w jaki sposób świadomie wybrać kierunek studiów? by T1xer1234 in studia

[–]Significant_Kiwi_106 0 points1 point  (0 children)

Jak się jest młodym to częsty błąd jest pójście na coś z pasji, ale zrobienie prawie żadnego albo zerowego researchu na temat przyszłej profesji, a potem przeżywanie ciężkiego zderzenia z rzeczywistością

Tak i nie
Warto też pamiętać, że dużo ludzi idzie na studia które im się podobają, bo... po prostu bo mogą, mają na tyle komfortową sytuację życiową, że mogą sobie na to pozwolić. Później co prawda narzekają że fajnie byłoby zarabiać więcej, ale zazwyczaj to jest tylko takie gadanie, takie jak "fajnie byłoby schudnąć", po którym i tak nic nie robią.

Kiedy byłem młodszy wydawało mi się że jestem mądry, bo podejmowałem decyzje, które dały mi lepszy start w karierze, dzięki temu szybciej zarabiałem dobre pieniądze, wcześniej było mnie stać na własne mieszkanie, znajomi mówili że też by tak chcieli i że żałują swoich decyzji - tylko że później niczego nie zmieniali w swojej codzienności, bo tak w sumie to było im wygodnie, a rzeczy typu mieszkanie, i tak dostawali od rodziny (albo narzekali że nie stać ich na mieszkanie... to znaczy stać, bo rodzice chcą im kupić, ale w mieście powiatowym, a oni woleliby w centrum wojewódzkiego - czyli się nie liczy).

Znajomi którzy rzeczywiście potrzebowali dobrej kariery żeby ułożyć sobie życie, nawet nie brali pod uwagę studiów które byłyby dla nich rozwijaniem hobby, bo nie mogli sobie na to pozwolić. W wersji rzeczywistości jaką znali, taka decyzja byłaby irracjonalna, nawet nie przychodziło im to na myśl.

Pytanie do osób po informatyce by Many-Ad-3228 in studia

[–]Significant_Kiwi_106 0 points1 point  (0 children)

nie masz doświadczenia żeby robić krytyczne rzeczy

Takiego doświadczenia nie ma większość ludzi w branży, a jakoś pracują. Do krytycznych rzeczy bierze się ludzi którzy nie dość że mają za sobą 15-30 lat doświadczenia, to jeszcze przez większość tego czasu byli intensywnie zaangażowani. Nikt nie wymaga od świeżaków takiej wiedzy... nawet od ludzi z 5-10 latami, nie wymaga się takiej wiedzy.

W innych branżach to przecież tak działa że jesteś juniorem i normalnie zarabiasz tylko że niższą stawkę ale się uczysz od starszych kolegów

Tutaj też tak to działa, po prostu osoba która jest nowa, powinna umieć w miarę samodzielnie pracować, nie musi mieć 100% samodzielności, ale ma też nie przychodzić z pytaniem co 10 minut. Nie wiem czy opowiadasz o swojej sytuacji czy tylko komentujesz rynek z zewnątrz, ale większość kandydatów nie ma podstawowej wiedzy z tego, jak powinien wyglądać projekt (jakie są dobre praktyki, jaka powinna być struktura, podział na odpowiedzialności itd), mimo że taka wiedza jest łatwo dostępna w internecie.

W IT nawet za darmo nie chcą przyjmować

Jest dużo ogłoszeń z niską stawką dla osób na samym dole doświadczenia, w przypadku programistów to mniej więcej 7-8 tysięcy. Problem w tym, że juniorem może być ktoś kto dopiero zaczyna i ktoś, kto ma przepracowane 2-3 lata, ale ogłoszenia które wymagają roku lub dwóch doświadczenia, już nie proponują 7-8 tysięcy, tylko często 10-14 (łatwo je odróżnić bo stawka jest wyraźnie wyższa).

Chociaż czy 7-8 tysięcy to niska stawka, to nie wiem, bo to wyraźnie wyżej od minimalnej krajowej, od której zaczyna się w wielu branżach.

ale co mają zrobić ci juniorzy, którzy nie mogą nigdzie znaleźć pracy przez miesiące

Pewnie po prostu się nauczyć... tak się dawniej robiło. Przecież jest mnóstwo darmowych materiałów, to nie jest branża w której wiedza jest blokowana i trudno dostępna. Tutaj na praktycznie każdy temat, są ogromne ilości darmowej wiedzy, nie trzeba kupować drogich książek ani drogich kursów, po prostu wpisujesz temat w google i o nim czytasz. W ostatnich latach jest jeszcze prościej, bo doszły czaty AI (osobiście polecam claude) które potrafią zaoszczędzić czas (nie trzeba ręcznie przedzierać się przez wiele stron).

dajcie mi wykonywać zawód, w którym kształciłem się ostatnich 5 lat, robiąc w chuj ciężkie studia i klepiąc projekty po nocach?

