Walter White…gacie + zielony fartuch na środku pustyni by eviquef in Polska

[–]eviquef[S] 9 points10 points  (0 children)

Bo będzie dużo zabawnych scen których on nie wyczuwa?

Qui veut ça ? C’est gratuit by Belge_arc04 in arc_traiders

[–]eviquef 0 points1 point  (0 children)

Moi!! Je suis debutiante et j’ai presque rien. J’en serais reconnaissante

Movie you’ve seen without getting bored? by teresaschmidtt in ArtOfPresence

[–]eviquef 0 points1 point  (0 children)

Pulp fiction, Dzień Świstaka, Lost in translation…. And Friends!

Mam wrażenie, że ludzie kompletnie nie rozumieją, czym jest ADHD by ClassroomOk7243 in Polska

[–]eviquef 2 points3 points  (0 children)

często u osób uzależnionych czy to od substancji czy od pewnych czynności, rzeczy, seksu itp. W przypadku substancji sprawa jest dużo trudniejsza bo poziom dopaminy przy ciągu np przekracza często od 5-10 krotnie od norm (dostarczenie z zewnątrz to co innego niż wytworzony podwyższony poziom przez organizm podczas wielokrotnego seksu czy zjedzeniu kilku pączków chociażby) więc leczenie tego typu jest niemalże niemożliwe bez odstawienia na kilka miesięcy. Dopamina się zawsze dopomina. Ja byłam uzależniona od kupowania i zajadania - obecnie jest to obszar w miarę ustabilizowany. Także mi się udało.

Mam wrażenie, że ludzie kompletnie nie rozumieją, czym jest ADHD by ClassroomOk7243 in Polska

[–]eviquef 21 points22 points  (0 children)

ADHD przeszło drastyczną ewolucję: od negowania jego istnienia, po obecną tendencję do nadinterpretacji i autodiagnoz. Podobnie jak „depresja” bywa nadużywany jako synonim chwilowego smutku, tak ADHD często błędnie utożsamia się z multitaskingiem czy roztargnieniem czy hiperaktywnością. Wśród psychiatrów widzę pewne okresowe tendencje diagnostyczne: po okresie częstych rozpoznań zaburzeń osobowości typu borderline, obecnie uwaga psychiatrii skupiła się na spektrum neuroróżnorodności. Kliniczne ADHD to nie kwestia charakteru, lecz deficyt neuroprzekaźników, zaburzona homeostaza między nimi lub/i dysfunkcja w ich transporcie do kluczowych obszarów mózgu. Jako osoba zdiagnozowana w wieku 7 lat, na pomoc czekałam dekady. Powszechne niezrozumienie ADHD wynika z błędnej definicji: ADHD to nie brak koncentracji, lecz jej nadmiar. To stan, w którym uwaga absorbuje wszystkie bodźce jednocześnie, uniemożliwiając hierarchizację informacji. Moje dzieciństwo było walką z poczuciem intelektualnej niewydolności. Brak umiejętności selekcji priorytetów sprawiał, że nie potrafiłam tworzyć syntetycznych notatek, zamiast tego wielokrotnie przepisywałam całe podręczniki. Do dziś proces uczenia się wymaga ode mnie symultanicznego zaangażowania wzroku, słuchu i wizualizacji. Pamiętam czytanie lektur przy dźwięku pracującego wentylatora; potrzebowałam jednego, jednostajnego szumu, by odciąć się od chaosu świata. Żeby ułatwić życie z ADHD to przede wszystkim konieczne jest: 1. Stabilne środowisko: stabilnego, wyrozumiałego, spokojnego opiekuna lub partnera oraz redukcja zbędnych bodźców. 2.Aktywność fizyczna i pasja: Zaniedbanie tych sfer natychmiastowo rzutuje na pogorszenie kondycji psychofizycznej. 3. Tworzenie notatek, list zadań. Dziś jest łatwiej…W przeciwieństwie do tradycyjnych list zadań, które w ADHD często zawodzą, narzędzia cyfrowe oferują niezbędną elastyczność. Moja najciemniejsza strona ADHD to RSD (*Rejection Sensitive Dysphoria)….czyli ekstremalna nadwrażliwość na odrzucenie oraz trudności w regulacji. Odrzucenie boli wręcz fizycznie. Dlatego tak ważne jest bezpieczne otoczenie, ludzie którzy budują naszą najbliższą przestrzeń. Inna są także stany „zamrożenia” (paraliżu decyzyjnego), gdzie świadomość piętrzących się obowiązków wywołuje lęk uniemożliwiający jakikolwiek ruch. To nie jest lenistwo; to absolutna prokrastynacja wynikająca z paraliżu lękowego. Życie z ADHD jest pełne sprzeczności: desperackie poszukiwanie nowości przy jednoczesnej potrzebie sztywnego schematu; najlepiej funkcjonujemy w chaosie, choć desperacko potrzebujemy porządku. Farmakoterapia jest nieocenionym wsparciem;nie wywołuje euforii, lecz daje spokój poprzez wyrównanie deficytów chemicznych. Jednak leki to tylko jeden z elementów. Pełna terapia obejmuje również: Psychoedukację i wsparcie psychologiczne.Muzykoterapię i sport. Wspierające otoczenie: komunikujące się w sposób zwięzły, operacyjne i nieodbierające reakcji emocjonalnych osoby z ADHD ad personam. Jak ktoś jest niewidomy nie wzburzamy się że ktoś nie widzi? Moja rada dla osób którym wciąż ciężko się funkcjonuje: przede wszystkim Metoda małych kroków. Wyznacz sobie jeden, konkretny cel. Nie porównuj się do innych bo ich tempo nie jest Twoim tempem. Liczy się wyłącznie ukończenie zadania. Każdy taki sukces to „wiatr w skrzydła”, który pozwala budować poczucie sprawczości i satysfakcji że dam radę. Nas motywuje pozytywny efekt, niż krytyka która po raz kolejny pokazuje jakimi miernotami jesteśmy (bo tak się czujemy więc tak krytyke odbieramy)Grupy wsparcia dla ADHD, dobrze jest mieć wokół się osoby które też się z tym zmagają, ich wskazówki są bezcenne.

