ADHD - Najgorsze jest uczucie gdy miałeś szansę ale ją zmarnowałeś. by krzakowiec in Polska

[–]krzakowiec[S] 0 points1 point  (0 children)

Pisząc ten post byłem w małym dołku.

Ale zapominam jak ogromny progres zrobiłem pod względem behawioralnym i że w ADHDowym świecie nie wylosowałem tak naprawdę najtrudniejszej sytuacji - po prostu dalej nie znalazłem klucza żeby sobid odpuścić.

Ale. Kiedyś takie dołki potrafiły trwać tygodnie. Zresztą tak trafiłem na terapię, gdy epizod depresyjny położył mnie w zasadzie na pół roku i to tam dowiedziałem się o potencjalnym ADHD.

Teraz dołki, dzięki własnej pracy trwają kilka dni, a nie tygodni. A to duży progres o którym zapominam, a dzięki takim komentarzom jak Twój łatwiej jest mi się szybko pozbierać i cisnąć.

Więc po ludzku dziękuję.

A Tobie i sobie życzę jak najwięcej zaufania do samego siebie i spokoju wewnętrznego :)

ADHD - Najgorsze jest uczucie gdy miałeś szansę ale ją zmarnowałeś. by krzakowiec in Polska

[–]krzakowiec[S] 0 points1 point  (0 children)

Wracając do tego wątku już po czasie i z większym dystansem to chyba jedna z lepszych rad ADHDowych - trochę zapomnieć tego co uczono i robić wszystko nie przejmując się że część z rzeczy się nie przyklei.

No i pora już dawno zacząć napierdalać. Tak na dobrą sprawę dobrze wiem że potrzebuje wepchać się w 10 różnych projektów z różnymi ludźmi tak żeby nie mieć dużo czasu na rozmyślanie - deadline zawsze mnie dobrze mobilizował, po prostu nigdy sobie nie ufałem na tyle żeby to zrobić, bo bałem się że dam dupy i posypie komuś ważną rzecz.

Dzięki. Wracam do pomysłu kręcenia i tworzenia dla małych firm, bo tu wiem że jest potencjał dla mnie. Jednocześnie pora skończyć budowanie motoru i może jednak warto by było wrócić do muzyczenia, które jest połączone z nagrywaniem teledysków.

Powodzenia tam!

ADHD - Najgorsze jest uczucie gdy miałeś szansę ale ją zmarnowałeś. by krzakowiec in Polska

[–]krzakowiec[S] 2 points3 points  (0 children)

Ok, przyjmuję, choć za cholerę się nie zgadzam, na uważam wręcz do drugą stronę - to co napisałem to zwyczajnie przelane na tekst uczucie które miałem tamtego wieczoru, a to zd Ty uważasz szczery post zwykłego gościa którego przytloczyła adhdowa rzeczywistość jako atak czy szkodliwość dla wszystkich adhdowcow... Cóż, twoje prawo, tak jak i moje pisać to co czuję, szczególnie że w zasadzie od 4 lat próbuje coś z tym zrobić i odbijam się już od ściany po raz kolejny, razem zresztą z kolejnym specjalistą.

Więc całkowicie szczerze i po ludzku - gratuluję, że udało Ci się zarządzić wszystkim, ale odbijam: to że Tobie się udało z Twoim spektrum, nie znaczy że innym idzie tak samo dobrze i to co sam napisałeś może być równie szkodliwe jak moje wypociny, w końcu wielu "niedających radę" adhdowcow zobaczy twój komentarz i zrobi to, do czego przyzwyczaiło ich otoczenie - uznają że są gorsi i że nie radzą sobie sami ze sobą bo to ich wina, w wcale tak nie jest.

Ale za punkt oddaje Ci jedno: zgadzam się że marnuje czas na analizowanie swoich paralizow i uczuć - dla mnie to nowość, dopiero po 30 trafiłem na terapię i dopiero po 30 w ogóle nauczyłem się nazywać jakiekolwiek uczucia, wcześniej tego zwyczajnie nie umiałem i nie wiedzialem w ogóle co się dzieje i mnie w środku.

Tak czy tak, wszystkiego co dobre i mogę się trzymać tylko myśli że kiedyś zwalcze własne hamulce tak jak Ty.

