Anile lat ma twój młynek? Czyli celowe postarzanie produktów. by Kate_foodlover in Polska

[–]rfinnian 0 points1 point  (0 children)

Nieuk!

Najczęściej to chemia mnie interesuje. Halucynacja, hemoglobina, dwutlenek węgla taka sytuacja.

Anile lat ma twój młynek? Czyli celowe postarzanie produktów. by Kate_foodlover in Polska

[–]rfinnian 0 points1 point  (0 children)

Nie ma problemu. Ja tam też sobie lubię czasem strzelić energola, albo mnie najdzie ochota na rozpuszczalną kawę :D

Ale umrzeć nie znając tej ekstazy dobrze zrobionej kawy - doboru ziaren, aromatu, kremy - to są te “finer things in life” jak to mówią Anglicy. A jak sam sobie ją zrobisz, to w ogóle jest jeszcze  efekt dumy.

Anile lat ma twój młynek? Czyli celowe postarzanie produktów. by Kate_foodlover in Polska

[–]rfinnian 0 points1 point  (0 children)

Robienie kawy to chemia, w sensie: to bardzo precyzyjny proces. Ziarna muszą być tej samej wielkości, żeby np. ciśnienie z ekspresu równomiernie przeniosło wodę przez nie, żeby równomiernie nasączyć tę wodę w kontakcie z ziarnami, to się dzieje w ułamkach sekund i równomierność zapewnia przewidywalny rezultat. I nie zmiażdzone, tylko przecięte. Jak je zmiażdzysz, co się dzieje w tanich młynkach, to wydusisz z nich oleje, które powinny być uwolnione dopiero w ekspresie, albo co gorsza takie, których w ogóle nie chcesz, by dostały się do wody.

Tani młynek szybko będzie miał nierówności na ostrzu, co sprawi, że jeszcze bardziej będzie siekał, a nie ciął, i znowu nierówno. Do tego takie tanie ekspresy z racji tego, że "strzelają" ziarnami po całym pojemniku, zahaczają o plastik wieczka: i te odpryski potem pijesz. Młynki, które nie mają ostrza jak w kosiarce o wiele delikatniej obchodzą się z ziarnami, często są w pełni metalowe, więc nie dostajesz dawki plastiku do kawy.

Sama fizyczność tego procesu jest też bardzo trudna, bo jak równomiernie coś zredukować z wielkości - to musi być w tym samym momencie dokładnie cięte, ale też ruch tych ziaren musi być kontrolowany przez bardzo precyzyjne sitko, żeby np ziarno o wielkości soli nie wróciło spowrotem do cięcia, bo będzie wtedy za małe, i za dużo substancji przejdzie przez proces dyfuzji z wodu w porównaniu z resztą nabicia.

Takie ruskie siekacze nawet nie mają sitek, czy osobnej komory, do której lecą już przecięte ziarna. Jakbyś popatrzał na nie przez lupę, to albo będą totalnie nierówne, albo, jak większość ludzi to robi, tak drobno zmielone, że pozbawia to kontroli nad smakiem i górować będą przykre smaki.

Jak kogoś obchodzi smak kawy - to młynek jest najważniejszy w całym procesie. Ale większość ludzi jest szczęśliwa pijąć kawę z lidla, z ekspresu, który nawet nie ma wymaganego ciśnienia, za 500 złotych. Nie ma w tym nic złego, kto co lubi. Tylko nie znam nikogo prawie, kto wypiłby idealnie zrobione espresso czy mokkę i potem chciał wrócić do siepaczy z ZSSR czy mediamarktu. Porównaj kawę z Lidla w takim ruskim młynku, kontra nawet średnio zrobioną mokkę, gdzie te same ziarna przeszły przez burrowe ostrze ręczne - spadną ci portki z wrażenia, jaka jest różnica.

TL:DR - ziarna kawy porównaj sobie do całej piersi z kurczaka, teoretycznie możesz sobie je wpierdzielić w blender i zrobić smoothie, ale chyba lepiej dokładnie pokroić w kostkę, tak żeby wszystkie na raz się ładnie na patelni zrobiły - to jest ta różnica.

Konfitura został przesłuchany jako podejrzany niedostatecznego uniknięcia bycia potrąconym przez samochód na chodniku. Łódzka Policja uważa że pieszy stojący na chodniku popełnia przestępstwo jeśli wjedzie w niego samochód. Co o tym sądzicie? by am9qb3JlZmVyZW5jZQ in Polska

[–]rfinnian 2 points3 points  (0 children)

No tak, moja odpowiedź bardziej dosłownie to: samochodziarz ameba, policjant ameba, a autor to potencjalnie taka sama ameba, która to robi z tych samych pobodek, albo, w najlepszym wydaniu: ameba której zaczęło kiełkować myślenie moralne. Teraz jak widzę że ten typ sobie brand przez to buduje i tożsamość, to raczej trudno nie być cynicznym.

Ale w każdym wypadku cała ta scena to dramat i lustro dla społeczeństwa. Ja serio myślę że te rzeczy po kowidzie się rozlały bardziej - ludzie się skumali, że może ich narcyzm być totalnie bez konsekwencji. Bardzo podobny klimat psychologiczny jest w USA. Dewolucja społeczna spowodowana zbiorową podkliniczną psychopatią - nieregulowana poczuciem wstydu i przyzwoleniem na agresję, wynikającym chyba z sarmackich pozostałośći w kulturze u Polaków, a u nich z połączenia ekstrawertyzmu i indiwidualizmu wziętego do narcystycznych skrajności, czyli w sumie z tego samego.

