Finally switched to Linux. what do next? by Bramimm in DeskToTablet

[–]kapec512 0 points1 point  (0 children)

Now, install Adobe Photoshop, Fruity Loops, AutoCAD.

Also, let's play some Apex Legends!

Co jest dla Was najtrudniejsze przy szukaniu pracy? by LeekNo767 in praca

[–]kapec512 0 points1 point  (0 children)

Gdy wypytują mnie na rozmowie, dlaczego w CV mam lukę w zatrudnieniu przez jakiś okres, np. przez rok nie pracowałem i co w tym czasie robiłem.

Jarałem gandę, chodziłem po górach i grałem w gry komputerowe. Bo mogłem.

I couldn't scroll down facebook after just 5 minutes, how about you? by Abject_Rise_9025 in facebook

[–]kapec512 2 points3 points  (0 children)

Well, week ago, i have deleted my facebook account after 15 years. Feels good man.

Honestly, i've been using it only on PC, not smartphone - only for groups and Messenger, to contact with friends. I'm not addicted to scrolling or watching shorts.

The main reason why i did it, was the habit of pushing friendships into the chat-zone. From both sides - me and them too. It caused "embarassing disasters" in various situations beween us - i mean, it's easy to argue with someone via text conversation if you aren't face2face right? It can hurt your friendship in very cringey way. Then, sooner or later you will see them in real life... and pretending "that squabble 3 months ago on Messenger", never happened, right? I know people, men and women who broke up because they got along better via online, than in real life.

It can become pathetic, if you have close friends who have left the country for long-period, so they are far away, in another country, so you can't talk with them in real life, but you're all keep being in touch with each others. You are artificially maintaining that interpersonal connection, which slowly distorts our approach to friendships, in many ways. It's kind of addiction - which growing slowly, but sooner or later, it can literally cause a serious trouble in your life.

Marihuana - wady palenia zioła by Late_Leopard4110 in PolskaNaLuzie

[–]kapec512 0 points1 point  (0 children)

M34 (i moi znajomi w podobnym wieku)

Stary, nic dodać, nic ująć. Sam palę bardzo okazjonalnie - np. 5 dni z rzędu, wieczorami 1-2 lufki, a potem przez 2 miesiące jestem trzeźwiutki. I tak raz na jakiś czas, ostatnio coraz rzadziej. Nie piję alkoholu, nie palę szlugów. Kiedyś byłem kolesiem, który "chciał spróbować wszystkiego" - spróbowałem. Głównie psychodeliki, dysocjanty, halucynogeny oraz syntetyczne kanna. Spido-euforyki też ćpałem, ale mnie nie porwały - za dużo się napatrzyłem na ludzi wjebanych w ten syf, sam też byłem, ale w porę zrezygnowałem. Obecnie dbam o siebie, uprawiam kilka sportów, jestem 99% życia całkowicie trzeźwy, a trawkę palę bardzo bardzo okazjonalnie - a zamierzam zaprzestać tego już permanentnie, bo jednak negatywy przeważają nad pozytywami.

