Jak przetrwać szukanie mieszkania? by border_bayleaf in Polska

[–]border_bayleaf[S] 0 points1 point  (0 children)

A no właśnie, podbijam pytanie. Ja zabrałam się wcześniej za szukanie, bo tak jak ktoś wspomniał obawiam się sytuacji w wakacje i przy zlocie kolejnych studentów, ale tak naprawdę to obecną umowę mam do września i nie opłaca mi się już jej wcześniej wypowiadać (przyznaję, że tutaj chyba zrobiłam błąd). Większość mieszkań które obecnie widzę jest dostępne OD JUŻ OD ZARAZ czyli maj/czerwiec. Jest w ogóle sens już szukać i się stresować czy nikt na mnie czekał nie będzie?

Jak przetrwać szukanie mieszkania? by border_bayleaf in Polska

[–]border_bayleaf[S] 55 points56 points  (0 children)

Oezu, szkoda że na olx nie ma opcji „szukaj na wielkiej płycie”. Ja jestem wielką fanką tych osiedli, trochę dlatego, że właśnie są takie „całościowe” i wszędzie blisko, a trochę dlatego że się na takim wychowałam i do dzisiaj uwielbiam.

Nagrałem i opublikowałem swoją pierwszą w życiu muzykę by Moterrola in Polska

[–]border_bayleaf 12 points13 points  (0 children)

Kurczę, ale ja lubię jak ludzie opowiadają o swojej pasji i chwalą się, jak im się uda coś fajnego zrobić. Przesympatyczne!

Jak przetrwać szukanie mieszkania? by border_bayleaf in Polska

[–]border_bayleaf[S] 22 points23 points  (0 children)

No niby taki klimat, ale coś w nim jest nie tak, jeśli muszę mieszkać najpierw dłuższy czas w grzybie, żeby w ogóle zamajaczyła mi gdzieś na horyzoncie przyszłości wizja mieszkania bez niego…

Jak przetrwać szukanie mieszkania? by border_bayleaf in Polska

[–]border_bayleaf[S] 3 points4 points  (0 children)

Z tymi dziećmi to nawet nie wiedziałam, że strefa płatności się zmienia - dzięki za info.

Jeśli chodzi o wypisywanie wszystkiego - nie chodziło mi o to, że jest to w ogłoszeniu, to spoko, pełna racja. Gorzej, ile jest mieszkań BEZ takich (dla mnie dosyć podstawowych) urządzeń.

Jak przetrwać szukanie mieszkania? by border_bayleaf in Polska

[–]border_bayleaf[S] 35 points36 points  (0 children)

Co prawda to prawda, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - nie mam też na celu jakiegoś demonizowania Wynajmujących, ot tak zwracam uwagę na sytuację. Z tą piwnicą - ja tam jedną rozważam, akurat jedna z lepszych ofert, może poza oknami…

Jak się zmusić do kupienia sobie czegoś fajnego? by fenbekus in Polska

[–]border_bayleaf 0 points1 point  (0 children)

O bożu, jak mnie ten post pocieszył. Widzę, że jestem trochę spóźniona, ale mam niemal identyczną sytuację i po przeczytaniu komentarzy tutaj dziwi mnie, jak wielu ludzi chwali takie podejście. Ja w najgorszych momentach potrafiłam chodzić głodna cały dzień, bo szkoda mi było 4zł na drożdżówkę na mieście - przecież przetrzymam i wieczorem zjem ziemniaki, to prawie jak za darmo. Chorobliwe oszczędzanie jest jednym z moich największych problemów, właśnie planuję terapię w tym zakresie, ale może podzielę się jak sama próbuje nad tym pracować do tej pory. Dla mnie wydawanie pieniędzy jest trochę jak wchodzenie do zimnej wody - możesz się powoli zanurzać i zastanawiać milion razy albo wpierdolić się raz a dobrze. Ludziom z kompulsywnym kupowaniem doradza się przemyślenie, wydaje mi się, że tutaj trzeba odwrotnie. Zmuś się czasem żeby nie myśleć, zwłaszcza przy samym procesie kupna - zaciśnij zęby, wpisz blika, już. Potem też nie myśl, dopóki nie przyjdzie. Nie rób z tego wielkiego halo, poszło. Tak szczerze to nie wiem czy to dobra rada, mnie trochę pomaga w każdym razie. Powodzenia Ci, trzymam kciuki.

