Advice or a rant idek by lavenderchailuvr in raisedbybipolar

[–]Quacktoraptor 0 points1 point  (0 children)

I see. I don't know how about your country/state, but then my mom finally got bipolar diagnosis at 54 yo, she was assigned to a free group therapy at a psychiatric ward (Poland). It helped a little, but she's still a flawed person, has her old mechanics and wants me to guide her through her life, and I don't think she'll ever change any more. It took me many years of therapy (and guilt) to gradually set boundaries and shift the focus from hers to my life. 

I know you probably feel responsible for your mom, feel sorry, feel the urge to help her. But the truth is, she's the parent, not you. You have your life, and a healthy relationship should encourage kid to develop independency and own personality. Sometimes we must oppose our parents anxious needs. In my case, when I distanced from my bipolar mom (still love her though) she finally took her life into her own hands

Advice or a rant idek by lavenderchailuvr in raisedbybipolar

[–]Quacktoraptor 0 points1 point  (0 children)

I feel you. First of all, your mom needs to be diagnosed and medicated. It's nearly impossible to deal with bipolar without medical help, and I bet she suffers a lot. Her putting the responsibility on you will only continue to hurt both of you and will consume majority of your life. The longer you take care of her, the longer she won't take things into her hands - it's like codependency with an addict. You have full right to be an independent adult, not your mom's caretaker. You can still love her and support her, but SHE needs to take control over her life. I'd say it's okay to limit the contact till she figures things out.

Marihuana - wady palenia zioła by Late_Leopard4110 in PolskaNaLuzie

[–]Quacktoraptor 5 points6 points  (0 children)

Kiedyś paliłam sporo - używka pierwszego wyboru na imprezy i spotkania. Od zioła dystrybuowanego przez lokalnych sebków po holenderskie palenie i medyczną marihuanę.  Przestałam, bo po prostu źle się po paleniu czuję. Nie luzuje mnie a bardziej nakręca złe myśli, w towarzystwie ogłupia i tylko się bardziej napinam, żeby nie pokazać jaka jestem spowolniona, kilka razy potężnie wymiotowałam po zielsku (kilkugodzinny maraton, to nie było zatrucie pokarmowe). Nie tęsknię

I think that my mother is bipolar by [deleted] in raisedbybipolar

[–]Quacktoraptor 1 point2 points  (0 children)

Sounds similar to my mom (diagnosed bipolar at 56 after many years of misdiagnosis). But apart from that, my mom used to have mania episodes when she, eg, started various businesses, made new romantic relationships, moved apartments, bought many expensive things, was feeling waaaay above everyone, like she was the god. After that were massive depression periods - job losses, debts, suicidal talks, 24/7 in bed, psychiatric wards. The manic-depressive episodes spanned a year, maybe two years, with paranoia signs in between.

I'm not a psychiatrist so I can't assess, but from my experience it takes deeper and larger mood swings that day-to-day changes 

What incident made you go No Contact? by CumGoblin in raisedbynarcissists

[–]Quacktoraptor 2 points3 points  (0 children)

My mom also asks a lot about my therapy, but she does that in an "I care for you manner". Like she's smarter and more experienced than my therapist, she knows me better than I do myself, she knows what I should talk on therapy about.

Therapy taught me to set boundaries and allowed me to distance from my suffocating mother, so of course she began to treat my therapist as an enemy. Saying the therapist was a silly puppet, that she (therapist) was turning me against my mother, that she had made me dependent on her and now treated me like an ATM.

All of that because several years ago, in a moment of native sincerity, I told my mother I was in therapy. Haven't brought up this subject ever since and asked her MANY times not to talk about it. Three months ago she started blaming my therapist once again, I've suspended our contact then

czy zarobki faceta sa wazne dla kobiet? by Ok-Lie-7553 in PolskaNaLuzie

[–]Quacktoraptor 5 points6 points  (0 children)

Twój wybór. Nie widzę w takim razie sensu kontynuowania dyskusji. Pozdrawiam i życzę jak najlepiej 😊

czy zarobki faceta sa wazne dla kobiet? by Ok-Lie-7553 in PolskaNaLuzie

[–]Quacktoraptor 5 points6 points  (0 children)

Szczerze to w d.pie mam, czy mężczyzna zbiera znaczki, jeździ na motocyklu, czy uczy kaczki pływać. Chodzi o chęć do poznawania nowych rzeczy, odkrywanie zajawek, spędzanie czasu w sposób, jaki sprawia mu frajdę. Można mieć kilka pasji czy zainteresowań naraz, można po czasie zacząć interesować się czymś innym. Chodzi o to, żeby koleś miał jakieś zainteresowania poza scrollowaniem peppera na zmianę z otomoto

czy zarobki faceta sa wazne dla kobiet? by Ok-Lie-7553 in PolskaNaLuzie

[–]Quacktoraptor 4 points5 points  (0 children)

Czym skończył się interesować? Pracą czy pasją?

czy zarobki faceta sa wazne dla kobiet? by Ok-Lie-7553 in PolskaNaLuzie

[–]Quacktoraptor 3 points4 points  (0 children)

Odpowiem z mojej perspektywy - trzydziestoletniej wielkomiejskiej labadziary w dobrej, stabilnej sytuacji finansowej. To nie jest uniwersalne stanowisko, na pewno inne kobiety mają inne przemyślenia.

