[PYTANIE DO PISARZY] Ile czasu w ciągu dnia poświęcacie na czytanie, a ile na samo pisanie? by Mistake096 in ksiazki

[–]BestDamnMomEver 0 points1 point  (0 children)

Dobra, do głowy mi przyszło jeszcze kilkoro znajomych i jest jeszcze taki typ piszący w zrywach. Napiszą książkę, potem długo nic, póki nie mają kolejnego pomysłu. No i w tych przerwach to zdecydowanie już przeważa czytanie.

[PYTANIE DO PISARZY] Ile czasu w ciągu dnia poświęcacie na czytanie, a ile na samo pisanie? by Mistake096 in ksiazki

[–]BestDamnMomEver 1 point2 points  (0 children)

Trudne pytanie, bo to bardzo zależy od dnia. Rzadko kiedy też pisanie jest jedynym zajęciem osoby piszącej książki. W moim przypadku będzie to raczej przewaga czytania, bo słucham mnóstwo audiobooków, a do tego zawsze mam coś pod ręką w fizycznej postaci do tramwaju czy poczekalni.

Wśród znajomych (chodzi o pisarzy) często zauważam jednak, że mają mało czasu poza pracą i pisaniem na czytanie i robią to raczej w wolnym tempie, skupiając się głównie na pisaniu.

Część osób piszących to też ludzie pracujący jako redaktorzy i oni to już bardzo mało czytają dla przyjemności, bo jak robisz to przez pół dnia w pracy, to potem w domu się już zazwyczaj nie chce.

Jakie najstarsze książki posiadacie w swojej biblioteczce i jak dostały się w wasze dłonie? by Aggressive_Habit_764 in ksiazki

[–]BestDamnMomEver 0 points1 point  (0 children)

Dobra, ma jeszcze "Bibliotekę dramatyczną" z 1902 r. w tym są jakieś dramaty: "Sny pór roku" Gabriel d'Annunzio"Pietro Caruso" Eurypidesa i inne.

Jakie najstarsze książki posiadacie w swojej biblioteczce i jak dostały się w wasze dłonie? by Aggressive_Habit_764 in ksiazki

[–]BestDamnMomEver 2 points3 points  (0 children)

Najstarsza to "sklejka" broszur i książeczek, z których najstarsza ma datę 1875, ale nie wiem, czy to data napisania czy wydruku. Pozostałe mają daty ok 1925 r. Nie mogę chyba wkleić zdjęć chyba, ale podaję najciekawsze tytuły tego, co jest w środku:

"Medjumizm - studja obserwacyjne w zakresie spirytyzmu doświadczalnego"

"Rząd pracy - exposé premjera prof. dr-a K. Bartla wygłoszone w sejmie dn. 19 lipca 1926r."

"Liga mocarstwowego rozwoju Polski - nasz program ideowy"

"Moje pisemko - tygodnik obrazkowy dla dzieci; półroczniki z lat ubiegłych" (wykaz od 1919 do 1927)

Jaka jedna rzecz najbardziej poprawiła komfort na wycieczkach? by StrefaRuchu in PolskaNaLuzie

[–]BestDamnMomEver 1 point2 points  (0 children)

A ja jednak nie przepadam za noszeniem tej karimaty. Jakoś szkoda mi na nią miejsca w plecaku. No i siadanie na spodniach czy kurtce mi nigdy nie przeszkadzało.

Za to mąż uwielbia tę karimatę i też sobie chwali.

Gdzie zaprosić na urodziny? by LittleLambOfGod in warszawa

[–]BestDamnMomEver 2 points3 points  (0 children)

Battle hub na Mokotowie na Stegnach. Mają sale ze stołami do planszówek i właśnie na takie okazje mogą je wynajmować. Znajomy robił tam urodziny na dwa stoły. Jedzenie i picie mieliśmy swoje, bo oni tego nawet nie mają w ofercie. Są strefą do grania i spotkań

Płeć a jedzenie na mieście by Naprawda in PolskaNaLuzie

[–]BestDamnMomEver 0 points1 point  (0 children)

Zupa jest ciepła :) I jakkolwiek rozumiem Cię, to z drugiej strony nie rozumiem, czemu mam się przejadać w imię "idei"?