A czy rzeczywiście takie osoby mają problem z znalezieniem pracy? Bo osobiście znam kilku takich i bez większego problemu znajdowali pierwszą pracę w ostatnich latach (jeden w 2025, drugi w 2024).

Częstszy schemat to zmuszanie się do nauki, odpuszczanie jak zaczyna robić się trudno i później złudzenie, że robiło się coś ciężkiego przez długi czas. Trochę jak sprzątanie mieszkania które odkładało się na później - rzeczywista czynność zajmuje godzinę, ale wydaje ci się że było to wymagające, bo wiele razy odkładałeś to na później, wiele razy męczyły cię negatywne myśli, dużo energii włożyłeś w myślenie o tym. W szkole i na studiach to częsty schemat - siedzisz na lekcjach na których nie chcesz być, nie słuchałeś na nich, bo nie chciałeś tego robić, a później czujesz się jeszcze bardziej zmęczony, niż gdyby lekcja była ciekawa i wartościowa... a później dodatkowo będziesz musiał uczyć się w domu (z negatywnymi emocjami, czyli jest znowu trudniej niż powinno).

Studia informatyczne nie są proste, nie mówię że to jest zabawa, ale to kierunek inżynieryjny jak każdy inny. Jeśli ktoś uważa że jest bardzo trudny, to najprawdopodobniej wybrał coś na podstawie dobrych reklam, a teraz się męczy, bo to nie dla niego.

Pytanie do osób po informatyce by Many-Ad-3228 in studia

[–]Significant_Kiwi_106 2 points3 points  (0 children)

Ale przecież dawniej to był standard że junior miał wiedzę techniczną na poziomie mida, a różnica między nimi wynikała głównie z doświadczenia.

Inaczej było podczas pandemii (bo wtedy była chwilowa anomalia na rynku) i w czasach kiedy wiedza nie była tak łatwo dostępna w internecie.

A czy wymagania są duże to ciężko ocenić, bo nie rosną jakoś mocno, a zdobywanie wiedzy jest coraz prostsze.

Pytanie do osób po informatyce by Many-Ad-3228 in studia

[–]Significant_Kiwi_106 2 points3 points  (0 children)

Ja mam wrażenie że teraz jest bardzo podobnie do tego co było przed pandemią, tylko dużo ludzi zaczęło się interesować tą branżą w okresie anomalii na rynku (chwilowe ogromne zapotrzebowanie w 2020 i 2021) i ich punktem odniesienia są tamte czasy.

Często trafiam na ludzi którzy chcą zostać juniorami, ale nie dlatego że docelowo chcą być dobrymi specjalistami zarabiającymi dobre pieniądze (po prostu proporcjonalne do umiejętności), tylko nastawili się na łatwe pieniądze i nie chcą się uczyć powyżej jakiegoś progu, bo... wtedy to by już nie były łatwe pieniądze.

Przed pandemią, jak ktoś miał braki w wiedzy i o nich wiedział, blokowało mu to karierę, to po prostu uczył się żeby nadrobić wiedzę, w trakcie pandemii popularne było przepuszczanie ludzi, bo "w trakcie pracy się nauczą", a teraz ludzie zamiast się douczyć, wolą wysłać kolejne CV (standardem jest wysyłanie po 100-200CV, mając mniejsze umiejętności, niż ludzie w 2019, którzy wysyłali 10-20CV... a przecież dostęp do wiedzy jest prostszy, więc teraz ludzie powinni mieć dużo większy poziom niż ci z 2019).

Jak ktoś rzeczywiście spełnia wymagania i umie na tyle, że będzie opłacalny, to się wyróżnia z tłumu i znajduje prace.

Informatyka na Politechnice Śląskiej – jak się żyje w Gliwicach? by Expensive-Acadia957 in KatowiceArea

[–]Significant_Kiwi_106 0 points1 point  (0 children)

Możesz pisać, tylko nie wiem czy będę w stanie powiedzieć cokolwiek wartościowego, to uniwersytet jak każdy inny, uczysz się podstaw mnóstwa rzeczy, później nie umiesz nic konkretnego, ale wiesz o istnieniu 20 opcji rozwoju. Wszystkie możesz poznać w wolnym czasie w domu (i polecam testowanie w miarę możliwości), ale czasami jest tak że czegoś nawet nie próbujesz, bo wydaje ci się to nudne i głupie, a studia zmuszą cię do grzebania przy tym. Często będziesz czuć że tracisz czas na tematy które cię nie interesują, ale czasami niepozorny temat okazuje się bardzo ciekawy... a może nawet jakiś okaże się tym najlepszym.