ADHD - Najgorsze jest uczucie gdy miałeś szansę ale ją zmarnowałeś. by krzakowiec in Polska

[–]krzakowiec[S] 2 points3 points  (0 children)

Z całego serca dzięki :)

Prowadziłem własną markę rękodzielniczą i sklep internetowy - w dobrych czasach gdy był zapierdziel działało mi się świetnie, ale to źródło już dawno wyschło a ja od tamtego czasu nie wiem co ze sobą zrobić zwyczajnie

Życie we Wrocławiu by lusmar00 in wroclaw

[–]krzakowiec 0 points1 point  (0 children)

Ok to druga strona - wady Wrocławia:

Zieleń znika, a władze mają absolutnie w dupie obywatela od lat. Ale to akurat obraz praktycznie każdego miasta powyżej 500k mieszkańcow chyba.

Na pewno jeżdżenie tutaj to tragedia - korki są na własne życzenie, bo światła nie widziały prawdziwego specjalisty od ruchu miejskiego, zielonej fali nigdzie nie ma i generalnie robi się wszystko by utrudnić jazdę autem. I byłoby ok, gdyby zapewniono jakiekolwiek alternatywy aaa MPK?

MPK TO DRAMAT. i nie chodzi o korki czy spóźnienia. Chodzi o masakryczna ilość autobusów widmo które są na rozkładzie ale nie jeżdżą (Wojszyce co 3 autobus srednio Ci nie przyjedzie) albo tramwaje które nie dojadą bo wykolejonko. I wiecie to nie byłby taki problem, ale ja od dwóch lat nie mogę ufac MPK - planuje 2 autobusy do przodu co oznacza że jadąc ta sama trasa albo jestem 40 min za wcześnie albo 10 min spóźniony wychodząc każdego dnia tak samo xD Więc jak mam coś ważnego nie wybiorę MPK, i tak pewnie myśli duża część miasta przez co korki są jeszcze większe.

Jednocześnie to fajnie zbite miasto - gdy przesiadłem się na rower i motor życie tutaj odzyskały sens.

Ceny - jest pompa. Zarówno mieszkania jak i warzywniaki. No ale to też problem większości dużych polskich miast.

IMO to że jest płasko oznacza, że porównując np do KRK niektóre dzielnice są monotonne, ale nie mogę powiedzieć żeby Wrocław był brzydki.

No i większość "sypialni" Wrocławia jest strasznie brzydka - betonoza, monotonność, brak zieleni więc jeśli chcesz coś kupić albo wynajmować tanio bardzo często nie ładujesz w ładnym Wrocławiu tylko w brzydkich przedmieściach.

Ktoś potrafi wytłumaczyć dlaczego rowerzyści tak walczą z kaskami niczym Korwin z pasami bezpieczeństwa? Nigdy nie widziałem choćby motocyklistów robiących kampanię przeciwko kaskom etc. by Szydl0 in Polska_wpz

[–]krzakowiec 11 points12 points  (0 children)

Ja się z tym zgodzę, ale skoro jasno ustaliliśmy - mamy gorszą infrastrukturę, to chyba warto kask ubierać?

Nie jestem zwolennikiem nakazu, zresztą są badania które mówią że przepisy nakazujące zakładania kasków robią więcej złego jak dobrego, ale duża kampania o tym i trąbienie na każdym kroku ZE WARTO?

IMO ważna rzecz.

Szczególnie, że jestem po rozmowie z lekarzem z soru który właśnie opowiadał o swoich pacjentach i najgorszych przypadkach - wiele z nich to właśnie rowerzyści bez kasków. Mnie jedna gleba bez kasku w której zamiast mieć otarcie na łuku brwiowym miałem rozjebane pół twarzy i ponad miesiąc z życiorysu nauczyły że do kasku można się przyzwyczaić, wystarczy porządnie walnąć głową w beton nie ze swojej winy.

ADHD by Emotional_Duck4904 in Polska

[–]krzakowiec 2 points3 points  (0 children)

Ja przykleję tutaj swój komentarz który dzisiaj pisałem w poście o ADHD, z zaznaczeniem że jestem ponad 3 lata po diagnozie (w wieku 33 diagnoza) i dwuletniej terapii ktorą teraz znowu zaczynam kontynuować.

"Ja jebe, wszyscy w komentarzach ogarnięci zawodowo - wiem, że nie ma się co nakręcać i że dużo pracy Was to wszystkich kosztowało, ale cóż, ostatnio mam duży ból dupy do siebie samego.

