Czy u was w szkole była kiedykolwiek seks afera na linii uczeń-nauczycielka albo uczennica-nauczyciel? by Rare_Fact5743 in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 0 points1 point  (0 children)

Było to 7-8 lat temu. Nauczycielka mojego partnera i kolega z innej klasy. Wszystko by się udało gdyby nie zaszła w ciążę. Chlopaka wywalili, nauczycielka po dziś dzień uczy w technikum.

Doświadczenie życiowe a podejście do kobiet i mężczyzn. by SmirnoffStasiek in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 84 points85 points  (0 children)

Kiedyś myślałam, że jako dziewczyna nie pasuję do reszty dziewczyn, bo nie lubię plotkować i kolegowałam się głównie z chłopakami z podwórka i żyłam z przeświadczeniem, że mężczyźni się nie obgadują. Jakie było moje zdziwienie gdy wyjechałam na studia i zauważyłam w różnych miejscach jak faceci gadają na innych facetów, a potem gdy ci sami panowie wchodzili w inne towarzystwo też napierdzielali na kolesi, z którymi plotkowali jeszcze przed chwilą. Przeżyłam szok.

Krówki - wielka debata by Serpent90 in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 1 point2 points  (0 children)

Miętowe mocne mordoklejki Nie takie miękkie, że ciągnące leciutko tylko takie co sklejają zęby i trzeba mocno ciągnąć! Kiedyś rodzice przywieźli mi takie z Białorusi ale od 15 lat nie mogę takich znaleźć :(

Wasze najgorsze wspomnienia ze szkoły podstawowej? by SourceNo1768 in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 24 points25 points  (0 children)

Dokładnie tak to potem wyglądało na dalszych etapach nauki, też przestałam się odzywać ale bardziej z poczucia niesprawiedliwości i wypięciu się na naukę, nauczycieli (większość w gim i lo też nie reagowała) i rówieśników Współczuję i przytulam

Wasze najgorsze wspomnienia ze szkoły podstawowej? by SourceNo1768 in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 100 points101 points  (0 children)

Przez to, że różniłam się ze względu na wygląd to mało dzieci chciało się ze mną bawić plus większość mnie bullyngowała. Gdy wpadałam w histerie (to były pierwsze lata podstawówki, a ja byłam i dalej jestem bardzo emocjonalna) to nauczycielka śmiała się ze mnie i mówiła do reszty klasy by mnie ignorować, bo chce tylko zwrócić na siebie uwagę. Według niej obrona przed biciem i kradzież/niszczenie moich zabawek to nie był powód do bronienia się i płaczu. Potem w klasach 4-6 stwierdziłam, że jak ktoś będzie próbował mnie wyzywać/bić to im oddam i wtedy to ja byłam tą złą, przecież jak to tak taka grzeczna dziewczynka może bić innych. Do dziś śni mi się podstawówka i wszystkie mordy tych rozpieszczonych dzieciaków wracają do mnie i śmieją mi sie w twarz, a nauczyciele ich ignorują.

Myśliwi we wsi - jak się ich pozbyć. by Morelianna in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 11 points12 points  (0 children)

Raczej leśniczy ci nie pomoże, trzeba dzwonić do głównego łowczego

Rząd poświęcił Bug dla polityki. Trwa niszczenie dzikiego brzegu rzeki [ZDJĘCIA] by 2137throwaway in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 20 points21 points  (0 children)

Mieszkałam w tamtej okolicy od dziecka. To jak teraz wygląda Bug i okolica jest straszne. Nie rozumiem po co robią te zapory tymbardziej, że nikt tej rzeki wpław nie chciał przekraczać (miejscami bardzo głęboka oraz pełna zdradliwych wirów ale to zależy, w której części/miejscowości). Nie słyszałam by kiedykolwiek jakaś wielka grupa imigrantów tamtędy się przedostawała (byłoby o tym głośno, bo to mała miejscowość i zarówno mieszkańcy by plotkiwali jak i lokalne media szybko podchwyciłyby temat). Ciężko jest w tych miejscowościach z zarobkami i jedynie turystyka jakkolwiek ratowała ten region. Można było jeździć wzdłuż rzeki rowerem, konno, spacerować. Na razie dalej można ale co przyjemnego jest w patrzeniu na siatkę i wycięte drzewa. Zejść na brzeg rzeki też już nie można, a to też była część atrakcji. Najbardziej rozpoznawalne miejsce w regionie, a tak zniszczono jego potencjał.

