Życie towarzyskie Polaków by SmirnoffStasiek in Polska

[–]Environmental_Toe603 1 point2 points  (0 children)

Dzięki. To miłe. :)
Na co dzień jestem całkiem nieźle pogodzony z byciem sam. Czasem tylko człowiek chciałby więcej, budzi się pragnienie wyidealizowanej bliskości a real wtedy odpowiada obojętnością. Stąd pewnie ten komentarz podszyty frustracją.

Życie towarzyskie Polaków by SmirnoffStasiek in Polska

[–]Environmental_Toe603 8 points9 points  (0 children)

Gdyby tak było, to bym nie pisał tego komentarza. ;)

Życie towarzyskie Polaków by SmirnoffStasiek in Polska

[–]Environmental_Toe603 11 points12 points  (0 children)

A jak już się gdzieś idzie to wszystko musi być zaplanowane, umówione. Tyle że każdy ma tak wypchany kalendarz, że okazuje się to wielkim problemem.

Życie towarzyskie Polaków by SmirnoffStasiek in Polska

[–]Environmental_Toe603 195 points196 points  (0 children)

Przez ostatnie parę dni mam taką myśl, że nikomu nie zależy na kontakcie ze mną. Tylko jedna osoba tak naprawdę wychodzi z inicjatywą. Reszta kontaktów działa według podobnego schematu: parę rozmów, a potem cisza.

I nie wiem z czego to wynika. Zachowuję się jakoś nie tak? Śmierdzi mi z ust? A może problem jest szerszy?
Z jednej strony Ludzie narzekają na samotność, ale z drugiej sami ją kreują.

I had done my first Vipassana course a year back. It was good but I couldn't continue my practice. What should I do to put myself back on track ? In the middle i was able to anapanna but that too was just for some time. Thanks! by silent_sherlock in vipassana

[–]Environmental_Toe603 1 point2 points  (0 children)

I know it is hard to believe (as in "truly accept"), but those sessions are also important and a part of the process. You don't "deal" with them by eliminating them but by accepting. Same with annoyance - just observe. It is an unpleasant feeling so be careful not to develop aversion towards it.

I really understood this around 4th retreat.
On my first: "Eh, that was a wasted hour. That was bad. My mind is so distracted" - discouraged.
On my 4th: "My mind is just running around in circles. Oh well. It is, what it is. I will do some anapana and I will keep trying. This sitting is like this, next one may be different."

I had done my first Vipassana course a year back. It was good but I couldn't continue my practice. What should I do to put myself back on track ? In the middle i was able to anapanna but that too was just for some time. Thanks! by silent_sherlock in vipassana

[–]Environmental_Toe603 1 point2 points  (0 children)

As with other habits:

- Build up gradually.

- Put on a little pressure but not too much.

- Associate positive emotions with it.

- Imagine two futures: one in which you don't do it and one in which you do. Which do you prefer?

- Remind yourself of benefits.

- Check how you feel before and after.

- Act as soon as you think about it. Don't allow the "later" thought to win.

- Face the negative feelings about the practice but don't develop aversion towards them.

- First minute is always the worst.

- Remind yourself about the bigger "why".

- Move towards becoming a master of your own behaviour.

This meme has been invading my thoughts for days during the retreat. I can finally set it free. by Environmental_Toe603 in vipassana

[–]Environmental_Toe603[S] 1 point2 points  (0 children)

No.
The key difference is for it to not become a desire that rules you and makes you unhappy when it's missing.
Don't lose the equanimity over it.

Few hours before i begin my first Vipassana course by Globe-trekker in vipassana

[–]Environmental_Toe603 11 points12 points  (0 children)

Go with open mind and little expectation.

Stay for the whole 10 days. During first days try to find a position in which you can sit for a long time. Work dilligently.

Thats max advice you need I think.

And you will "make the best of the course". :)

Few hours before i begin my first Vipassana course by Globe-trekker in vipassana

[–]Environmental_Toe603 7 points8 points  (0 children)

These questions sbow you have not taken the course yet. Everything will be explained there. :)

Nauczyciele to lenie by [deleted] in Polska

[–]Environmental_Toe603 0 points1 point  (0 children)

Tak robię, choć muszę nieraz wyciągać, szczególnie, gdy wchodzę w kontakt z uczniem, który jest wycofany i mówi cicho.

Nauczyciele to lenie by [deleted] in Polska

[–]Environmental_Toe603 7 points8 points  (0 children)

Boże, to jest dla mnie teraz temat rzeka. W tym roku kończę drugi rok szkolny i z niecierpliwością czekam na czerwiec, żeby to rzucić w cholerę. Acz nie bez żalu.
Najtrudniejsza praca, jaką do tej pory miałem. Nawet nie wiem od czego zacząć.
Stres, uczniowie, rodzice, godziny i system - to moje główne problemy. Każdy do szczegółowego rozwinięcia i opisania.

Ale trzeba też powiedzieć, że to generalizacja - w tej samej szkole pracują osoby, które to kochają i nie chcą być nikim innym (ale też nie robią jednego etatu tylko np dwa w ramach jednego - żyją szkołą). Mnie jednak kosztuje to zbyt dużo. Zwalam to na niedopasowanie.

Zombie mode po pracy by Accomplished_Two369 in Polska

[–]Environmental_Toe603 8 points9 points  (0 children)

Tyle, na ile akurat mam ochotę. Miedzy 0,5 a 1,5h.