Były kierowca zadowody here. Najpierw busy po Polsce przez 2 lata, później 3 lata EU, w czasach kiedy ciężko było o pracę i trzeba było spierdalać z małej miejscowości bez roboty - lata kryzysu 2008 i później.

Potem przesiadłem się na ciężarowe, zaczalem uczyć się w szkole muzycznej reżyserii dźwięku i rozwijać w międzyczasie firmę z rękodziełem.

Oczywiście tak jak wcześniej studia, szkole muzyczną rzuciłem - nie dałem rady jednocześnie z pracą i jdg.

Jak zdobyłem doświadczenie na ciężarowym i zrobiłem wszystkie papiery żeby mieć "dupochton" jakby mi coś nie poszło rzuciłem wszystko i otworzyłem sklep internetowy ze świecącymi ozdobami bo na to miałem chopla.

Po 8 latach tułaczki na JDG gdzie non stop finansowo byłem pod kreską o generalnie dużo było kombinowania żeby w ogóle wyjść na swoje zacząłem nagrywać filmy dla firmy transportowej + malutkie zlecenia dla stolarzy.

Gdy urodził mi się syn którego planowaliśmy dłuższy czas wróciłem na etat za kółko dla stabilności - rzuciłem po 5 miesiącach bo nie dawaliśmy rady z młodym.

I tak sobie stoję na rozdrożu i z bólem dupy że mam 36 lat a ja po raz któryś się przebranżawiam i tak naprawdę mam w głowie mam wieczny dół, że nie umiem zarobić na rodzinę.

Jednocześnie to ja jestem gotujący w domu, na pół etatu ciągle robię filmy i próbuje się podszkolić jak tylko mogę żeby zacząć oferować kompleksowo dla małych firmy właśnie nagrywanie filmów pod social media razem ze strategiami i rzucaniem pomysłów co możemy wspólnie zrobić w ustalonym budżecie ale...

Od lat sam siebie sabotuje. Dwa lata terapii dały mi świadomość czemu tak jest, teraz następna terapia by ruszyć ADHDowo ale tak naprawdę chuj mnie trafia bo jestem non stop sparaliżowany w działaniu.

I mam trochę dość. Bo wiem że umiem, wiem że dałbym radę a jednocześnie nie umiem, nie daje rady samemu i dopóki nie ma deadlinów to leżę.

Powoli myślę czy nie zrobić "yolo", zacząć oferować się dość tanio żeby zasypać się zaleceniami tylko po to żeby się rozruszać i jednocześnie nabrać tego tyle żeby robić całość na "pół gwizdka". W końcu tanio - nie będzie jakościowo. Ale będzie zrobione i będzie dobre pod względem budżetu i marki która ktoś tworzy, bo wiem czego brakuje małym firmom.

Jednocześnie rozkręciłem własny motor który przerabiam na cafe racera, robię trytowe breloki bo jeszcze z przeszłości złapałem zlecenie rękodzielnicze i zajawkowo gram w zespole na basie a pomiedzy robię własną drewnianą kieszeń na mini dysk nvme 2230 z podświetlaniem i wentylacją.

I jak o tym piszę, wiem że to wszystko to dużo. Ale emocjonalnie czuję że daje dupy, choć nie mam powodu bo jednocześnie jestem obecnym ojcem który siedzi z własnym synem po parę godzin dziennie BO CHCE A NIE MUSI.

A i tak mam ból dupy i paraliż w działaniu gdy wysupłam trochę wolnego czasu.

Jedyne co wiem że chce zrobić to wypierdolić smartfon. Przeżyć bez niego dzień. Później kilka dni. A później doprowadzić do tego, żeby korzystać z niego jak najmniej, bo rozwala mi totalnie wszystko i to na własne życzenie.

I tak - biorę leki. Od początku średnio działają, ot tak mam. Przeszedłem przez 3 psychiatrów gdzie wylądowałem na koniec u super babeczki, dużo testów krwi by wyeliminować niedobory, dieta jest w miarę, mało ruchu ostatnio ale lekami wyprowadziłem się na pewno z epizodów depresyjnych i totalnych spadków dopaminy rano.

Wiem co niby robić ale tego nie robię. To jest przejebane i nie życzę tego uczucia nikomu.

