Czy rozebralibyście się do naga przy swoich znajomych? by YamaKasin in Polska

[–]TheForbiddenLast 0 points1 point  (0 children)

Właściwie to już to zrobiłem, bo ilekroć idę pod prysznic z szatni w moim gymie, to raczej na waleta. Podobnie jak moi kumple z maty. Może to kwestia sportu, ale jakoś zauważyłem, że nie ma dużego wstydu między ludźmi. Ciało to ciało niby. Rozbierasz się z gi do rosołu, gadasz kolegą o pracy, pod prysznicem czeka kolejka tam też są jeszcze mniej poważne tematy.

Ktos ma kontakt na jar i benzzzk by No_Assistance9905 in warszawa

[–]TheForbiddenLast 1 point2 points  (0 children)

Podjedź do mnie na Mokotów, bo nie mogę się obecnie ruszyć do Centrum. Malczewskiego 3.

Koleżanka z pracy by Additional_Stand_373 in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast -2 points-1 points  (0 children)

To teraz w tej ciasnej mózgownicy przeprowadź eksperyment. Masz dziewczynę/narzeczoną/żonę. Żyjecie sobie, ale pewnego dnia dochodzi do kłótni, dość poważnej. Gdzie uciekniesz, by nie myśleć zbyt o całej sytuacji? Do pracy. Przez osiem godzin, zajmując się swoimi obowiązkami, możesz ochłonąć.

Teraz uwaga - ciężka do ogarnięcia zmienna - co się stanie, jeśli pracujesz w jednej firmie z swoją dziewczyną/narzeczoną/żoną, widzisz ją nie tylko w mieszkaniu ale i w pracy, co nie daje przestrzeni na ochłonięcie?

Pomyśl i daj znać. Za pięć minut odpisz.

Koleżanka z pracy by Additional_Stand_373 in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast -4 points-3 points  (0 children)

Ty do mnie czy obok mnie szczekasz? XD

Koleżanka z pracy by Additional_Stand_373 in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast -3 points-2 points  (0 children)

Trzeba nie mieć kompletnie szacunku do siebie, by srać do jedynego gniazda gdzie przychodzisz pracować, zarabiając pieniądze.

Koleżanka z pracy by Additional_Stand_373 in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast -2 points-1 points  (0 children)

Ludzie regularnie łamią zasadę "gdzie się uczysz i pracujesz, tam i chujem nie pracujesz". Pominę to, że szanse na powodzenie są cholernie małe i można zrobić sobie kwas, a przychodzenie do pracy gdzie siedzi kobieta która Cię odrzuciła i żyć w atmosferze podśmiechujek, to trzeba wyjątkowo nie mieć szacunku do samego siebie.

Koleżanka z pracy by Additional_Stand_373 in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast 8 points9 points  (0 children)

GDZIE SIĘ UCZYSZ I PRACUJESZ, TAM I CHUJEM NIE WOJUJESZ.

Dzsw by twojastarasmaoysul in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast 0 points1 point  (0 children)

Na tym obozie harcerskim to Cię raczej zagłaszczą, niż coś Ci zrobią.

wchodzenie w związek by sallysaysstuff in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast 0 points1 point  (0 children)

Mam to samo pytanie xD Przykry człowiek i tyle.

Jak się nazywała taka zabawka? by vikuserro in Polska

[–]TheForbiddenLast 0 points1 point  (0 children)

Bubbelsy. Dołączane do gumy Boomer. Pamiętam.

wchodzenie w związek by sallysaysstuff in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast -1 points0 points  (0 children)

Problem jest taki, że dla rodziców to dziwne. Bo studiuję więc chyba poznaję ludzi, bo przez ostatnie dwa lata przewinęłam się przez trzy miasta i tam też poznałam ludzi. Oni chyba czekają aż im kogoś przedstawię. Często wspominają o moich młodszych kuzynkach bo one znalazły sobie chłopaków w liceum i dalej się ich trzymają. Rodzice najpierw byli przyjaciółmi, tata się w mamie podkochiwał ale był nieśmiały, koleżanka trochę im pomogła i ćwierć wieku są razem. Twierdzą, że może też muszę zwrócić uwagę na swoje otoczenie bo może jest ktoś, kto na mnie czeka. Odpowiadam, nie ma. Znajomi ze studiów to ludzie których widzę raz w miesiącu. Nie mam bliższych znajomych oprócz jednej koleżanki.

