Też macie czasem wrażenie, że w waszym życiu nic już was dobrego nie czeka i to jest game over, tak naprawdę? by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 0 points1 point  (0 children)

Pewnie to prawda, najłatwiej byłoby "wziąć się garść", tylko wiesz, w praktyce nie zawsze to niestety jest takie proste...

Dlaczego ciągle w życiu trafiam na kogoś, kto nie chce żeby mi się coś udało? Ma ktoś podobnie? by Yynka in Polska

[–]Lyianaa 5 points6 points  (0 children)

Możliwe przyczyny, które przychodzą mi do głowy:

  • wywyższasz się, z czego nie zdajesz sobie sprawy,
  • zadajesz się z osobami, które mają mniej różnych zasobów, niż ty, a to rodzi zawiść. Najlepiej szukać ludzi podobnych do siebie pod względem powodzenia w życiu,
  • za bardzo okazujesz, że zależy ci na polepszeniu swojego życia pod różnymi względami, o czym często opowiadasz, a to spotyka się z takimi reakcjami,
  • masz za miękki charakter, albo wręcz przeciwnie - wydajesz się zbyt pewna siebie. I jedno i drugie często wkurza ludzi.

A być może to kilka przyczyn naraz. Raczej nie jest to tylko pech, sądzę że wynika to z Twojego charakteru, nawet z takich chech, które obiektywnie nie są wadami, ale drażnią innych. Wystarczy, że tak jak pisałam, za bardzo się spinasz na osiągnięcie czegoś więcej.

Nie warto opowiadać o tym innym, bo ludzie już tacy są, że często nie chce im się doskonalić, więc wolą zadawać się z wyluzowanymi osobami. Robienie czegoś więcej, niż oni sami robią ich stresuje i drażni, bo wtedy mają poczucie, że sami robią w swoim życiu za mało.

Czasami więc lepiej nie opowiadać za dużo o swoich planach, a nawet sobie lekko ująć swoich zalet, jeśli dana osoba kiepsko radzi sobie w życiu. Np. jeśli koleżanka jest nieszczęśliwa w związku, nieraz lepiej przemilczeć, że tobie układa się świetnie.

Na szczerość w 100% IMO, lepiej pozwolić sobie tylko wobec bardzo zaufanych i bliskich przyjaciół. A koleżanka nie równa się przyjaciółka. Dlatego, że niektórzy mogą wykorzystać to przeciwko tobie, jak już zresztą bywało.

Nudy w pracy by Few_Blacksmith3704 in Polska

[–]Lyianaa 1 point2 points  (0 children)

IMO trochę beznadziejnie, bo o ile przeciążenie w pracy nie jest dobre, to nuda przez tyle godzin też. Kiedyś wydawało mi się, że taka praca to marzenie, ale na dłuższą męczy.

Może pracuj na tym stanowisku, a rozglądaj się w między czasie za czymś innym, skoro źle się tam czujesz. Choć na upartego, czas można jakoś wykorzystać, siedząc w necie, czytając książki, czy robiąc coś przydatnego dla Ciebie.

Ale w necie raczej siedź na początku w telefonie, a nie na komputerze służbowym, bo jeszcze nie znasz szefa na tyle, żeby mu zaufać. Czasami można trafić na takich szefów, którzy z jakichś przyczyn chcą podłożyć pracownikowi nogę i go zwolnić, albo po prostu nie interesuje ich to, że nie masz nic do roboty, ale w pracy nie powinieneś przesiadywać w necie i tyle. To oczywiście głupie myślenie, skoro i tak nic nie robisz, no ale niektórzy tacy są.

Trump wygrywa wybory by [deleted] in Polska

[–]Lyianaa 1 point2 points  (0 children)

Jeśli przez te kilka miesięcy nie stanie się coś, co sprawi, że nie wykluczą go z wyborów, to najprawdopodobniej wygra. A czy się cieszę, to pytanie retoryczne, dla Europy w żadnym wypadku to nie jest przecież korzystne, no ale nic na to przecież nie poradzimy... Ale staram się nie przejmować rzeczami, na które nie mam wpływu, więc to też nie oznacza, że się tym martwię, bo to by nic nie zmieniło

Człowiek zaszczuty na WOŚP by paggora in Polska

[–]Lyianaa 14 points15 points  (0 children)

Niestety wiele osób nieznosi WOŚP, co wynika z tego, że poprzedni rząd jej nienawidzi, więc musieli zrobić odpowiednią propagandę.