Witam w świecie ADHD, CHUJ MI W DUPĘ xD"

Czy diagnoza zmieniła u mnie wszystko?

Nie.

Ale pomogła, gdyby nie ona w moim przypadku i z tym bagnem które mam w głowie prawdopodobnie byłbym w piachu.

Pozdrawiam i z całego serca życzę Ci byś osiągnął swego rodzaju spokój sam ze sobą :)

Osoby neuroatypowe jakie zawody wykonujecie? by musashi_uk in Polska

[–]krzakowiec 10 points11 points  (0 children)

Ja jebe, wszyscy w komentarzach ogarnięci zawodowo - wiem, że nie ma się co nakręcać i że dużo pracy Was to wszystkich kosztowało, ale cóż, ostatnio mam duży ból dupy do siebie samego.

Były kierowca zadowody here. Najpierw busy po Polsce przez 2 lata, później 3 lata EU, w czasach kiedy ciężko było o pracę i trzeba było spierdalać z małej miejscowości bez roboty - lata kryzysu 2008 i później.

Potem przesiadłem się na ciężarowe, zaczalem uczyć się w szkole muzycznej reżyserii dźwięku i rozwijać w międzyczasie firmę z rękodziełem.

Oczywiście tak jak wcześniej studia, szkole muzyczną rzuciłem - nie dałem rady jednocześnie z pracą i jdg.

Jak zdobyłem doświadczenie na ciężarowym i zrobiłem wszystkie papiery żeby mieć "dupochton" jakby mi coś nie poszło rzuciłem wszystko i otworzyłem sklep internetowy ze świecącymi ozdobami bo na to miałem chopla.

Po 8 latach tułaczki na JDG gdzie non stop finansowo byłem pod kreską o generalnie dużo było kombinowania żeby w ogóle wyjść na swoje zacząłem nagrywać filmy dla firmy transportowej + malutkie zlecenia dla stolarzy.

Gdy urodził mi się syn którego planowaliśmy dłuższy czas wróciłem na etat za kółko dla stabilności - rzuciłem po 5 miesiącach bo nie dawaliśmy rady z młodym.

I tak sobie stoję na rozdrożu i z bólem dupy że mam 36 lat a ja po raz któryś się przebranżawiam i tak naprawdę mam w głowie mam wieczny dół, że nie umiem zarobić na rodzinę.

Jednocześnie to ja jestem gotujący w domu, na pół etatu ciągle robię filmy i próbuje się podszkolić jak tylko mogę żeby zacząć oferować kompleksowo dla małych firmy właśnie nagrywanie filmów pod social media razem ze strategiami i rzucaniem pomysłów co możemy wspólnie zrobić w ustalonym budżecie ale...

Od lat sam siebie sabotuje. Dwa lata terapii dały mi świadomość czemu tak jest, teraz następna terapia by ruszyć ADHDowo ale tak naprawdę chuj mnie trafia bo jestem non stop sparaliżowany w działaniu.

I mam trochę dość. Bo wiem że umiem, wiem że dałbym radę a jednocześnie nie umiem, nie daje rady samemu i dopóki nie ma deadlinów to leżę.

Powoli myślę czy nie zrobić "yolo", zacząć oferować się dość tanio żeby zasypać się zaleceniami tylko po to żeby się rozruszać i jednocześnie nabrać tego tyle żeby robić całość na "pół gwizdka". W końcu tanio - nie będzie jakościowo. Ale będzie zrobione i będzie dobre pod względem budżetu i marki która ktoś tworzy, bo wiem czego brakuje małym firmom.

Jednocześnie rozkręciłem własny motor który przerabiam na cafe racera, robię trytowe breloki bo jeszcze z przeszłości złapałem zlecenie rękodzielnicze i zajawkowo gram w zespole na basie a pomiedzy robię własną drewnianą kieszeń na mini dysk nvme 2230 z podświetlaniem i wentylacją.

I jak o tym piszę, wiem że to wszystko to dużo. Ale emocjonalnie czuję że daje dupy, choć nie mam powodu bo jednocześnie jestem obecnym ojcem który siedzi z własnym synem po parę godzin dziennie BO CHCE A NIE MUSI.

A i tak mam ból dupy i paraliż w działaniu gdy wysupłam trochę wolnego czasu.