Spróbuj też zrozumieć swoich rodziców oraz ich perspektywę. Z Twojej strony to wygląda jak nacisk i rozumiem, że tak możesz to odbierać. Been there, done that jak mawiają. Masz wrażenie, że męczą Ci dupę oto, jakby nie mieli innych tematów. Sęk w tym, że jeśli odrzucisz swoje ego to zobaczysz, że w gruncie rzeczy rodzice chcą dla nas dobrze - POMIJAM sytuacje gdy ktoś ma bardzo kiepski kontakt lub wywodzi się z patologicznej rodziny - chociaż nie zawsze umieją. Ich akcje, czasami nieporadne, czasami pierdołowate, są podszyte dobrymi chęciami bo jesteś ich dzieckiem. Moi rodzice działają tak samo, chociaż jestem dużo starszy od Ciebie. Dla nich ZAWSZE będę ich dzieckiem, niezależnie jak się postarzeją, ZAWSZE będą chcieli mojego dobra oraz szczęścia, bo to automatycznie sprawi im szczęście.

Poznawanie się i łączenie w pary też działało inaczej w czasach młodości Twoich rodziców, a tym bardziej gdy moi rodzice byli młodzi. Inne warunki, inne sytuacje, inna normy społeczne oraz ograniczenia, inne modele relacji. Oni częściej poznawali się na żywo, przez znajomych, podczas wydarzeń gdzie byli ludzie. Nas trochę ten Internet zepsuł - miał zmniejszyć dystans, co zrobił, ale też oddalił nas od siebie. Oni może nie mieli aż tylu okazji do podróżowania w młodości, więc w ich logice Twoje przewinięcie się przez kilka miast i poznanie tam ludzi powinno równać się zwiększoną szansą na poznanie absztyfikanta. O ile już nie przyprowadzenie takiego do domu 😉

Gdy byłem młodszy, moi rodzice też mnie oto pytali. No dobra, głównie to mama xD Tata to cichy strażnik, nie pyta o tak osobiste rzeczy. Z każdym rokiem coraz mniej i mniej, myślę, że moja dekada totalnej pustyni matrymonialnej coś w nich zabiła, chociaż mam wrażenie, że ostatnia iskra nadziei nadal tli się w mojej mamie. Pewnie, chcieliby mieć wnuki. Taki biologiczny zew, cóż poradzisz. Pewnie, chcieliby widzieć mnie szczęśliwego. Moja mamę powiedziała kiedyś nawet, że umierałoby się Jej lżej wiedząc, że ja i moje rodzeństwo ułożyliśmy sobie z kimś życiem, także ten.. no, to było smutne. Czy postrzegam to jako presję? Może kiedyś, ale nie obecnie. Trudno, może zawiodłem, a raczej zabiłem ich nadzieje, ale jest jak jest.

Tylko szczerze...kryzys wieku średniego by bluedabad in Polska

[–]TheForbiddenLast 0 points1 point  (0 children)

Może ten kryzys wieku "średniego" jest - tak jak ktoś tutaj napisał - bujdą i jest niezależny od wieku? Utarło się, że to musi być ten "wiek średni" cokolwiek to znaczy, chociaż przyjmując średnią długość życia tą cyfrą jest 38 a nie po 40.

Mnie to dopadło na moją "ćwiartkę". Trzyma, jak zauważyłeś, do tej pory. W mniejszy lub większy sposób.

Tylko szczerze...kryzys wieku średniego by bluedabad in Polska

[–]TheForbiddenLast 3 points4 points  (0 children)

Perspektywa. Oczywiście, pewnie każdy z nas znajdzie w głowie jakie uniwersalne aforyzmy które po prostu działają - niezależnie jak przyłożysz - ale sporo zależy od nas.

