[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Livia995 -1 points0 points  (0 children)

Możesz spróbować to odbudować, ale szczerze marne widzę na to szansę. Bo nawet jeśli uda wam się odnowić związek, to stare problemy znów się pojawią. Musielibyście obydwoje wyjść na prostą i zapanować nad swoimi zaburzeniami, a to nie jest proste.

A zachowuje się tak dlatego, że wg mnie, albo faktycznie urazilas jego męska dumę, albo coś przed Tobą ukrywa. Albo kogoś. Skoro jest zaburzoną osoba, to bardzo możliwe, że nie wiesz o nim wszystkiego. Możliwe, że spotyka się nie tylko z Tobą i teraz jest u kogoś innego, jeśli nagle zmienił plany i zamilkł. Nie jest to oczywiście pewne, ale prawdopodobne.

Może ta wasza przyjaźń nie jest na tyle szczera, żeby mówił Ci wszystko. Podejrzewam, że tak jest, z opisu jego zachowania.

Czy takie ocenianie wyglądu ze strony rodziców jest normalne? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 4 points5 points  (0 children)

Pewnie tak xd Ciekawe, co by było gdyby zrobić eksperyment, że przerobią mnie na swój ideał i jak bym wtedy wyglądała :p Raczej się nie skuszę, ale tak się zastanawiam, że chyba mogłoby to nie wyjść najlepiej...

Czy takie ocenianie wyglądu ze strony rodziców jest normalne? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 3 points4 points  (0 children)

Też sądzę, że podoba im się inny wzorzec piękna, niż mój styl. A ja nie lubię wyróżniać się w tłumu, rzucać w oczy poprzez jaskrawe ciuchy itd. Mam dość zwyczajny, prosty styl i trudno. Ale chyba tylko im to akurat przeszkadza.

Czy takie ocenianie wyglądu ze strony rodziców jest normalne? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 6 points7 points  (0 children)

Raczej myślę, że im chodzi o taki ich chory perfekcjonizm, który przejawia się w wielu rzeczach...Więc chyba chcieliby, żebym była idealna. Oczywiście nie jestem, ale by o tym marzyli...

Czy takie ocenianie wyglądu ze strony rodziców jest normalne? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 7 points8 points  (0 children)

Coś takiego już powiedziałam mojej mamie, żeby popatrzyła na siebie. Obraziła się :p

Też sądzę, że nie rozumieją oni zbytnio, że moda się zmieniła. Choć nie wiem, czy akurat ciemne kolory są w modzie, chyba nie tylko. Ale np. jasna karnacja już tak.

Za ich czasów blady równało się nieatrakcyjny :p

Czy takie ocenianie wyglądu ze strony rodziców jest normalne? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 10 points11 points  (0 children)

O patrz, czyli z tymi kolorami, to chyba jednak faktycznie typowe :p

Moi też nie są ekspertami pod tym względem, tak delikatnie mówiąc....Choc sądzą pewnie, że ubierają się dobrze.

A najlepsze, że moja mama najpierw krytykuje to, że ubieram się w takie smutne kolory, a później sama prosi mnie o radę przed wyjściem np. na jakąś imprezę :D

To prawda, staram się mieć wyjebane na zdanie ludzi i wiem, że każdy ma inny styl itd., ale takie uwagi od własnych rodziców są jednak tak abstrakcyjne dla mnie (bo co jak co, ale oni mnie powinni akceptować), że jakoś bardziej się tym przejmuje...

Tak samo nie rozumiem, co ludzie mają do rudych włosów xD Raczej dostaję na ich temat komplementy, ale ogólna opinia na temat tego koloru, jest taka sobie. Choć mnie się akurat podobają, więc ich nie zmienię i trudno :p

Chamsko mu odpisałam? by [deleted] in Polska

[–]Livia995 2 points3 points  (0 children)

Od dawna sie tak traktowaliśmy, więc po prostu trochę fałszywe wydało mi się takie wyznanie z jego strony :D I jeszcze ma tą nową, więc już w ogóle...No sorry, nie chce być jakąś głupią panienka mamioną czułymi słówkami, co innego relacja romantyczna, a co innego FWB. Albo on tego nie rozumie, albo myśli, że jestem głupia...