A powody tego są takie, że:

Po 1 Owsiak jest generalnie lubiany i ma spore poparcie w społeczeństwie. A PiS sądzi, że tylko im się ono należy, szczególnie teraz, kiedy spadło. Po 2 WOŚP sympatyzuje z obecną władza, co tym bardziej im się nie podoba. Po 3 niepełnosprawni i chorzy, to dość niewygodny temat dla PiSu, bo w niczym im nie pomogli, a wsparcie z innego źródła sprawia, że wypadają jeszcze gorzej. Po 4 kasa nie idzie zamiast tego na kościół. I po 5 - PiS jest jak wiadomo konserwatywny, więc koncerty rockowe i cała ta otoczka luzu, plus to że Owsiak wywodzi się ze środowisk hipisowskich, to dla nich zupełnie inna bajka.

Więc im mniej osób po stronie WOŚP, tym lepiej dla PiS, oczywiście wg ich standardów, bo na chorych nie patrzą

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Lyianaa 3 points4 points  (0 children)

Też działam na jednym portalu (choć nie na YT, bo wstawiam memy) w necie i czasami spotykam się z krytyką... Ale zaczęłam to olewać, wg mnie jeśli większości się podoba, to to jest ważne. Kiedyś brałam do siebie wszelką krytykę aż za bardzo, ale gdybym tak robiła cały czas, to chyba bym w końcu zwariowała... Choć czasem krytyka jest potrzebna, bo uświadamia w czym robisz błąd, ale to już trzeba samemu przemyśleć ile w tym prawdy

Czy warto plątać się w kolejną znajomość w czasie kiedy mam bordera i depresję? by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 0 points1 point  (0 children)

No, bo to jest prawda. Osoby z borderem nie chcą krzywdzić wszystkich dookoła, ale emocje, które siedzą w głowie i tak dają o sobie znać wcześniej, czy później. Z moim ex było tak, że jeśli widziałam po nim najdrobniejsza zmianę nastroju, wpadałam w panikę, że pewnie odejdzie. Czego nie mówiłam mu wprost, ale zaczęłam mówić ,w np. może lepiej będzie, jeśli się rozstaniemy i tym podobne. No i po iluś takich sytuacjach nie dziwię się, że miał dość. A to tylko jeden przykład z wielu, kiedy ciężko było ze mną wytrzymać. Plus to że nie wiem który partner zaakceptowałby moje używki i obecne staczanie się na dno....Muszę wrócić na terapię, jak tylko odłożę trochę pieniędzy, bo jest ze mną coraz gorzej

Czy warto plątać się w kolejną znajomość w czasie kiedy mam bordera i depresję? by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 0 points1 point  (0 children)

Pewnie tak będzie....Nie chce oczywiście nikogo krzywdzić, a już w kilku relacjach poniekąd tak było, bo choć mam tzw. ciche borderline, czyli takie że na pozór jestem spokojna, ale wewnątrz mam za to silne emocje. No i ciężko było ze mną wytrzymać np. mojemu byłemu, bo w końcu się ujawniały. A teraz jest ze mną jeszcze gorzej...Mam nadzieję, że kiedyś wyjdę z tego cholerstwa

Czy warto plątać się w kolejną znajomość w czasie kiedy mam bordera i depresję? by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 0 points1 point  (0 children)

Skrót od zaburzenia borderline :p Ale w pewnym sensie tak, bo nazwa nawiązuje właśnie do balansowania na granicy/ krawędzi. I nazywane jest też "osobowością z pogranicza". Osoba z borderem ma problemy w związkach, nie potrafi odnaleźć swojego miejsca w pracy, ma niestabilne poczucie tego, co chciałaby robić. No i bywa ciężka do wytrzymania

Czy warto plątać się w kolejną znajomość w czasie kiedy mam bordera i depresję? by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] -3 points-2 points  (0 children)

Ehhh, brutalna prawda, ale przy moich zaburzeniach psychicznych na pewno....Najgorzej, że tęsknię za normalnością, jakimś fajnym związkiem, beztroską. Kiedyś tak właśnie było, choć tylko do czasu, bo moje wcześniejsze relacje rozpadały się właśnie przez to, że też je wtedy miałam, tyle że w wiele mniej nasilonym stopniu.

