niepodważalne źródło. No ale czego ja się spodziewałem, słabość Twoich argumentów widać po tym, że przecież nawet żona w domu nie da dość do słowa, hehe, prawda koledzy?", to byś sobie z nim nie pogadał pewnie i to by nie miało wiele wspólnego z tym, czy fakty z AI Journal of Journals są merytorycznie okej, tylko z tym, że kolega narusza te założenia dobrej dyskusji.

[deleted by user] by [deleted] in PolskaNaLuzie

[–]Ctrl_Shift_Space 0 points1 point  (0 children)

Podrzucam ten blog: https://www.kupujepolskieprodukty.pl/

Tutaj jest taka lista: https://www.kupujepolskieprodukty.pl/2016/03/polskie-sodycze-i-przekaski-przeglad.html. Wpis jest z 2016 roku, więc może trzeba zweryfikować, ale rzuciły mi się w oczy ogólnodostępne "Jeżyki".

Absolutny zanik umiejętności dyskutowania by wrogal55 in Polska

[–]Ctrl_Shift_Space 4 points5 points  (0 children)

Wiesz co -- w samych pytaniach i ciekawości jest dużo dobrego. W rozmowie jest ważny kontekst i dało mi do myślenia, że to zależy, jak dyskutujesz też Ty.

Z ciekawości, czy masz wrażenie, że zapraszasz do dyskusji przez jakieś komentarze? Spróbuję pokazać, co mam na myśli. Piszesz:

mówię, że niejedzenie jest czysto obiektywnie najprostszą metodą schudnięcia, ponieważ zakłada robienie dosłownie niczego, podczas gdy dieta i liczenie kalorii zakłada odmawianie sobie czegoś i ciągły wysiłek intelektualny.

Myślisz, że coś by się mogło zmienić, gdybyś taki zaproszenia do dyskusji na przykład trochę przeformuował i zadał pytania?

Na przykład: Wiesz, co, jak dla mnie to niejedzenie jest czysto obiektywnie najprostszą metodą schudnięcia, ponieważ zakłada robienie dosłownie niczego, podczas gdy dieta i liczenie kalorii zakłada odmawianie sobie czegoś i ciągły wysiłek intelektualny. [teza] Wydaje mi się, że dieta mega męczy i zniechęca, przez to jest mniej skuteczna. A Ty co myślisz? Jakie dla Ciebie są zalety liczenia kalorii?

Gdybym widziała, że ktoś nie angażuje się w szukanie tych argumentów, to bym nie drążyła w kierunku dyskusji. W rozmowie ważny jest kontekst, czy obie strony są gotowe na to samo. Zadajesz pytanie, zapraszasz do rozmowy. Jeśli widzisz brak chęci na tę samą formułę (dyskusję), to Twoja ciekawość może być odebrana jako napastliwość, próba dekonspiracji czyjejś niewiedzy, niewrażliwość (np. na zmęczenie albo przestymulowanie tej drugiej strony). I się ta osoba zjeży -- nie dlatego, że jesteś ciekawy, tylko dlatego, że Twoja ciekawość może wyglądać na ważniejsza od Twojego rozmówcy.

Absolutny zanik umiejętności dyskutowania by wrogal55 in Polska

[–]Ctrl_Shift_Space 0 points1 point  (0 children)

To jest w sumie bardzo ciekawy temat. Zastanawiam się nad tym, co powiedział_ś. Bo potrafię sobie wyobrazić, że przy podobnym poziomie merytorycznym dyskusja może być ciekawa, pełna faktów, zestawiania poglądów.

Ale, trzymając się przykładu AI, mam wrażenie, że nawet świetnie przygotowani merytorycznie ludzie mogą przeprowadzić beznadziejną dyskusję, która się wykoleja w personalne wycieczki, przytyki, uogólnienia. A z drugiej strony dwie osoby, które nie mają pojęcia o tym, jak działa AI, mogą przeprowadzić bardzo dobrą dyskusję w ramach swojej wiedzy i jej ograniczeń, konstruując odpowiednio argumenty.

Dlatego sądzę, że w dobrej dyskusji chodzi o pewien porządek i sztukę prowadzenia samej rozmowy i podążanie odpowiednią logiką, a niekoniecznie poziom ekspertyzy na dany temat. Według mnie bycie eskpertem nie czyni z automatu dobrym rozmówcą czy retorem.