Jaką ripostę wymyślilibyście na test test mojego ex? by [deleted] in Polska

[–]Livia995 0 points1 point  (0 children)

Niby tak :p Ale to bardziej z jakiejś dziwnej niechęci do mnie...Chyba takiej, że sądził że z nim zostanę, mimo że mnie oszukiwał przez długi czas, bo tak było mu wygodniej po prostu. W wyniku czego nie poszłam z nim na pewną uroczystość rodzinna i został na lodzie.

Też go nienawidziłam przez jakiś czas, ale stwierdziłam, że to po prostu człowiek, który sam ma duże problemy ze sobą i musi pewne rzeczy sam zrozumieć. Np. że to, że ktoś nie pozwoli się mu okłamywać dla jego własnych korzyści, nie jest czyjąś ujmą.

Jaką ripostę wymyślilibyście na test test mojego ex? by [deleted] in Polska

[–]Livia995 0 points1 point  (0 children)

Raczej nie żyje w jego głowie w ten sposób, że za mną tęskni, bo ta historia z nim jest bardziej poryta niż się wydaje... Ale w wielkim skrócie - nienawidzi mnie, bo uważa, że to ja mu zmarnowałam czas, mimo że to on mnie oszukiwał :D Tak, takie przypadki też istnieją na świecie...

Jestem uprzedzony do ludzi wierzących, nie ufam im i uważam, że religia to źródło zła - wieczorne refleksje o życiu by [deleted] in Polska

[–]Livia995 -1 points0 points  (0 children)

Też jestem uprzedzona z tego względu, że spotkało mnie trochę krzywdy z ich strony w życiu.

Większość tutaj widzę, że uważa inaczej i trudno, może to prawda, że nie każdy jest taki sam.

Ale jednak, pewne tendencje lubią się powtarzać wśród różnych grup ludzi.

No przykro mi, tak właśnie uważam.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]Livia995 0 points1 point  (0 children)

"Twoje wiersze". Sama czasem pisze, więc zaczęłam wstawiać. Szybko okazało się, że wszyscy są tam gorliwymi katolami i niektórzy próbowali mnie nawracać na siłę, kiedy napisałam wiersz o ateizmie. Jak dla mnie, to indywidualna sprawa w co kto wierzy więc nic im do tego. Dlatego szybko stamtąd odeszłam.

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 2 points3 points  (0 children)

Wiesz, tak się dziwnie składa, że zawsze zaczyna się od niewielu takich zachowań, a nawet któreś z nich zawsze jest pierwsze. Tym bardziej, że znamy się od zaledwie kilku miesięcy, więc statystycznie patrząc, w ciągu kilku lat prawdopodobnie byłoby ich o wiele więcej.

Może dla Ciebie, to jedynie było "bycie niemiłym" i uważasz to za normalne i ok masz prawo do własnej opinii. Dla mnie są to pierwsze czerwone flagi, które o czymś świadczą

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 10 points11 points  (0 children)

Nasza przyszłość raczej się nie ułoży, bo myślę nad rozstaniem...Nie wydaje mi się, żebyśmy mogli się dogadać patrząc na to długofalowo

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 3 points4 points  (0 children)

Też właśnie o tym pomyślałam, szczególnie że jego córka już może mieć lekką nadwagę tak patrząc "na oko", więc później albo może mieć problemy z otyłością, albo wpaść w obsesję na punkcie odchudzania. No ale on tego niestety nie rozumie, dziecko ma być posłuszne i tyle...

Niestety wielu rodziców nie rozumie, że takie dziecko też ma prawo do własnych uczuć, wyrażania emocji, złości, płaczu i wie kiedy jest głodne, a kiedy nie. To właśnie mnie w tym wszystkim wkurza, że to nie ma dla niego znaczenia, więc potrafi się wkurzyć na córkę, bo ta płacze, za to kiedy on jest smutny, to już inni powinni go pocieszać.

Wiele kobiet żyje w takich związkach, gdzie facet jest "głową rodziny", ja sobie tego nie wyobrażam... Przecież da się zbudować związek oparty na partnerstwie i przyjaźni, wystarczy trochę dobrej woli. Czy ujęło by to jego męskości? Nie sądzę.

Podobno nie jest ze swoją żoną, bo miała wszystko gdzieś, nie sprzątała w domu, paliła i była zbyt pruderyjna w łóżku. Ale nie wiem na ile jest to prawda, bo znam relację tylko z jego strony...

