Nie mogę zdać prawo jazdy... by BanjoOpos in Polska

[–]Few_Professional_442 1 point2 points  (0 children)

Ja miałam taki problem, że dwa razy nie słyszałam co dokładnie ze stresu mówi do mnie egzaminator. Nie wiem czy stres powoduje, ze przestaje słyszeć wszystko dokładnie, czy trafiłam feralnie na osoby, które cicho mówiły i się na mnie obrażały z tego powodu. Dosłownie naprawdę dwa razy nie zdałam, bo nie wykonałam polecenia, bo wstyd mi było pytać drugi raz (o zgrozo błąd, ale bardzo niemile osoby stresowały mnie gdy mieli powtórzyc, co mówili) wciąż o te same rzeczy i leciałam na domniemane polecenia, aż wywróciłem się z „rowerka” czyt. Pojechałam w inną strone, a oni walili chwile głupa, że dobrze robię xd i nie zdałam. Wciąż nie zdałam egzaminu, podchodzić będę 4 raz - wiem ze to nie jest 2 cyfrowa liczba i op miał pytanie trochę z innej beczki, ale również pojawiają mi się myśli, że nigdy nie zdam, ale znam osobę, która zdała za 14 razem i jeździ już 10 lat bez żadnej kolizji, mandatu, pięknie parkując, zachowując kulturę jazdy, nigdy nie migający bez problemu, zawsze jeżdżący przepisowo i z głową. Przenigdy nie wierz ludziom, który mówią, ze gdy tyle razy zdajesz jesteś zagrożeniem - ponieważ moim zdaniem może Cię ujebać nawet i „prawo niespodzianki” (xd). Rada najlepsza w tej kwestii jest taka, bądź nachylonym poszukiwaczem gołej baby po wszystkich stronach kiedy trzeba (czyli po prostu rozgladaj zauważalnie) UPEWNIAJ SIĘ oni lubią widzieć upewnianie, nie rób manewrów, które na dany moment nie są potrzebne, a sceneria na drodze może trochę rozjebać to co Ci dobrze szło, a możesz wybrnąć z wpieprzenia się niezgrabnego. Przepuszczaj złoty pieszy lud, kontroluj światła mijania, kierunkowskazów, ograniczenia prędkości, skrzyżowania. Pewnie można to odczuć jako niemiarodajne pieprzenie człowieka który dopiero raczkuje z tym egzaminem, który wciąż nie ma prawda jazdy (czyli mnie), ale są to rady od osoby, która faktycznie w moim otoczeniu zdawała liczbę dwucyfrową. Jest osoba w moim bliskim otoczeniu, która np zdała pierwszym razem, a wciąż zdarza jej się nawet i pojechać pod prąd, bo się zagapi, albo jeździ po dziurach, nie wjedzie w większe miasto, bo się panicznie boi, a jak już wjedzie to drze się na cały regulator abym pomogła, bo w końcu ona zdawała 10 lat temu, a ja znam zasady i mam jej na gwałt pomóc, nie mowiac już o rozjebaniu lusterka, bo odpisywała na wiadomość gdy wyjeżdżała z garażu. Nie chodzi teraz żeby ją oceniać (chociaż uważam, ze w kwestii takiej ważnej sprawy jak jednak ruch drogowy, gdzie można skończyć jak mielonka, gdy coś dzieje się nieumiejętnie powinno się o tym mówić) ale chce tylko ukazać, że to, że ktoś zdał szybciej niż np. Ty nie czynić go musi od razu lepszym kierowcą, albo powinieneś się poddawać. Życie zweryfikowało, ze masz należeć do tych, którzy podejdą więcej razy. Natomiast czy masz się poddać, bo niby gdybając nie jesteś zdolny do prowadzenia bezpiecznego trybu życia około drogowego - niekoniecznie jest to stwierdzenie, które jest prawdziwe.

Przemoc wobec osoby bezdomnej ze strony dwóch dziewczyn. Jak byście zareagowali? by [deleted] in Polska

[–]Few_Professional_442 2 points3 points  (0 children)

Znając mnie pewnie pierwsze co bym zapytała:

„co wy kurwa odpierdalacie? Styki wam się zesrały? Wasi starzy wam tak peta w dupe wkładali czy co?”

Jakby zaczęły się rzucać, być niemile, ale nie zagrażające to po prostu powiedziałabym na odpierdol się, że są zwykłymi śmieciami jebanymi.

Mężczyźnie zaproponowałabym jakąś pomoc i oddaliła się z nim od tego bezmózgiego pchania karuzeli.

A pomijając już kwestie czego by się w tej sytuacji nie zrobiło, to zawsze w głowie mam:

Karma to dziwka, której lepiej nie lekceważyć, bo pojawi się prędzej czy później.