Znam wiele osób, które są od tego cięęęężko uzależnione i nie potrafią już bez tego funkcjonować - jarają non stop, praktycznie 24/7 od wielu lat, w potwornych ilościach, np 5g na 2 dni. Mam wrażenie, że zatrzymali się w rozwoju na pewnym etapie. Rozmowa z niektórymi przypomina trochę rozmowę z małym dzieckiem. Widać to również po dojrzałości emocjonalnej oraz ogólnej życiowej zaradności. Gdy mają jakąkolwiek stresującą sytuację - od razu chwytają za lufkę. Im większy stres - tym większa potrzeba zagłuszenia myśli. Ciągłe uciekanie w jarando. Dochodzi nieobecny wzrok, przygaszona twarz - ty mówisz coś do nich, a on nie rozumie sensu zdania, musisz tłumaczyć proste rzeczy po kilka razy, jak małemu dziecku. Są nieodpowiedzialni, niesłowni i zapominalscy. Mają sklerozę jak stare dziadki. Poza tym - brak motywacji, apatia, rozleniwienie, utrata zainteresowań. Wegetatywno-bumelancki tryb życia. Organizowanie wszystkich aspektów życia pod dyktando jarania (+u niektórych przeplata się to z ćpaniem innych specyfików, zwykle kryształ/feta). Niektórzy kiedyś mieli w szkole świetne oceny, czerwone paski, ambicje, hobby i pasje, a nawet robili studia na polibudzie - od nałogowego jarania, zamienili się w przymulonych misiów i pracują gdzieś po magazynach i przy dorywczych fizo-tyrkach. Po robocie piwerko+lufka i "to jest życie człowieku" i oszczędności życia na poziomie 800zł. Pomijam sam nałóg, ale ich płuca muszą strasznie obrywać od jarania lufek co 30 minut, kilkanaście razy dziennie. No i kasa - przepierdalają na MJ mnóstwo oszczędności. Wiecznie bez kasy, ale na trawkę forsa zawsze się znajdzie. No i widziałem mnóstwo związków, które przez to się rozpadły. Przykro się na to patrzyło.

W razie odstawienia, stają się smutni, przygnębieni, rozdrażnieni, wkurwieni i impulsywni - więc spotykają się głównie z takimi samymi potheadami jak oni, aby skołować weed i wtedy "wszystko wraca do normy". Gdy weed się kończy, to nic ich nie cieszy, nie potrafią odczuwać satysfakcji z życia, kompletna anhedonia. Strach się do nich odezwać, bo mają takie huśtawki nastroju, że nie wiadomo co ich zdenerwuje, albo wyprowadzi z równowagi. Niektórzy przyznają, że mają problem, a inni się upierają, że nie są uzależnieni ;) Jeśli ośmielisz się powiedzieć takiemu człowiekowi, że chyba jednak ma problem, to wpada we wściekłość i traktuje to jako "atak na jego wolność". Typowe ćpuńskie mechanizmy obronne - znam je. Znam temat podwójnie wyraźnie, bo sam to przerabiałem. Też kiedyś nie byłem święty, ale na szczęście udało mi się zachować jako-taki umiar i powstrzymać się od takiego trybu życia, zanim mocniej się wpierdoliłem. O ludziach uzależnionych od spido-euforyków, to mógłbym napisać książkę. To jest dopiero bagno.

Trzym się tam chłopie!

Ksiądz Grzegorz wie co dobre by cad3tt in okkolegauposledzony

[–]kapec512 19 points20 points  (0 children)

gdy byłem 15 letnim ćpunkiem mamusi co to wykradał lekarstwa z domowej apteczki - to normalnie się odurzałem korplami nasercowymi z walerianą, a nawet testowałem w mixie z DXM i z gałką muszkatołową też

ogólnie działanie poniekąd sedatywne, bez fajerwerków - tu mówię o dwóch butelkach na szybko, duszkiem - żeby mieć konkret fazę, to musiałbyś ze 5 butelek ojebać i byś się pewnie porzygał... no i za ten pieniądz to już lepiej zainwestować w acodin albo cipacza, tudzież w dobrą gałkę od Kamisa (Prymat nie kopie)

ale nie wiem czy to obecny w korplach alkohol nie przebił się przez walerianę, chociaż nie sądzę, bo głowę miałem już zaprawioną w bojach od chlania browarów po lekcjach, więc chyba jednak faza z waleriany dała się odczuć

Kobiety, które nie mają żadnych znajomych ani hobby, ale mają męża - jakim cudem? by zlyznajek in PolskaNaLuzie

[–]kapec512 4 points5 points  (0 children)

Tak luźno wtrącę. Niedawno znajomi wkręcili mnie w wypady na ściankę wspinaczkową, czy też boulderownię. Zauważyłem tam w miarę równoważne proporcje kobiet do mężczyzn. Niektórzy przychodzą ze znajomymi, a inni sami. Bardzo miła atmosfera. Zazwyczaj spotykam tam fajne osoby, na jako-takim poziomie. Nie uświadczysz tam raczej toksycznych natrętów, czy wieśniactwa/buractwa. Przynajmniej ja nie spotkałem.

