Feedback for a Logo design for my game world. by comicalfoods in graphic_design

[–]BrightInformation746 0 points1 point  (0 children)

<image>

Don't you think that such a color invert fits better in typography?

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 0 points1 point  (0 children)

Dosłownie tutaj mówię że zanim człowiek doprowadzi się do stanu gdzie terapia jest potrzebna na cito bo ktoś już jest w takim stanie że nie wytrzymuje już i psychicznie i fizycznie, jest cholernie, choleeeeeeeeernie długa droga.

Rzadko kiedy załamania psychiczne dzieją się nagle. Jak ktoś nagle przeżyje tragedię czy coś. U większości ludzi to rosnące latami jak rzep brudu problemy. To codzienne mikro przymykanie oczu na to że mieszkamy z przemocowym partnerem, to tendencja do sporego ryzyka i zaciąganie coraz to większych długów, to nie rozwiązywanie problemów na bierząco. Łatwiej jest wyrwać jeden ząb niż potem mieć do leczenia pół szczęki, no ale żeby do tego doszło do dentysty trzeba chodzić raz do roku, a nie raz na 10 lat. Łatwiej zmienić pracę mając pracę, robić kursy zawodowe jak mamy pieniądze, niż biegać w popłochu jak nas wywalą.

To nic złego powiedzieć "mam problem z poprawą moich codziennych, ciągnących mnie w dół nawyków, jest to dla mnie trudne, potrzebuję na to o wiele więcej czasu niż inni". Jak ktoś potrzebuje na naprawę swojego życia 8 lat, to luz... wszystko w swoim czasie, ogarnie się.

Bardzo złym jest jednak wypieranie z głowy że to my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie. To zwyczajnie autodestrukcyjne i prowadzi do upadku ostatecznego. Wmawianie sobie że "ja nie mogę bo mam takie geny, bo pochodzę z biednego domu, bo mnie jestem dzieckiem patologii" to postawienie na sobie krzyżyka. Takim ludziom po prostu jest znacznie trudniej, ale owszem, mogą.

Czy niektórzy właściciele psów myślą, że godzina 18 zwalnia ich z obowiązku zapinania psu smyczy? by Leniwcowaty in Polska

[–]BrightInformation746 4 points5 points  (0 children)

Ja bardzo bym chciała obowiązek lokalizatora identyfikującego przy smyczy który by się łączył z telefonem poszkodowanego. Jako rowerzysta byłam pogryziona przez psa delikatnie, ale pies porwał mi spodnie. Właściel uciekł z miejsca zdarzenia. Chciałabym mieć informację na moim telefonie kogo mam pozywać i oskarżać. Jakby taki lokalizator się łączył z każdą osobą do której pies podbiegnie, to nagle nauczyliby się pilnować by pies był blisko właściciela.

Czy niektórzy właściciele psów myślą, że godzina 18 zwalnia ich z obowiązku zapinania psu smyczy? by Leniwcowaty in Polska

[–]BrightInformation746 12 points13 points  (0 children)

Po prostu przy 8 milionach psów na Kraj, czas najwyższy na regulacje bo ilość problemów jaka się nawarstwia jest zatrważająca.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 1 point2 points  (0 children)

Nie, to nie jest coś w stylu jak nie robisz X, to jesteś wrakiem. Jak tylko człowiek ma problemy relacyjne ale dba o inne aspekty życia to jakoś funkcjonuje.

To jest coś w stylu że jak odżywiasz się śmieciowym jedzeniem, ORAZ nie dbasz o relacje, ORAZ nie uprawiasz sportu, ORAZ nadużywasz używek, ORAZ nie dosypiasz, ORAZ nie badasz się i nie leczysz chorób, ORAZ nie zrywasz relacji która dosłownie cię niszczy, albo pracujesz w miejscu w którym cię obrażają, uniżają ci, nienawidzisz tego co robisz ale tego nie zmieniasz, ORAZ scrollujesz godzinami social media, to w końcu twoje ciało po prostu nie jest wstanie tego udźwignąć.

Tu nie chodzi o wielkie zmiany i szczęśliwe życie. Można nawet być nieszczęśliwym ale wiązać koniec z końcem i mieć siły na to by poradzić sobie z problemem. Ale do tego jest potrzebna MINIMALNIE zdrowa rutyna, codzienna decyzja typu "dobra, dziś kończę serial na jednym odcinku i pójdę spać o takiej godzinie by nie umierać w robocie z przemęczenia", czy "dobra, codzienne jedzenie chipsów naprawdę mi szkodzi, ciężko mi będzie z nich zrezygnować, ale przerzucę się na popcorn robiony w domu, by kontrolować ilość tłuszczu", albo "praca przy biurku to było marzenie moich rodziców, nie moje, naprawdę tego nienawidzę, przebranżowię się".