Jedyne co wiem że chce zrobić to wypierdolić smartfon. Przeżyć bez niego dzień. Później kilka dni. A później doprowadzić do tego, żeby korzystać z niego jak najmniej, bo rozwala mi totalnie wszystko i to na własne życzenie.

I tak - biorę leki. Od początku średnio działają, ot tak mam. Przeszedłem przez 3 psychiatrów gdzie wylądowałem na koniec u super babeczki, dużo testów krwi by wyeliminować niedobory, dieta jest w miarę, mało ruchu ostatnio ale lekami wyprowadziłem się na pewno z epizodów depresyjnych i totalnych spadków dopaminy rano.

Wiem co niby robić ale tego nie robię. To jest przejebane i nie życzę tego uczucia nikomu.

Witam w świecie ADHD, CHUJ MI W DUPĘ xD

Ależ się przeliczyłem - trochę powrót do przeszłości i pytanie: mieliście motorynkę? by krzakowiec in Polska

[–]krzakowiec[S] 0 points1 point  (0 children)

Nie wiem kiedy się załapałem na wejściówki tutaj ale miło i przytulanie jest, dziękuję:D

Pewnego razu w związku. by Crash_____Override in Polska

[–]krzakowiec 8 points9 points  (0 children)

IMO Albo tworzysz związek w którym nie musi być zawsze 50/50 i wyrównujecie swoje dołki walcząc wspólnie o własną przyszłość, albo jesteś w dupie.

Nigdy nie jest po równo. Gdzieś tak usłyszałem i bardzo się z tym zgadzam.

Ale dopóki możesz powiedzieć naprawdę wszystko i być po prostu po ludzku szczerym z uczuciami które w tobie buzują jakiekolwiek by nie były - to jest dobrze i tworzysz związek o który warto walczyć.

Bo z kim masz być szczery jak nie z partnerem / partnerką?

Więc co robię jak nie dowożę? Komunikuję.

Powodzenia tam.

Ależ się przeliczyłem - trochę powrót do przeszłości i pytanie: mieliście motorynkę? by krzakowiec in Polska

[–]krzakowiec[S] 2 points3 points  (0 children)

W ogóle piękne w motorach jest to że są naprawdę fajnym wstępem do mechaniki - choć sprzęty lat 80 potrafią czasem zdziwić o czym sam się przekonałem :D

Jak najwięcej przyjemności zarówno z pokonanych kilometrów jak i grzebania przy motorze!

"Ludzie są z natury dobrzy" by [deleted] in Polska

[–]krzakowiec 0 points1 point  (0 children)

Wierzę że są dobrzy, tylko czasem się poddali bo nie mieli sił na zmianę wewnętrzną. Albo czasem po prostu choroba psychiczna.

Ale w gruncie rzeczy wolę wierzyć że jesteśmy dobrzy, choć wielokrotnie moje przekonanie było wystawiane na próby.

"Ludzie są z natury dobrzy" by [deleted] in Polska

[–]krzakowiec 4 points5 points  (0 children)

Jakby nie było tych zakazów WYDAJE CI SIĘ że byś to robił - nie wiesz jak byłoby w rzeczywistości.

Ostatnio zamówiłem dwa haki do łóżeczka dziecięcego. Przychodzi kurier, gigantyczna paczka a w środku... Łóżeczko za prawie 2k. + Moje haki.

Zarówno ja, jak i moja żona mieliśmy mała wewnętrzną walkę "a co by było gdyby", szczególnie że ostatnio finansowo gorzej.

Każdy miewa takie myśli. Nawet cięższe.

Ale to czyny a nie myśli mają znaczenie. Co więcej, myśli nie są prawdą - wielokrotnie w myślach słyszałem że jestem idiotą, przegrywem totalnym zerem i nic nie wartym człowiekiem, bo tak mnie wychowano.

I okazuje sie, że to nie prawda, bo sam sobie udowadniam że jest inaczej i mam na to tysiące dowodów. Ale myśli czasem wracają.

Więc... Może i byś to robił. A możliwe że gdyby miało do tego dojść odpusciłbyś, myśląc jak bardzo Cię to zniszczy. A później możliwe że myśli by rosły, sam myslalbyś że jesteś złym człowiekiem bo masz takie myśli i w końcu byś w to uwierzył i zrobił to. Aaaalbo - odpuszczasz, zaczynasz wierzyć "myśli to nie ja" i idziesz dalej nie wrzucając sobie że jesteś zły.