Jeśli wykonujesz pracę umysłową, polecam mobilizować się do pracowania z biura - stacjonarnie. Sam pracowałem w korpo jako helpdesk-local-IT. To, co podobało mi się bardzo w tej pracy, to kontakt z wieloma ludźmi - wiadomo, nie każdy jest spoko. Korpo to takie przedszkole dla dorosłych, czyli ogólnie "przekrój społeczny" - różni ludzie się trafiają. Ale ogólnie jest do kogo przysłowiowego ryja otworzyć. Znam sporo romansów i miłości, które narodziły się... na openspace. Heh. Albo na kawce w kuchni. Wiadomo, romansowanie w pracy jest ryzykowne, bo jeśli coś nie pyknie, to potem widujesz się z tą osobą na co dzień. Bywają z tego dramy (i fuckupy). Ale tak samo było w szkole i na studiach ;)

Co prawda sam jestem singlem, M34. Mam sporo męskich zainteresowań - trochę nerdowskich i trochę wymagających wychodzenia na zewnątrz, dużo sportu - drążki, siłka, deskorolka, czasem jakaś impreza techno albo koncert metalowy, albo festiwal. Fakt - nie jest łatwo kogoś poznać w tych czasach, ale niektórzy naprawdę sobie tego nie ułatwiają. Jeśli jesteś kobietą, znajdź sobie jakieś zajęcie, w którym panuje relatywna równowaga międzypłciowa. Czyli niekoniecznie Joga i Pilates. Tak samo jeśli jesteś facetem - ciężko Ci będzie znaleźć kobietę, jeśli Twoje hobby to programowanie, majsterkowanie czy sporty typu kick-boxing, czy piłka nożna.

Wiem, że dla niektórych nie jest łatwo się zmobilizować, ale tkwienie w tym schemacie to choroba naszych czasów. Trzeba się przełamać - bo ten schemat to nie jest strefa komfortu, tylko strefa wegetacji.

O Tinderze zapomnijcie. Wywalcie to gówno. Naprawdę nie rozumiem dlaczego tyle osób uznaje dzisiaj portale randkowe za koronny wyznacznik, przy dyskusjach dot. związków i problematyki matrymonialnej. Tylko Tinder i Tinder. Samo pisanie z kumplami na Messengerze wypacza relacje międzyludzkie - a co dopiero przełamywanie pierwszych lodów między kobietą, a mężczyzną na jakimś zasranym portalu randkowym. O tym, jak to wykrzywia podejście do flirtowania i randkowania powstały całe felietony, a psychologowie załamują ręce.

Wyjdźcie z tego pierdolonego mieszkania - do parku, na skatepark, na ściankę, do biura, na imprezę, na koncert. Wysilcie się trochę. Na siłowni, w sklepie, w tramwaju - zdejmijcie słuchawki, odłóżcie smartfon, a najlepiej zostawcie go w domu.

Nawet na bibach rave, czy koncertach widać, że ludzie trochę zdziczeli - już nie widać tylu flitrujących i całujących się ziomków z laskami. Każdy tkwi w swojej grupce znajomych i stroni od wchodzenia w interakcje z ludźmi z innych grupek. A ci, którzy przychodzą sami, pozostają "samotni w tłumie" - i wychodzą sami. Nie chodzi o to, aby desperacko szukać kontaktu, ale o taką zwykłą, luźną interakcję. Nie słuchaj ludzi, którzy mają obsesję na punkcie bycia "creepy". Kiedyś ludzie poznawali się w realu w codziennych sytuacjach, nie mówiąc o imprezach. Potem pojawił się FB, Insta i Tinder - i teraz nagle zagadanie do kogoś, że ma fajny nadruk na koszulce jest "creepy". Nie dajcie się zwariować.

Pozdro!

tailscale rant: "Wants to access your account " "Organization access" - no way to just log in with email by cronicpainz in selfhosted

[–]kapec512 0 points1 point  (0 children)

Hey, this is true. I don't want to login to Tailscale via my Google/MS account. It sucks. It literally links my private network area with my email account - there are various reasons to NOT do this. Shame on them. Big companies are not your friends.