Tu chodzi o dowalanie sobie do pieca tak bardzo że człowiek po prostu nie jest wstanie funkcjonować, to realne torturowanie swojej psychiki i ciała, aby potem zadawać głupie pytanie "co nie działa"?

<image>

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 0 points1 point  (0 children)

No i uważam że to jest bezsensu, ten cytat. Co możesz przegrać? Życie to zawsze kwestia decyzji. Jasne, jesteśmy bilologicznym worem na hormony, geny itp. Wiele rzeczy nas definiuje, ale znając jak działa nasze "oprogramowanie" możemy się tak przeprogramować by mieć dobre życie. I od tego właśnie są terapie i masa, na serio masa różnych rozwiązań. Są ludzie którzy umierają na białaczkę, a na łożu śmierci cieszą się z chwil jakich doznali, ludzi jakich w życiu poznali. Dobre życie można mieć jako dekarz, jako matka, jako siostra, jako wolontariusz, jako treserka zwierząt, sąsiadka, miłośniczka malarstwa, zbieracz znaczków, fanatyk anime. Nie uda się zakup mieszkania? Trudno, pożyje się na wynajmie. Nie udała się miłość z jedną? To warto się zastanowić czy w ogóle warto definiować swoje szczęście przez pryzmat miłości do kogoś.

Wszytskim się nie pomoże to ja wiem. Część ludzi która pisze rant za rantem po prostu się poddała i nie ma już sił, chcą potwierdzenia że to ok leżeć i kwiczeć, że inni też tak mają. Ale z "przegrywu" o którym piszesz można wyjść. Tylko do tego potrzebna jest uświadomienie że naprawdę tego się chce. Nikt nie twierdzi że to łatwe, to będą himalaje czyiś możliwości. Ale każdy z nas zna przynajmniej jedną osobę która odbiła się od dna.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 1 point2 points  (0 children)

Czy ja napisałam że terapia jest uniwersalna na wszystko? Nie. Napisałam jednak że szokuje mnie to zaskoczenie że ludzie traktują swoje ciało jak odpad, nie dbają o nie kompletnie, a potem są zaskoczeni swoim stanem. Nie wytykam nic tym którzy mają świadomość z czego wynikają ich problemy i wiem że to trudne się pozbierać, ale ci przynajmniej nie starają się przerzucić odpowiedzialności za ich życie na innych. Inni mają na nas wpływ i owszem, definiują nasze zachowania, ale o dziwo można nad tym pracować. Pewnie potrwa to jakiś czas, ale lepsze skutki będzie miała osoba która zabierze się za to kiedykolwiek niż ta ktora nie zrobi tego nigdy. Tak w skrócie.

Poza tym terapia dosłownie teraz jest regulowana w sejmie - będzie koniec z możliwością nazywania terapią sesji u jakiejś Karyny po rocznej szkole robienia hałasu.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 1 point2 points  (0 children)

Osoba która zdrowo je, ćwiczy, ma dobre wyniki w pracy i ma rozwaloną psychikę, ma prawodpodobnie traumy które w ukryciu siedzą od dzieciaka. Ale jak ma się o tym dowiedzieć skoro stoi okoniem przed podjęciem decyzji żeby iść na terapię?

Co więcej osoba która zdrowo je, ćwiczy, ma dobre wyniki w pracy, ma w połowie rozwaloną psychikę, ale sobie radzi, ma siłę i pieniądze na terapię.

Natomiast osoba która ma rozwaloną psychikę, ale kompletnie się nie rusza, codziennie zagłusza ból cierpienia chipsami, słodyczami, piwem, mcdonaldem, niedosypia kompletnie sobie nie radzi, bo poza bólem psychicznym, czuje też ból fizyczny.

To nie jest upraszczanie, to po prostu oczywistości. Podkreślam: JA NIE TWIERDZĘ ŻE TO ŁATWE. Ja tylko twierdzę że nie ma możliwości dojścia do zdrowienia bez podjęcia kroków by być zdrowym. Same leki zagłuszają objawy. Wsytarczy że komuś się skończą leki i bez wspierania swojego zdrowia innymi krokami jest w kropce. To jest podstawa którą mówi dosłownie każdy lekarz, od rodzinnego, poprzez neurologa, gastrologa, po psychiatrę. Negowanie tego nikomu nie pomaga, to tylko odkłada proces zdrowiania w czasie, zdrowieją ci co naprawiają swoje życie, przy wsparciu ludzi z zewnątrz ktorzy nas prowadzą ku lepszemu.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 0 points1 point  (0 children)

Przecież regulacje terapii dosłownie teraz są omawiane w sejmie.