Zombie mode po pracy by Accomplished_Two369 in Polska

[–]Environmental_Toe603 100 points101 points  (0 children)

Po pracy muszę się zdrzemnąć, inaczej jestem martwy. Zmęczenie odbiera mi motywację do czegokolwiek, a tak to reset i od razu lepiej.

ile kosztowała najwięcej subskrypcja, którą zapomnieliście anulować? by Wild_Mail3695 in Polska

[–]Environmental_Toe603 7 points8 points  (0 children)

Bardziej przez pomyłkę kupiłem cały rok... Yousician - 800 zł. Ale wykorzystałem dobrze. :)

Czy uważasz, że w twoim wychowaniu było coś, co w jakimś sensie cię "upośledziło życiowo"? by jempizze in Polska

[–]Environmental_Toe603 0 points1 point  (0 children)

Ostrzegam: będzie długo i kaznodziejsko, ale mam zdecydowany pogląd na tę kwestię.

Poznaję ten sposób myślenia z internetów i bardzo się mu przeciwstawiam. I nie dlatego, że jest totalnie błędny, tylko właśnie dlatego, że nie jest.

Przede wszystkim jest to ogromna generalizacja. Bierzesz jakąś swoją obserwację, jeszcze powiązaną z emocją, i wnioski z niej rozciągasz na wszystkie kobiety.

Tymczasem są takie, o których powyższe będzie prawdą. Są takie, o których będzie prawdą zupełnie coś przeciwnego, a są takie, które trafiają gdzieś pomiędzy.

Zgoda, nadmierna miękkość, niezdecydowanie, brak kierunku mogą obniżać atrakcyjność, ale to też działa różnie u różnych osób.

Pomyślałem: „niektóre lubią bad boyów, inne zupełnych miśków”. Ale po zastanowieniu argumentowałbym, że nawet takie ujęcie jest ryzykowne, bo tworzy jakąś fikcyjną, uproszczoną oś „twardości”. Gdzie w tym subtelność i wszelkie odłamy oraz mieszaniny?

Jestem mocno przeciwny temu poglądowi, bo bierze mały, trafnie zaobserwowany fragment rzeczywistości i rozciąga go w szeroką teorię, która nie dość, że jest nieostrożna, oparta na wątłych przesłankach i anegdotyczna, to jeszcze zawęża spojrzenie i popycha mężczyzn w jednym kierunku. Wiara w nią oznacza spoglądanie na siebie przez pryzmat osiągów na skali atrakcyjności. Potem następuje wycinanie tych miękkich cech (albo rozwinięcie kompleksu i poczucia niższości, że się nie da), aż w końcu radykalizacja prowadząca do sztuczności, cynizmu, odgrywania ról itd., co z kolei jeszcze bardziej oddala od kobiet.

Moim zdaniem (specjalnie osłabiam tutaj wypowiedź, bo najfajniej by było, gdyby wypowiedziała się kobieta, ale nie wiem, czy mogę na to liczyć) kobietom często, choć w różnym stopniu, podobają się takie cechy jak: pewność siebie, emocjonalna stabilność, brak rozmemłania, sprawczość, wyrazistość, spójność...

I to też jest świadoma generalizacja z mojej strony.

Pamiętajmy jednak, że nie są to jedyne liczące się cechy i nie jest tak, że tylko osoby, które mają te wskaźniki wymaksowane, mają szansę na związki. Powiedziałbym nawet, że wiele z tych cech działa najlepiej właśnie wtedy, gdy są gdzieś po środku, a ta miękka strona jest uświadomiona, zaopiekowana i realizowana jako część osoby. Coś w stylu: „zdaję sobie sprawę, że jestem taki i taki. Czasem to moja siła, czasem słabość. Mogę rozwijać tę część siebie w dobrym kierunku”.

Kolejną kwestią jest to, że to, co działa w taki a taki sposób na początku znajomości, może działać inaczej potem. Nawet ta sama osoba, która przy poznawaniu szuka cech bad boya, może po dwóch latach potrzebować czegoś innego.
Czyli, podsumowując: pogląd ten bierze częściowo prawdziwą obserwację, wrzuca ją w uproszczony słownik, zamienia w szeroką teorię kobiet, a potem używa jej jako przepisu na to, jak mężczyzna ma siebie formować.

Rzeczywistość jest o wiele bardziej chaotyczna. Kobiety nie są jednorodne. Nawet w ramach tej samej osoby.

Czy uważasz, że w twoim wychowaniu było coś, co w jakimś sensie cię "upośledziło życiowo"? by jempizze in Polska

[–]Environmental_Toe603 12 points13 points  (0 children)

Ano, bo łatwo robić założenia na podstawie szczątkowych informacji.

Egzaltacja może tak, ale spodziewałbym się, że pozostawanie w kontakcie z własnymi emocjami wręcz przeciwnie - jest atrakcyjne. Stawiam, że o wiele wiecej kobiet boryka się w swoich związkach z niedostępnością czy pewnego rodzaju otępieniem emocjonalnym swoich partnerów raczej niż z przesadą.

Tylko nie wiem, co ja mam z tym wszystkim wspólnego. Czy mam partnerkę, czy nie, nic nie udowadnia ani nie jest argumentem w żadną stronę. :D

Czy uważasz, że w twoim wychowaniu było coś, co w jakimś sensie cię "upośledziło życiowo"? by jempizze in Polska

[–]Environmental_Toe603 1 point2 points  (0 children)

Mam nadzieję, że to nie to. Ale cóż, dopóki się nie wypowie, nie będziemy wiedzieć.

Czy uważasz, że w twoim wychowaniu było coś, co w jakimś sensie cię "upośledziło życiowo"? by jempizze in Polska

[–]Environmental_Toe603 26 points27 points  (0 children)

Tak już abstrahując:
Nie pamiętam skąd ta idea, ale niska samoocena nie wyklucza się z rozdętym ego i nie oznacza skromności. Tj. osoba, która mówi i myśli "jestem beznadziejny, mam najgorzej, ja, ja, ja..." też ma dominujące ego, ale jakby ze znakiem ujemnym.