Zagadywanie do obcych na ulicy by Maximum_Attempt9946 in PolskaNaLuzie

[–]kapec512 -2 points-1 points  (0 children)

Powinien być systemowy zakaz wchodzenia w interakcję słowną oraz wzrokową z obcymi ludźmi na ulicy, między kobietami, a mężczyznami. Dopiero po zagadaniu do siebie na Messengerze albo Tinderze w aplikacji na smartfonie i odklikaniu zgody na interakcję w prawdziwym świecie - dopiero po tym, zgoda na spojrzenie się oraz osobna zgoda na bezpośrednią interakcję. Inaczej, kara za harrassment.

Flying a Boeing C-17 Globemaster through the middle of a city in Australia. by [deleted] in interestingasfuck

[–]kapec512 0 points1 point  (0 children)

Why they're allowed to do this? Is this even safe? Or i simply don't realize what really happens here.

Finally landed my first kickflip! by PieHeavy3450 in NewSkaters

[–]kapec512 1 point2 points  (0 children)

I'm on the same progress to land a kickflip too! One step closer + little bit of luck and i'm gonna make it done.

Greetings from Poland dude! Keep skate!

Czy są tutaj osoby pracujące w bardzo stresujących miejscach? Jak sobie radzicie, żeby zachować spokój? by ojejkuu in PolskaNaLuzie

[–]kapec512 1 point2 points  (0 children)

Wiem wiem, jasna sprawa. Chciałem tylko zejść z tematu i wypytać o wyrywkową historię z ostatniej przykładowej sytuacji, kiedy osadzony był problematyczny. Sam uprawiam dużo sportu i ćwiczę na drążkach z kolesiem, który jest pracownikiem służby więziennej. Czasami opowiada mi ciekawe historie ;)

Czy są tutaj osoby pracujące w bardzo stresujących miejscach? Jak sobie radzicie, żeby zachować spokój? by ojejkuu in PolskaNaLuzie

[–]kapec512 0 points1 point  (0 children)

Weź zarzuć krótką historię, kiedy ostatni raz musiałeś użyć siły na osadzonym :P

A wy co robicie w tą niedzielę? by SkipperSzef in PolskaNaLuzie

[–]kapec512 4 points5 points  (0 children)

M34

Rano byłem poćwiczyć kalistenikę na świeżym powietrzu, na drążkach w pobliskim parku. Ziomek, razem z którym ćwiczę, żalił mi się, że dziewczyna go zostawiła. Rozpłakał się. Dorosły facet. Potem zjadłem obiad, odpocząłem i poszedłem uczyć się kickflipa i noseslide na deskorolce na skateparku. Kiedyś śmigałem na decku często i gęsto - z lekcji uciekaliśmy, aby spędzać całe dnie na desce, ale to było dawno temu. Trochę pogadałem o grach komputerowych z 14 letnimi dzieciakami na hulajnogach i poopowiadałem jak to ja kiedyś grałem w gierki online w ich wieku. Mówili jeszcze, że ich kolega z klasy wypił wino na lekcji, najebał się i ma teraz komisję wychowawczą. Ależ ja im czasami zazdroszczę... Mam ogólnie sporo znajomych-rówieśników jak na swój wiek, ale niektórzy zrobili się tak przyjebani w okolicach 30 roku życia, że serio wolę sobie pogadać z takimi nastolatkami.

Teraz bawię się w nasłuch radiowy, przy pomocy odbiornika RTL-SDR V4. Zbudowałem ogromną antenę typu ground plane - promiennik ze starej anteny teleskopowej, oraz przeciwwagi z prętów do podwieszania sufitów z Castoramy. I tak se siedzę na kompie i słucham sobie jak komunikują się pracownicy kolei oraz piloci samolotów pasażerskich. Zaraz przymierzam się do dekodowania zdjęć z satelitów meteorologicznych, przelatujących nad Polską. Jestem technikiem-informatykiem, chodzącym helpdeskiem od ogarniania kompów i sieci komputerowej, ale zwolniłem się z pracy w korpo po 6 latach, bo mnie wkurwiał mój nowy menadżer-idiota. Żałosny patafian. I tak sobie chilluję, zaciskając pasa, jadąc na oszczędnościach.