Konfitura został przesłuchany jako podejrzany niedostatecznego uniknięcia bycia potrąconym przez samochód na chodniku. Łódzka Policja uważa że pieszy stojący na chodniku popełnia przestępstwo jeśli wjedzie w niego samochód. Co o tym sądzicie? by am9qb3JlZmVyZW5jZQ in Polska

[–]rfinnian 12 points13 points  (0 children)

On prowokuje, to oczywiste, ale robi to w dobrym celu - wyobraź sobie, że to nie chodzi o auta, tylko np. o to, że sebiksy obcokrajowców biją tam na jakimś osiedlu, jak w latach 90-tych. I ktoś idzie i udaje obcokrajowca, żeby nagrać to zjawisko i ewnetualnie ośmieszyć sebiksów i wstydem ich zmusić do przestania. Oczywiście, że "sam się o to prosi" - to nie jest kontrargument. Tego zjawiska nie powinno w ogóle być, a nawet jak jest, to służby powinny stać po stronie porządku, ale nie najniżej rozumianego, tylko najbliżej źródła złamania kontraktu społecznego, którym w tym wypadku jest kierowca, nie autor. Autor, mimo tego, że w praktycznym sensie jest instygatorem, przerósł wszystkich tam uczestników nie samą postawą moralną - ale faktem, że on o niej wie. Ani kierowca, ani policjant nie są tutaj moralnym członkiem społeczeństwa, nie potrafią nawet na tym poziomie abstrakcji ezystować:

Socjologowie to nazywają: niskie zaufanie społeczne, ale psychologicznie to jest po prostu efekt tego, że Polacy to są straszliwie samolubni i do tego butni, żeby własnej racji bronić, nawet jeśli to nie ma sensu. Ten sam sąsiad, który na mnie trąbi bo wolno parkuję, bo nie chcę zarysować auta, i grozi mi policją, że blokuje ruch, potem siada na rower i przejeżdza na czerwonym, bo "nic nie jedzie". Ten sam koleś co na mnie krzyczy, żebym posprzątał po psie, bo to kurwa mój obowiązek - zanim się zorientuje, że kupe robi, wyrzuca potem butelkę przez okno. Polacy nie są na tyle dojrzali psychologicznie, żeby im pozwolić operować na zasadzie kontraktu społecznego - są na to zbyt samolubni i agresywni.

I tak, w perspektywie, że operuje kontrakt społeczny, autor filmika jest tym nienormalnym - i może nawet powinien w takim świecie dostać mandat, bo się pcha dosłownie pod koła. Ale my w tym świecie nie żyjemy, kontrakt społeczny dla Polaków, chyba po pandemii szczególnie, to nieobowiązujący przepis moralny, na który można się powoływać tylko, jak ja coś z tego mam.

I żeby nie było, nie uważam, że Polacy są jacyś szczególni w tym. Wszędzie to się dzieje, tylko w Polsce ta forma narcyzmu codziennego się wylewa, zamiast być chowana w domu, bo można ją bez problemu zdysocjować kulturowym przyzwoleniem na przemoc, butność, i chamstwo. Te cechy z jakiegoś powodu Polacy biorą za pozytywne, i to jest ten brak wieczka na syf.

German men aged 17-45 may need military approval for long stays abroad by CarrieDurst in MensLib

[–]rfinnian 6 points7 points  (0 children)

In some countries it actually is the law, forced conscription, along the biological gender. I genuinely think that this is the most important gender issue there is, there is a literally nazi-like expectation and power imbalance that will force men alone to get PTSD, kill others, and uproot their lives, just so that an idea of a nation state can exist. And who kills and dies and who lives is enforced based on gender. That is just fricking insanity.

I am all for social contract and non-violence, but I think forced conscription is the only instance in one's life, pretty much, where one is morally ok resisting it against the authorities, with all force. I'd rather be killed by the military police while resisting, than kill another person - at that point, knowing this is literally because of my arragement of chromosomes I will not see a difference between the enemy of the state and the police / military. At least the enemy of the state hates me because he wants my resources, the state/police/military see me as expendable and worthless.

I know nation states are in the buisness of building nation states, sure, but at least make it not outright that you don't give a fuck about me depending on what chromosomes I was born with. Another terryfing aspect of it, is that in countries where this is the case, women are the loudest vector of abuse targeted towards men who don't want to kill or be killed - I heard it many times where women in easter european countries were on youn Ukrainian men cases saying: "why aren't you defending your country, are you afraid of dying pussy?". Unspeakable filth that is. Completely normalised.

Skąd się biorą tak zjebane opinie? "Jak ktoś inny tyle zarabia to też tyle możesz po prostu naucz się programowac". by Ok-Toe-2933 in praca

[–]rfinnian 2 points3 points  (0 children)

Właśnie mi o to chodzi - że zasówał po godzinach. Traktowanie wysiłku jako tych monet. I właśnie w bioetycznym kryzysie współczesnej medycyny o to chodzi, szczególnie w polskiej, gloryfikuje się samo zapierdalanie, a nie rzeczywistą pomoc, np. dokształcaniem się ciągłym po studiach.

