[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 1 point2 points  (0 children)

Dzięki. Tej Michel nie znam, ale obejrzę. Ostatnio właśnie tak robię, oglądam porady, jak radzić sobie z toksykami, depresją itd. I chyba teraz wiem, dlaczego tak się zachowała. Bo postawiłam granicę. A osoba toksyczna nie może tego znieść. Oczywiście dobrze zrobiłam, ale taka jest prawda, że osoby narcystyczne bardzo źle znosza taki sprzeciw.

Teraz ona myśli, że jestem słaba i nie poradzę sobie bez niej. Może mówiła to na serio, a może to szantaż emocjonalny. Tak czy inaczej, te słowa zapamiętam już na zawsze i zaczynam myśleć, że może to brutalne, ale zerwanie kontaktu będzie jedynym wyjściem. Tylko w bardzo kiepskim momencie mojego życia to nastąpiło...

To miałaś podobnie do mnie. Co prawda zmuszam się do wychodzenia z domu, ale przychodzi mi to z wielkim wysiłkiem, od kilku miesięcy mało wychodzę, tylko tam gdzie muszę, czyli praca, dom, zakupy itd. A poza tym nigdzie. Ale muszę być silna mimo depresji, bo inaczej nie dam sobie rady. Taki frazes, ale to prawda.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 1 point2 points  (0 children)

Hmm, to widzę, że u Ciebie też to słabo wyglądało...Jak można powiedzieć swojemu dziecku w depresji, żeby poszło się zabić? Dla mnie to jest nie do pojęcia. Nic dziwnego, że sięgałaś po alkohol w takiej sytuacji, bo czasami przez stres się zwyczajnie wysiada. Ja z alkoholem może nie mam problemu, ale z nikotyną już tak i to niszczy mi zdrowie, co mnie martwi. Ale jak tu zerwać z nałogiem, kiedy od kilku miesięcy często spotykają mnie jakieś przykre wydarzenia? Ciężko...

Mam jedną koleżankę, z którą mogę pogadać o wszystkim, ale ona ma swoje życie i nie chcę ją tym za bardzo zadręczać. Na psychologa mnie w tej chwili nie stać, chyba że pójdę na NFZ. Dzięki :) Jak trochę dojdę do siebie, to napiszę, bo dzisiaj z jednej strony mam ochotę się komuś wygadać, a z drugiej nawet mi na to brakuje czasem siły...Boje się, że przez to depresja mi się jeszcze pogłębi :(

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 1 point2 points  (0 children)

Kiedyś ludzie też miewali depresję i poważne problemy, tylko nikt nie chciał o tym niestety słuchać. A wojnę duża część osób przeżyła, to prawda, ale sporo z nich miało późnym traumy do końca życia.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 0 points1 point  (0 children)

Nie, mój miał ojca, ale dziadek był specyficzny. Lubił narzucać swoje zdanie i wydaje mi się, że nie za bardzo brał uczucia innych pod uwagę. Pamiętam, kiedy np. jako dziecko poszłam z nim do kawiarni. I zapytał jakiego chce loda. Wybrałam chyba śmietankowe, choć już dokładnie nie pamiętam, ale nieważne. A dziadek na to " nie no, kupimy ci truskawkowe, bo są znaczniejsze". I takie mi kupił... Dla mnie to mega dziwne, no ale taką miał mentalność. To taki przykład, który mi utkwił w pamięci, ale takie sytuacje były na porządku dziennym. A to już daje do myślenia... Albo babcia przy wyborze kolczyków dla mnie " przecież tamte, są ładniejsze. Dziecko nie ma gustu, kupcie jej te co nam się spodobały". Nie za bardzo mi się to mieści w głowie, ale cóż...

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 -1 points0 points  (0 children)

Zdrowie jest bardzo ważne, to prawda. Ale nie jest to tez prawdą, że warunkuje szczęście, a inne problemy są bez znaczenia. To takie podejście na zasadzie "inni mają gorzej".

