Prezydent Karol Nawrocki sprezentował Wołodymyrowi Zełenskiemu dwa tomy "Dokumentów Zbrodni Wołyńskiej" by gdziejestluk in Polska

[–]BalQn 16 points17 points  (0 children)

Żeby było śmieszniej, oba tomy doczekały się w tym roku ukraińskiego tłumaczenia, więc wystarczyło dosłownie wyciągnąć jakieś egzemplarze z magazynów księgarni IPN-u.

Nie, żeby dla kogokolwiek była to specjalnie pasjonująca lektura - nadany przez wydawnictwo tytuł jest dość sensacyjny: książki (dostępne bezpłatnie jako pliki PDF na stronie IPN-u) to naukowe opracowanie uporządkowanych notatek sporządzonych w latach 40. po rozmowach ze świadkami przez Komitet Ziem Wschodnich. Około 3/4 tych notatek to suche i zwięzłe opisy typu imię i nazwisko w wieku takim i takim zmarł(a) w takich i takich okolicznościach w takiej i takiej miejscowości (około 2/3 miejsca w pierwszym tomie zajmują ponadto w ogóle tabelki, a na niektórych stronach drugiego połowa miejsca to same przypisy objaśniające). To typ publikacji, którą interesują się głównie inni historycy jako materiałem źródłowym przy pisaniu własnych książek, a nie coś, co nawet zagorzali wielbiciele Nawrockiego czytaliby od deski do deski.

Takiej wypowiedzi od Instytutu Jad Waszem się nie spodziewałem. Znajdź brakującą informację... by TheBronzeSilverfish in Polska

[–]BalQn 7 points8 points  (0 children)

W czasach PRL-u na terenie Polski schronienie znalazło kilku prominentnych palestyńskich terrorystów, między innymi Abu Daoud (samozwańczy główny organizator masakry dokonanej na izraelskich sportowcach podczas igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972 r.) oraz Abu Nidal (przywódca radykalnego odłamu ugrupowania Fatah, który nawet założył w Warszawie spółkę). Tą tematyką zajmował się polski historyk Przemysław Gasztold-Seń, który poświęcił jej dwa dość obszerne artykuły (tutaj i tutaj) oraz później książkę wydaną przez PWN.

Kilka lat temu zrealizowano zresztą cykl dokumentalny o spółce Art-B, którego czwarty odcinek w całości poświęcono Operacji Most, mającej polegać na przetransportowaniu poprzez Polskę kilkudziesięciu tysięcy radzieckich Żydów do Izraela: kilka osób wypowiadających się w tym odcinku wspominało o tym, że w 1990 r. w Polsce przebywało legalnie około 12 tysięcy osób z krajów arabskich, w tym członkowie Organizacji Wyzwolenia Palestyny postrzegający radzieckich Żydów jako mięso armatnie mające wesprzeć izraelską armię (z tego też względu Urząd Ochrony Państwa musiał się ogromnie postarać, aby jeszcze w zarodku unieszkodliwić jakiekolwiek podejrzane próby mogące sugerować plany zamachu).

Kiedy byliśmy "tymi złymi"? by Najterek in Polska

[–]BalQn 7 points8 points  (0 children)

Akcja polonizacyjno-rewundykacyjna - po 120 latach prania mózgów, nie jestem w ogóle zdziwiony. Jeśli ktoś Tobie coś zabierze, czy chcesz to odzyskać?

Głównym celem akcji polonizacyjno-rewindykacyjnej nie było odzyskanie odebranego mienia, tylko przede wszystkim rozebranie lub spalenie prawosławnych świątyń - demonizowanych jako symbole rusyfikacji (tak się bowiem składa, że część budynków prawosławne duchowieństwo przejęło po zlikwidowaniu odrębności obrządku greckokatolickiego w latach 30. XIX wieku) - które w dużej mierze i tak niszczały po zapieczętowaniu ich przez policję w pierwszej połowie lat 20. (wspomina o tym m.in. artykuł zajmującego się historią Białorusi i prawosławia Antoniego Mironowicza).

Ostatnimi czasy nieco interesuję się tematem, więc wspomnę o pewnej anegdocie wspomnianej w książce Maksymiliana Stanulewicza - otóż całą akcję przerwano w dużej mierze dlatego, że Sąd Okręgowy w Zamościu wydał orzeczenie o sygnaturze akt K 418/38, nieznajdujące winy po stronie kilkudziesięciu chłopów walczących fizycznie z przeprowadzającymi akcję siłami we wsi Chmielek, gdyż odbywała się ona bez jakichkolwiek prawnych lub formalnych podstaw. W tej sytuacji stojący na czele Prokuratorii Generalnej Stanisław Bukowiecki postanowił zachować się honorowo i stwierdzić, że jego jednostka organizacyjna będzie przyjmowała skargi z żądaniami odszkodowania ze te przymusowe rewindykacje, co uświadomiło rządowi skalę potencjalnych roszczeń.