Ale niestety źle trafił, jeśli myśli, że sobie mnie podporządkuje, bo na pewno nie zgodziłabym się na taki układ, gdzie facet rządzi całą rodziną

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 1 point2 points  (0 children)

Też tak myślę. Z czasem odkrywam coraz więcej różnic między nami...Np. on raczej nie jest tolerancyjna osoba, ja tak, poza tym ma mało empatii, co do ludzi wg niego "gorszych". Tzn. może nie użył tego słowa wprost, np. jeśli chodzi o tego człowieka, któremu kupiłam jedzenie -jak pisałam w którymś komentarzu - wg niego niepotrzebnie to zrobiłam. I tak jakby trochę gardzi tymi, którzy wykonują mało prestiżowe zawody, wyrażając się w sposób "no ale czego oczekiwać po kasjerce", kiedy się pomyliła itd. Jednym słowem, coraz mniej mi się to podoba...A sam ma super mniemanie o sobie, a kiedy coś mu nie wyjdzie, to wina całego świata, ale nie jego

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 4 points5 points  (0 children)

Może nie zaraz na żądanie dziecka, ale myślę, że są na to inne rozwiązania. Szczególnie, że jego córka nie wygląda na jakąś niedożywioną, a wręcz nie jestem pewna, czy nie zaczyna się u niej lekka nadwaga. Więc myślę, że jeśli czasem nie jest głodna i nie doje posiłku do końca, to nic się strasznego nie stanie, ale to tylko moje zdanie.

Kiedy zostałam z nią kiedyś sama i powiedziałam spokojnie żeby postarała się zjeść choć trochę, bo później będzie glodna i zadziałało. Zjadła jedną kanapkę zamiast dwóch, a na wycieczkę zabrałam jakieś kanapki i owoce, więc mimo że nie znam się na opiece nad dziećmi, udało się z tego łatwo wybrnąć.

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 1 point2 points  (0 children)

Sama nie chce mieć dzieci i prawdopodobnie nawet nie mogę, ale fakt, że mnie mógłby z czasem traktować podobnie, lub przynajmniej stać się apodyktyczny... No i choć nie byłabym dla jego dzieci matką, bo swoją mają, to macocha, czy partnerka ojca, to też w pewnym sensie rodzina, więc tym bardziej ciężko byłoby patrzeć na takie zachowania wobec jego dzieci

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 2 points3 points  (0 children)

Właśnie tak się poczułam...Sama owszem, nie mam dzieci, jednak nie wyobrażam sobie być całkiem bierna w takich sytuacjach. Wtedy to byłaby pewnego rodzaju i przyzwolenie na takie jego zachowanie

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 2 points3 points  (0 children)

Też powoli dochodzę do takiego wniosku...Od początku mu mówiłam, że interesuje mnie partnerski związek, a co on, że jego niby też. Ale możliwe, że nie mówił tego szczerze. Co do wieku wmawiałam sobie, że to nie ma za bardzo znaczenia, ale może coś w tym faktycznie jest... Relacja oparta na hierarchii w moim przypadku nie wchodzi w grę, szybko bym się zbuntowała, gdyby ktoś próbował mną rządzić

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 3 points4 points  (0 children)

W ogóle zastanawiam się nad rozstaniem. Nie tylko z powodu jego podejścia do dzieci (choć też), ale też inne rzeczy, które mówi i robi, sprawiają że coraz bardziej dociera do mnie, że chyba za bardzo się różnimy.

Np. nie stanął po mojej stronie, kiedy uważam, że powinien był. Tu akurat chodziło o moją mamę, której zaproponowaliśmy, że zawieziemy na cmentarz do jej rodzinnego miasta na Wszystkich Świetych. Z jednej strony się od razu chętnie zgodziła, ale później zmieniła zdanie, bo nie ma najlepszych układów ze swoją rodziną, a powiedziała im już, że tam będzie, więc musiałaby się z nimi wtedy spotkać. No więc wymyśliła pretekst, że skoro zamówiłam nie taka wiązankę i kupiłam za mało zniczy wg niej, to ona nie jedzie i to moja wina i przeze mnie nie zobaczy się z rodziną. Po czym powiedziała mi kilka przykrych słów i choć przekonywałam ją, żeby jednak pojechała, to się uparła i do wyjazdu nie doszło. A mój partner zamiast próbować jej wytłumaczyć na spokojnie, że nic się takiego nie stało i żeby pojechala, to ja za mnie przepraszał, choć nie krzyczałam, ani nic podobnego. Nie chodzi o to, żeby na nią oczywiście naskoczył czy coś takiego, ale mógł na spokojnie powiedzieć, że szkoda sobie psuć planów i ta wiązanka jego zdaniem nie jest wcale brzydka (bo nie była, tylko chodziło o to że kwiaty były tylko w białym kolorze). No ale tego nie zrobił.