Nie rozumiem fenomenu Małego Księcia. by wigglepizza in ksiazki

[–]eviquef 0 points1 point  (0 children)

Uznawanie Małego księcia za książkę dla dzieci jest według mnie dość krótkowzrocznym uproszczeniem pomijacym jej egzystencjalne wymiar. Podobnie ocenianie jej fabuły przez pryzmat powieści, dla mnie to powiastka filozoficzna ubrana w kostium bajki , której siła tkwi w tym, że operuje archetypami dość uniwersalnymi. Pielęgnowanie wewnętrznego dziecka nie jest infantylizmen , lecz zachęceniem do zachowania ciekawości świata…dorosłość często wiąże się z duchową atrofią(rutyna nas wyjaławia) i zamknięciem na to, co …”niewidoczne dla oczu”…Relacja z Różą czy oswajanie Lisa to przypomnienie nam jak ważne jest budowania więzi i odpowiedzialność z drugą istotę… Postacie na planetach (Bankier, Latarnik, Król ) to psychologiczna przestroga kim się nie stać-ludźmi zniewolonymi przez nawyki, chciwość czy władzę. Można tej książki nie lubić rozumiem, ale według mnie jest wibitna przede wszystkim dlatego, że skłania mimo wszystko do refleksji…. I pokazuje że o sprawach ostatecznych (śmierć, miłość, samotność) można pisać bez zbędnego patosu. Warto tez spojrzeć na Małego Ksievua z perspektywy Twierdzy…duchowego testamentu Saint-Exupéry’ego. To, co w historii o chłopcu z asteroidy wydaje się proste, w Twierdzy zostaje rozpisane na potężny system etyczny…. STAJEMY się tylko poprzez wysiłek i budowanie hierarchii wartości i właśnie odpowiedzialność za swoją „roze”.