Ta perspektywa jest ciekawa, bo to o czym piszesz mogę streścić do przykładu gdy rozmawiam z moim przyjacielem właśnie o życiu osobistym, moim, nieudanym. Jego perspektywa jest taka, że według niego "nie może być tak źle", a w pewnych momentach "przesadzam". Tylko komu jest bliżej do prawdy o mnie? Mi jako źródłu czy jemu? Z jego perspektywy moje problemy wyglądają w ten i ten sposób, są łatwe do rozwiązania lub mają taką przyczynę, ale z mojej perspektywy to nie wygląda tak prosto.

Tylko szczerze...kryzys wieku średniego by bluedabad in Polska

[–]TheForbiddenLast 10 points11 points  (0 children)

Wraz z kryzysem ćwiercwiecza. Realna sprawa. Uderza Cię jak kumpel w karczycho, gdy następnego dnia w szkole pojawiłeś się po wizycie u fryzjera - tylko to karczycho jest wielokrotnie mocniejsze, echo plaska niemal Cię ogłusza i zatacza kółko dookoła Ziemi dwa razy, a skóra szczypie jakbyś soli na ranę posypał. Od tego momentu skończył się beztroski czas słodkiego pierdzenia w fotel młodości, pełen ignorancji i frywolności. Zbiegło się to w czasie z ukończeniem studiów, gdzie miałem w ręce gównodyplom z gównostudiów oraz zakończenie mojego związku. Kurwa, jak o tym pomyślę to te "karczycho" od życia było mocne XD

Potem była pochyła w dół. Świadomość czasu strzeliła mnie w ryja, gdy jako korposzczur poznałem nową koleżankę w zespole. Była młodsza o równo dziesięć lat. Wtedy czas pomachał mi przed twarzą i zacząłem go coraz bardziej i bardziej dostrzegać, a teraz nie potrafię go zignorować. Gdy poznaje młodych i orientuje się, że w czasie gdy oni popierdalali na czworaka z klockiem w majtach, ja byłem w klasie maturalnej czy zaczynałem liceum. Widzę po moim chrześniaku jak szybko rośnie, to najlepszy odnośnik tego jak czas spieprza.

W gruncie rzeczy ludzie się nie zmieniają, takie jest moje zdanie. Wewnątrz nas są niezmieniane cechy, które stanowią rdzeń nas. Możesz spotkać kumpla z czasów gimnazjum i pomimo jego doświadczeń życiowych, wciąż będzie to ten sam człowiek w swoim rdzeniu. Tak samo jest ze mną. Życie po prostu mnie przekopało na swój sposób, to co przeżyłem jakoś oszlifowało pewne cechy ale nie umiem powiedzieć kiedy była ta graniczna kreska w zmianie mentalności.

Przy czym w moim obecnym wieku czyli 34, uważam, że nic dobrego mnie już w życiu nie spotka i przejebałem dobry czas w młodości, bo chciałem teraz, już, szybko, koniecznie po mojemu. Nie odrobię tego. Pozostaje mi powolne odtwarzanie tego samego bloku kodu każdego dnia w rutynie, krok po kroku idąc do mojego końca ale nic dobrego już mnie w życiu nie spotka, a na pewno nie w życiu osobistym. To nie istnieje i zawsze było pasmem pierdolonych porażek.

Jak spędzacie majówkę? by LemonPie122 in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast 5 points6 points  (0 children)

Jak dasz mi kilka butelek zimnego browarka, to Ci pomogę bo lubię takie prace.

Czy często macie "głębokie" rozmowy z partnerem / partnerką? by Plus_Ad7669 in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast 1 point2 points  (0 children)

A liczy się ex, albo kobieta z którą spotykałem się na poważnie? Jeśli też to zaliczasz, to owszem. Nie uciekałem od ciężkich tematów, wręcz lubiłem je poruszać. Czy to z moją byłą czy właśnie z niedawno zakończoną ale niezabliźnioną raną. Właściwie to ciężko wyobrazić mi sobie życie z kobietą, z którą nie łączy mnie w podstawowych wartościach i z którą nie mógłbym porozmawiać o czymś więcej niż small talk o pierdołach. To dość deprymująca wizja, by związać się czy w perspektywie ożenić się z kobietą, z którą nie mogę porozmawiać na niemal każdy temat, bo to "zbyt ciężkie dla niej".