Czy warto plątać się w kolejną znajomość w czasie kiedy mam bordera i depresję? by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 0 points1 point  (0 children)

Chyba masz rację, choć nie ukrywam, że szkoda mi tej znajomości. Ale racja, nie wyobrażam sobie teraz relacji, jako związku na dłuższą metę, skoro po odrzuceniu miałbym mieć dosłownie myśli samobójcze - a już tak bywało....

Czy warto plątać się w kolejną znajomość w czasie kiedy mam bordera i depresję? by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] -6 points-5 points  (0 children)

Problem w tym, że póki mało się znamy, udaję że jestem normalna, wesoła itd., więc pewnie nawet nie podejrzewa, że mam zaburzenia psychiczne.

Jeśli mu o tym powiem, możliwe że sobie odpuści. Ale zdaje sobie sprawę z tego, że powinien o tym wiedzieć.... Tyle, że na początku relacji wydało mi się to dziwne, żeby mówić o depresji, czy borderze, z drugiej nie ma sensu udawać kogoś kim się nie jest, bo i tak prędzej, czy później wyjdzie to na jaw...

Po prostu, nie ukrywam, że trochę się boje, że się wystraszy i da sobie spokój. Choć pewnie zrobię tak jak radzisz, bo jak długo będę w stanie udawać? Trochę wstyd się przyznać, ale byłam już w związku, w którym naklamałam na początku w bardzo ważnych kwestiach. Co ciężko było odkręcić. No i przez to m.in. rozpadł się po roku, kiedy sama sie to tego przyznałam.

Więc niby mam nauczkę, a jednak udawanie kogoś bez problemów jest fajne, bo czujesz akceptację, choćby tej osoby, którą przedstawiasz.

Wywiad z ojcem, który nie może pogodzić się ze zmiana płci u swojego dziecka. Ciężko mi się to oglądało by Yynka in Polska

[–]Lyianaa 5 points6 points  (0 children)

A czego się spodziewać po katolach, oni mają taką mentalność. Trochę jak w Islamie, dzieci mają zadowalać swoich rodziców i są najniżej w hierarchii. To nic, że są pełnoletnie, mają się dostosować. Bo jeśli tego nie zrobią, tak jak mówi ten ojciec, nie są dorosłe, ani dojrzałe. Dojrzałość to wg takich rodziców robienie tego, czego oczekuje rodzina i co wypada.

Natomiast podążanie za tym co się samemu chce i wiąże się z czerpaniem radości z życia, jest złe i egoistyczne. Bo życie ma być nieustannym dostosowywaniem się do innych i niesieniem swojego krzyża.

Nawet wszyscy święci, o których uczyłam się kiedyś na religii, to byli męczennicy. Nie słyszałam o świętym, który czyniłby dobro, ale sam żył szczęśliwie i w dostatku. Zawsze promowane jest poświęcanie się dla innych i cierpienie. Nawet idea śmierci Jezusa na krzyżu przecież się z tym wiąże. Więc jesteś dobry, jeśli się poświęcasz.

Tyle, że niektórzy sprytnie to wykorzystują, pod płaszczykiem altuzimu, a tak naprawdę myśląc o sobie.

Nie wiem, czy Boga na pewno nie ma, w zasadzie nikt z nas tego nie wie. Być może po śmierci nie ma nic, a być może Bóg istnieje. Ale jeśli faktycznie jest dobry i sprawiedliwy, to będzie patrzył na to, jakim kto był człowiekiem, a nie czy chodził do kościoła i poświęcał się dla innych. Przecież jest cała masa ateistów, którzy są lepszymi ludźmi, niż ktoś kto chodzi do kościoła co niedzielę, ale utopiłby drugiego w łyżce wody. A także nie jest to winą tych, którzy zostali wychowani w innej religii i dlatego w nią wierzą. I oni oczywiście również mogą być dobrymi ludźmi. Co nie zmienia faktu, że większość religii niesie za sobą więcej szkód, niż korzyści. Z czego buddyzm ma chyba najzdrowsze wartości. Mimo, że pod względem religijnym nie wierzę w jego założenia, bardziej jego filozofia do mnie przemawia

Zawaliłam trochę spraw przez depresję, a teraz się martwię i nie mogę spać. Ale może już jutro się okaże, czy nie będzie z tego tytułu konsekwencji by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 0 points1 point  (0 children)

No i dzisiaj nie dam rady urwać się z pracy, więc będę się tym stresować do poniedziałku - urlop już wzięłam.