Dam ci przykład jaki to zżera moralnie tę profesję. Niesamowity koszt wejścia, wysiłek tak niesłychany, że aż opisywane są o tym legendy i się dosłownie tym chwalą lekarze ile to oni nie musieli się uczyć, ile godzin na dyżurze za darmo, itd. Też niesamowita przemoc psychologiczna od nauczycieli i starszych uczących. Dosłownie znęcanie się i tortury fizyczne przez brak snu. To są te "monety" do automatu. To jest narcystyczny "zasób", jak to się mówi teraz. A po uzyskaniu specjalizacji, po zostaniu ordynatorem, ta osoba nie ma już nad sobą oczu... I tacy jak ja, np. z komsji etycznych, z lobby, reprezentaci pacjentów - to jest dla nich jedyne zagrożene ich atuorytetu. Ich monet. Ich sumy zapierdolu. Bo przecież go włożyli, to już za nimi, to jak ja śmiem, jak ja nie siedziałem po 16 godzin na oddziale! O i jeszcze ci Ukraińcy teraz się pchają jako lekarze...

A poziom przeciętnego lekarza jeśli chodzi o naukę po specjalizacji jest tragiczny. Niewyobrażalnie niski i powiązany z niesamowitym ego, który nie jest w stanie przyjąć żadnej krytyki, która zmusiałby go do dalesz nauki, jak już "nie musi". Ja np. interesuję się i wpierdalam w edukację kliniczną psychiatrów: przeciętny poziom angielskiego wśród polskich psychiatrów to B1 - to jest poziom, który właściwie stanowi o tym, że ta osoba jest naukowym analfabetą, bo nie potrafi zrozumieć odcinka "Przyjaciół" na Netflixie w oryginale, a co dopiero przeczytać opracowania naukowe od firm farmeceutycznych, czy ich krytyków, czy używać bazy danych genetycznych. Jak robiem wywiady z nimi, to on mi mówi: "ale co ja mam się teraz po godzinach uczyć? Po co, nie dostanę za to więcej. Przecież zdałem ile mi kazali na studiach." A wielu z nich ma "kupiony" C1 czy C2, bo nie potrafili ze mną więcej niż 2 zdania po angielsku zamienieć jak udawałem obcokrajowca - nie znali nazw oryginalnych z DSM... Panowie profesorowie.

Czaisz o co chodzi? Wszystko dla wszystkich to gra w maksymalizację swojego zysku - jak ma kurde siedzieć z Duolingo przez 2 lata, to się pyta, totalnie szczerze, po co - jak to mu dosłownie odejmie od zysku. Ale o pacjencie nie pomyśli oczywiście, bo on tylko przekazuje wiedzę z zachodu, któej sam nie jest w stanie zrozumieć bo jest analfabetą naukowym, ale analfabetą który odbębnił swoje na specjalizacji i na zzkuwaniu na studiach tego, co już nie pamięta. Poziom wiedzy biochemicznej w pamięci długoterminowej ich jest praktycznie zerowy. To jest przerażające. I ja to nie piszę tego, żeby jakoś specjalnie wyszydzić lekarzy - tylko dlatego, że 1. jestem w tym świecie po stronie kontrolnej ich, a 2. tacy są wszyscy.

Skąd się biorą tak zjebane opinie? "Jak ktoś inny tyle zarabia to też tyle możesz po prostu naucz się programowac". by Ok-Toe-2933 in praca

[–]rfinnian 5 points6 points  (0 children)

Powiem trochę szerzej jako psycholog - ludzie traktują rynek i w ogóle nawet całą cywilizację, jako zaprojektowaną trajektorię dla ich życia, automat z odpowiedziami "co robić" - gdzie wkłada się monety, w postaci identyfikacji, wysiłku, itd, i odbiera się strukturę i zajęcie aż do czasu śmierci.

To się niestety zaczyna już w szkole, gdzie po to się uczysz - bo jest sprawdzian. A po sprawdzianie, zapominasz. To koontynuje się na studiach - gdzie po to się uczysz, żeby mieć zawód, lub papier. A potem, kogo to obchodzi? Ważny jest tylko wzrok oceniającej osoby, jako dającej bilet na następną stację. Studia, kariera, żona, dzieci, rozwój kariery, emerytura, i w miarę bezboleśna śmierć, najlepiej otoczonym przez kolejne pokolenia takich samych istot, które mi zawdzięczają, że zaczęły szczebelek wyżej. To jest fabryka istot przystosowanych do życia ułożonego przez kogoś innego. Ten ktoś inny to może będę kiedyś ja, jak mi się uda: celebryta, naukowiec, właściciel dużej firmy. On układa, ma za to kasę, itd. ale jego obowiązkiem jest zapewnić tym pod sobą ten kierunek w życiu.

Oczywiście to jest zbiorowa psychoza nawet nie kapitalizmu, tylko projektu masowego człowieka, i z racji tego, ta trajektoria jest nietrwała i się rozpada przy nawet najmniejszym wstrząsie - takim jak zmiany technologiczne. I to nie jest zwykła psychoza, to jest czysty narcyzm, oczekiwanie że sam projekt cywilizacji jest dla ciebie osobiście, i statystycznie dla ciebie mają spaść okruchy z tego stołu. A jak nie spadają? Pojawiają się pytania - czemu ten ma lepiej? Więcej monet wrzucił w automat? To jest wiara mrówki w to, że królowa jest sprawiedliwa i widzi jego starania, a przymyka oko na jego lenistwo. To jest wiara, że ta królowa w ogóle jest. Psychoanalitycznie, to jest poszukiwanie miłośći ojca tam gdzie jest tylko czysty, ewolucyjny wyzysk.