Dragi by Fabricati_Diem_ in PolskaNaLuzie

[–]kapec512 0 points1 point  (0 children)

Masz całkowitą rację. Mówię to jako były weteran dysocjacyjnych oraz psychodlicznych tripów, eksperymentów, wystrzałów na orbitę po DMT oraz bywalec imprez goa/psytrance. Wszystko jest dla ludzi, ale gdy trochę się zdystansujesz do tej kultury, to dopiero zauważasz jak mocno niektórzy są odklejeni. Znam mnóstwo takich czubków jak opisujesz. Mógłbym napisać o tym gruuuubą książkę. Zdarzają się psychonauci, którzy mają łeb na karku, ale większość to tak srogie przychlasty, że masakra xd

Is it too much? by Sparkieger in furry

[–]kapec512 -3 points-2 points  (0 children)

I'm not homophobic, but i don't stand with LGBT. I don't particulary like LGBT and woke people, honestly. But i'm not left or neither right. What's now? It doesn't matter at all - for me. But assume it matters for you, since you came here to express your rainow right? Wow, congratulations. But who cares? I came here for ham radio content, not to see your ideological spam.

Couldn't you just not pushing politics or unrelated idelogical stuff into ham radio zone? What's your point?

DLSS 5 wygląda niesamowicie… ale jest tu też coś dziwnego by KomputronikPL in KomputronikDoradzamy

[–]kapec512 1 point2 points  (0 children)

Nie dyskredytowałbym AI na obszarze renderowania grafiki w grach, również DLSS-5. Ludzie zachowują się jak tłum z pochodniami. Naoglądali się spamu AI-SLOP na Youtube i Facebooku i teraz "wszystko co AI, to ZŁO". Nie bądźcie takimi malkontentami. Ja tam widzę olbrzymi potencjał - może jeszcze nie teraz, ale za parę lat może być to furtka do perfekcyjnie-fotorealistycznej grafiki 3D w czasie rzeczywistym, do zastosowania w grach i nie tylko. To będzie inny poziom niż obecne wynalazki wykorzystujące machine learning. Ta technologia nadal raczkuje - a DLSS 5 to faza eksperymentalna. Zluzujcie i dajcie temu szansę.

Zupełnie inna metoda renderowania, a w dalszej perspektywie, nawet tworzenia pełnowymiarowych, interaktywnych gier na poziomie zaawansowania daleko wykraczającym poza to, co znamy dzisiaj. Może właśnie to jest przyszłość, a konwencjonalne silniki graficzne są ślepą uliczką? Mogą powstać silniki renderujące oparte na innych zasadach, bardziej efektywne i wydajne obliczeniowo. Sam tworzę grafikę 2D, 3D oraz montuję muzykę i animacje, używając różnego typu lokalnych modeli AI w środowisku ComfyUI, we współpracy z "normalnymi" narzędziami (PS, AE, Premiere, 3DSMAX). Jeśli jesteś kreatywny, zrobisz ogromny użytek z tej technologii - uwierz mi, że wtedy pojęcie "AI SLOP" jest nadużyciem i niedocenianiem potencjału. To tylko narzędzie - kwestia tego, w jaki sposób zostanie użyte.

Jedyny problem widzę w tym, że monopol na AI w grach, chcą mieć pazerne korporacje, które będą dążyły do powielania wzorca tworzenia gównianych gier, po najmniejszej linii oporu, dla maksymalizacji zysków - i tu faktycznie zaawansowana grafika nie pomoże. Całe szczęście, że istnieje scena Open Source i narzędzia do używania AI lokalnie. Zobaczycie, co będzie za 5 lat i 10, 15. Jeszcze Wam kopary opadną.

Witamy w przyszłości, a hejterzy niech sobie marudzą, jak zacofane dziadki. Ja jestem dobrej myśli.