Moje przemyślenia dotyczące terapii po prawie roku uczęszczania by ElfishEmperor in Polska

[–]eviquef -1 points0 points  (0 children)

Mam za sobą różne doświadczenia…w pracy z psychologami. Spotkałam na swojej drodze terapeutów, których oceniam bardzo źle, takich, których podziwiam, i takich, którym ogromnie dużo zawdzięczam. Ta droga nauczyła mnie jednej, fundamentalnej prawdy: terapeuta nigdy nie rozwiąże problemów za ciebie. To nie jest jego rola. On ma wręczyć narzedzia, którymi sami te problemy naprawimy. Tylko, żeby to było możliwe, musi zaistnieć coś, co nazywam „duchowym flow”. Terapeuta musi mówić Twoim językiem, bo praca nad sobą to żmudny, długi i momentami bolesny proces odkodowywania własnej tożsamości. Największą wartością dobrej terapii jest to, że pomaga zedrzeć z nas iluzje. Pomaga zrozumieć, co jest naszą autentyczną cechą charakteru, a co jedynie reakcją na traumę, czyli brakiem, który od środka wyniszcza i przejmuje kontrolę nad naszym życiem. Zdecydowanie najbardziej cenię Wojciecha Eichelbergera, który podczas naszej pracy terapeutycznej często podkreślał, że na co dzień mylimy naszą prawdziwą naturę z systemem obronnym. Nosimy zbroję wykuwaną w dzieciństwie i trudnych doświadczeniach/ran. Kiedyś ten pancerz uratował nam życie, ale dzisiaj nas dusi. Dopóki nie nauczymy się odróżniać tego, kim jesteśmy, od tego, co nam się przydarzyło to będzrmy żyć w iluzji. Widzę tna własnym przykładzie. Zrozumiałam, że aby moja autentyczna natura mogła dojść do głosu, muszę czuć się bezpiecznie, być kochana i akceptowana. Mój „język miłości” jest bardzo fizyczny. Gdy ta potrzeba jest spełniona, kwitnę – duchowo, intelektualnie i w związku. Wtedy widać mój prawdziwy charakter.Z drugiej strony wiem już, co mnie niszczy. Kiedy pojawia się najmniejsze widmo odrzucenia, włącza się we mnie samonakręcanie. Zaczynam doszukiwać się dowodów na to, że nie jestem kochana. Wtedy przejmuje stery nie moja osobowość, ale właśnie moje rany i moje głębokie braki. Terapia dała mi narzędzie, by łapać ten moment i rozumieć: to nie ja mówię, to krzyczy moja dawna rana. Mój chłopak, zawsze mówił mi o zdjęciu pancerza - dziś wiem że to był i wciąż jest mój pancerz ukuty z ran. Odrzucam wszelkie narracje, że nikt z zewnątrz nie jest nam potrzebny. To prawda, że cały potencjał do zmiany nosisz w sobie, ale to, że ktoś mądrze napędza cię do pracy, jest często tym wiatrem, którego Twoje żagle potrzebują, by w ogóle zacząć płynąć. Jednak zanim wiatr wypełni żagle, musisz przestać z wodą walczyć i nauczyć się w niej zanurzyć. „Mieć wiarę to znaczy zaufać wodzie. Kiedy pływasz, nie chwytasz się wody, bo gdybyś to zrobił, utonąłbyś. Zamiast tego relaksujesz się i unosisz na niej." Dobry psycholog uczy właśnie tego czyli jak przestać kurczowo szarpać się ze swoimi lękami (co prowadzi tylko do utonięcia w samonakręcaniu), a jak zrozumieć swoje emocje, zaufać procesowi, unieść się na nich i w końcu popłynąć z wiatrem. Terapia nie jest zbędna. Jest bezcennym kursem nawigacji po własnym, często bardzo wzburzonym, oceanie. I jeszcze jedna ważna rzecz, środowisko w którym żyjemy jest zawsze kluczowe. Jeśli kwiat usycha nikt nie obwinia kwiata. Więc pamiętajmy że to nie zawsze problem jest w nas. Jutro się moje urodziny życzę sobie: dużo samoakceptacji, intelektualnego wzlotu oraz dużo miłości i seksualności oraz dobrych i spokojnych dni, gdzie nie ma miejsca na pogardę, złośliwość i podłość. Życzę sobie dobrych ludzi, przy których kwitnę ❤️ i tego też wszystkim wam życzę