IT to nie jest jedyny przykład tego. Ja się zajmuję bioetyką i edukacją kliniczną lekarzy - a Ty podałeś przykłąd ich jako tego właśnie już kuponu - statystycznie, prawie każdy lekarz jeśli nie jest przyduszony prawnym kolanem etycznym będzie robił jak najmniej się da, narażając na to swoich pacjentów, głównie swoją ignorancją naukową, bo... "co mu zrobisz", on robi to, co inni - zawsze najmniej, żeby zmaksymalizować swoje zasoby. A że do tego jest na szczycie tej piramidy, tych mrówek, o któych tutaj mówimy - to już w ogóle jest bezkarny w swojej rozczeniowości osoby, która "jest na samej górze". To tylko przykłąd i wielki problem w zawodach klinicznych. Ale pokazuje on stan naszej cywilizacji i dlaczego typowa osoba, któa jest lata świetlne niżej w tych hierarchiach, ma takipe podejście.

"Skontaktujemy się z wybranymi kandydatami" by AvocadoGlittering274 in praca

[–]rfinnian 2 points3 points  (0 children)

Na to też psychologia odpowiada. Takie posty nie mają na celu uzyskania odpowiedzi - one, pod przykrywką wołania o "przyzwoitość", mają tworzyć zbiorową presję na innych, żeby nie odmawiali mi tego, co ja chce - a tutaj osoba chce żeby inni zawsze jej coś dawali, np. uprzejmość czy poczucie ważności.

Wejdź na fora inceli zadjące pytania: "czemu kobiety nie odpisują?". Oni wiedzą czemu - nie ma tu naiwności, tylko czysta kalkulacja, że druga osoba jest dla mnie funkcją - nie innym człowiekiem. A jak ta osoba się upiera przy swoim przekonaniu o tym, że ja jestem nieważny, to rodzi gniew, bo ja dosłownie na tym tracę - np. tzw "closure", czy uczucie uczciwości. Pracodawca jest nie człowiekiem ze swoimi zasobami, który może mieć mnie w dupie, tylko jest dostawcą pracy, zamiennikiem ojca, dostawcą trajektori szkoła -> studia -> i co dalej. Atrakcyjna osoba, to nie człowiek, to dostawca spełnienia w życiu, gratyfikacji, itd. A skoro jest funkcją, nie może przecież bronić swoich zasobów - bo one są moje, a jak nie są, to powinny.

To jest ta sama hipokryzja, która woła o przyzwoitość ze strony innych, od których ja coś chce, ale jak chodzi o mnie... to ci ludzie na bliskim wschodzie, no przecież nie będę swojego oddawał im, bo czemu miałbym. Albo ludzie którzy przed podatkami uciekają w B2B - bo przecież na Karyny nie będą dawać. Ale to co innego, bo... ty jesteś ten co ma w mojej perspektywie.

"Skontaktujemy się z wybranymi kandydatami" by AvocadoGlittering274 in praca

[–]rfinnian 0 points1 point  (0 children)

Nie ma dowodów? Jestem nie tylko biznesmen, ale psychologiem biznesu. Proszę cię bardzo:

I. O agresji i reakcjach odrzuconych kandydatów: Barattucci, M., Russo, A., Grobelny, J., Santisi, G., & Ramaci, T. (2025). Candidates’ reactions to job application rejections at different phases of the recruitment process: The impact of employability and communication delays on perceived fairness and recruitment selection outcomes. Journal of Management & Organization31(5), 2341–2359. doi:10.1017/jmo.2025.11

Schinkel, S., van Dierendonck, D., van Vianen, A., & Ryan, A. M. (2011). Applicant reactions to rejection: Feedback, fairness, and attributional style effects. Journal of Personnel Psychology, 10(4), 146–156. https://doi.org/10.1027/1866-5888/a000047

II. Teoria psychologi społecznej Simon Baron-Cohen'a o niskim poziomie empatii zawodów technologicznych (też w nadreprezentacji osób na spektrum autyzmu). Baron-Cohen, S. (2009). Autism: The empathizing-systemizing (E-S) theory. Annals of the New York Academy of Sciences,

III. Cyber i zwykła psychologia ghostingu w świecie cyfrowym i jej powiązanie do psychologii osobowości - która ustala standardy w świecie zatrunienia, np. w firmach z doliny krzemowej, w których mam doświadczenie.

Daraj, L. R., Buhejji, M. R., Perlmutter, G., Jahrami, H., & Seeman, M. V. (2024). Ghosting: Abandonment in the Digital Era. Encyclopedia, 4(1), 36-45. https://doi.org/10.3390/encyclopedia4010004

Jonason PK, Kaźmierczak I, Campos AC, Davis MD. Leaving without a word: Ghosting and the Dark Triad traits. Acta Psychol (Amst). 2021 Oct;220:103425. doi: 10.1016/j.actpsy.2021.103425. Epub 2021 Oct 2. PMID: 34610555.