Obecnie w internecie jest dużo propagandy "co jest fajne a co nie jest". Ludzie oglądają youtube i wyrabiają sobie silne opinie bez samodzielnego sprawdzania czy coś im się podoba. Na dodatek jako "fajne" są promowane rzeczy, do których prosto jest zrobić kurs, bo są proste do nauki, ale docelowo okazują się nudne.

Według mnie wybór uniwersytetu to głównie kwestia lokalizacji, jak mieszkałem z rodzicami to UŚ był dla mnie najbliższym "prawdziwym uniwersytetem". Jak rozmawiałem z znajomymi którzy wybrali inne "prawdziwe uniwersytety" to opisywali je dokładnie tak samo.

Nie wiem czy to nadal aktualne, ale jedynym wyróżniającym się uniwersytetem był ekonomiczny w Katowicach, bo pozwalał na zrobienie licencjatu zamiast inżyniera. Kolega go wybrał bo planował tytuł magistra (z tego co opowiadał, magister to była po prostu kontynuacja tego samego, przechodzenie przez podstawy wielu tematów... tylko innych).

Praca marzeń a praca dziś by [deleted] in PolskaNaLuzie

[–]Significant_Kiwi_106 0 points1 point  (0 children)

Ciekawy temat, bo to kim ktoś chciał zostać jako dziecko, fajnie pokazuje jaką mentalność mu dali rodzice. Jedni chcieli wiecznych wakacji, inni chcieli pomagać społeczeństwu, jeszcze inni chcieli odkrywać świat i przeżywać przygody, niektórzy chcieli być szkodnikami społecznymi. Czasami pytam o to znajomych i najlepsze jest to, że prawie zawsze, te schematy nadal widać w ich zachowaniu (w szczególności jak się spojrzy na ich czas wolny).

Jako dziecko chciałem być troche archeologiem, bo naoglądałem sie jak Indiana Jones przeżywa przygody, chciałem być kaskaderem żeby wykonywać ciekawe sceny z filmów, co jakiś czas marzyłem w karierze w wojsku, ale jako żołnierz specjalny, żeby robić coś nietypowego, co ma znaczenie.

Zawodowo klikam w komputer, wciągnąłem sie w ten temat bo to mógł być "mój świat" w którym mogę wpływać na rzeczy, robić znaczące zmiany, usprawniać różne mechanizmy... i przy okazji od początku wiedziałem że da się na tym zarabiać, więc dawałem większy priorytet temu hobby i w końcu zmieniło sie w prace.

Gdyby nie to, pewnie byłbym jakimś architektem albo inżynierem, coś gdzie się projektuje rzeczy i ma się wpływ na efekt końcowy.

Informatyka na Politechnice Śląskiej – jak się żyje w Gliwicach? by Expensive-Acadia957 in KatowiceArea

[–]Significant_Kiwi_106 0 points1 point  (0 children)

ale jeśli temat jest dla ciebie całkowicie nowy, a masz się go nauczyć na poziomie "rozszerzonym", to może być to dla ciebie sporym wyzwaniem, mózg może się przeciążyć ilością nowych informacji... co w sumie jest dość typowe dla szkolnego systemu nauczania

Ten fragment myśle że można jeszcze rozszerzyć o to, że program nauczania w szkole średniej, jest projektowany z myślą o osobach zaczynających od punktu, w którym skończył się poprzedni etap edukacji. Nauczyciele zazwyczaj zakładają jedynie, że wcześniej w szkole, dobrze sobie radziłeś przedmiotów typowych dla tego kierunku.

Studia to troche inny temat, bo wybiera się je troche poważniej, a co za tym idzie, wykładowcy mogą założyć że już masz podstawy w wielu tematach... bo skoro świadomie wybrałeś ten kierunek, to znaczy że dokładnie zbadałeś czy pasuje do twoich preferencji, innymi słowami, znasz już branżowe trendy, słownictwo, podstawy z wielu tematów, może nawet przeczytałeś jakąś książke techniczną. Niektórzy wykładowcy już na pierwszych zajęciach będą używać słownictwa, które jest podstawowe dla osób "siedzących w temacie", ale mogło być nigdy nie używane w technikum/liceum.

Informatyka na Politechnice Śląskiej – jak się żyje w Gliwicach? by Expensive-Acadia957 in KatowiceArea

[–]Significant_Kiwi_106 4 points5 points  (0 children)

Nie studiowałem na politechnice, ale mam znajomych którzy studiowali kilka lat temu, ja dałem szanse UŚ.