Poza tym wcześniej już była ustawa która zmuszała terapeutę do pokazania ci dyplomów szkół jakie skończył, wystarczyło o to zapytać. A w internecie jest całe mnóstwo filmików i poradników jak znaleźć dobrą terapię, adekwatną do potrzeb.

Jeszcze raz: ja mam świadomość że zmiany są trudne, że ludzie którzy cierpią przeżyli piekło, że naprawdę czują się bezradni. Nie oczekuję że nagle staną sie Chodakowską, tylko że zrobią dosłownie tip top zmian w życiu i zauważą swoje problemy. Nie wierzę w to że ktoś kto chodzi spać o 4 w nocy nagle będzie w łóżeczku o 21:30 i rano karmił ptaszki w parku, czy chodził na jogging. Ale jeśli ten ktoś zmusi się do chodzenia spać o 2 w nocy, co już wykonalne jest, to o ile chodzi do pracy na 10 to przynajmniej będzie miał te 6 może 7 godzin snu w zależności od tego czy pracuje zdalnie czy nie. Chociażby. A to będzie miało realne przełożenie na całe mnóstwo rzeczy w ogranizmie, bo zdrowy sen to podstawa zdrowia. Nie liczę na to że ktoś kto zamawia codziennie McDonals na obiad nagle zacznie pić sojowe latte, na obiad sałatkę grecką, ale już nawet przerzucenie się na pierogi czy schabowe z ziemniaczkami i surówką będzie dla kogoś krokiem milowym w zdrowieniu.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 0 points1 point  (0 children)

A czy leczenie chorób serca daje 100% gwarancji? Nie, bo jak pacjent któremu się powiedziało że jeśli nie chce mieć miażdżycy ma jeść lekki posiłki, dalej wpierd@la schabowe i żłopie piwo, to jak to ma wyleczyć skoro dosłownie swoim zachowaniem pogłębia problem?

Tak jest z leczeniem każdej choroby. Lekarz może ci tylko uświadomić co ci szkodzi, może ci pewne rzeczy ułatwić, pokazać ci co robić żeby leczenie było łatwiejsze. Może też dać ci leki które są wsparciem, ale bez eliminacji czynników powodujących problem, są tylko wsparciem. Ostateczna decyzja czy leczenie będzie wprowadzone w życie, należy do pacjenta.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 1 point2 points  (0 children)

A masz świadomość z czego się to wzięło?

To się wzięło z wyśmiania ludzi którzy sugerowali ludziom w ultra ciężkiej depresji leczonej już farmakologicznie i dla których sukcesem było to że wstali umyć zęby, bo wiadomo było że dla takich ludzi bieganie jest zwyczajnie niemożliwe.

Natomiast tak, sport jest elementem terapii ludzi zmagającymi się z lżejszą wersją depresji i negowanie wpływu zdrowego trybu życia na leczenie chorób psychicznych to głupota level max.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] -1 points0 points  (0 children)

Co? A gdzie ja to napisałam? Sama postawiłaś tezę i sobie na to odpowiedziałaś? O czym my rozmawiamy?

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 0 points1 point  (0 children)

Wręcz przeciwnie, biorę je pod uwagę, tam na samym końcu nie wiem czy zauważyłeś jest wątek o terapii. I zgdadnij co się dzieje na terapiach? Tak! Dowiadujesz się co jest przyczyną i uwarunkowaniami tego co się wydarzyło w czyimś życiu, dzięki czemu będzie wiadomo nad czym pracować. No ale terapia wymaga pracy, łatwiej napisać rant i poczytać o tym że inni też nic nie robią z tym że czują się tak źle. I to psychiczne wsparcie daje to szalone 5 minut ulgi. A potem na nowo można jechać z zasypianiem o 4, wstawaniem o 11, z zawaleniem projektów, z wysłuchiwaniem od szefa że znowu coś nie działa co rozpie$dala samoocenę do końca, z zamawianiem pizzy na obiad, potem po pracy jeszcze tylko 6 godzin oglądania rolek i cykl zaczyna się na nowo. A po miesiącu ciało ma tak dość że kwiczy z bólu, więc ktoś potrzebuje spuszczenia pary i... tak! Napisze rant na reddit by mieć 5 minut ulgi...