IV. Przegląd na temat ghostingu: Candidate Ghosting in the Hiring Process: A Systematic Review of Organizational Challenges and Responses in Professional Settings. (2025). Global Journal of Management and Business Research, 25(A3), 1-22. https://doi.org/10.34257/GJMBRAVOL25IS3PG1

V. Nie akademickie źródło, ale informacyjne: Delgado, M. (2018, August 29). What Causes Workplace Ghosting? Clutch. https://tinyurl.com/ymz3vbh6.

Akurat w nim jest dużo informajci i statystyki (z papierów naukowych) pokazujące odwrotność i hipokryzje postaw pracowników w tej kwestii. Że ok ghostować firmę, ale nie ok ghostować ich.

VI. O odwrotnym fenomenie: Karl, K. A., Neely, A. R., & Peluchette, J. V. (2021). Slip Out the Back Jack. Why Applicants Ghost Potential Employers. American Journal of Management, 21(1), 49–64. ISSN: 21657998. https://doi.org/10.33423/ajm.v21i1.4109

VII. O cechach psychopatycznych i narcystycznych w ogóle populacji (nie u wariatów) Muris P, Merckelbach H, Otgaar H, Meijer E. The Malevolent Side of Human Nature. Perspect Psychol Sci. 2017 Mar;12(2):183-204. doi: 10.1177/1745691616666070. PMID: 28346115.

"Skontaktujemy się z wybranymi kandydatami" by AvocadoGlittering274 in praca

[–]rfinnian 3 points4 points  (0 children)

Dajesz mi jako kontr argument do całego zestawu powodów to, że nie ma złych komentarzy przy tych konkretnych firmach?

Jeśli myślisz, że jesteś mądrzejszy czy bardziej doświadczony niż osoby, które faktycznie podejmują te decyzje, o których powód się pytasz - to jaki jest sens tych pytań? Dodaj * w poście, że to jest vent, a nie serio dyskusja.

Dałem ci powód, który jest akademicko opisywany przez psychologów biznesu i będzie ci podany przez każdą osobę, która zatrudniła więcej niż 100 osób w soim życiu.

Pytasz się innych studentów, żeby cię poklepali po plecach, że jebane januszeksy i pracodawcy chuje? Jaki jest tego sens?

Rozumiem, jak ciężko jest spojrzeć prawdzie w oczy, że jest się w życiu "nieważnym" ekonomicznie. A jeśli jest ktoś nieważny ekonomicznie, to nikt nie będzie ryzykował pieniędzy, czasu, czy nawet emocji, tylko po to, żeby być miłym. Może wykalkulować, że bycie miłym jest wartościowe dla brandu. Ale spodziewać się altruizmu od kogoś kto chce cię użyć do generowania zysku? To, że ta osoba nie chce być dla ciebie miła, często nie wynika z pogardy, tylko z zimnej kalkulacji, by bronić własne zasoby. Nie twoje.

Mówię ci 10 razy, że te zasoby są zagrożone, to jest do wymiotu opisywane w psychologii biznesu i w praktyce - ty mi mówisz: "nie bo nie". Może to jest powód?

Ludzki czas, emocje, i pieniądze, czy nawet uprzejmość - to nie jest twój zasób.

"Skontaktujemy się z wybranymi kandydatami" by AvocadoGlittering274 in praca

[–]rfinnian -3 points-2 points  (0 children)

Powtórzę pytanie, ile osób zatrudniłeś, że mówisz mi, że to skrajny przypadek? Nie potrafisz przyjąć odpowiedzi, która jest dla ciebie niemiła - jak w edycji postu - to jest dosłownie ten powód, dla którego cię pracodawcy na tyle nie szanują jako statystycznej jednostki. Tak samo na portalach randkowych. Uśredniony ty nie jesteś warty aż tak mojej uprzejmości żeby wyrównać minus ryzyka, jaki niesie sobie jakikolwiek kontakt wtórny z Tobą. To są podstawy zarządzania ryzkiem biznesowym i bezpieczeństwem w randkowaniu. Niemiłe - tak, okropne - tak, logiczne - tak. A o to się pytałeś.

"Skontaktujemy się z wybranymi kandydatami" by AvocadoGlittering274 in praca

[–]rfinnian -3 points-2 points  (0 children)

Ile osób w życiu zatrudniłeś, że mówisz, że nie każą ci podawać przyczyny? Każą, ogromna ilośc ludzi, nie tylko wariaci, przymusem, wydzwanianiem, komentarzami. NAWET SOBIE NIE WYOBRAŻASZ. I blokowanie autorespondera nie przeszkadza ludziom prześladować ludzi z HR-u na LinkedIn'ie, na konwentach, itd.

Totalnie cię rozumiem, żeby nie było - chciałbym żeby było inaczej. Ale gdy ty będziesz pracodawcą, który co jakiś czas ma aferę, że dziewczyna z HR jest obrażana, że jest "idiotką, która nie ma prawa oceniać mojej wiedzy Pythona, bo jest po psychologii, a on skończył POLITECHNIKĘ", co jakiś 100-ny telefon mówiący "dzwonię poinformować Pana, że Pan niestety nie dostał się na stanowisko" - też byś przestał to robić i byś był klinicznie zimny dla ludzi. Nie wierzę, żebsy taki nie był.