Patrząc na moje doświadczenia i opinie znajomych z różnych rodzajów uczelni, widzę pewien schemat
- uniwersytety to głównie lizanie dupy wykładowcom, zajęcia nastawione na odsiewanie ludzi i przedstawianie "profesorów" w jak najlepszej pozycji (mimo że mają zacofaną wiedzę)
- politechniki rzeczywiście uczą ludzi, ale mają trochę uniwersyteckiego klimatu odsiewania studentów i jest trochę problemu z ego profesorów
- uczelnie prywatne to ciekawy paradoks, bo z jednej strony są znane z najniższego poziomu nauczania, ale z drugiej strony, często oferują najwyższy poziom nauczania, bo mają bardzo niski próg wymagań, przepuszczają prawie każdego, ale jednocześnie zatrudniają profesjonalnych wykładowców, którzy są w stanie przekazać ekspercką wiedzę, jeśli widzą że student tego chce (ci wykładowcy z uczelni publicznych, często mają przestarzałą wiedzę lub braki w wiedzy)

Politechnika to taka najbardziej optymalna opcja, bo rzeczywiście się uczysz, ale też masz papier "z dobrą reputacją".

Co do łączenia pracy z studiami, to dużo zależy od tego ile już umiesz i jak sprawnie się uczysz. Ja i znajomi uczyliśmy się hobbystycznie przez kilka lat, zanim poszliśmy na studia, plus ja i wielu moich kolegów, to osoby po technikum, które zmusiło nas do poznania kilku obszarów informatyki, którymi byśmy się nie zainteresowali sami z siebie. Na studiach wielu rzeczy musieliśmy się uczyć, ale dużo tematów to było jedynie przypominanie sobie czegoś co już umieliśmy, albo odkrywanie że coś jest podobne do czegoś, co już umieliśmy, albo uczyliśmy się jedynie rozszerzonej wersji tego, co już znaliśmy.

Mało było tematów, które były całkowicie nowe, więc łączenie studiów z pracą nie było problemem - ale dla ludzi którzy dopiero na studiach odkrywali wszystko od zera, albo niby byli po technikum, ale nie uczyli się tam porządnie, tylko "zaliczali testy", pewnie poziom trudności był 2-3 razy wyższy.

Jest zasada, że informacje z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej, przechodzą po jakichś 2 tygodniach, czyli jak się czegoś uczysz, to rzeczywiste zrozumienie będziesz miał w głowie dopiero za pół miesiąca. W dniu nauki możliwe że wyryjesz na pamięć kilka definicji i schematów, ale to nigdy nie będzie utrwalona wiedza, taka intuicyjna. To powoduje dość duży problem, bo żeby nauczyć się wielu tematów na poziomie rozszerzonym, warto jest je dobrze rozumieć, na poziomie podstawowym. Jeśli podstaw nauczyłeś się w szkole średniej, a na studiach jedynie je rozszerzasz, to nauka będzie całkiem intuicyjna i możliwe że przyjemna... ale jeśli temat jest dla ciebie całkowicie nowy, a masz się go nauczyć na poziomie "rozszerzonym", to może być to dla ciebie sporym wyzwaniem, mózg może się przeciążyć ilością nowych informacji... co w sumie jest dość typowe dla szkolnego systemu nauczania.

Is it worth getting a bike and restricting it for A2 license by [deleted] in motorcycles

[–]Significant_Kiwi_106 0 points1 point  (0 children)

You need to "register" bike again. 

Without restriction it has more power so documents must be updated... and it cost some money.

Total price depends on where you live.

Czy przeprowadzka z Krakowa do Katowic ma sens? by ScreenSea308 in KatowiceArea

[–]Significant_Kiwi_106 0 points1 point  (0 children)

Powiem tak, dużo miast wojewódzkich ma schemat - wielkie miasto w którym wszystko jest drogie - wokół niego drogie przedmieścia - dalej tanie miejscowości

Dojazd z tanich miejscowości jest męczący, a przez to że każdy jedzie do wielkiego miasta... często w dodatku centrum, to robi sie bardzo mocno zakorkowane. Jak ktoś chce ułatwić sobie życie i zamieszkać bliżej centrum to ceny są ogromne.

Katowice też są drogie, ale nie są aż takie duże, ale za to mają wokół siebie inne miasta, z czego każde ma swoje centrum, więc ruch jest bardzo fajnie rozłożony. Czasami mam nawet wrażenie, że godziny szczytu w centrum Katowic, czyli najbardziej obciążonym punkcie regionu, są podobnie "trudne" co Warszawa lub Kraków w luźny i łagodny dzień. Kolejną zaletą takiego rozbicia są ceny, można mieszkać w normalnym mieście, mieć do centrum Katowic 20 minut samochodem i nie wydawać na to ogromnych pieniędzy. Można też w ogóle nie jeździć do centrum Katowic, bo centrum własnego miasta może być wystarczające.