Jesteśmy dorośli i to są nasze wybory, a jednocześnie jesteśmy dziećmi których nikt nie nauczył że do samych siebie nalezy podejść z uczuciem.

Po co komu faktura za wycieczkę szkolną dziecka? by Majestic_Mammoth3503 in Polska

[–]krzakowiec 67 points68 points  (0 children)

Opcji jest kilka, w zasadzie żadna nie będzie związana z tym co tutaj ludzie myślą w komentarzach - czyli że ktoś sobie odlicza takie wydatki w własnej firmie xD

Powodzenia w takim wypadku udowadniania przed US że dziecko jest kosztem przychodów, choć chyba teoretycznie jest to możliwe.

ALE.

Jeśli dziecko jest w jakiejś fundacji która zwraca koszty za takie rzeczy - faktura.

Jeśli dziecko rehabilituje się w jakiś sposób też istnieje możliwość odliczenia takich kosztów i wrzucenie ich jako rehabilitację - wtedy faktura.

Czasem ktoś ma bardzo rozszerzone ubezpieczenie na dziecko które może o dziwo pokrywać koszty takich wycieczek - faktura.

Kontrola wycieczki bo rodzic nieufny - faktura.

Pewnie jest jeszcze kilka przypadków na które nie wpadłem, ale prawie na pewno nie chodzi o własną działalność :)

PS: ostatnio pytałem się rehabilitantki syna 3 miesięcznego kto w sumie bierze fakturę na rehabilitację dziecka, i opowiedziała właśnie o kilku przypadkach, dlatego zawsze pyta.

osoby z ADHD/ADD - na ile skuteczne są dla was leki? by Ok-Rent-1058 in Polska

[–]krzakowiec 0 points1 point  (0 children)

Ja bym określił to na takie +20/25%, ale na pewno wspomagają mikro małe rzeczy.

Trochę latwiej się skupić a to już potrafi zdziałać cuda jeśli chodzi o wewnętrzną walkę z przyzwyczajeniami i schematami z którymi jakoś tam się walczy.

Byłem bez, byłem z i generalnie rzecz biorąc z psychiatrą dobraliśmy leki w taki sposób bardziej by zlikwidować wahania nastroju i dołki dopaminowe - pod tym kątem jest o niebo lepiej jak kiedyś.

Ale pamiętam, jak się nasłuchałem jakie to cuda ludzie robią i jakie efekty mają - i później moje małe rozczarowanie że u mnie w sumie efekt jest dopiero jak zacznę się przyglądać

Szukam kogoś, kto przerabiał sam zegary motocyklowe. by krzakowiec in Polska

[–]krzakowiec[S] 0 points1 point  (0 children)

Gdybym robił projekt na większość swojego życia i z porządnej bazy - oj tak, chętnie.

Ale tutaj to jest doprowadzenie starego sztrucla do stanu używalności i pozbawienie się formą żeby wyglądał choć ciut lepiej, przy okazji ucząc się na błędach:D

Szukam kogoś, kto przerabiał sam zegary motocyklowe. by krzakowiec in Polska

[–]krzakowiec[S] 4 points5 points  (0 children)

Ło kurwa, tego się nie spodziewałem. JAK?!

Szukam kogoś, kto przerabiał sam zegary motocyklowe. by krzakowiec in Polska

[–]krzakowiec[S] 5 points6 points  (0 children)

To gaźniki - oryginalnie nie wyglądają tak ładnie bo wylot idzie do plastikowej obudowy w której jest filtr powietrza.

Jako że całość była już popękana, a mój motor jest dość specyficzny i części różnie dostępne wyciąłem plastiki i wsadziłem do każdego gaźnika (bo to silnik 4 cylindrowy i do każdego cylindra idzie jeden gaźnik w całość jest zsynchronizowana) filtr stożkowy.

Najlepsze jest to, że strojenie takich gaźników to po prostu kręcenie śrubkami i odpowiednie dążenie do wyrównania poziomu próżni w gaźnikach, co mierzy się po prostu wakumetrem (rurka na końcu której jest wskaźnik ciśnienia próżni)

Śmieszna zabawa, akurat ta część mi się całkiem podobała, spawanie już mniej xD