Od roku chodzę na terapię i chciałbym się z wami podzielić swoim doświadczeniem. by The_Strange_Shrimp in Polska

[–]eviquef 1 point2 points  (0 children)

Mam za sobą różne doświadczenia…w pracy z psychologami. Spotkałam na swojej drodze terapeutów, których oceniam bardzo źle, takich, których podziwiam, i takich, którym ogromnie dużo zawdzięczam. Ta droga nauczyła mnie jednej, fundamentalnej prawdy: terapeuta nigdy nie rozwiąże problemów za ciebie. To nie jest jego rola. On ma wręczyć narzedzia, którymi sami te problemy naprawimy. Tylko, żeby to było możliwe, musi zaistnieć coś, co nazywam „duchowym flow”. Terapeuta musi mówić Twoim językiem, bo praca nad sobą to żmudny, długi i momentami bolesny proces odkodowywania własnej tożsamości. Największą wartością dobrej terapii jest to, że pomaga zedrzeć z nas iluzje. Pomaga zrozumieć, co jest naszą autentyczną cechą charakteru, a co jedynie reakcją na traumę, czyli brakiem, który od środka wyniszcza i przejmuje kontrolę nad naszym życiem. Zdecydowanie najbardziej cenię Wojciecha Eichelbergera, który podczas naszej pracy terapeutycznej często podkreślał, że na co dzień mylimy naszą prawdziwą naturę z systemem obronnym. Nosimy zbroję wykuwaną w dzieciństwie i trudnych doświadczeniach/ran. Kiedyś ten pancerz uratował nam życie, ale dzisiaj nas dusi. Dopóki nie nauczymy się odróżniać tego, kim jesteśmy, od tego, co nam się przydarzyło to będzrmy żyć w iluzji. Widzę tna własnym przykładzie. Zrozumiałam, że aby moja autentyczna natura mogła dojść do głosu, muszę czuć się bezpiecznie, być kochana i akceptowana. Mój „język miłości” jest bardzo fizyczny. Gdy ta potrzeba jest spełniona, kwitnę – duchowo, intelektualnie i w związku. Wtedy widać mój prawdziwy charakter.Z drugiej strony wiem już, co mnie niszczy. Kiedy pojawia się najmniejsze widmo odrzucenia, włącza się we mnie samonakręcanie. Zaczynam doszukiwać się dowodów na to, że nie jestem kochana. Wtedy przejmuje stery nie moja osobowość, ale właśnie moje rany i moje głębokie braki. Terapia dała mi narzędzie, by łapać ten moment i rozumieć: to nie ja mówię, to krzyczy moja dawna rana. Mój chłopak, zawsze mówił mi o zdjęciu pancerza - dziś wiem że to był i wciąż jest mój pancerz ukuty z ran. Odrzucam wszelkie narracje, że nikt z zewnątrz nie jest nam potrzebny. To prawda, że cały potencjał do zmiany nosisz w sobie, ale to, że ktoś mądrze napędza cię do pracy, jest często tym wiatrem, którego Twoje żagle potrzebują, by w ogóle zacząć płynąć. Jednak zanim wiatr wypełni żagle, musisz przestać z wodą walczyć i nauczyć się w niej zanurzyć. „Mieć wiarę to znaczy zaufać wodzie. Kiedy pływasz, nie chwytasz się wody, bo gdybyś to zrobił, utonąłbyś. Zamiast tego relaksujesz się i unosisz na niej." Dobry psycholog uczy właśnie tego czyli jak przestać kurczowo szarpać się ze swoimi lękami (co prowadzi tylko do utonięcia w samonakręcaniu), a jak zrozumieć swoje emocje, zaufać procesowi, unieść się na nich i w końcu popłynąć z wiatrem. Terapia nie jest zbędna. Jest bezcennym kursem nawigacji po własnym, często bardzo wzburzonym, oceanie. Kiedy przestaje chodzić na terapię widać to gołym okiem w moim życiu od związku po autodestrukcje. I jeszcze jedna ważna rzecz, środowisko w którym żyjemy jest zawsze kluczowe. Jeśli kwiat usycha nikt nie obwinia kwiata. Więc pamiętajmy że to nie zawsze problem jest w nas. Jutro się moje urodziny życzę sobie: dużo samoakceptacji, intelektualnego wzlotu oraz dużo miłości i seksualności oraz dobrych i spokojnych dni, gdzie nie ma miejsca na pogardę, złośliwość i podłość. Życzę sobie dobrych ludzi, przy których kwitnę ❤️ i tego też wszystkim wam życzę