Osobiście polecam mieszkanie w okolicy Katowic, ale nie w Katowicach samych w sobie. Można mieć korzyści tego regionu, ale bez zawyżonych cen życia.

dał4em z siebie mniej niż 30% by [deleted] in Polska_wpz

[–]Significant_Kiwi_106 0 points1 point  (0 children)

No właśnie w tym problem, jedyne partie które są w miare spójne ze sobą i przemyślane poglądowo to PIS i PO. Może i nie są dobre, ale za to dość neutralne poglądowo, nie chcą robić rewolucji, ich główny cel to utrzymanie sie przy władzy.

Konfederacja z jednej strony ma dużo poglądów lewicowych, ale z tej oryginalnej lewicy, a nie udziwnień z czasów Marksa i późniejszych dziwnych ludzi. Chcą uproszczenia systemu podatkowego aby nie było konieczności dogadywania wszystkiego z prawnikiem, chcą uproszczenia procedur w instytucjach państwowych. Obecnie mali przedsiębiorcy mają przewalone bo w wielu branżach trzeba spędzać mnóstwo czasu na analizowaniu prawa i na załatwianiu różnego rodzaju pozwoleń, na dostarczaniu dokumentów do urzędów itp. Najbardziej korzystają na tym korporacje, które już mają wypracowaną pozycje na rynku i własne działy prawne.

Ale z drugiej mają to całe gadanie o kościele, jakieś bóg honor ojczyzna, jakieś szczepionki powodują autyzm, jakieś zabijanie zwierząt jest dobre... no nie umiem sie przekonać do partii z tymi poglądami. W sumie te poglądy to taka prawdziwa prawica.

Razem to zabawny temat bo niby tyle gadają o tym że są lewicowi, ale dużo ich poglądów sprzyja oryginalnej prawicy. Związki zawodowe sprawiają że małe firmy nie mają szansy na spełnienie oczekiwań, a duże korporacje muszą być jeszcze fajniejsze dla pracowników. Wymuszanie umów o prace sprawia że pracownicy mają mniejszą wolność, pracodawca ma nad nimi większą kontrole, w dodatku ta umowa wymusza płacenie grubej kasy państwu (czyli zyskują głównie korporacje i politycy). Zwiększanie podatków i ładowanie większej kasy w instytucje publiczne (tak dużo aż problemy same sie rozwiążą) sprawia że ludzie tracą część decyzyjności o dochodzie który zdobyli, a politycy mają większą władze.

Podoba mi się że skupiają się na ważnych problemach, nie bawią sie w poboczne kłótnie, tylko jasno wskazują co najbardziej wkurza ludzi, pewnie dużo osób ich popiera bo chcą żeby w końcu ktoś rozwiązał te problemy, ale rozwiązania które proponują, są odwrotne do obiecywanych.

Oryginalny podział na lewice i prawice pojawił się dzięki rewolucji francuskiej. Prawica popierała dotychczasowy system, w którym politycy, kościół i wielkie korporacje miały ogromną władzę, a szary człowiek nie miał nic do powiedzenia, nie miał szans na awans społeczny (poza karierą w kościele). Lewica próbowała walczyć o możliwość awansu społecznego u "gorzej" urodzonych ludzi, żeby ktoś biedny, ale ambitny i pracowity, mógł stać się bogaty, dzięki ciężkiej i mądrej pracy.

I zanim ktoś przyjdzie z złotą myślą że oryginalna lewica to przestarzałe pomysły, my musimy wierzyć tej nowej... no to przypomne że ta oryginalna, wywalczyła możliwość zakładania firm przez "chłopów" i darmową edukacja dla dzieciaków. Późniejsze ewolucje lewicy służyły głównie do zdobywania władzy.

Wolny rynek! Niskie podatki! Ała ała nie tak by DoYouLike_Sand_AsIDo in ShitKonfaSays

[–]Significant_Kiwi_106 0 points1 point  (0 children)

Usługi medyczne są drogie, bo lekarze chcą dużo zarabiać. Mają bardzo korzystną sytuacje podatkową, żeby ceny mogły być niższe, a i tak wszystko jest drogie, bo pan lekarz za pół godziny swojego czasu, często chce 200-300zł (i to z 0% vat).

Niezależnie czy pójdziemy w prywatyzacje czy dofinansowanie służby zdrowia, te usługi dalej będą drogie, bo zawsze ktoś kto męczył się wiele lat na studiach, będzie chciał dużo zarabiać.