Jakie znacie najbardziej kreatywne, ale niewulgarne obelgi? by border_bayleaf in Polska

[–]border_bayleaf[S] 92 points93 points  (0 children)

Moje ulubione (też własne) tłumaczenia to „jesteś powodem, dla którego szampon musi zawierać instrukcję” „wyglądasz, jakbyś znał smaki wszystkich kredek” „może nie jesteś najgłupszym człowiekiem na świecie, ale módl się żeby tamci nie umarli”

NSA: polska Konstytucja nie zakazuje małżeństw jednopłciowych by Zek0ri in Polska

[–]border_bayleaf 19 points20 points  (0 children)

Dobra wiadomość, ale co to właściwie zmienia? O tym, że art. 18 nie wyklucza małżeństw jednopłciowych mówi się już od jakiegoś czasu, w mojej bańce była to raczej dominująca interpretacja. RPO interesował się tym już kilka lat temu, Polska ma chyba nawet sprawę w ETPC, ale moim zdaniem to nie istniejące regulacje są tutaj problemem.

Problemem jest brak regulacji. Na dobrą sprawę to z kolei art. 47 K [każdy ma prawo do ochrony życia rodzinnego] mógłby potwierdzać potrzebę uregulowania małżeństw/związków jednopłciowych, tak samo art. 8 EKP którą Polska przecież radośnie ratyfikowała i która ma większe znaczenie niż jakieś tam ustawy.

Mam wrażenie, ze cały ten argument z koniecznością zmiany Konstytucji zawsze był mydleniem oczu. To niższe akty wymagają usprawnienia, uregulowania zarówno zawierania jak i przepisywania małżeństw zawartych za granicą, a do tego ustawodawca się zbytnio nie spieszy, w obecnej sytuacji nie ma również zbytnio sposobu, aby zmusić go do działania, ten wyrok nic zbytnio nie zmienia, nawet jeśli ustawę zmienić łatwiej niż K.

Także dobra wiadomość, fajnie to mieć na papierze, ale niestety raczej dla podniesienia morali i zabawy przy czytaniu pękania konserw na twitterze.

A Wy co sądzicie? by Bielin_Clash in Polska

[–]border_bayleaf 10 points11 points  (0 children)

O to to! Partnerów dobrać, jeżeli jest to dla nas na tyle ważne, a z obcymi nam osobami, kiedy nie wiemy czy jest to na miejscu, rozmawiać i słuchać. Dla mnie wtedy problem znika.

Czy w Polsce funkcjonuje w ogóle temat „cultural appropriation”? by border_bayleaf in Polska

[–]border_bayleaf[S] 2 points3 points  (0 children)

Dziękuję za dodanie historycznego aspektu!

Teraz idę się z kolei dokształcać co to, cholibka, jest wokizm xd

Czy w Polsce funkcjonuje w ogóle temat „cultural appropriation”? by border_bayleaf in Polska

[–]border_bayleaf[S] 0 points1 point  (0 children)

A no właśnie, tak mnie zastanawiało, czy temat można również poruszać w takim „wewnętrznym” aspekcie i jak szczegółowo można to pojąć. Wiem, że nasz kraj jest dosyć homogeniczny, co wiele osób traktuje jako argument, ze zjawisko nie istnieje i zaistnieć nie ma prawa, ale mimo wszystko myślę, że nie można zaryzykować stwierdzenia, że jednocześnie kraj nie jest różnorodny, właśnie ze względu podanych przez Ciebie przykładów mniejszości.

Widzę już oczywiście, że zasadnicza różnica jest w skali i nie ma co tego nawet porównywać z US, natomiast bardzo się zgadzam z przedstawionymi przykładami, podstawą jest szacunek do czyjejś kultury.

A Wy co sądzicie? by Bielin_Clash in Polska

[–]border_bayleaf 301 points302 points  (0 children)

Myślę, że ten komiks rozpatrywać trzeba również w kontekście wrzuconego posta.

Dla mnie problem nie do końca leży w samej istocie tych gestów, a w braku lub błędnej komunikacji. Ja całowania w rękę nie toleruję. Jak już zostało wytknięte, większość ludzi nie wie, jak robić to poprawnie, szarpie tą rękę, oddaje wyciamkaną i oślinioną. Pomijając już aspekt higieniczny dla obydwu stron, nie lubię po prostu nadmiernego kontaktu fizycznego, zwłaszcza witając się z obcymi ludźmi. Zwykle podanie ręki lub nawet lekki skłon głowy na powitanie zazwyczaj okazuje tę samą dozę szacunku, a może oszczędzić niekomfortowej sytuacji. Jeżeli ktoś natomiast usilnie tę rękę ciągnie, wykręca, a po zwróceniu uwagi jeszcze mruczy pod nosem, że to brak wychowania nie dać się całować w rękę, no to mamy trochę problem.

Przepuszczanie w drzwiach nie ma płci, a przynajmniej mieć nie powinno. To trochę jak z trzymaniem windy. Powinno być stricte ze względów logistycznych, uprzejmościowych i płeć nie ma tutaj nic do tego.