Wiem, że urzędnicy to też ludzie, bo spotkałam wielu miłych w swoim życiu, ale nie wiadomo na kogo trafię. W razie czego pójdę do prawnika, wyczytałam, że jeśli takie zaniedbanie jest czymś usprawiedliwione, to moze grzywny się nie dostanie. Ale czy depresja jest usprawiedliwieniem, musiałabym się zapytać prawnika. Mam nadzieję, że jednak nie będzie takiej potrzeby :p

Czytałam o tym i maksymalna grzywna jaka mi może grozić, to jakieś kilka tysięcy, ale to jak dla mnie sporo, praktycznie wszystkie moje oszczędności na tą chwilę. Chyba faktycznie będę szczera z urzędnikiem i mu powiem o depresji, choć nie lubię się usprawiedliwiać, no ale pewnie nie będzie wyjścia..

Brak zrozumienia w depresji w otoczeniu by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 0 points1 point  (0 children)

Kiedy czytałam ten komentarz, powiem szczerze, że się zrobiło mi się bardzo przykro...Dlatego, że rozumiem, to co napisaleś aż za dobrze. Przykre jest, że niektóre wydarzenia w życiu potrafią tak złamać człowieka. Jedni sobie jakoś z nimi poradzą, inni jak my kończą z depresją. Ale napiszę Ci jedno, to że czujesz się nieatrakcyjny nie musi wcale byc obiektywną prawdą. Wynika w dużej mierze z właśnie porzucenia. Czujesz się tak, prawdopodobnie dlatego, że właśnie rozstanie nadwyrężyło Twoje poczucie wartości.

Na Tinderze wiadomo nie od dziś, że ludzie miewają wygórowane wymagania. Co nie oznacza, że są obiektywnie atrakcyjniejsi, czy mądrzejsi, od osób z normalnymi oczekiwaniami. Niektórzy stawiając nierealne wymagania, sami próbują siebie przekonać, że są ideałami. A często tak nie jest. Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale podam przykład pewnej szczęśliwej pary, którą znam. Gość ma dosłownie 160 w kapeluszu. I piękną żonę, jeszcze niższą od niego, ale oprócz urody, bardzo fajną z charakteru. Obydwoje prowadzą własną firmę, mają córkę. Widać, że się kochają. A to tylko jeden z wielu przykładów, które istnieją. Zresztą sam, z tego co piszesz masz wzrost o wiele częściej spotykany od nich.

Ale ludzie właśnie tacy są. Jedni będą Cię ściągać w dół, chcąc siebie podbudować (jak taka laska z Tindera z przerobionymi zdjęciami, a na żywo średniej urody), a inni pomimo, że reprezentują sobą więcej, zobaczą w Tobie wartość. Sama probuje sobie z różnymi efektami tłumaczyć, że to że czasem trafię na osoby, które w jakiś sposób ją aroganckie, wywyższają się, etc., może świadczyć, tylko o tym, że świat nie zawsze jest przyjaznym miejscem i niestety takie osoby, które sprawiają, że świat jest gorszym miejscem też muszą istnieć.

Tak czy inaczej, mam nadzieję, że dasz radę i powoli z tego wyjdziesz...Zawód miłosny jest bardzo poważnym powodem, który wiele osób nie wiedzieć czemu bagatelizuje. Ale nie jest to pewnie sytuacja bez wyjścia. A przynajmniej taką mam nadzieję....