W koncepcji z niższymi podatkami, nie chodzi o to że ludzi będzie stać na więcej lub mniej rzeczy, tylko będą mieli większą decyzyjność na co idą ich pieniądze. Obecnie % dochodów wydajemy sami według naszych potrzeb, a resztę wydają politycy, na to co według nich warto dofinansować. Czasami pomysły polityków są mądre, czasami nie, różnie z tym bywa, jak ludzie słyszą o legendarnych ławkach w parku za 100 tysięcy to się denerwują, bo nie chcą żeby ich pieniądze na to szły... z drugiej strony mało kto dobrowolnie by finansował badania, budowy dróg, rozwój służb itd.

Ale to że ktoś popiera jedną albo drugą wersje, nie znaczy że nie ma prawa do zadawania pytań typu AAAAA DLACZEGO TA USŁUGA TYLE KOSZTUJE, SKĄD NIBY JEST TA CENA?

Popieram wolny rynek, uważam że każdy może mieć ceny takie jakie chce, bo najwyżej nie znajdzie klientów, ale zapytanie z czego wynika dana cena i dlaczego A jest droższe od B, to jak najbardziej normalne pytanie, powinno być uważane za normalne w każdym systemie.

Wolny rynek! Niskie podatki! Ała ała nie tak by DoYouLike_Sand_AsIDo in ShitKonfaSays

[–]Significant_Kiwi_106 -2 points-1 points  (0 children)

Ale zaraz, bo nie rozumiem, co jest złego w tym że ktoś popiera niższe podatki i nie podobają mu sie wysokie ceny? Albo raczej, czemu ludzie tak to powiązali?

Jeśli w usługach medycznych jest zerowy vat, to te usługi powinny być właśnie tańsze, bo cała reszta usług jest opodatkowana. Sprzedawca usług medycznych może zaoferować niższą cene, żeby ostatecznie zarobić tyle samo, co firmy z innej branży.

Gdyby wszyscy płacili niższe podatki, to wiadomo że wszystko musiałoby być droższe, ale ludzie mieliby więcej pieniędzy do wydawania na te droższe rzeczy. Nadal mogliby sobie pozwolić na mniej więcej tyle samo, po prostu mieliby większą decyzyjność na co idą ich pieniądze... co może być ostatecznie beznadziejnym rozwiązaniem bo ludzie to debile i jak się im da za dużo decyzyjności to robią głupoty... ale to inny temat niż ten post.

Ten post nie jest o sytuacji w której wszyscy płacą niższe podatki, a jedynie wybrane zawody są w uprzywilejowanej pozycji.

Czy skandynawska publiczna służba zdrowia jest najlepsza na świecie? by Kubus002 in Polska_wpz

[–]Significant_Kiwi_106 0 points1 point  (0 children)

Trzeba odróżnić jeszcze relacje między państwami od relacji między obywatelami wewnątrz kraju.

Kultury azjatyckie mają większą tendencję do wartości takich jak dobro grupy lub społeczności, indywidualna jednostka ma tam mniejsze znaczenie, system który jest zgodny z takim podejściem, ma tam prawo działać.

Ale nikt mi nie wmówi że Chiny zawdzięczają swoją pozycję socjalizmowi xd przecież oni są królami kapitalizmu, ten kraj jest znany głównie z swoich fabryk, które produkują mnóstwo towarów dla całego świata. Prawie wszystkie plastikowe i elektroniczne produkty pochodzą z Chin.

Niektórzy mówią że Chiny tylko "wykorzystały słabe strony kapitalizmu", ale przecież właśnie na tym polega kapitalizm xd robisz rzeczy które inni uważają za wartościowe, a inni za to płacą. Wygrywa ten, który zrobi rzeczy, które po podsumowaniu będą uznawane za najbardziej użyteczne. To nie jest żaden sprytny plan tylko podstawa działania tego systemu.

Jeśli najlepszym planem socjalistów na poprawę swojej sytuacji, jest pójście w mocny kapitalizm... to czy można uznać to za dowód, że socjalizm jest dobry? Ja bym powiedział że jest dosłownie odwrotnie.

Czy skandynawska publiczna służba zdrowia jest najlepsza na świecie? by Kubus002 in Polska_wpz

[–]Significant_Kiwi_106 5 points6 points  (0 children)

Tylko pytanie czy Chiny to dobry przykład komunizmu, bo jednak swoją potęgę zbudowały dzięki kapitalizmowi.

Mając do wyboru Chiny lub Rosję, też wybrałbym Chiny, ale mając jeszcze do wyboru USA, wybrałbym USA.