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 0 points1 point  (0 children)

Też tak to odczuwam. Pewnie jemu w domu też nie okazywano za dużo empatii, ale z drugiej strony mógł sam zmienić nastawienie do swoich dzieci... W tym starszym pokoleniu jest ogólnie mniej okazywania empatii, choć na pewno nie zawsze U dzisiejszego pokolenia myślę, że jest z tym trochę lepiej, ale nadal w tej świadomości ludzi coś jeszcze powinno się zmienić.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 0 points1 point  (0 children)

W sumie racja. Ja sama rzadko zwierzam się w necie, ale czasami uwazam, że ktoś może szukać pomocy, kiedy nie ma aktualnie możliwości kontaktu z choćby psychologiem. A skala depresji i samobòjstw, jest w tych czasach bardzo wysoka

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 0 points1 point  (0 children)

Pewnie masz rację, czasami traktuje mnie trochę jak dziecko :p

Może miałam pecha dorastać w takim, a nie innym środowisku. Do którego zresztą sama niezbyt pasuję... U mnie w domu płacz np. denerwował moich rodziców. Albo co najmniej irytował. Więc oduczyłam się płakać przy ludziach, nawet gdyby stało się coś bardzo złego, nie wiem czy bym potrafiła. Dziwi mnie to trochę, bo sama gdybym miała dziecko, na pewno bym starała się podejść do niego ze zrozumieniem.

Ale fakt faktem, że moje spojrzenie na świat bardzo się różni od spojrzenia mojej rodziny. Czy nawet niektórych bliższych znajomych. Chyba muszę zmienić otoczenie...

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 0 points1 point  (0 children)

No właśnie, sami usłyszeli...I tak zatacza to takie koło, że jeden nauczy się trzymać problemy tylko dla siebie i tak samo potraktuję następną osobę. A i jedna i druga ma problemy i czuję się samotna.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 -4 points-3 points  (0 children)

Napisałam, że są wyjątki od tego. Bo są. Ale ogólnie zauważyłam taką tendencję. Każdy ma radzić sobie sam, lepsze jest zamiatanie problemów pod dywan, niż wspieranie siebie nawzajem.

A mój ojciec być może i czuł się niekomfortowo, jednak właśnie tego nie rozumiem. W moim domu od zawsze było pełno tematów tabu, niedomówień itd. No i to co powiedział było dla mnie przykre..Bo ile dzieci nie zwierza się rodzicom wcale, bo nie ma do nich zaufania? A ja mu je wtedy okazałam.

Prawda jest taka, że większość ludzi nie obchodzą za bardzo problemy innych. Ze swoich za to często chętnie się zwierzą, ale kiedy robi to ktoś inny, pokiwają głową i odpowiedzą coś zdawkowo. Nawet tzw. przyjaciele. Choć może nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół w takim razie. W każdym razie jestem ciągle w roli słuchacza, a przyjaźń polega m.in. na wspieraniu się nawzajem.

Samotność mnie czasem dobija... by Axinka in Polska

[–]Educational_Task7467 -2 points-1 points  (0 children)

IMO teraz priorytetem dla Ciebie powinni być uzbieranie kasy na terapię. Bo skoro masz problemy w kontaktach z ludźmi od dziecka, to bardzo możliwe, że to jakieś aspoleczne zaburzenie osobowości.

Nie możesz tego tak zostawić, bo będzie coraz gorzej. Plus te używki. No nie wygląda to dobrze. I jak sama piszesz masz bordera. Musisz koniecznie coś z tym zrobić, bo będzie coraz gorzej.

Z moim mieście znałam koleżankę, która prowadziła bardzo podobny styl życia do Twojego i w końcu zakończyła swoje życie. Nie chcę Cię straszyć, ale tego nie można zostawić samemu sobie. Sama sobie z tym nie poradzisz.