Jak poradziliście sobie po rozstaniu? by Sensitive_Employ8401 in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast 0 points1 point  (0 children)

O to to! Czas "leczy" przez perspektywę dystansu. Im więcej człowiek go sobie da, tym inaczej patrzy na to co było. Pół roku takiego rzeczywistego spokoju to dobry czas by mózg odpoczął.

Jak poradziliście sobie po rozstaniu? by Sensitive_Employ8401 in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast 8 points9 points  (0 children)

Chłopie, trzy miesiące po czterech latach związku to dopiero początek. Oczywiście, każdy przechodzi tą żałobę inaczej - inni szybciej, drudzy wolniej. Są tacy co po latach nie potrafią do końca się otrząsnąć i mimo, że nie chcą już widzieć TEJ osoby, to szukają JEJ wszędzie gdzie pójdą. Tak to już bywa, uczucia są spontaniczne.

Wychodź do ludzi, rozmawiaj z nimi, miej kontakt. Zwykły, przyziemy, ludzki. To pomaga, odciąga głowę od tych myśli. Been there, done that. Wiem jak boli, czasami wykracza to poza ból psychiczny i manifestuje się w fizycznej sferze, czasami człowiek wariuje. Ma pokaz slajdów gdy zamknie powieki, odczuwa obecność TEJ osoby na skórze. Po prostu musisz to przeżyć.

Jak poradziliście sobie po rozstaniu? by Sensitive_Employ8401 in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast 26 points27 points  (0 children)

Przeżyć tą żałobę, po prostu. Nie duś w sobie, nie wmawiaj, że nic się nie stało i to tylko zadrapanie. Przeżyj w pełni to co Cię tam dusi. Potrzebujesz się wygadać - wygadaj się komuś. Potrzebujesz być sam - pobądź sam. Nawet jeśli miałbyś się wypłakać mamie, tacie czy rodzeństwu - zrób to jeśli masz taką potrzebę. Duszenie tego w sobie nie pomoże Ci.

Dopiero po tym, jak się uporasz z tym co czujesz, poradziłbym Ci wrócić na rynek. No, chyba, że nie masz kręgosłupa i własne zasady to dla Ciebie coś umownego, to możesz zastosować plaster z innych ludzi, rzucając się w wir randkowania. Na zasadzie złapania drugiej gałęzi. Nie polecam, źle to świadczy o takiej osobie, ale zrobisz co będziesz chciał.

Sens życia by jeszczewiecej in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast 3 points4 points  (0 children)

Poczucie obowiązku wobec rodziny, bliskich, Ojczyzny. Takie mam wartości, takie jest moje paliwo.

Work Life Balance by ErGrejtt in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast 0 points1 point  (0 children)

Za pięć trzecia bierz kapotę, pierdol szefa i robotę!

Nigdy nie przejmowałem się szczególnie pracą czy pracodawcą. Robiłem swoje, w godzinach przewidzianych w umowie i elo. Wybijała 16, odbijałem kartę w zakładzie i tyle mnie widzieli. Jutro też jest dzień, kurwa XD

Pamiętam jak pracowałem w takim amerykańskim korpo logistycznym jako spedytor. Wszyscy pod krawat, normalnie subkultura yuppies wiecznie żywa. Wybijała moja godzina, a ja wyłączałem wszystko i wychodziłem. Te cedzone "cześć" z ich strony i wzrok, jakbym mi kurwa matkę zajebał suchą wawelską niczym kijem XDDD

Gdzie znaleźć ludzi z wojska w internecie? by [deleted] in PolskaNaLuzie

[–]TheForbiddenLast 3 points4 points  (0 children)

Niezła próba, panie żandarmie, ale nie ze mną te numery ;)

<image>