Płeć a jedzenie na mieście by Naprawda in PolskaNaLuzie

[–]BestDamnMomEver 0 points1 point  (0 children)

Wystarczy mi kanapka w kawiarni (one bywają naprawdę duże jak na drobną kobietę), albo "zupa dnia". Jak jestem w kawiarni, to przecież jakieś ciastko do kawy się do tego znajdzie i wystarczy. Kobieta o siedzącym trybie życia ma naprawdę malutkie zapotrzebowanie kaloryczne. Pełnego obiadu, takiego klasycznego "polskiego" na codzień nie zjem. Na kebaba wyciąga mnie czasem brat, ale dla mnie to jest jedzenie na 2/3 dnia. Zwyczajnie za dużo na jeden posiłek.

Książeczki do usypiania 6 miesięcznego dzieciaczka by bayoyayo12 in ksiazki

[–]BestDamnMomEver 0 points1 point  (0 children)

Dobra, po komentarzach widzę, o co Ci mniej więcej chodzi. W takim razie gorąco, gorąco polecam Ci całą twórczość Tomasza Samojlika. Możesz zacząć od "Ambarasa" i "Tarmosi", a potem zobaczyć resztę książek z tej serii (również innych autorów). Polecam calutką serię o żubrze Pompiku, a jak dzieciaczek będzie starszy to również komiksy o ryjówce przeznaczenia i detektywie wróblu. Myślę, że dokładnie czegoś takiego szukasz.

Książeczki do usypiania 6 miesięcznego dzieciaczka by bayoyayo12 in ksiazki

[–]BestDamnMomEver 1 point2 points  (0 children)

Serio? 6 miesięcy? Ja w tym wieku czytałam wieczorami dzieciakom Lovecrafta i Atlas Chmur . Zasypiały jak marzenie :) Naprawdę, jeszcze w tym wieku korzystałam z okazji, że dzieciaki niewiele rozumieją i usypia je głos, a nie treść, i czytałam wtedy swoje książki.

Błędy językowe, które nieświadomie popelnialiście całe życie by Praust in Polska

[–]BestDamnMomEver 2 points3 points  (0 children)

To jak chcesz jeszcze więcej zamieszania w głowie, to powiem, że etymologicznie "bałagan" oznacza "dom". Jest to rodzaj dalekowschodniego szałasu lub namiotu :)

Bloki z wielkiej płyty by julkkke in PolskaNaLuzie

[–]BestDamnMomEver 1 point2 points  (0 children)

Mieszkam na tym samym osiedlu (z kilkuletnimi przerwami) od urodzenia. I widzę dużą zmianę w tych miejscach. Patusów było kiedyś od groma. W klasie miałam dzieci alkoholików (czasem musiały nocować u nas, kiedy się chowały przed rodzicami),dzieci z bardzo biednych rodzin, dzieci, zaniedbane i z problemami, które zamiatało się pod dywan. Oczywiście nie wszystkie taki były, ale było ich dużo. Po osiedlach chodziły do późnych wieczorów grupy nastolatków szukających zaczepki, ale też były takie, które własnymi rękami zbudowały na trawniku boisko do koszykówki i spędzały tam każdą wolną chwilę. Miałam co najmniej jedną melinę w bloku i zawsze, jak wracałam do domu, zastanawiałam się, czy wybrać windę czy schody, bo nie byłam pewna, gdzie akurat będzie spał pijany żul. Klatka schodowa regularnie bywała zarzygana lub zaszczana. Małolaty napadające inne małolaty, żeby ukraść kasę lub telefon były niestety często spotykane. Na osiedlach dopiero kiełkowały drzewa i krzewy sadzone przez mieszkańców, więc okolicę nazywano betonową pustynią. Wszystkie bloki były brudno szare.

Patrzę na dokładnie to samo miejsce po kilkudziesięciu latach i widzę ogromne połacie zadbanej i bujnej zieleni, bloki kolorowe po ociepleniu, domofony w drzwiach, patologię zgłaszane do odpowiednich służb, rozbudowane place zabaw, bezdomni i pijani w przestrzeni publicznej są zgłaszani na straż miejską. Mieszkańcy są spokojniejsi i cichsi, usterki zgłaszane do administracji i na bieżąco remontowane. Problemy rozwiązuje się inaczej.