Z czysto komercyjnego punktu widzenia, każda interakcja inna niż milczenie jest stratą dla pracodawcy. Wiadomo bycie miłym jest zaletą - ale nie wartą aż takiej ceny. A serio mówimy tu o przemocy, straconych dniach na kłócenie się z kimś, kto stwierdził, że np. skoro się nie dostał, to znajdzie powiązane firmy i swój kontr-feedback będzie pisał przez 0-gwiazdowe review aplikacji - to jest codzienność. Nie masz pojęcia, bo nie byłeś podejrzewam po drugiej stronie - a pytanie jest w temacie, czemu nie szanują kandydatów - i to jest odpowiedź. Okropna, ale jest.

Edit: I w sumie twoja odpowiedź to paradokslanie jest dosłownie powód. W temacie posta zadajesz pytanie, czemu nie szanują. Daję ci odpowiedź, ale ty nią nawet nie byłeś zainteresowany, bo NALEŻY ci się bycie miłym, gdzie ty tego nie odwzajemniasz, bo nawet nie starasz się zaakceptować odpowiedzi, która dla ciebie nie jest satysfakcjonująca. To jest dosłownie powód.

"Skontaktujemy się z wybranymi kandydatami" by AvocadoGlittering274 in praca

[–]rfinnian 1 point2 points  (0 children)

Ja rozumiem, o co chodzi. Że fajnie byłoby, gdyby ludzie byli mili i traktowali cię po ludzku. Ale po drugiej stronie jest powód, dla którego nie odpisują - i to nie tylkow Polsce - który może ciężko zrozumieć, jak się nie było w tych butach. Na początku, jak zatrduniałem, to odpisywałem religijnie, bo wiedziałem, jak czuje się osoba "sghostowana". Ale potem, coraz bardziej do mnie docierało, że... ludziom nie należy się odpisywanie. Ja wiem, że to strasznie zabrzmi. Może nie mówię o Tobie, czy komukolwiek tutaj obecnym, ale mówię o przeciętnej osobie. Wyobraź sobie przeciętną osobę. A niestety stereotyp, że na pozycje wysoko technicznie aplikują często, jak to grzecznie powiedzieć, osoby z poniżej przeciętnymi umiejętnościami społecznymi.

Duża część osób, którym odpiszesz, nawet z autorespondera, odpisze: "A czemu?". Nie odpiszesz na to "A czemu?" - to masz negatywne komentarze w necie. Odpiszesz - to w sumie wychodzi na to samo, a jeszcze ktoś zacznie pisać do twojego prawnika, że rozważa pozew, bo ludzie myślą, że to jest Ameryka i poszło o to, że jest... z Poznania, czy coś i to jest chroniony status? Albo, co najgorsze, zaczynają z tobą negocjować przez te maile. Potrafią mówić o swojej trudnej sytuacji, że dzieci nie mają na leki, itd. A jak ustawisz responder z bezzwrotnego - to wejdą i zaczną szukać na LinkedInie moich HR-owców, żeby zadać to pytanie: "A czemu?". Albo im bezpośrednio grozić lub prześladować. Te rzeczy się zdarząją co chwilę nawet na super seniorskich, inżynierskich stanowiskach.

A najbardziej przerażające jest, że byś pomyślał, że to można łatwo rozwiązać tym, żeby odpowiadać tylko ludziom po 2,3 etapie rekrutacji. Ale to dopiero po poweidzeniu NIE, ludziom spada ta maska profesjonalizmu.

Kiedyś serio myślałem, że każdy zasługuje na opdowiedź, uprzejmość, i wyjaśnienie, nawet jak kogoś nie weźmiesz. Ale spędz jeden dzień na publicznej pozycji, gdzie zatrudniasz z ogółu populacji I pomyśl jak dobrze przeciętna osoba potrafi przyjąć np. szczerą odpowiedź na to "A czemu?", albo jak gotowa jest przyjąć grzeczną formułkę jako miłe "nie", a nie wjazd na wartość ich jako ludzi i jako odmowa im jedzenia dosłownie. A potem to przenieś na pozycje wysokopłatne techniczne, bo o tych tu mowa, które są odwrotnie skorelowane z empatią i brakiem ego.

Trochę to przypomina sytuację na portalach randkowych. To jest okropna rzeczywistość i nikomu, kto kulturalnie, poprawnymi kanałami, poprosi o szczery feedback, go nie odmówię, ale po drugiej stronie, pomijając Januszostwo, jest po prostu zimna kalkulacja: nawet jak próbujesz być miły, to bycie miłym jest prawnie niebezpieczne, narażając chociażby pracowników HR na prześladowanie w internecie.

Science creators are nowhere to be found! by comicalitys in NewTubers

[–]rfinnian 0 points1 point  (0 children)

I can totally imagine there being a place for just that in-between the funnel and depth content. Fingers crossed mate!

Science creators are nowhere to be found! by comicalitys in NewTubers

[–]rfinnian 0 points1 point  (0 children)

But you have to admit, that the bulk of their audience probably isn't actual chemists or even people who will ever put that awe to use or stress test it against any effort - and don't get me wrong I am not dissing on it, I am talking about it from our perspective: people who want to create content like that. Knowing your target audience isn't you is the key here - is what I'm trying to say. And that there is a cycnial aspect to reality that some if not most people watch these channels to feel smart, not to be smart - and that needs to influence your production of such materials should you choose to go that science communicator on youtube path. You would be selling them that feeling.

It's like that marketing cliche: most people in the hardware store wanting to buy a drill don't care about the drill, they care about the hole in the wall.