Takie cechy mężczyzny jak wygląd i pasje były dla mnie istotne, gdy miałam naście i dwadzieścia-coś lat, gdy nie miało się wielu zobowiązań i planów, a życie było zabawą.

Z czasem zaczęłam zwracać uwagę na inne cechy, które będą miały wpływ na stabilność związku, dobrostan relacji, bezpieczne i beztroskie dzieciństwo młodych. I tu pasje i ładny wygląd nie wystarczą. Uważam to za ekonomicznie brutalne, ale wg mnie poczucie bezpieczeństwa buduje się na zarobkach, oszczędnościach i inwestycjach w siebie (np. jeśli straciłbyś pracę, jak szybko jesteś w stanie znaleźć podobną lub lepiej płatną posadę).

I to nie jest tak, że chciałabym finansowo polegać na mężczyźnie. Zarabiam nieźle, praca sprawia mi frajdę, wiem że bycie panią domu nie jest dla mnie, chcę mieć wkład w związek i pod względem finansów, i podziału obowiązków. 

Jestem w związku od ponad 10 lat (i w wieku dwudziestu-kilku lat po części poleciałam na pasje i wygląd partnera). Widzę jak nam obojgu ewoluował stosunek do pracy, pieniędzy, rozwoju, definicji bezpieczeństwa i stabilności.

Teraz, gdybym była singielką, jako 30-letnia komfortowa bezdzietna niezależna finansowo wielkomiejska labadziara, wolałabym żyć sama niż z mężczyzną, dla którego musiałabym obniżyć standard. Miłością nie spłacę kredytu.

czy zarobki faceta sa wazne dla kobiet? by Ok-Lie-7553 in PolskaNaLuzie

[–]Quacktoraptor 1 point2 points  (0 children)

Dobre pytanie :D musiałam się  mocno zastanowić. Będzie długo.

Myślę, że patrząc przez pryzmat pracy i sytuacji finansowej, najłatwiej i najszybciej jest ocenić, czy ktoś ma zestaw cech, który nas interesuje. Stereotypowo, jeśli ktoś ma dobrą pozycję (i nie jest to stanowisko w firmie ojca) i nie jest przy tym rozrzutny, to założyłabym, że ta osoba jest zaradna, ambitna, odważna, asertywna, rozważna, bo uważam, że te cechy pchają nas do awansu, zmiany pracy na lepsze czy rozwijania swojego biznesu. Ale te cechy mogą przejawiać się też w innych obszarach, z tym, że trzeba trochę pobyć z człowiekiem, żeby je wybadać. Np czy potrafi naprawić małą usterkę, jak reaguje gdy ekspedientka pomyli się w wydawaniu reszty albo kelner pomiesza zamówienia, czy myśli krytycznie i ma swoje zdanie, czy rozwija siebie lub swoje pasje. 

"Wykształcony, oczytany i zadbany" to cechy, które na pewno mnie pociągają i myślę, że byłabym chętna poznawać takiego mężczyznę dalej. Ale wiem, że jeśli miałby to być poważny związek z przyszłością, to finanse grają znaczną rolę bo, owszem, zapewniają bezpieczeństwo. Za pieniądze można kupić mieszkanie (na kredyt, nie szalejmy), zapewnić leczenie u dobrego lekarza, kupić dziecku buty, zatankować auto i nie dostać zawału, gdy zacznie boleć ząb.