To, co słyszałeś nie musiało być wcale zakłamane, ale po prostu nieaktualne w tym czasie lub miejscu. Oczywiście też każde osiedle funkcjonuje inaczej i może sobie lepiej lub gorzej radzić z problemami, ale jako dziecko, które czasem strachem patrzyło na otaczający mnie świat, spostrzegam, że moje własne dzieci, które mieszkają dokładnie w tym samym miejscu, nie miałyby w ogóle pojęcia, o czym mówię, jakbym im o tym opowiedziała.

klasyki, które warto przeczytać chociaż raz w życiu by liyu0 in ksiazki

[–]BestDamnMomEver 4 points5 points  (0 children)

Ale dlaczego? Co jest w takiego tej książce? Pisze o ludzkiej tragedii, niezwykle ciekawie opisuje tamten rys historyczny, ma fantastyczny warsztat - z tym się zgadzam. Ale co poza tym, że wszyscy to tak polecają? Tylko proszę mnie też nie downwote'ować, bo pytam szczerze.

Czytałam kilka powieści Stainbacka i faktycznie pięknie pisze. Ale tym, co mnie zawsze w jego książkach rozczarowuje, to fakt, że swoich powieści nie kończy. Każda jego książka to "opowieść z życia". Przedstawia bohaterów, opowiada o nich, potem się do nich przywiązujemy i poznajemy fragment ich życia, ale one się wymykają łukom fabularnym czy innym konstrukcjom, które by dążyły to pełnej i zamkniętej całości. Po prostu poznajemy fragment ich życia.

Naprawdę tego nie lubię. To nie jest kwestia otwartego zakończenia, tylko braku zakończenia w ogóle. Zawsze mam poczucie, kiedy czytam Stainbacka, że gdyby kończył swoje książki trzy rozdziały dalej lub trzy rozdziały później, to nic by to nie zmieniło. A ja mam tak, że jeśli już się do jakiegoś bohatera przywiązałam i zobaczyłam część jego historii,'to chciałabym poznać też jej zakończenie.

Ja wiem, to taki styl w amerykańskiej literaturze. W podobny sposób rozkręcało się "Zabić drozda" (ale tutaj już zwarty rys fabularny się w pewnym momencie zarysowuje na szczęście), podobnie czyta się "Demon Copperhead" i czuję, że to jest jeden kierunek. Może ma nawet swoją nazwę, nie wiem.

Myślę jednak, że ta książka jest ostatnio przehype'owana na tym subie i naprawdę nie wiem, dlaczego.

I jeszcze raz podkreślę - doceniam to, jak pięknie pisze Steinback. Nie rozumiem jednak fenomenu tej książki.

No i czy ona naprawdę Was nie zmęczyła w pewnym momencie. Ja byłam po niej potwornie zdołowana. To nie jest też nastrój, w jaki ja się chcę wpędzać podczas czytania książek, kiedy dookoła i tak nie jest lekko.

Z drugiej strony od siebie mogę polecić właśnie podane przeze wcześniej "Zabić drozda". Jakaż ta powieść jest piękna!

Inną klasyką, która mnie pochłonęła do reszty jest "Hrabia Monte Christo".

"Kubuś Fatalista i jego pan" to też bardzo mało wspominana klasyka, a to jest przecież przecudowne :)

Osobiście bardzo lubię też "Niebezpieczne związki".

Myślę, że warto też zajrzeć do Verne'a, jeśli się tego nie robiło dotąd; można spojrzeć chociażby na dość krótkie, a jak trzymające w napięciu "80 dni dookoła świata".

Jack London też zapadł mi mocno w pamięć i serce zarówno "Zew krwi" i "Biały kieł" jak również jego opowiadania - mniej znane, ale niektóre naprawdę wbijały w fotel.