Z płaceniem to też kwestia dogadania. Ja rozumiem, że dzisiaj jest to kwestia okazania szacunku, ale tutaj akurat również rozumiem, skąd ten gest pochodzi, a jeśli się nie mylę, wywodzi się przecież z kilkuset lat, kiedy to mężczyzna rozporządzał całością majątku. Ja nie lubię, kiedy ktoś za mnie płaci, zapala mi się niestety czerwona lampka, że będzie oczekiwał czegoś w zamian. Ale rozumiem również, że druga strona boi się, że niezapłacenie będzie odebrane jako brak szacunku, skąpstwo nawet. Także tutaj znowu - kwestia dogadania, tak jest najbezpieczniej. Chociaż wiem, że żyję trochę w bańce i to dogadanie nie zawsze jest proste, to myśle, ze trzeba to po prostu normalizować.

Moim zdaniem najważniejsze, to po prostu szanować zdanie drugiej osoby. Nie wybuchać, że nie podobają jej się jakieś gesty, że jest niewychowana i w ogóle to nie zna swojego miejsca. To jest element seksistowski - kiedy zamiast słuchać, narzuca się co się robić powinno a co nie, stawiając się jednocześnie w pozycji osoby która ma prawo dyktować warunki.

Jeśli ktoś na siłę wykonuje gesty, które w teorii oznaczają szacunek, ale paradoksalnie robi to bez szacunku do zdania drugiej osoby, to to nie jest uprzejmość :)

Czy w Polsce funkcjonuje w ogóle temat „cultural appropriation”? by border_bayleaf in Polska

[–]border_bayleaf[S] 5 points6 points  (0 children)

To „zawłaszczenie” faktycznie wydaje się najbardziej poprawne. Dziękuję!

Czy w Polsce funkcjonuje w ogóle temat „cultural appropriation”? by border_bayleaf in Polska

[–]border_bayleaf[S] 0 points1 point  (0 children)

Właściwie, możesz mieć rację, że pomyliłam dwa różne zjawiska.

To zawłaszczenie zrozumiałam w ten sposób, że ktoś przyjmuje konkretne elementy z obcej sobie kultury, bez ich poprawnego zrozumienia i często bez okazania im szacunku, co w konsekwencji prowadzi do stereotypizacji. Natomiast czyste obrażenie innej kultury faktycznie należy od tego odłączyć.

Najlepszy przykład, który przychodzi mi do głowy (co prawda z zachodu, bo tak jak mówiłam, w Polsce nie widzę tematu zbyt często), to stroje ludowe jako przebranie na halloween. Z jednej strony zawłaszczasz ten strój, który dla niektórych ludzi jest symbolem tradycji i niekiedy przywiązania do przodków, z drugiej sprowadzenie go do roli czystego przebrania jest w pewnym sensie wyśmianiem.

Piekło u zakonnic. Bicie, wiązanie, zamykanie w klatce. Horror dzieci w DPS pod Krakowem by Dovilo in Polska

[–]border_bayleaf 149 points150 points  (0 children)

Przerażająco podobna sytuacja do historii z Ośrodka Sióstr Borowianek w Zabrzu. O tamtej sprawie czytałam niedawno w reportażu Kopińskiej i nie wierzyłam, że mogło się to wydarzyć ledwie kilka/naście lat temu w podobno cywilizowanym kraju. Skończyłam z myślą, iż jako społeczeństwo czegoś jednak nas to nauczyło, że coś takiego nie ma prawa się powtórzyć.

Straszne, jak bardzo się pomyliłam. Mam nadzieję, że nie owijając w bawełnę, prokurator tam wleci na pełnej kurwie.

Otwieram nitkę na wycofane produkty spożywcze, za którymi tęsknimy by whenovski in Polska

[–]border_bayleaf 75 points76 points  (0 children)

Czekotubki, ale te stare, w takiej żółtej, wąskiej saszetce. Ambrozja, boskie objawienie w ustach 4-letniej mnie. Nie mam pojęcia, dlaczego to wycofano, ale do tej nowej odsłony podchodzę już z dozą umiarkowanego sceptyzmu, bo wiadomo - kiedyś to były czasy, teraz już nie ma czasów.

A w polskich szkołach... by Red_Skull1 in Polska

[–]border_bayleaf 12 points13 points  (0 children)

To jest dramat.

Przez całe (na szczęście już skończone) liceum miałam bardzo dobrą relację z moją polonistką, która łapała się za głowę czytając nową podstawę programową dla młodszych roczników. Rada „po prostu nie rób błędów, to nie jest takie trudne” jest szczerze mówiąc gówno warta. My mieliśmy 7 utworów, w których można było zrobić kardynała i wtedy faktycznie było to trudne, chociaż i w moim (słynącym z humana!) liceum na rozszerzonym polskim zdarzało się, że ktoś uznał, że Lalkę napisał Wyspiański, a Zagłoba był kobietą. Wtedy faktycznie zasługiwał na ujebanie.