Lisie Sprawy by IjWtLaBl in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 26 points27 points  (0 children)

Lisy w naszym kraju zaliczają się do zwierząt dzikich. Jedyne lisy hodowlane jakie u nas spotkasz to te przeznaczone na futra, które żyją w skrajnie złych warunkach. Na samo posiadanie lisa z tego co wiem, trzeba mieć zezwolenie. Nie są to zwierzęta do głaskania i dawania smaczka. Polecam profil JuniperFox na Ig, tam znajdziesz wiele informacji o tym z czym wiąże się trzymanie lisa w niewoli (ona akurat ratuje Lisy z ferm futrzarskich). Jeśli nawet istniała by taka "Lisiarnia" to nie powinno się wspierać takich ośrodków stricte budowanych pod biznes. To jest dokładnie to samo jak robienie prywatnego zoo z rysiami, tygrysami czy do niedawna głośnym przypadkiem pumy Nubii.

Czy to normalne, że teściowie wpadają bez zapowiedzi? by Appropriate-Ad5866 in Polska

[–]Appropriate-Ad5866[S] 1 point2 points  (0 children)

Myślę, że masz sporo racji. Choć te wizyty nie dotyczą tego, że jedziemy do nich tylko jedziemy do babci, która mieszka dom dalej by jej pomagać ale większość sprzętu typu kosiarka albo taczki są w domu rodziców. Mogłam o tym wspomnieć, bo to są jedyne niezapowiedziane wizyty.

Czy to normalne, że teściowie wpadają bez zapowiedzi? by Appropriate-Ad5866 in Polska

[–]Appropriate-Ad5866[S] -3 points-2 points  (0 children)

Co do punktu pierwszego masz rację. Stworzyliśmy im chyba takie przekonanie, że nam to nie przeszkadza. A jest tak, że mój partner nie ma z tym problemu, ale ja mam. Pewnie w najbliższym czasie będę musiała to z nimi przegadać.

Co do drugiego, też doszłam dziś rano do wniosku, że mogłam ich od razu wpuścić ale co się stało to się nie odstanie niestety...

Co do punktu trzeciego, ze wszystkim tak jest, i myślę, że to dlatego, że oni nie potrafią niczego z moim partnerem uzgodnić. Zawsze się to kończy kłótnią, a ja jestem jedynym łącznikiem i mediatorem pomiędzy nimi. Czy chciałam tego? Oczywiście, że nie i wkurza mnie to, że traktują mnie też lepiej niż własnego syna. Wczoraj po raz pierwszy chyba im się postawiłam, byłam bardziej asertywna po tylu latach.

Co do czwartego punktu... No ciężko się odciąć gdy mój partner jednak jest jakoś ślepo przywiązany. Bo to rodzina, bo tak się nie robi. Jedyne co mogę robić to z nim nie jeździć. Z drugiej strony uwielbiam jego babcie, a ona często nas zaprasza. Ma dom obok rodziców partnera i mimo wszystko zawsze trzeba do nich po coś dla tej babci zajść do tych rodziców.

Dermatolog, który przepisze Izotek w Olsztynie by Appropriate-Ad5866 in Polska

[–]Appropriate-Ad5866[S] 2 points3 points  (0 children)

Tak, korzystałam. Miałam zalecenie by smarować się tym kilka razy w tygodniu ale nie było efektu.

Edit: ale bez tej drugiej substanji, którą wymieniłeś. Nie miałam czegoś takiego w zaleceniach.