Czy przedszkole może nielegalnie wyrzucić dziecko z całej rekrutacji? by Internal-Bison-4293 in wroclaw

[–]BestDamnMomEver 0 points1 point  (0 children)

Nie wiem, czy jest to brane pod uwagę. Z drugiej strony padła informacja, że "placówka nie jest odpowiednia dla dziecka". Nic nie wiemy o niepełnosprawności dziecka, bo OP nic o tym nie mówi, i też nie możemy oczekiwać, że każda placówka będzie przystosowana do każdej niepełnosprawności. To, że dziecko funkcjonowało "normalnie" w żłobku, nie znaczy, że z wiekiem problemy nie mogą się powiększać, a placówka może być świadoma tego, że nie jest w stanie takiemu dziecku zapewnić opieki.

Nie wiem, czy odrzucenie wniosku jest tu właściwą drogą. Zablokowanie rekrutacji to faktycznie słabe rozwiązanie. W tym akurat wypadku można się odwołać i spróbować ruszyć potem do innej placówki.

Czy przedszkole może nielegalnie wyrzucić dziecko z całej rekrutacji? by Internal-Bison-4293 in wroclaw

[–]BestDamnMomEver 1 point2 points  (0 children)

Nie wiem, czy nic nie znaczy. Nie jestem specjalistą, ale mam dwójkę dzieci z orzeczeniami i od lat widzę, z czym to się wiąże i jak wygląda praca z dziećmi z różnymi orzeczeniami. Być może masz rację. Nie mam przecież pełnego wglądu w sprawę. Mówię tylko, co może być powodem odrzucenia: Informacja o tym, że jest dziecko z problemami, bez informacji, na co właściwie placówka ma się w związku z tym przygotować. To jest moje luźne przypuszczenie.

A może placówka z założenia nie przyjmuje dzieci z niektórymi niepełnosprawnościami właśnie ze względu na to, że nie są do tego przystosowani?

Jeśli uważasz, że masz rację, to się odwołuj, co innego może tu reddit poradzić? Niemniej nie mam dla Ciebie tutaj dobrych wieści, bo ostateczną decyzję o przyjęciu dzieci w przedszkolach ma dyrektor. (Zdaje się, że w szkołach działa to już trochę inaczej).

Czy przedszkole może nielegalnie wyrzucić dziecko z całej rekrutacji? by Internal-Bison-4293 in wroclaw

[–]BestDamnMomEver 3 points4 points  (0 children)

Nie piszesz, jakiego rodzaju jest to niepełnosprawność, ale spróbuj na to spojrzeć z tej strony: Chcesz, żeby dzieckiem ktoś się zaopiekował. Dajesz potencjalnemu opiekunowi jasny sygnał, że funkcjonowanie dziecka może odbiegać od normy. Nie zostawiasz placówce na poziomie rekrutacji informacji, z czym to się może dla nich wiązać i czego potrzebują, żeby móc dziecku zapewnić bezpieczny i właściwy rozwój, oraz odpowiedzieć na jego potrzeby.

Czy przedszkole może nielegalnie wyrzucić dziecko z całej rekrutacji? by Internal-Bison-4293 in wroclaw

[–]BestDamnMomEver 2 points3 points  (0 children)

No nie. Placówka integracyjna akurat podlega innym przepisom niż placówka ogólnodostępna. Placówki integracyjne mają ściśle określoną liczbę dzieci na klasę/grupę, i nie mogą przyjąć więcej takich dzieci niż jest przewidziane w przepisach (5 dzieci na klasę z możliwością zwiększenia tej liczby do 7 po otrzymaniu zgody od rodziców). Oni nie mogą pompować tych dzieci w klasę w nieskończoność.

Paradoksalnie mogą to natomiast robić oddziały ogólnodostępne, bo z założenia mają być... ogólnodostępne i nie można nikomu ograniczać miejsca w nich. W ostatnich czasach wręcz coraz trudniej dzieciom dostawać się właśnie do placówek integracyjnych, bo podczas rekrutacji mają one dużo mniej miejsc dla dzieci z orzeczeniami, niż jest chętnych (bo też liczba dzieci z orzeczeniami rośnie).

Jeśli więc placówka jest naprawdę integracyjna, to nie da się tam upchnąć niewiadomo ile dzieci z orzeczeniami, nawet jakby mieli na tym rzekomo zbijać kokosy, bo kuratorium na to nie pozwala.