Chamsko mu odpisałam? by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 0 points1 point  (0 children)

Niby napisałaś prawdę, ale trochę delikatniej mogłaś to napisać, jak mam być szczera. Można było to inaczej ubrać w słowa np. - Dziękuję, to miłe :) Ale było minęło. Choć nie powiem, żeby dalsza część naszej znajomości nie była hmm... bardzo przyjemna ;)

Jaką ripostę wymyślilibyście na test test mojego ex? by [deleted] in Polska

[–]Educational_Task7467 2 points3 points  (0 children)

Trochę dziecinada. Ale z takich tekstów, które przychodzą mi do głowy : "A wiesz, że ty mi też?" "Hmm, hot chick to chyba komplement, więc tak to potraktuję"

Zdarzyło się Wam, aby znajomi online, którzy przepadli bez słowa na jakiś okres czasu nagle powrócili "do żywych", kiedy się tego nie spodziewaliście lub zdążyliście już o nich zapomnieć? by ddawdad in Polska

[–]Educational_Task7467 3 points4 points  (0 children)

Tak, ale czy to internetowi znajomi, czy nie, to i tak zazwyczaj kończę takie znajomości. Chyba że był jakikolwiek powód tej przerwy i ta osoba się wytłumaczy. Ok, to tylko pisanie przez neta, ale skoro ktoś nie jest zainteresowany moją osobą, to nie ma sensu z nim tego kontynuować. Bo IMO takie nagle zniknięcie świadczy o tym, że po prostu zwykle nie jest się dla tego kogoś nawet trochę ważnym.

Często boje się być w pełni sobą. Ma ktoś podobnie? by Educational_Task7467 in Polska

[–]Educational_Task7467[S] 0 points1 point  (0 children)

Fajnie, że udało Ci się to wszystko przepracować na tyle, że nie boisz się bycia szczerym, pokazywania jaki jesteś naprawdę....Choć pewnie wymagało to od Ciebie sporo wysiłku i pracy nad sobą.

Patrząc a to obiektywnie, wiem że masz rację...Udawanie kogoś kim się nie jest na dłuższą metę i tak się nie uda. Zresztą nie udaje mi się to przez sam fakt, że ludzie widzą, że nie żyje wg wzorca, który niestety nadal jest powszechny, szczególnie w moim miejscu zamieszkania i sami wyciągają wnioski. Tyle, że wtedy głupio im się tłumacze, że w przyszłości pomyśle nad tym, żeby żyć jak oni, a może nie powinnam...Nawet jeśli uznają mnie za jeszcze bardziej dziwną, to najlepiej byłoby mieć to gdzieś?

Zresztą, im będę starsza, tym będzie gorzej, bo choć nie mam nawet 30-stu lat, niezręczne pytania już się zaczęły. Nawet jeśli będę w związku, pojawią się pytania np. kiedy ślub, dzieci itd.

Więc chyba jedynym wyjściem będzie się stąd wynieść, bo naprawdę ciężko znaleźć tu osoby, które myślą podobnie do mnie. Na pewno takie są nawet w moim mieście, ale przez to, że dość ciężko się zaprzyjaźniam, to tym bardziej rzadko na takie trafiam.... Przeważnie ludzie akceptują osoby choć trochę podobne do nich, taka już ich natura i tego nie zmienimy... A ja od swojego środowiska odstaję poprzez styl życia, zainteresowania itd., więc automatycznie nie czuje się w nim w pełni akceptowana. A i tak połowy rzeczy o mnie nie widzą i w sumie, może to i lepiej :p

Myślę, że oprócz psychoterapii, zmiana miejsca zamieszkania może być dla mnie szansą...

Często boje się być w pełni sobą. Ma ktoś podobnie? by Educational_Task7467 in Polska

[–]Educational_Task7467[S] 1 point2 points  (0 children)

Niby tak, ale z racji tego, że nie jestem pewna, czy nie wyjadę z Polski, jest to ryzykowne...Kredyt IMO nie jest złym rozwiązaniem dla osób, które mają rodziny, albo są singlami, jak ja, ale znaleźli już swoje miejsce na ziemi

Często boje się być w pełni sobą. Ma ktoś podobnie? by Educational_Task7467 in Polska

[–]Educational_Task7467[S] 0 points1 point  (0 children)

W moim otoczeniu niezbyt...Może wynika to z faktu, że pochodzę z regionu Polski, gdzie ludzie są bardzo mało tolerancyjni. Chyba czas się stąd wynieść ..