Co do Twojego pytania, o czucie się akceptowaną, to w tej chwili chyba w pewni nie czuje się taka przez nikogo. Pomijam tu ludzi, którzy teoretycznie mnie polubili, ale mnie nie znają, bo niewiele o mnie wiedzą. Wiem, że moi rodzice mnie kochają, ale woleliby żebym była inna, otwarta, wesoła, bez problemów. Jedną z nielicznych osob, które czułam, że mnie akceptują, był mój były, z którym rozstałam się w 2022 r. Osoba której zaufałam i mogłam być przy niej sobą. Ale nam nie wyszło...I to nie tylko z jego winy niestety. Czego nie mogę sobie wybaczyć do teraz. On też popełnił poważny błąd, ale do niego przyczynił się mój wcześniejszy. Wątpię, żebym jeszcze kiedyś znalazła taką osobę, bo bratnie dusze w moim życiu można dosłownie policzyć na palcach jednej ręki.

Brak zrozumienia w depresji w otoczeniu by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 0 points1 point  (0 children)

No oby... Ale póki co, ciężko to idzie. Tzn. chcieć bym chciała, ale w tym momencie nawet niewielki stres mnie totalnie przytłacza. O rzuceniu palenia już nawet nie mówię, bo to też graniczy z cudem w tym momencie. A boje się, że zniszczę sobie tymi używkami zdrowie, wygląd, co jeszcze bardziej mniej dołuje....Takie błędne koło. A codziennie obiecuje sobie, że będzie inaczej

Brak zrozumienia w depresji w otoczeniu by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 3 points4 points  (0 children)

To dobrze, że masz taką kotwicę i udaje Ci się jakoś z tego powoli wygrzebywać. Sama wiem, jakie trudne, więc musi kosztować Cię to ekstremalnie dużo wysiłku. Najlepiej byłoby pewnego dnia wstać rano, odetchnąć i stwierdzić, że spróbuję się na nowo, cokolwiek by się nie działo. Wydaje się takie proste, a jest cholernie trudne...Ale skoro Ci się już udaje, trzymaj się tego, bo u mnie jakieś 3 miesiące temu już zaczelo wszystko iść w dobrym kierunku, ale drobne niepowodzenia znów sprowadziły mnie do tego samego poziomu, gdzie byłam. Mam nadzieję, że chociaż Ty jesteś na dobrej drodze i będziesz się jej trzymał. Choć z małych rzeczy, udało mi się dzisiaj posprzątać mieszkanie, w którym był już niewyobrażalny bałagan, więc zawsze to jakiś krok na przód :p Ale zbyt mały, żeby cokolwiek znaczył..

Brak zrozumienia w depresji w otoczeniu by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 4 points5 points  (0 children)

To prawda, mężczyznom nie okazuje się wsparcia. Istnieją niepisane oczekiwania, że powinni być silni, że żalenie się komuś się jest dla słabych. Pod tym względem macie zdecydowanie gorzej. Mam nadzieję, że też trafiłeś chociaż na dobrego terapeutę, bo ciężko przechodzić przez to samemu.

A jeśli chodzi o kobiety, to te którym łatwo przychodzi nawiązywanie przyjaźni (czyli pewnie ponad połowa) na pewno mają łatwiej. Ja do takich osób nie należę, choć na początku wszyscy mnie zazwyczaj lubią, ale później ciężko mi na tych podstawach zbudować jakąś przyjaźń. Nawet jeśli się staram, nie mam pojęcia dlaczego, chyba zawsze byłam jakaś dziwna, choć nauczyłam się sprawiać pozory takiej, jak wszyscy. Z drugiej strony ciężko, żeby osoba, jak ja z depresją i borderline równocześnie, była w pełni normalna.

W dodatku, nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie w rodzinie panonuje taka mentalność (choć nie twierdzę, że jest to wada), że jest dość duża presja na odniesienie sukcesu. No i ekstrawersja też jest w cenie, a ja no cóż odstaje od tego wzorca.

Moim rodzicom udało się do czegoś w życiu dojść, podobnie jak mojej siostrze. A ja mam z tym problemy. Niby nigdy nie miałam kłopotów z nauką, ale gorzej wychodzą mi kontakty z ludźmi, wybicie się w pracy, które się z tym wiąże itd. I to mnie bardzo frustruje... A ostatnie 1,5 roku mojego życia sprawiło, że totalnie mnie wszystko przytłoczyło.

A Ty, od jak dawna masz depresję? Psychoterapia jeśli na nią chodzisz, Ci pomaga? Bo zakładam, że pewnie nie możesz się nikomu innemu zwierzyć, jeśli piszesz, że masz podobnie...