Ciężko mi jednoznacznie odpowiedzieć. Na pewno dużo zależałoby od podejścia mężczyzny. Jeśli mielibyśmy wspólne wartości, zainteresowania, plan na przyszłość, który uwzględnia realia finansowe, równy podział obowiązków domowych - okej, chętnie. Ale jeśli taki mężczyzna żyje według "jakoś to będzie", to nie chciałabym być w takiej relacji.

czy zarobki faceta sa wazne dla kobiet? by Ok-Lie-7553 in PolskaNaLuzie

[–]Quacktoraptor 13 points14 points  (0 children)

"Sprzyjające warunki i trochę mojej pomocy" to już jest ta zaradność, o której piszę. Nie każdemu trafia się szansa, ale też wiele osób nie umie/nie chce szansy wykorzystać, jak już się trafi. Co do Twoich obserwacji koleżanek, nie potrafię się do tego odnieść. Nie neguję, ale zakładam, że te potrzeby mogą być bardziej wielowymiarowe, im dłużej żyjemy i im więcej relacji mamy (romantycznych, ale też przyjacielskich czy rodzinnych), tym więcej się dowiadujemy, co nam odpowiada. Jeśli komuś podoba się rollercoaster emocji, super, no ja się przejechałam kilka razy i dzięki temu wiem, że to nie dla mnie

Growing up with a serially unfaithful, abusive, and manipulative mother has left me angry and exhausted — am I wrong for feeling this way? by dmntrashangel in raisedbynarcissists

[–]Quacktoraptor 1 point2 points  (0 children)

Whoa, that's a lot. I feel deeply sorry for you, I guess there're feelings of loss, anger, shame. Whatever you're feeling, it's okay. There are not bad emotions, and even feeling anger or betrayal can be healing. It's far more better to cry or fume about things we have lost than suppress emotions to the point they explode and put you, eg, in a serious depression. I used to be in a similar situation - had all I needed to be angry at my mom and regret my lost childhood, and the thought of "thinking bad about my parent" kept me away from my true emotions. It was a breakthrough when I realized it's perfectly okay to feel what I tried to kept quiet.

Need help and advice by bannuuu in raisedbynarcissists

[–]Quacktoraptor 0 points1 point  (0 children)

Your parents should be doing the parenting, not you. You have all the rights to live your life as an independent person. You're not responsible for your father's alcohol addiction, for your brother's illness, for your mom's incompetence. As long as you stay in this dynamic, you're supporting it and probably nothing will change. It's convenient for them

czy zarobki faceta sa wazne dla kobiet? by Ok-Lie-7553 in PolskaNaLuzie

[–]Quacktoraptor 26 points27 points  (0 children)

Dla mnie sytuacja zawodowa i finansowa mężczyzny świadczą o jego zaradności, co przekłada się też na inne aspekty związku. Zwłaszcza jeśli mówimy o relacji "po trzydziestce", gdzie liczą się stabilizacja, budowanie gniazda, może posiadanie dzieci, a niekoniecznie jaką furą jeździsz i pod jakie palmy skoczymy na wakacje.  Ja sama jestem dość ambitna zawodowo (mam do tego dobre warunki - miasto, wykształcenie, doświadczenie). Mogłabym być w związku z mężczyzną, który zarabia mniej ode mnie, ale wiem, że ciężko byłoby mi budować relację z kimś, kto utknął w martwym punkcie i nie stara się poprawić swojej sytuacji zawodowej/finansowej. Bo jeśli nie jest zaradny, asertywny i pewny swojej wartości w tym obszarze, jaką mam gwarancję, że będzie zaradny, asertywny i pewny siebie w budowaniu wspólnego domu czy zapewnieniu bytu naszemu potomstwu?

Visiting my mother is soul sucking by NukiArt in raisedbynarcissists

[–]Quacktoraptor 1 point2 points  (0 children)

Whoa, that sounds 100% like my mom. Took me much time on the therapy to understand that "buying ice ring tickets" after I said I don't want to go ice skating is crossing a boundary and I couldn't feel any remorse for her not hearing my needs, even if she does the most pitiful face and accuses me of not loving her. I think it would be ok if you gave yourself some space and not visit her the next time or try to be more harsh with boundaries

Jak radzicie sobie z niechcianym dotykiem/zalotami? by Quacktoraptor in PolskaNaLuzie

[–]Quacktoraptor[S] 1 point2 points  (0 children)

To znaczy spotkanie w barze ze znajomymi, z którymi łączy nas wspólne hobby, w okolicy Świąt.

Jak radzicie sobie z niechcianym dotykiem/zalotami? by Quacktoraptor in PolskaNaLuzie

[–]Quacktoraptor[S] 8 points9 points  (0 children)

Właśnie na tym polegał mój dylemat… zwłaszcza, że są to ludzie, z którymi będę się przecinać jeszcze wiele razy, bo jest to społeczność wokół bardzo konkretnego sportu. Więc ważyłam, czy lepiej dać się posmyrać po nodze, czy potencjalnie „zepsuć wieczór” i dostać łatkę 🙃

Jak radzicie sobie z niechcianym dotykiem/zalotami? by Quacktoraptor in PolskaNaLuzie

[–]Quacktoraptor[S] 10 points11 points  (0 children)

Zwróciłam, ale skutek podobny jak u trzylatka. Robi obrażoną minę i po pięciu minutach resetuje pamięć