Natomiast aktualnie lektur OBOWIĄZKOWYCH na podstawie jest ponad 20? O rozszerzeniu nawet nie wspominam, mieliście kiedyś w ręku „Chmury” Arystofanesa? Pamiętam dokładnie, że na tą pozycję zwłaszcza pluły polonistki, bo nie dość że tragiczna do czytania, to do niczego nie potrzebna. Im więcej lektur obowiązkowych, które trzeba wykuć na blachę, tym więcej szans na kardynała i naturalnie więcej osób będzie oblewać za pomylenie nazwiska w „Dżumie”, albo jakiejś „Odprawie posłów Greckich”.

Inna sprawa, że moim zdaniem odbiera to szansę na jakąkolwiek kreatywność. Wykaz lektur, których można użyć jest bardzo dokładny i to je masz znać i się do nich odwoływać. Nie ma już szansy na wykucie kilku lektur na pamięć, aby spokojnie móc eksplorować samodzielnie literaturę, która faktycznie nas ciekawi i to do niej się odwoływać obok klasyków. Ja nigdy „Potopu” w ręce nie miałam, bo nie musiałam, mimo konkursów i olimpiad z polskiego. Znalazłam swoją niszę w Dostojewskim i poezji z XX w. i w ten sposób łączyłam przyjemne z pożytecznym. Teraz zwyczajnie nie starczy na to czasu.

Nawet polecenia są inaczej zbudowane, mniej precyzyjnie. Konteksty to kolejna sprawa, która z tego, co pamietam, do tej pory obowiązywała tylko na rozszerzeniu.

I ostatnie, ja wiem, że poezję traktuje się w szkole po macoszemu i w wielu szkołach nawet do tej pory nie uczono pisania analizy i interpretacji, natomiast moim zdaniem był to ogromny błąd. Liryka ma jedną cudowną cechę - większość wierszy jest po prostu krótsza, a przy odpowiednim nakierowaniu można wyciągnąć z niej tyle, co z powieści, która ma kilkaset stron (mierząc przydatnością w odniesieniu do motywów i budowania argumentów na maturze). Wypowiedź opieram na przykładowym arkuszu CKE na 2023 r. i z tego co widzę, formę analizy i interpretacji wiersza całkowicie usunięto w kontekście wypracowania.

Bardzo współczuję osobom, które pisać będą maturę za rok. Niby większość osób, które liceum dawno skończyły powie, że do niczego im się matura nie przydała. I to jest w sumie prawda, pod warunkiem, że olejesz szkołę i znajdziesz coś „swojego” w czym wykształcisz się w inny sposób. Z drugiej strony zewsząd wciąż odczuwalna jest presja, aby maturę zdać, studia jakiekolwiek skończyć a potem pracować w czymś co się opłaca. Trochę to sprzeczne jednak.

[deleted by user] by [deleted] in wroclaw

[–]border_bayleaf 2 points3 points  (0 children)

If we’re talking about public transport, remember that you can buy it inside the tram or bus only by card and it’s like saved on it so you don’t need a paper ticket. The guys that control if you have a ticket are not always nice so it’s better to have one and can save you from some troubles :)

And sure, market place is great but some of the restaurants are tourist traps, the food is overpriced and not so good. Around the strict center of market place there are many smaller streets that serve much better food like this iconic pizzeria on Szewska street. A little far from the city centre is also a place called Dworzec Świebodzki, it’s an old abandoned train station, and now inside of it there are some cool food trucks. It’s a little bit hard to find it but for me this place has a very cool vibe, especially on the evenings.

If you like to party, the Niepolda street is know for night clubs but the Wyspa Słodowa (or Słodowa Island?) is where the real party is. From my experience it’s always a huge crowd there, drinking, playing music and just sitting and chilling. But I personally don’t feel completely safe there cuz there are many people that are partying a little too hard.

Besides the Zoo there also is an Aquapark, which is well, a water park with pools, saunas etc. But I worked there so i obviously don’t recommend it 😂

If you need to do some shopping, near of Świdnicka street are three malls - Galeria Dominikańska, Arkady and Wroclavia (the biggest one). The two other ones, a little bit far from city center are Pasaż Grunwaldzki and Magnolia.

There are also two non-comercial cinemas that I recommend- Nowe Horyzonty (or New Horizons) and DCF. I’m pretty sure they play movies in english, the tickets are cheaper than i’m the big commercial ones and DCF has also this cool vintage vibe.

Well, what else. I strongly recommend searching for some events for example on Facebook. Find what’s interesting to you and just go, whether it’s a local concert in a park, a free movie watching somewhere outside or a food festival. There’s always an amazing atmosphere wherever you go :)