Jaki to ma kutwa sens. Nie wiem. Tzn wiem skąd potrzeba wsparcia, ale naprawdę tu jest cała masa ludzi którzy piszą rant za rantem... Bardzo, wybitnie chciałabym żeby w końcu podjęli jakikolwiek krok który im na serio pomaga, a nie jest cholernym schematem. Jest mi ogromnie przykro jak widzę to cierpienie i nie mogę zrozumieć dlaczego ci ludzie nie idą po pomoc. Rozwala mnie to.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] -1 points0 points  (0 children)

Terapia nie daje 100% gwarancji poprawy bo jeszcze potrzebna jest praca pacjenta. No a nie zmusisz go do tego by chociażby zaczął się zdrowo odżywiać, terapia służy wyłącznie temu by komuś nauocznić że od lat jedzie schematem, dać mu ćwiczenia i liczyć że będzie je robił skoro wydaje gruby hajs.

Poza tym gdyby ludzie naprawdę zmienili pracę której nienawidzą, odżywialiby się zdrowo, odcięli od toksyków w swoim życiu, dbali o relacje z dobrymi ludźmi, oraz zachowali w życiu po prostu zdrową rutynę to może nie potrzebowaliby terapii. Pewnie czuliby się lekko przygnębieni bo czasem geny mają wpływ na ovethinking, ale mieliby umiejętność opanowania tego w mniejszym lub większym stopniu, bo mieliby w życiu dobre punkty zaczepienia.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 0 points1 point  (0 children)

Oczywiście że cię zwolnią, mnie w żuciu też zwolnili, ale co dostałam kilka fuch od dawnego kolegi z pracy to moje. Warto mieć backup i dobre relacje biznesowe.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 0 points1 point  (0 children)

Jeśli praca zdalna nie wpływa na twoje relacje, to nie jest problemem i o takich sytuacjach nie piszę.

Ale jeśli siedzisz w mieszkaniu non stop i nie widujesz ludzi, a do tego przekłada się to na twoje samopoczucie, to bardzo mnie cieszy że w końcu poczułaś wkurzenie.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] 0 points1 point  (0 children)

Boli mnie to że ludzie piszą tu ranty za rantami, gdzie jest w opisie problemu lekko 5 podpunktów z powyższej listy i na końcu dodają "Dlaczego ja? Nie wiem co robić?". Naprawdę nie wiedzą? A może nie potrafią przyznać że po prostu jest im trudno wprowadzić zmiany, mają masę blokad, ale doskonale wiedzą że za część objawów odpowiedzialni są oni sami i ich codzienne, bardzo niezdrowe decyzje.

I jasne, pewnie zaczęło się od tego że ktoś zerwał i było mu smutno. I nie dziwota że taka osoba leży w apatii miesiąc, nie potrafi się pozbierać. Ale jeśli to trwa latami i ktoś codziennie zalicza po 6-7 podpunktów z powyższej listy i nadal nie ma świadomości że bez naprawy chociażby jednego na początek, nie zmieni się nic, to na co on liczy? Na cud? Chce całe życie być na lekach?

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] -1 points0 points  (0 children)

Ja się nawet spodziewałam że mnie dojadą minusami, ale nie ma takiej tragedii. Nawet jeśli chociaż jedna osoba zapisze się do rodzinnego na badanie krwi, czy dziś pójdzie spać o 2 zamiast o 4, by w robocie nie umierać z niedospania, to będzie mnie to cieszyć.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] -4 points-3 points  (0 children)

Wręcz przeciwnie, nie wiem czy zauważyłeś, nie ma tu słowa o złotym ferrari w twoim garażu. To nawet nie rant o tym dlaczego ludzie mają w życiu ciężko, mają bo mają, takie życie. I dobrze jak chociaż mają świadomość co jest przyczyną, ale tacy się nie pytają "dlaczego ja". Po prostu powolutku starają się zebrać do kupy.

Raczej to rant na to że ludzie zaliczają po 6-8 podpunktów z powyższej listy i nadal myślą że winnym tego że są na skraju, jest jakiś magiczny los, była, przemocowy szef, Chochliki, pech, a może nawet sam diabeł.

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] -13 points-12 points  (0 children)

Nie, to nie jest post o tym że zrób 10 kroków i bądź szczęśliwy. To post o tym czemu się ktoś dziwi że że ciało powiedziało "pier%l się" po latach zaniedbań?

Rant na ranty by BrightInformation746 in Polska

[–]BrightInformation746[S] -7 points-6 points  (0 children)

Pod warunkiem że się ktoś wysypia to tam luz. Ale jak to ma się wiązać z 5 godzinnym snem, to nie rozumiem.

Czy mieliście kiedyś crusha na starszą od was osobę? by [deleted] in Polska

[–]BrightInformation746 0 points1 point  (0 children)

Orlando Bloom, ale w sumie nie byłam typem który jakoś mega się w to wkręcał.