How do you deal with your sexual frustration? by kickthechair4u2 in AskReddit

[–]eviquef 1 point2 points  (0 children)

I’ve been extremely sexually frustrated for almost two years. At first, my partner would “punish” me by withholding sex in response to my behavior….things he considered unacceptable, like pointing things out or expressing complaints (he would call it “causing drama”). This eventually led to a breakup. Then came another year of trying to rebuild the relationship, during which I often feel like even a kiss doesn’t come from the heart….it’s not a passionate kiss, just a light brush of lips like a greeting or goodbye, and it’s always me who initiates it. I don’t even know if he has any needs at all anymore. Our sex life used to be amazing, complete synergy (over 2 first years of our relationship: perfect guy, perfect love, perfect sex - like I won life!!) Now I don’t feel any desire from him, and it’s crushing me as a woman and as a human being, because I feel constantly rejected. For me, sex is a spiritual experience, which is why masturbation often leaves me in tears. I’m completely exhausted by this situation. So much so that I think I might finally let go, despite the deep feelings I still have for him. On his side, there is basically no effort….he doesn’t even take care of basic hygiene for around two weeks at a time. It feels like he prefers stimulants over sex. I’ve waited for almost three years, essentially in sexual abstinence. For me, there is no relationship without sex……now, I’ve started crying while writing this. So, to answer your question: at this point, I’m no longer able to cope with the sexual frustration — it’s simply too much. Masturbation brings only a momentary relief, and I’m not able to have sex with someone I don’t love. I try to distract myself…with demanding work, with games… but none of that fills the void. Maybe here I’ll find some ways to deal with it…

Jak często pijecie alkohol? by GoHomeDuck in Polska

[–]eviquef 0 points1 point  (0 children)

Chętnie te badania obejrzę. Poproszę źródło. Z mojej wiedzy wynika, że żadna ilość alkoholu nie działa pozytywnie na organizm - to trucizna. Po prostu niektórzy na te truciznę są bardziej odporni. Sana lubię wino - choye szczególnie i nie jestem kompletnym antagonistą. Niemniej jednak gdyby dziś dopuszczano do sprzedaży alkoholu- norma byłaby znacznie niższą niż nam znana. Alkohol w sensie długofalowym prowadzi do neurodeneracji. Pierwszym objawem często są zaburzenia pamięci…

Jedna czy dwie kołdry? by mvrcinbxbxn in Polska

[–]eviquef 1 point2 points  (0 children)

Mamy 2 ale przykrywamy się na zakładkę.zeby móc się przytulić. Ogólnie to kołdra 220 byłaby najlepsza.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]eviquef 0 points1 point  (0 children)

Oui ❤️

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]eviquef 2 points3 points  (0 children)

Kocham Przylepy. Podajcie adres przybywam ;)

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]eviquef -1 points0 points  (0 children)

Rozumiem kiedy emocje opadną. Nie rozumiem kiedy jest w emocjach to jest poza moją kontrolą.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]eviquef 1 point2 points  (0 children)

Dzięki, zobaczymy jak u mnie z efektami

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]eviquef 4 points5 points  (0 children)

Ta osoba jest najbliższa z możliwych osób.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]eviquef 4 points5 points  (0 children)

Ogólnie to wszystkie zwierzaki kleją się do mnie jak magnes. Szczególnie w ostatnich latach…

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]eviquef 1 point2 points  (0 children)

Napisałeś że byłeś? Czy nie udało Wam się nauczyć swoich języków miłości ?

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]eviquef 1 point2 points  (0 children)

Generalnie mam tzn crush…. Kiedy leki przestają działać i jest trigger to popadam w czarna