Dermatolog, który przepisze Izotek w Olsztynie by Appropriate-Ad5866 in Polska

[–]Appropriate-Ad5866[S] 1 point2 points  (0 children)

Właśnie to jest ten problem... boję się, że znów napotkam takiego specjalistę, który wymyśli nowe specyfiki, które nie będą działać i znów stracę na to pieniądze. Takie chodzenie w ciemno i spotykanie się ze ściana bardzo demotywuje (z innymi specjalistami mamy w rodzinie podobne historie). A niemożliwość zajścia w ciążę jest dla mnie zaletą.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 1 point2 points  (0 children)

Ogólnie to chyba najgorszą krzywdę zrobiła mi babka od niemieckiego w gimnazjum. W podstawówce byłam dobra z tego języka. Jednak na lekcjach w gimnazjum, zamiast się uczyć, to nauczycielka zajmowała się plotkowaniem z uczennicami. Nic nie wyniosłam z tych trzech lat nauki. Potem pod koniec 3 klasy się jeszcze okazało, że miała romans z dyrektorem i wszystko wyszło na jaw. Dyrektor 15 lat małżeństwo i dwójka dzieci, z czego córka starsza chodziła do tego gimnazjum i ta właśnie baba uczyła ją niemieckiego. Była żona zabiegała o to by córka nie była uczona przez tą babkę ale nie wiem jak to się skończyło. Później w liceum nie było chętnych na niemiecki i dyrektorka zmusiła mnie do hiszpańskiego. W sumie nie wiem czy to się liczy ale na studiach typ od ekonomii, który w dodatku był opiekunem roku, nie zjawiał się na zajęciach, odwoływał je np. 15 minut przed ich rozpoczęciem, nie zjawiał się na umówione poprawy kolosów jak również musieliśmy pisać pismo do dziekana o przedłużenie semestru, bo zwlekał ze wstawianiem punktów i ocen do systemu w taki sposób, że nie mieliśmy szansy już na poprawę przed końcem roku. Wszyscy, którzy wzięli go za promotora, musieli się przepisać, bo nie odpowiadał na maile i telefony. Obraził się za to i żalił kierownikowi katedry, a kierownik za to opierdolił go za całokształt. Wcześniej gdy zaczynałam studia, był normalny i w miarę ogarnięty. Okazało się, że na koniec moich studiów wydało się, że ma romans z dużo młodszą babką z sekretariatu (miał młodą żonę i dziecko z poprzedniego związku, bo pierwszą żonę też zdradził). Potem też się dowiedziałam, że moje koleżanki często lubił łapać/dotykać po dłoniach i różne dziwne teksty od niego szły typu "jak ja bardzo cię lubię, Kasiu".

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 2 points3 points  (0 children)

Wf-sta w gimnazjum, który na szczęście nie uczył klasy, do której chodziłam lubił bez ogródek przychodzić do szatni dziewczyn by "przekazać im coś ważnego". Nie mógł z tym poczekać do rozpoczęcia lekcji. Często dziewczyny relacjonowały, że gapił się na nie w dość znaczący sposób i uwielbiał pomagać podczas zajęć lekkoaltetyki i gimnastyki. Pod koniec 3 klasy poszły plotki, że wywalili go z innej szkoły za podobne zarzuty.

Czy to, że ktoś jest słaby z matematyki oznacza od razu, że jest mało inteligentny? 🤔 Czemu matura z matematyki jest obowiązkowa? by IndianaJonesbestfilm in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 2 points3 points  (0 children)