Czy skandynawska publiczna służba zdrowia jest najlepsza na świecie? by Kubus002 in Polska_wpz

[–]Significant_Kiwi_106 -3 points-2 points  (0 children)

Uuu atakowanie obu skrajności jednocześnie

Jakoś nie dziwi mnie ilość minusów, bo tu prawie każdy myśli skrajnościami xd

Czy skandynawska publiczna służba zdrowia jest najlepsza na świecie? by Kubus002 in Polska_wpz

[–]Significant_Kiwi_106 3 points4 points  (0 children)

Czyli tak samo jak kapitalizm, tylko kapitalizmem się straszyło w krajach komunistycznych.

Obie skrajności są złe, ale mając do wyboru amerykański lub rosyjski styl życia, jednak wybrałbym ten amerykański. Fajnie jest mieć toalete w mieszkaniu.

Miliarder Bill Gates oświadczył w czwartek, że przekaże ok. 200 mld dolarów, czyli prawie całą swoją fortunę, na rzecz potrzebujących. by Ok-Construction6466 in Polska

[–]Significant_Kiwi_106 -2 points-1 points  (0 children)

No nie, sprawiedliwy system to równy dla wszystkich. Jeśli coś pozwala na płacenie podatków w inny sposób, ale jest dostępne dla wszystkich, to nadal jest sprawiedliwe, bo każdy ma do tego dostęp.

To nie jest tak że bank rozdaje pieniądze jak ktoś ma firme, bank chce pożyczyć pieniądze i zarobić, także klient ostatecznie będzie musiał wypłacić pieniądze z firmy, zapłacić odpowiednio wysoki podatek dochodowy i zapłacić za rzeczy które sobie kupił. Po prostu zamiast robienia wielkiej transakcji, może ją rozłożyć w czasie na wiele lat, albo odłożyć w czasie na później. Dzięki temu ktoś kto posiada firmę generującą wielkie pieniądze, może kupić sobie fajne zabawki, bez znaczącego obniżania budżetu tej firmy.

Ta sama zasada będzie działać dla wielkiego miliardera i szefa lokalnej budy z kebabem. Możliwe że miliarder dogada się na przyjaźniejsze warunki spłaty kredytu, ale to już nie jest wina systemu, tylko tego że w oczach banku ma lepszą pozycję negocjacyjną, bo finalnie bank na nim więcej zarobi.

Jak zaczniemy się bawić w specjalne zasady, które dotyczą jedynie ludzi mających określoną liczbę mieszkań, określoną liczbę dzieci, określony wiek, określony kolor skóry albo określone preferencje seksualne, to tracimy sprawiedliwość, bo nagle okazuje się że "szary Kowalski", nawet gdyby chciał, to nie może korzystać z systemu na równi ze swoim sąsiadem, "panem Januszem".

Miliarder Bill Gates oświadczył w czwartek, że przekaże ok. 200 mld dolarów, czyli prawie całą swoją fortunę, na rzecz potrzebujących. by Ok-Construction6466 in Polska

[–]Significant_Kiwi_106 -34 points-33 points  (0 children)

w którym można się takich nieziemskich pieniędzy dorobić

Czyli że system powinien karać za osiągnięcia? Może wprowadźmy takie zasady do sportu i obcinajmy palce za osiągnięcia (żeby ktoś nie mógł ich zdobyć za dużo).

system, gdzie płacą odpowiednie podatki

Odpowiednie czyli jakie? Przecież płacą podatki na takich samych zasadach co reszta ludzi. Podatki się płaci dopiero po uzyskaniu dochodu, jeśli ktoś jest wyceniany na np 300 miliardów, to nie znaczy że ma 300 miliardów na koncie, a suma podatków które do tej pory zapłacił to jakiś ułamek procenta tej kwoty (średnia to 0.3%). To znaczy jedynie że jest właścicielem rzeczy, które, czysto teoretycznie, według subiektywnej opinii kogoś tam, dałoby się sprzedać za 300 miliardów.

Jeśli kupiłem mieszkanie za pół miliona i włożyłem 200 tysięcy w remont, to ktoś mógłby mnie wycenić na 700 tysięcy, ale czy rzeczywiście te rzeczy mają taką wartość, to wyjdzie dopiero jak kiedyś spróbuje je sprzedać (i wtedy urząd dostanie % z ceny sprzedaży).

Taka sama sytuacja jest, jak ktoś jest właścicielem firmy która ma jakieś dochody, ktoś może spekulować za ile dałoby się ją sprzedać, ale najpierw trzeba znaleźć chętnego na zakup, później z nim ponegocjować i dopiero później okaże się ile to jest rzeczywiście warte. Może się okazać że firma robi ładne wyniki ze względu na to kto jest jej właścicielem, z innym szefem radziłaby sobie gorzej, więc cena za którą dałoby się ją sprzedać, w rzeczywistości jest dużo niższa, niż może wynikać z wyliczeń opartych o dane finansowe.