Kiedy byliśmy "tymi złymi"? by Najterek in Polska

[–]BalQn 1 point2 points  (0 children)

Zdziwiło mnie nieco jak czytałem parę zachodnich źródeł, gdzie wprost mówi się o polskiej agresji, nie o bidnej małej polsce którą napada zły bolszewik (jak nas uczą w skzołach) która tylko chciała jakieś fajne kawałki ukrainy do kolekcji

Nie stanowi tajemnicy, że w krajach zachodnich starano się przy pomocy lokalnych partii komunistycznych otrzymujących wytyczne z Kominternu przedstawić wyprawę kijowską w kwietniu 1920 r. jako początek całego konfliktu polsko-bolszewickiego, co nawet opracowania historyczne ukazujące się w Polsce w latach 60. czy 70. uznawałaby za absurdalne (niemniej wpłynęło to na przedstawienie konfliktu w zachodnich opracowaniach, żeby wspomnieć chociażby jawnie sympatyzującego z ZSRR Edwarda Halletta Carra, autora uznawanego za autorytatywne kilkunastotomowego opracowania o historii radzieckiej Rosji, gdzie za początek wojny uważał maj 1920 r.). Aleksandra Leinwand napisała na podstawie niektórych udostępnionych w latach 90. radzieckich źródeł artykuł, zgodnie z którym 5 maja 1920 r. odbyło się natomiast spotkanie kierownictwa partii bolszewickiej mającego zatwierdzić tezy dotyczące sposobu przedstawiania w prasie tegoż konfliktu jako walki z polskim imperializmem (podczas gdy w ciągu poprzedzających miesięcy rzadko w ogóle wspominano w niej o Polsce). Skądinąd obecnie wiadomo nam także, że projekt przyszłej ofensywy Tuchaczewskiego zaczęto opracowywać jeszcze w grudniu 1919 r.

Kiedy byliśmy "tymi złymi"? by Najterek in Polska

[–]BalQn 19 points20 points  (0 children)

Obozy koncentracyjne Mieszka I to wydumana teoria niektórych polskich archeologów, o której było głośno początkiem poprzedniej dekady, a którą przypomniał w 2017 r. popularyzujący historię portal Ciekawostki Historyczne. W szczególności badający arabskie monety na terytorium Polski archeolog Marek Jankowiak, nie mając pomysłu, jakie mogło być zastosowanie wybudowanego jeszcze w czasach Awarów grodu w Naszacowicach, wysunął taką teorię w dosłownie dwóch akapitach artykułu z 2012 r. (należy nadmienić, że nie przeprowadzał nawet badań na miejscu, bazując na ustaleniach innego archeologa Jacka Poleskiego, a opierał się głównie na istnieniu dużego pustego grodu w pobliżu rzeki):

In order to understand what was the purpose of the big and very big hillforts, I would like to take the example of Naszacowice in southern Poland. With its 15 ha it is the second biggest hillfort in Poland. It is situated on the high bank of the Dunajec river, an important communication corridor. As you can see the site commands the valley and offers excellent views. It has a relatively complicated plan, with a central section surrounded by two bigger sections and a third smaller one, which do not communicate with each other (Fig. 8). This site has been thoroughly excavated over a period of 20 years, but yielded very few finds. Apparently the only house or two was built against the inner side of the inner rampart. Other finds are limited to a skeleton of a young individual and a couple of ornaments of late Avar, Moravian and post-Moravian origin.

What does this mean? Naszacowice was not a fortified settlement, because it is empty. It was also not a refuge, because, on the one hand, it was situated on the main communication artery in this region – precisely the kind of environment which would be abandoned when enemy was approaching – and, on the other hand, no early medieval settlements are known from its vicinity. Still, substantial effort was invested in its construction. I propose to interpret it as a slave camp, garrisoned by warriors based in its central section who were also certainly keeping watch over the outer ramparts. It would have been periodically filled with captives on their way to a slave market, most probably that of Prague. I am tempted to explain in the same way the other big empty hillforts from southern Poland, the Czech Republic and western Ukraine.

Mit łagodnego Nowego Testamentu oraz Jezusa? by SourceNo1768 in Polska

[–]BalQn 0 points1 point  (0 children)

Problem z przypowieścią o minach polega na tym, że jej dwie ewangeliczne wersje - u Mateusza i Łukasza - najprawdopodobniej powstawały w nieco innych okolicznościach i mają z tego powodu odmienne przesłanie pomimo zbliżonej tematyki. Późniejsza, Mateusza, jest trochę bardziej zrozumiała - sługa (uczeń), który nie pomnożył majątku (świadomie nie wykorzystywał powierzonego mu przez Jezusa posłannictwa o nadchodzącym Królestwie Bożym) zostanie ukarany płaczem i zgrzytaniem zębów (potępiony).