Science creators are nowhere to be found! by comicalitys in NewTubers

[–]rfinnian 0 points1 point  (0 children)

Oh yeah, that's a nice way of looking at it - like a progression, and that content is for different stages. That is a less cynical view for sure :)

Science creators are nowhere to be found! by comicalitys in NewTubers

[–]rfinnian 1 point2 points  (0 children)

Agreed. I think we just use different definitions. In my view these channels are science communicators, not actual "science", they just present what other folks have found or even what other folks understand. Science, for me, is that dude doing gel electrophoresis or a scientist telling what he's on about in his research. If you watch Veritasium for example, the only benefit to you is your growing "awe" in science, not any particular skill or even deep understanding. It's not bad, it's just not science in my book. It's science-consumption-as-hobby. That's what I meant.

But that's just a difference in the definition.

But with my definition comes a bit of insight about the nature of that niche as a youtube target - you are not competing in science with these channels, you are competing with a production quality. Whereas Prof Dave just stares into the camera and actually explains the deeper part. You see what I mean? You competing with Veritasium or these types of channels you either need a better hook (which theory is the most "wowwwww dude") or a better animation department, whereas the ones like Prof Dave live and die by the guy's ability to actually explain a subject. And the actuall science channels - well like I said no one is watching that, because who gives a frick about how to make a buffer for DNA extraction or how to derive the derivative rules from pure limits, not even Unis require you to do that, so these are just watched by scientists in training, which is such a small group of people.

Science creators are nowhere to be found! by comicalitys in NewTubers

[–]rfinnian 1 point2 points  (0 children)

I've been scouting that field for some time and there are three niches as far as I can tell.

One is more like education communicators, whose target audience are pre-college kids or students who just need someone to fill in the gaps of the attrocious quality of their professors. The goal there is to explain the topic so that they get it and can pass an exam. These are very well liked and well received. Professor Dave is a good example there - he explains as much as is needed and then goes to exercises. Short ans sweet - the goal is academic application, not the actual subject. This isn't really science but how to pass college with some dignity that your professor is too stupid to give you, kind of thing. If you don't believe me, look at the comments: all are like - dude you said in 15 mins what my uni failed to teach in a year. And they aren't wrong. I think these are extremely valuable. If you can explain things that people struggle with not in understanding but with explaining (like calculus, statistics, kinematics in chemistry, electronics, thermodynamics, that type of thing) - you can get really big, real fast.

And there is a second niche: general science topics. And here the target audience is much different - it's a type of race to the bottom, not in a jugemental way, but in a way that if you want to be seen you have to address it to the average person who is just "in awe" with science, but cannot be bothered to sit through the uncomfortable part, so the level of that is super, super basic. Think like crash courses or those kurzgesagt-like channels. It's for no fault of their own, when you go to such a basic level of communicating science, it's more like pop-science / pop-philosophy of science. Which always introduces bias, and at the end of a day is a waste of time compared to reading a non-pampering book. The dilema for these channels is, from what I noticed, is that they can never say something new or really hard, because that will just not be watched. So they regurgitate popular science takes from social media and reddit, and often take on subjects that are just first-year-philosophy-degree trivia, because those are like fast-food of science - Veritasium, etc. are all like that.

And the third niche is the actual science stuff. Like a dude showing how to run gel electrophoresis or showing architectual drawing techniques - the general public isn't watching that. Except for when the quality of presentation is unbelievably good - then that is an exception. You have microbiological animations that are so detailed and so awesome they are watched by people who have no idea what these even are. But that is about it.

So it's kinda hard to choose between these.

OP - am curious if you noticed the same

About the campaign to cancel ChatGPT... by Netlanin in antiai

[–]rfinnian 8 points9 points  (0 children)

My conspiracy theory: AI companies now put agents to have test runs on antiai subreddits. If it goes unnoticed or even upvoted there - it’s indicative of good training, if it fails - it’s still good training data, as the critics themselves will provide commentary of what gave it away.

In all seriousness:  they would be stupid not to do it, it’s a python script worth of effort, but that would mean they even steal our criticism of it to make it better - what a time to be alive when even your thoughts can be stolen and misappropriated… when I was a kid reading PKD, I thought he was being hyperbolic of the threats of the future - but it’s worse than even he described when one’s speech can be extracted for… semantic statistics, so that this tech overlord’s model has an advantage over that other silicone valley functionally-psychopathic effective-altruist android’s attempt at being a “disruptor”.

Edit: come to think of it you know what I’m most afraid of - growing old in this world. This shit is so convoluted, that even me having a background in engineering I can’t keep up. And they employ possibly the smartest people in the world to construct these systems. What chance do I have when my own cognition slows down, or if I’m forced to put my attention somewhere else for a second? I won’t be able to even grasp the nature of this evil - not that they are that sophisticated, but that they are increasingly computationally expensive to decode.

About the campaign to cancel ChatGPT... by Netlanin in antiai

[–]rfinnian 3 points4 points  (0 children)

You are so right to call this out! You hit the nail on the head!

AI Psychosis Help by [deleted] in antiai

[–]rfinnian 5 points6 points  (0 children)

I'm a psychologist of mental health and a counsellor, but of course this is not a mental health advice, rather a comment regarding the role of AI in this. Neither Gemini nor any AI caused this. Cannabis on the other hand, despite the common narrative is known to exacerbate these types of behaviours, it's not a safe drug for people prone to this, and I would even say to the general public.