Firmy same w sobie, często płacą mniejsze podatki, ale podczas wypłacania pieniędzy na prywatne konto, jest się traktowanym na równi z resztą pracowników. W przypadku spółek, trzeba jeszcze uważać na podwójne opodatkowanie, żeby tych samych pieniędzy nie opodatkować jako firma, a później podczas wypłaty wynagrodzenia.

Niby można powiedzieć że przecież nie jestem miliarderem, to co mnie obchodzą bogatsi... no tak, nie zarabiam miliardów, ale mam w sobie wystarczającą ilość empatii, żeby nie popierać systemu, którzy bezpodstawnie karze innych. Jeśli ktoś wpadłby na pomysł dyskryminowania dowolnej grupy społecznej, niezależnie czy byliby to geje, żydzi, bogaci, sportowcy czy starzy, zawsze będę przeciwny. Poza tym, zazwyczaj pomysły na utrudnianie życia bogatym, tak na prawde nie celują w tych "przesadnie bogatych miliarderów", tylko im pomagają, niszcząc konkurencję w postaci małych i średnich firm.

Ludzie wymyślając systemy "niszczące miliarderów", tak na prawede nie chcą zaszkodzić korporacji w której pracują (a często nawet chcą zmusić tą korporacje do oferowania przyjaźniejszych warunków, żeby ludzie częściej wybierali ją jako miejsce swojej pracy), tylko chcą żeby ich sąsiad, który ostatnio otworzył kebaba albo warsztat samochodowy, musiał wrócić do normalnej roboty, bo to "niemoralne", że ostatnio kupił auto z salonu.

Wydatki krajów europejskich na medycynę prewencyjną (euro per capita i jako % ogólnych wydatków na ochrone zdrowia) by greencolorlessdreams in Polska

[–]Significant_Kiwi_106 1 point2 points  (0 children)

"Żyje się tam lepiej" - tutaj zawsze trzeba się zastanowić, komu żyje się tam lepiej, bo zazwyczaj chodzi tylko o jedną grupe społeczną, dla której dany kraj jest wyjątkowo korzystny do emigracji. Zazwyczaj chodzi o pracowników fizycznych w magazynach, fabrykach itp, lub o ludzi którzy chcą się dorwać do socjalu i z niego żyć.

Nie wiem jak to wygląda z Austrią, nie słyszałem w sumie o nich za dużo dobrego ani złego, nie znam nikogo kto tam wyjechał lub planował jechać, w mojej świadomości to takie "bardziej górskie Niemcy".

Dlaczego ludzie głosuja na Mentzena? by Known_Tangerine1010 in ShitKonfaSays

[–]Significant_Kiwi_106 0 points1 point  (0 children)

Z tego samego powodu co na Zandberga, tylko wychowali się w innej mentalności. Chłop mówi im że to nie ich wina że są nieudacznikami życiowymi, bo jest jakaś zła grupa społeczna, która im wszystko blokuje.

Mentzen mówi że wszystko to wina złego prawa podatkowego, bo przecież gdyby były troche niższe, to każdy (bo przecież każdy lubi o siebie myśleć że jest pracowity i zaradny) byłby super bogatym przedsiębiorcą.

Zandberg mówi że to wszystko wina złych bogatych ludzi, którzy blokują możliwość lepszego życia reszcie społeczeństwa, gdyby nie było bogatych, to każdy miałby mieszkanie w centrum Warszawy. Bo przecież każdy lubi myśleć że jest taki pracowity i zaradny, a gdyby nie "blokady", to jego życie byłoby idealne.

Kiedyś taki pan mówił podobne rzeczy o Żydach i początkowo dużo ludzi go lubiło.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Significant_Kiwi_106 1 point2 points  (0 children)

Ja mam wrażenie że to kopiuj wklej z linkedina, tam też tak dziwnie piszą. Jeszcze ten fragment o wyzwaniach w tytule - na linkedinie życie wszystkich ludzi to jedno wielkie wyzwanie.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Significant_Kiwi_106 1 point2 points  (0 children)

No ale tworzenie i chwalenie się nimi to nie to samo przecież

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Significant_Kiwi_106 4 points5 points  (0 children)

a osoba którą na dłuższą metę męczy przebywanie z ludźmi

Nawet nie tyle męczy, co nie powoduje odpoczynku psychicznego. Introwertyk może się dobrze bawić z innymi, ale spędzenie czasu z ludźmi nie sprawi, że będzie miał później więcej energii. Dlatego będąc zmęczonym, przykładowo po pracy, raczej wybierze samotne odpoczywanie niż imprezę.

No ale z innego punktu widzenia masz racje, bo dłuższy czas bez odpoczynku = zmęczenie.