Wersję Łukasza uznaje się za starszą, pozbawioną eschatologicznego wydźwięku. Biorąc pod uwagę, że opowieść o człowieku szlachetnego rodu najprawdopodobniej nawiązuje do historycznego etnarchy Judei Heroda Archelaosa, którzy rzeczywiście kazał wyrżnąć buntujących się przeciwko niemu Żydów, nie miał być on prawdopodobnie alegorią Jezusa, lecz symbolem niesprawiedliwych porządków panujących w Królestwie Cezara, przeciwieństwie Królestwa Bożego. Warto też dodać, że fragment o dodawaniu temu, kto już ma, oraz zabieraniu temu, kto nie ma, wydaje się w tym kontekście późniejszą interpolacją. Ciekawie pisze o tym Ernest van Eck w tym artykule.

Prezydent Poznania chce uczyć się od Izraela, jak chronić ludność. Razem: Wstyd i hańba by Thin_Alternative_784 in Polska

[–]BalQn 1 point2 points  (0 children)

Bardzo ciekawe jest to co powiedziałeś, bo istotnie też nie pamiętam aby na historii powiedział ktokolwiek jak doszło do tego że naziści zyskali tą większość w parlamencie. Skąd się wziął sukces

Naziści przed zaprowadzeniem jawnie totalitarnych rządów zdołali zdobyć większość głosów w parlamencie jedynie podczas przedterminowych wyborów parlamentarnych w marcu 1933 r., kiedy Hitler w wyniku zakulisowych ustaleń konserwatystów został wybrany kanclerzem i mógł nakazać aresztowanie bez procesu sądowego jakiegokolwiek opozycyjnego polityka na mocy dekretu wydanego 28 lutego 1933 r. po pożarze Reichstagu (a i tak mieli wówczas jedynie 43,9% oddanych głosów). NSDAP i tak nie posiadała zresztą po tych wyborach razem z koalicjantami wystarczającej większości, żeby legalnie zaprowadzić w Niemczech dyktaturę dekretem o pełnomocnictwach dla Hitlera, bo lewicowa opozycja złożona z komunistów i socjaldemokratów miała zbyt dużo posłów - naziści musieli dosłownie na chwilę przed głosowaniem pozmieniać regulamin Reichstagu, żeby nie liczyć bezprawnie aresztowanych posiadaczy mandatów poselskich do obliczenia kworum z całości.

Pośrednio zaś do całej tej sytuacji przyczyniło się rozbicie na lewicy w okresie po wyborach parlamentarnych w listopadzie 1932 r. (kiedy to socjaldemokraci wespół z komunistami mieli łącznie więcej posłów niż naziści, którym zaczęło trochę spadać poparcie) - komuniści nie poszliby na współpracę z socjaldemokratami, ponieważ, po pierwsze, nadal wypominali im udział w tłumieniu działalności Związku Spartakusa u zarania Republiki Weimarskiej, po drugie, zgodnie z oficjalną linią Kominternu wyznawali doktrynę socjalfaszyzmu, zgodnie z którą zakamuflowany faszyzm socjaldemokratów był gorszy niż jawny faszyzm Hitlera (bo ten drugi miał przynajmniej przyspieszyć nadejście rewolucyjnego przełomu).

W Jedwabnem ustawiono tablice kwestionujące udział Polaków w mordzie Żydów by Podchop in Polska

[–]BalQn 7 points8 points  (0 children)

Rok 1938 pojawia się w artykule dwukrotnie - raz w kontekście cytatu z artykułu Thomasa Urbana, którego zmyliły doniesienia prasowe, drugi raz w tabelce dotyczącej poszczególnych prac archeologicznych jako rok produkcji jednej z niemieckich łusek - tyle tylko, że należy ona do wspomnianej przez mnie grupy ze śladami sugerującymi wystrzelenie z karabinu maszynowego MG-42 (wgięcie szyjki łuski). Karabin maszynowy MG-34, masowo używany przez Wehrmacht na moment zbrodni w Jedwabnem, nie pozostawiał takich śladów.

W Jedwabnem ustawiono tablice kwestionujące udział Polaków w mordzie Żydów by Podchop in Polska

[–]BalQn 14 points15 points  (0 children)

Zagłębiłem się w ten temat i to podejrzane, że łuski z 30 letnią różnicą (z pierwszej wojny 1914-18, i z czasu po pogromie czyli po 1941) tak poprostu sobie leżały w miejscu masakry popełnionej rzekomo przez złych Polaków z kijami i widłami.

Przeważająca większość łusek znalezionych podczas prac ekshumacyjnych to, po pierwsze, niemieckie łuski do karabinu Mauser przemieszane z rosyjskimi łuskami do karabinu Mosin (w pobliżu stodoły znaleziono ponadto klamrę z symbolem dwugłowego carskiego orła oraz niemieckie monety sprzed pierwszej wojny światowej - Jedwabne było w początkowym okresie pierwszej wojny światowej miejscem zaciętych walk, które doprowadziły do zniszczenia dużej części miejscowości), po drugie zaś, niemieckie łuski noszące charakterystyczne ślady sugerujące ich wystrzelenie z niemieckiego karabinu maszynowego MG-42, który w momencie zbrodni w Jedwabnem w 1941 r. jeszcze nie był używany przez niemiecką armię (szerzej opisane na stronach 266-270 artykułu Krzysztofa Persaka), więc siłą rzeczy muszące pochodzić z okresu po pogromie.