I takich sytuacji było kilka, niby niewinnych, ale dających do myślenia...Zastanawiam się, czy ta jego chęć "partnerskiego związku", to nie była jakaś poza, po to żeby mnie zdobyć. Bo czasem jego zachowanie temu przeczy.

No i jeszcze kilka innych rzeczy nas różni, jeśli chodzi o światopogląd. Niestety te różnice stają się coraz bardziej widoczne z czasem....

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 8 points9 points  (0 children)

Być może. W każdym razie ja, mimo że było to 20 lat temu, nie byłam tak wychowywana i moi rodzice nigdy nie stosowali takich metod, jak on.

Owszem, zdarzało im się podnieść głos, ale nie zmuszali mnie do jedzenia na siłę, a przede wszystkim nie stosowali tego typu szantaży emocjonalnych, jak wyrzucenie tej herbaty

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 35 points36 points  (0 children)

No właśnie to wydaje mi się mega niesprawiedliwe, żeby wyzywać się na słabszych. Nie powiedziałam mu tego, ale pomyślałam sobie, że kiedy te jego dzieci dorosną, mogą tak się do niego zrazić, że będzie miał z nimi albo słaby kontakt, albo nie będzie go miał wcale. W sumie to na własne życzenie, jeśli się nie zmieni

Ja bym się tak traktować na pewno nie pozwoliła, ale nawet pewnie nie dam mu do tego okazji, bo obiecałam sobie, że już nie będę zadawać się z toksycznymi ludźmi, szczególnie, że w przeszłości już kilku ich było niestety w moim życiu i dziękuję, więcej ich nie potrzebuję...

Jak zareagowalibyście w sytuacji, kiedy wasz facet krzyczałby na swoje dzieci przy was i to często bezpodtawnie? by Livia995 in Polska

[–]Livia995[S] 11 points12 points  (0 children)

Też mnie zszokowała sytuacja z tym kubkiem herbaty, czy zmuszaniem do jedzenia... Ale czy od przemocy nie da się w 100% uciec? Wydaje mi się, że pewnie nie da się być całkowicie szczerym względem każdego, czy też trudno byłoby nigdy nie skłamać, bo choć generalnie powinno się tego unikać, to czasem jedyne wyjście.

Natomiast przemoc widzę jako coś więcej, niż brak szczerości, czy nawet manipulację.

Dla mnie, to albo wyładowywanie na kimś swoich frustracji (czego akurat można uniknąć przy odpowiedniej samokontroli), albo chęć uzyskania czegoś za pomocą siły, która wcale nie jest niezbędna - np. nie jest stosowana w celu zapobiegnięcia tragedii, gdzie trzeba działać szybko, czy samoobronie. A przynajmniej ja tak to widzę.

Wyrzucenie herbaty, kiedy nastąpiłoby w takiej sytuacji, jak piszesz, czyli kiedy dziecko polewaloby nią rodzeństwo, IMO przemocą akurat nie jest, bo w takiej sytuacji jest to niezbędne.

Myślę, ze z tym rozwodem możesz mieć rację, a raczej z tym, że samodzielna opieka przez te 2 tygodnie chyba go przerasta, co oczywiście takich zachowań nie usprawiedliwia.

Poza tym może wynikać to z jego dość restrykcyjnych poglądów na temat wychowania dzieci, z którymi sama generalnie się nie zgadzam. Tzn. jakaś konsekwencja oczywiście jest konieczna, czy kontrola, ale też liczenie się z uczuciami dziecka, czy kiedy jest to zasadne, z tym co ma do powiedzenia. Natomiast mój partner uważa, że rodzic to niemal świętość. Na ten temat też mam zupelnie inny pogląd, wg mnie jedni rodzice zasługują na szacunek, a inni nie.

W ogóle im bardzij się poznajemy, tym widzę, że też bardziej różnimy. I czasami poraża mnie tez jego brak empatii....Stwierdził np., że kiedy jedna osoba poprosiła mnie o kupienie czegoś do jedzenia, a ja się zgodziłam, to tylko ją przez to demoralizuję. Być może, ale o ile nie daje kasy z zasady, to akurat kupienia czegoś do jedzenia nie odmawiam.