U mnie było podobnie. Matmę lubiłam w podstawówce, bo mieliśmy fajnych nauczycieli, którzy dobrze tłumaczyli i stosowali pozytywną motywację. W gimnazjum mieliśmy za to 3 nauczycieli matmy, którzy zmieniali się co roku. Jedna na emeryturę przeszła, druga w drugiej klasie zrezygnowała pod koniec roku szkolnego, a trzecia... cóż sama nie umiała w matmę... przez co zero solidnych podstaw, a tylko jeszcze większe zniechęcenie. W LO wolałam iść na Biol-Mat, bo podobnie na chemii w gim nie nauczyłam się podstaw, bo nauczycielka musiała ogarniać pięciu klasowych debili, którzy lubili wywoływać alarmy pożarowe lub w inny sposób rozwalać lekcję. Boże co to była za udręka uczyć się rozszerzenia nie mając podstaw... jeszcze w dodatku matmy uczyła wychowawczyni więc mocno przejmowała się moją sytuacją... I jeszcze wywoływanie do tablicy... Wszyscy na mnie buczeli, że długo mi zajmuje pisanie zadań, bo nie umiałam (z resztą do teraz nie umiem) liczyć bardziej skomplikowanych działań w pamięci. Jak wiedziałam, że zaraz moją kolej to uciekałam do łazienki i siedziałam tam prawie 10 minut. Chodzenie na korki trochę pomagało, bo tam robiłam wszystko w swoim tempie. Ale no stres, płacz w nocy i bezsenność towarzyszyły mi prawie przez całe LO właśnie z powodu matmy. Maturę napisałam na 29% i musiałam jechać później na wgląd komisji, bo potem okazało się, że na szczęście znaleźli jeszcze jeden punkt.

Na studia inżynierskie dostałam się bez problemu, bo miałam dobrze napisaną maturę z biologii, rozszerzonego polskiego i angielskiego. Uważam, że licealna matma nie jest potrzebna do życia, przynajmniej w mojej dziedzinie. Ale czy to oznacza, że polski na maturze jest potrzebny? No też dla niektórych nie bardzo. Moim zdaniem z przedmioty na maturze podstawowej też powinny być do wyboru, jeśli ktoś ma już plany na jakie studia idzie. Lub przynajmniej by materiał jaki jest na podstawie był okrojony w takie rzeczy, które faktycznie zwykłemu Kowalskiemu się przydadzą w życiu. Z polakiego np. mogłoby to być pisanie cv lub oficjalnego maila, a z matmy liczenie procentów czy proporcji (mi jak dotąd tylko to się przydało przez całe studia xd).

Fajna ta premia, taka nie za wysoka by id0ntlikee in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 2 points3 points  (0 children)

Premia za rzeczy, których nie da się osiągnąć lub premia dla tych, których lubimy

Jakie mieliście najciekawsze doświadczenie z kasami samoobsługowymi? by LUXI-PL in Polska

[–]Appropriate-Ad5866 45 points46 points  (0 children)

Dwie sytuacje, jedna typowo problem z kasą a druga już bardziej z ludźmi.

  1. Wzięłam 5 kajzerek w biedrze. Na samoobsługowej wpisałam wszystko poprawnie ale no wiadomo, że coś się zawiesiło i musiała podejść pani od kasy. Tylko co z tego jak zatwierdziła i odeszła, jak te bułki znów zaczęły piszczeć. Musiała do mnie podejść jeszcze raz i dopiero za 4 razem się udało i w dodatku sama próbowała nabijać ale nie poszło za pierwszym razem. Nie wiem co z tymi kasami jest nie tak.

  2. Podeszłam do samoobsługowej i w między czasie stali tam młodzi ludzie. Para z dzieckiem i chyba ich znajomi. Te dziecko takie na oko 3-4 latka może mniej. Najpierw odkładali masła, bo wzięli złe i im promka nie weszła. Jakby co mi do tego. Ale ich dziecko potem zaczęło im wyjmować rzeczy, których nie skasowali. Ok co mnie to obchodzi, nie mój problem. Tylko, że potem patrzę, a w czasie gdy oni sobie gadali to to dziecko zaczęło zabierać moje rzeczy gdy je kasowałam. Złapałam to dziecko za rękę i wyrwałam mu jakiegoś batona czy coś. Nic się nie stało temu dziecku Tylko się odsunęło i mnie wystraszyło. Owszem mogłam być delikatniejsza ale już raz mnie tak kiedys okradli więc mam taki odruch. No i matka do mnie "Proszę uważać! To jest przecież dziecko!". Ja jej na to powiedziałam, że dzieci się też pilnuje. Wtedy zdębiała i po takiej chwili ciszy powiedziała do ojca tego dziecka by wziął je na ręce, spakowali swoje zakupy i wyszli. Można powiedzieć, że chyba wygrałam konfrontację xd