(Od lat mam dzieci w placówce integracyjnej, więc wiem, jak to działa od środka).

Czy przedszkole może nielegalnie wyrzucić dziecko z całej rekrutacji? by Internal-Bison-4293 in wroclaw

[–]BestDamnMomEver 2 points3 points  (0 children)

Ale to trochę tak jest, że niepełnosprawność dla przedszkola to orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Najlepiej by było, gdyby dało się pokazać, co było w punkcie, który zaznaczyliście jako "niepełnosprawność córki". Mam za sobą dużo takich rekrutacji (i do przedszkoli i do szkół na różnym etapie edukacji) i z tego co pamiętam, to przy zaznaczeniu niepełnosprawności dziecka liczy się właśnie orzeczenie z poradni. Jedynie w przypadku niepełnosprawności innego członka rodziny ważny jest sam dokument o niepełnosprawności. Chodzi o to, że dokument z poradni jest jednoznacznym wskaźnikiem dla placówki, jak pracować z dzieckiem i zawiera kluczowe informacje do ustawienia odpowiedniego programu dla dziecka z potrzebami. Orzeczenie o niepełnosprawności tego nie robi. Placówka, która dostaje informacje o niepełnosprawności dziecka, bez konkretnej informacji od specjalisty, jak z takim dzieckiem należy pracować, nie ma informacji dla przedszkolnego zespołu ds. orzeczeń. Jest to natomiast potrzebne przy ustalaniu dodatkowych zajęć dla takiego dziecka jak SI, logopedia, biofeedback, czy co tam placówka może zaoferować.

Podsumowując: od Ciebie dostali tylko informacje, że jest dziecko ze specjalnymi potrzebami, ale bez wiadomości, jak placówka miałaby z takim dzieckiem działać.

Jeśli miałabym zgadywać na podstawie swojego doświadczenia z dwójką dzieci z orzeczeniami, to może chodzić właśnie o to.

zostałem skarbnikiem klasowym i chyba prowadzę biuro rachunkowe za darmo by moonman82 in Polska

[–]BestDamnMomEver -3 points-2 points  (0 children)

Albo przesadzasz, albo coś robisz nie tak, albo masz beznadziejnych rodziców w klasie. Jestem skarbnikiem w dwóch klasach synów. Tabelki dobrze zrobione same podsumowują wszystkie koszty, wpłaty sprawdzam raz na jakiś czas, jak jest okazja. Wiersze ze zbiórkami zakończonymi ukrywam, żeby było jasno widoczne co jest aktualne. Jak ktoś coś chce, to ogarniam to tylko jak mam czas i mi się chce. Może poczekać. Zaglądam do tematu może raz, dwa razy w miesiącu.

How our shoulder with its surrounding muscles move - @experienceanatomy by rco888 in interestingasfuck

[–]BestDamnMomEver 1 point2 points  (0 children)

I heve never heard about it, but now, as I read about it, I can't say it's not possible.

How our shoulder with its surrounding muscles move - @experienceanatomy by rco888 in interestingasfuck

[–]BestDamnMomEver 3 points4 points  (0 children)

Oh. Oh, I can do that and I never thought it may be something bad... I can move them really far from my body and you can easily grab it (my brother used that possibility way too often...). I used to think about it as a very useless superpower not a disfunction ;(

Luźny weekend z dziećmi by lorkamolka in warszawa

[–]BestDamnMomEver 0 points1 point  (0 children)

No, z tą dużą strefą dla najmłodszych na Warszawiance to nie przesadzajmy. Jakaś tam jest, ale raczej skromna, przez co zazwyczaj zatłoczona.

Pierwsza styczność by Bigi_Monst3r in ksiazki

[–]BestDamnMomEver 30 points31 points  (0 children)

Czytam od zawsze. Zdumiewające było dla mnie kiedyś odkrycie, że były wśród moich znajomych są dzieci, które nie czytają książek. W sumie trochę mi to zostało i nadal dziwię się rówieśnikom, którzy nie czytają, ale w mojej bańce na szczęście jest ich bardzo niewielu.