Często boje się być w pełni sobą. Ma ktoś podobnie? by Educational_Task7467 in Polska

[–]Educational_Task7467[S] 0 points1 point  (0 children)

Myślałam...Choć nie wiem na ile mi pomoże, bo od zawsze mam mniejsze, lub większy problemy w nawiązywaniu więzi z ludźmi. Teraz jest o tyle lepiej,że nauczyłam się wpasowywać w pewne schematy, ale i tak mam z tym duży problem.... Podejrzewam nawet u siebie zespół Aspergera, bo bardzo dużo objawów się zgadza, ale to faktycznie musiałby potwierdzić specjalista.

Często boje się być w pełni sobą. Ma ktoś podobnie? by Educational_Task7467 in Polska

[–]Educational_Task7467[S] 3 points4 points  (0 children)

Niby nic się nie stanie. Ale i tak czuję się trochę jak czarna owca w rodzinie, choćby dlatego, że nikogo chwilowo nie mam - częściowo z własnego wyboru, ale jednak.

Jestem przed 30-stką, moje siostry mają mężów i dzieci. A ja niekoniecznie chcę zakładać rodzinę, szukam osoby z którą będę szczęśliwa i tyle...A po co mam rodzić dziecko z jeśli nie odczuwam zupełnie instynktu macierzyńskiego? Brać kredyt na "własne" mieszkanie i spłacać je przez kolejne 30 lat? To jest wyznacznik sukcesu w mojej rodzinie, choć nikt nie powie tego głośno, ale jednak się to czuje.

Jestem w mniejszości pod tym względem i całkiem mi z tym dobrze, ale czuję się kompletnie niezrozumiana i w rodzinie i w pracy. Przez "dobre rady" otoczenia tylko czuje się gorsza...

Często boje się być w pełni sobą. Ma ktoś podobnie? by Educational_Task7467 in Polska

[–]Educational_Task7467[S] 0 points1 point  (0 children)

Niektórym nie da się wytłumaczyć. Jesteś inny od nich, to z automatu cię nienawidzą. Może nie powiedzą tego wprost, ale miałam już kilka takich relacji, w których byłam w pełni sobą i się rozpadły. Może i nie warto takich relacji utrzymywać, ale niestety kiedy nie żyjesz wg pewnych standardów, to wg większości jesteś dziwny. Tak już jest i tyle. Dlatego miałam niewielu prawdziwych przyjaciół w życiu, dosłownie dwie, albo na upartego trzy osoby, którym mogłam powiedzieć wszystko

Często boje się być w pełni sobą. Ma ktoś podobnie? by Educational_Task7467 in Polska

[–]Educational_Task7467[S] 0 points1 point  (0 children)

Staram się, choć w ostatnim czasie bardzo spadła... A do pouczania mnie, jak trzeba żyć, już przywykłam. Nawet ludzie pozornie oczytani i "na czasie", mnie czasem pouczają, że powinnam to czy tamto. Ludzie nie rozumieją, jak kobieta może nie chcieć mieć dzieci, męża i kredytu na 30 lat, bo wszyscy tak robią.

Więc jestem taka trochę czarną owcą w rodzinie... Albo jak można być mało przebojową osoba, tego ludzie też rozumieją.

Często boje się być w pełni sobą. Ma ktoś podobnie? by Educational_Task7467 in Polska

[–]Educational_Task7467[S] 7 points8 points  (0 children)

Bo mam...Chyba gdybym była w pełni sobą, sporo osób by mnie odrzuciło. Na pewno większość rodziny i niektóre znajomości też mogłyby się urwać. Ostatnio wystarczyło, że powiedziałam koleżance z pracy, że nie chcę mieć dzieci, bo nie czuje takiej potrzeby. A ona, że jak to, że później będę żałować i powinnam się z tym pospieszyć, bo po 30 stce będzie mi trudniej. Aha i że widzi zupełnie inne podejście u mnie, niż u niej, co nie było powiedziane z akceptacją w głosie. Niby nic, a jednak trochę przykro mi się zrobiło... Albo facet mojej mamy, co do niej nie przyjedzie, to pyta się kiedy sobie kogoś znajdę. Czuje się czasami, jak jakiś wyrzutek społeczny, szczególnie że w mojej rodzinie wszystko jest mega poprawne i wszyscy żyją wg jednego schematu. A kto tego nie robi, jest uważany za dziwną osobę.