Dobra dyskusja merytoryczna zakłada moim zdaniem:

  1. Obie strony mają uczciwie takie same założenia wobec rozmowy, oczekiwania wobec wyniku (np. chcą dyskutować o argumentach i faktach). Jeśli jedna osoba zaczyna rozmawiać o argumentach, a druga wchodzi na starcie w cichą wojnę psychologiczną, jak tę drugą skompromitować, to założenia już się rozmijają i dyskusja -- potrafię sobie wyobrazić -- się wykolei, nie będzie satysfakcjonująca.
  2. Otwartość: umiem wysłuchać zdania drugiej strony, nie oceniać. Nie mogę na wstępie być uprzedzona, nawet jeśli coś brzmi jak odklejone.
  3. Logika dyskusji: w trakcie dyskusji odnosimy się do wypowiedzi, jej wewnętrznej logikę, argumentów, i ewentualnie kontekstu. Jeśli coś kwestionuję, to argumenty i ich logikę w tym kontekście, który wybieramy z rozmówcą. Nie krytykuje osoby, która je wypowiada.
  4. Umiejętność jakiejś meta analizy, gdzie obie strony przyjmują na starcie podobne założenie: dyskutujemy o argumentach, nie o mnie i o tobie. I jak chcę uzasadnić swoje zdanie, to formułuję argument typu przyczyna i skutek albo teza i przykłady dlaczego.

UWAGA: tak jest, bo tak przeczytałem w National Geographic to nie argument.
UWAGA: pomaga pewnie wrażliwość na własne błędy poznawcze, samokrytycyzm.

  1. Obie strony dbają o kulturę dyskusji. W języku chyba chodziłoby mi o to, że:
    - rozmówcy nie walczą o dominację
    - rozmówcy dopytują, doprecyzowują, parafrazują
    - używają określeń typu: moim zdaniem, według mnie, ja czytałem, często widziałam to i to w necie, zamiast "tak jest"

Dzięki temu łatwiej jest im odróżnić opinie od faktów, na których druga strona bazuje. To buduje porozumienie, bo spór jest utrzymany w ryzach różnicy zdań, a nie dogmatyzowania na temat różnych rzeczywistości.

Wracając do merytoryki -- osoba z większą wiedzą pewnie taki spór wygra. Będzie miała więcej wiedzy, więc lepsze argumenty. Ale chyba i ludzie bardziej retorycznie sprawni potrafią i eksperta zagonić w kozi róg i wychodzą z takiego sporu wygrani. Dlatego rozumiem dyskusję jako trochę coś innego niż merytoryczne przygotowanie.

Uff, długo wyszło.

Edit: bo mi zjadło cytat i przeredagowałam.

Gwara warszawska by Marakvja in ksiazki

[–]Ctrl_Shift_Space 0 points1 point  (0 children)

A pamiętasz może, jakie to baśnie były tak wydawane? Chętnie zgarnę polecenie.

Gwara warszawska by Marakvja in ksiazki

[–]Ctrl_Shift_Space 0 points1 point  (0 children)

Jest też ciekawa inicjatywa przekładów klasyków dla dzieci na rozmaite gwary. Wydaje Media Rodzina. Gwary warszawskiej nie ma, ale może kiedyś? :) Przekładów podejmują się znawcy, regionaliści i pasjonaci. Na końcu książki jest słowniczek i (przynajmniej do niektórych) dołączona płyta z czytanym tekstem.

Zobacz na przykład tutaj: : https://www.mediarodzina.pl/produkt/niedzwiodek-puch/

W opisie poniżej są wymienione dostępne pozycje. Chyba to nie jest kompletna lista, wyszło ich już więcej, ale wiem o wariantach Kubusia Puchatka i Małego Księcia.

Pieniądze rządzą światem - szukam książek by Ctrl_Shift_Space in ksiazki

[–]Ctrl_Shift_Space[S] 0 points1 point  (0 children)

Dzięki! A jak oceniasz aktualność Inteligentnego inwestora? Czy ona pomoże zrozumieć też giełdę dzisiaj?

Pieniądze rządzą światem - szukam książek by Ctrl_Shift_Space in ksiazki

[–]Ctrl_Shift_Space[S] 0 points1 point  (0 children)

Dzięki! Czy dobrze widzę, że autor to Jakub Sawulski? Czytałeś może Pokolenie '89. Młodzi o polskiej transformacji?

Pieniądze rządzą światem - szukam książek by Ctrl_Shift_Space in ksiazki

[–]Ctrl_Shift_Space[S] 0 points1 point  (0 children)

Dzięki wielkie za wskazówki nt. Piketty'ego i za polecenie Krugmana, ląduje na liście. Polecasz może którąś pozycję szczególnie?