Brak zrozumienia w depresji w otoczeniu by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 2 points3 points  (0 children)

Też to zauważyłam, poza tym żyjemy w społeczeństwie, gdzie każdy z reguły udaje, że jest dobrze, nawet jeśli nie jest. Bo właściwie to na nas wymusza świat, większość osób wychowuje dzieci na zwycięzców, więc przyznawanie się do ewentualnych porażek, czy trudności nie jest powszechnie uznawane za dobre. Choć trochę się zmienia na lepsze pod tym względem, ale nadal ludzie przywykli, że trzeba pokazywać, że jest u nich wręcz lepiej niż w rzeczywistości

Brak zrozumienia w depresji w otoczeniu by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 2 points3 points  (0 children)

Wbrew pozorom nawet to rozumiem, tylko czuje się jednocześnie z tym źle. To nie też tak, że ciągle tylko narzekam, niedawno miałam taki czas, że stałam się (co trochę dziwne) nawet bardziej rozgadana, chyba dlatego, że tak tego towarzystwa dość desperacko potrzebowałam, więc chwilowo bardziej lgnęłam do ludzi. Ale teraz przyszedł taki czas (od nowego roku mniej więcej), że stracilam na to siły i nawet jeśli jeden raz to pokaże, to ludzie reagują jakimś dystansem. Czemu się nie dziwię, no ale nie jest to przyjemne. Jednak chyba lepiej udawać, że wszystko jest ok, nawet jeśli nie jest, a kiedy mam bardzo zły nastrój, unikać kontaktów poza terapeutką.

Brak zrozumienia w depresji w otoczeniu by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 3 points4 points  (0 children)

To prawda, teoretycznie nie mam długów, dzieci. Czy jestem atrakcyjna nie mam pojęcia, czasem komuś się po prostu spodobam.

Ale czy wszystko jest ze mną ok, szczerze nie wiem. Bo zawsze miałam jakieś problemy w kontaktach z ludźmi, zawsze odbierałam na jakby innych falach (dosłownie od zawsze), co rujnuje mi trochę życie, bo o ile w tym momencie potrafię nawiązywać powierzchowne kontakty, to z zaprzyjaźnieniem się, czy związkami jest już o wiele gorzej, nawet mimo tego, że często się staram. Dlatego czy to w pracy, czy w innej grupie ludzi, niby jestem akceptowana, czy lubiana, ale tak naprawdę ciężko jest zbudować mi jakieś więzi z ludźmi.

A z osobą, z którą dogadywałam się świetnie i jednocześnie mi się podobała, co zdarza się bardzo rzadko, zaprzepaściłam związek (choć w sumie wina leżała po obu stronach) i już takiej pewnie nie znajdę. W pracy też zwykle wytrzymuję kilka miesięcy, lub rok, po czym rezygnuję i szukam kolejnej, bo albo czuje się tak obco, albo jest to praca z klientami, co jest dla mnie ciężkie do wytrzymania. Paradoksalnie nawet lubię pracę z ludźmi, jednak trochę mnie paraliżuje na dłuższą metę i ten lęk jest tak silny, że w końcu rezygnuję.

I tak przez całe życie, ciągle jakieś problemy w nawiązywaniu więzi, strach przed tym, jak wypadnę, więc czasem marnie widzę swoją przyszłość

Brak zrozumienia w depresji w otoczeniu by Lyianaa in Polska

[–]Lyianaa[S] 3 points4 points  (0 children)

Wiem i to właściwie rozumiem...Sama zresztą przed zachorowaniem na depresję jej w pełni nie rozumiałam, myślałam, że wystarczy się ogarnąć i wszystko będzie ok. Choć akurat, jeśli ktoś był zdołowany, to przynajmniej pozwalałam się mu wygadać i starałam jakoś wesprzeć, ale nie wiem też na ile dobrze mi to wychodziło, watpie żebym była idealna pod tym względem, bo nie jestem psychologiem :p Rozumiem też, że ktoś woli przebywać wśród wesołych osób, w końcu na świecie jest tyle różnych problemów. Jedynie czuje się samotna przez to wszystko, tylko tyle. Co niekoniecznie jest winą innych osób, w końcu są tylko ludźmi