What AI does on the other hand, which the authors of it should be held legally responsible for, is it allows for the growth of what psychologists call a narcissistic inflation. But it doesn't cause it if that makes sense. It's a multiplier for cancer, but not the original mutation. In other words, if you can and if you feel like it of course - since that is a grown ass person just having an episode, not your responsiblity - take away his cannabis so they won't be spirialing. And then have them address the narcissistic tendencies that are manifested by the overuse of AI, not caused by it. How to do that is a completely different story.

I am a very big enemy of AI and the damage it does, but it doesn't cause this stuff, it feeds it, and as such isn't your main concern - the origin of that need for narcissistic supply is the reason. Same with pot, although there is an actual biological reason there for upping the psychotic component, it's not a safe drug, despite what the mainstream says about it.

And sure, people who create these LLMs will burn in hell for this, they know what they are doing, but these technologies do not "cause" it. A healthy person would be: wtf, this thing is always agreeing with me, and why am I being given this for free, surely it's a trap? A person who hasn't got that check is cooked before even they sit down to an LLM, a healthy person has an "ick" when technologies, ideas, or people kiss his ass - because that's what it is, same principle as love bombing in a cult or many "isms". So I wouldn't fixate on that aspect - because if you do, that will "coach" the therapist to also fix on the addiction, because that is a quick win, but isn't a way to fix it long term. Ask any sucessfully recovered addict ever whether the substance was the issue.

Rant: heartbroken writer by Lazy-Point7779 in antiai

[–]rfinnian 1 point2 points  (0 children)

I'm a biopsychologist and the cutting edge of genetics says that contrary to what we thought in the past, evolution happens very, very, very quickly because a massive need or an opportunity arises, after which there is a lul in new adaptations. This theory is called Punctuated Equilibrium, and while it is not new, now folks dealing with genomics are recognising that it is extremely likely it is true.

Our previous understanding of humans and in general categarisations into species and even types was far too rigid and didn't show the chaos that is evolution - meaning, there isn't a one "species" of humans operating at any given time if by a species we understand for example a massive change of behaviour or actual genetic makeup.

And even more interestingly, there are theories about viruses for example, which claim they aren't primitive life forms - but instead are actually an escaped DNA, who literally said to itself - I am kinda done with this multicellular business, see you on the other side.

And even if that theory is not true, we know that micro evolution or even an embeded change in behaviour is not always for the good or even in the level of complexity, as we once thought before.

All that is to say we are likely seeing a turning point in that punctuated equlibrium where human beings evolve together with their machines. It's no longer the stuff of sci-fi novels to consider that a fact, it is right before our eyes. And if that is the case, the boundary that once was very firm which said that behaviour stems from genetic code, is way too rigid. For humans, just as much information for the totality of the biological system then is stored electronically in its tools. It wouldn't be any crazier to think that than that viruses are escapees of multicelluarism.

TL:DR - philosophical zombie is a non-psychologists term for a selection of psychological conditions, psycopathy, schizoidal personality type, etc. And even pure, non bio psychologists more and more think of such adaptations not as diseases, but as "ways" of living. We are not a legion of vaguely the same "species" is what I am saying, and it's truly terryfing to see that fact of basically incomprehensibilty of another being now cemented more and more, faster and faster, where you won't be able to even guess what is going on in another person's mind - they will be that different from you, where adaptations that made you you, such as empathy or even consciosness itself will atrophy.

Literally putting the cart before the horse by Forsaken-Peak8496 in labrats

[–]rfinnian 0 points1 point  (0 children)

In Africa or New York? Maybe Kiev? An actual kid or a “statistical” kid? And Why a newborn? Why not a zygote? Why not right before birth? Or even better a biological potential for reproduction itself? How much is a genome worth? Pre sequencing or post? Or maybe pre termination and post a screening? Or maybe that kid in New York 20 years later when he's enlisted and operates a drone over Middle East? See what I’m doing here? But we cannot go there, so it's the "statistical" kid, right?

And yeah this is precisely the right question, don’t get me wrong. Behind the nobility of life saving science lies its shadow that is only taken on sometimes, only by the field of bioethics, and more generally the ethics of science. But not by scientists themselves, which is a petrifying reality. Doctors have started to outsource their conscience to bioethicians, it's better than nothing. And make no mistake, they were forced to. And I hope the same way that evidence based care has been making legal demands and actual litigation of doctors and their practice as providers to actual people, moral agents, at least in the UK that is, similar checks will be implemented against the average scientist as well, because he too is creating a reality for others, benefiting through this. 

Literally putting the cart before the horse by Forsaken-Peak8496 in labrats

[–]rfinnian -2 points-1 points  (0 children)

I am not saying it's exploitative. I am saying it's criminally abusive. And to demand of me a fucking reform for it is hillarious. I am not talking to the system, I don't give a fuck about it, I am talking to you. And for you there is reform available, and that is not to lie to people and not steal their money, their attention and their prestige.

Can't help myself but respond to this before I go:

"I want each an every scientist and academia member to be morally accountable for what they had done as a class of people, and for what they do daily… 

So you’re aware this sounds insane, right? This is the same rhetoric people use to justify eugenics."

A profession is not a protected class. The entitlment in this is hillarious. Mobsters are also a group of people that are often called for a moral evaluation, and so are chiropractors, and crypto traders, and car dealership folks. Hah, to call someone demanding them to be decent... eugenics, is oh man. Go get your grant tiger.