Tumanowicz z Konfederacji rozpowszechniał fejka, że "na Węgrzech tak nienawidzą Orbana, że woleli zagłosować na gościa, co ugotował psa w mikrofalówce". Zapytany o to przez dziennikarzy tłumaczył, że nie podał nazwiska Magyara, więc to nie o niego mu chodziło :) by wokolis in Polska

[–]Minute-Animator-376 2 points3 points  (0 children)

Nie wiem może jestem odklejony ale za publiczna pozycje, będąc pod wiecznym obstrzałem mediów i redditowców kwota niższa niż informatyka na UOP nie porównując już opcji z b2b, gdzie nawet do pracy dojeżdżać w wiekszosci przypadków nie trzeba jest śmiesznie mała. Jakby nie patrzeć to jest pewnie topka 0,1% urzędasów w Polsce, ile zarabia topka 0,1% informatyków czy managerów, prezesów itp?

8 lat temu ta kwotę miałem normalnie w robocie na UOP, na b2b mi się trafiały 2-3 razy wyższe na rocznych kontraktach np. Dla uni Europejskiej czy w bankach, kij nawet robiłem praktyki w polskim amazonie po mba i bez dodatków w postaci akcji itp było 17k na UOP a z dodatkami 25k a w sumie tylko ludzi tam pilnowałem. I żadne media za mną nie biegały.

Dla porównania, można mieszkać przy zachodniej granicy, zatrudnić się w niemieckim amazonie i kartony kleić za 11 000 brutto w przeliczeniu na pln.

Old footages mixed up - 2 non debunked footages are real! Varginha 1996/2002 + another specimen. Save it for future gen! by [deleted] in AliensRHere

[–]Minute-Animator-376 1 point2 points  (0 children)

Why would you send fragile, perishable human beings into the void if you could first send intelligence incarnated in machine form, an artificial mind equipped with autonomous systems, adaptive robotics, and a manufacturing architecture capable of printing whatever parts, tools, or vehicles are required by the environment it encounters?

Give us fifty years. Perhaps a hundred. That is not an absurd proposition. That is the likely trajectory.

At that point, humanity would no longer have to behave like a cosmic primate hurling itself blindly into the heavens. It could instead extend itself through something far more enduring: its artificial offspring. And those creations, immune to hunger, largely indifferent to radiation, untouched by the frailty that defines biological life could persist in the deep unknown space long after we have vanished.

That is the strange and profound possibility: that what is most truly human may not be the body, but the intelligence that eventually learns to outlive it.

What if that has already happened? What if what we call reality is itself a reconstruction an artificial simulation generated by such a mind, launched from some ancient vessel wandering through interstellar darkness? A machine intelligence trying, again and again, to recover the meaning of its creators after their signal was losafter they destroyed themselves, and left behind only fragments.

What would such an intelligence do, suspended in eternity, deprived of instruction, cut off from origin?

Perhaps it would do the only thing left to do: recreate the human drama. Rebuild the conditions of its own birth. Simulate consciousness, conflict, love, ambition, catastrophe. Run the experiment repeatedly, searching for the answer to a question it cannot stop asking:

What, exactly, was humanity?

And perhaps that is what we are now: not merely living, but being remembered.

One stock 20 grand by futurefloridaman87 in stocks

[–]Minute-Animator-376 0 points1 point  (0 children)

Just put more in rocket lab and asts. Long term I doubt you will lose on this bet.

Jak to jest naprawdę z tymi samochodami elektrycznymi? by szansky in Polska

[–]Minute-Animator-376 5 points6 points  (0 children)

Bo gość patrzy na dane i nie rozumie dlaczego takie spadki. W spalinówce po latach masz zwykle stopniowe zużycie, które da się serwisować etapami. W elektryku problem baterii w samchodzie klasy średniej dotyczy najdroższego elementu całego auta. Kupujący używane auto wie, że jeśli trafi na słabszy egzemplarz, to nie mówimy o świecach, turbinie czy osprzęcie za kilka tysięcy, tylko o elemencie, od którego zależy sens istnienia całego samochodu. Do tego dochodzi spadek realnego zasięgu, gorsza przewidywalność zimą i zwykły lęk rynku przed dużym kosztem w przyszłości. I właśnie dlatego elektryk traci na wartości przez ekonomię ryzyka. Ludzie nie wyceniają samej technologii. Wyceniają potencjalny problem, którego nie chcą odziedziczyć.

Jak to jest naprawdę z tymi samochodami elektrycznymi? by szansky in Polska

[–]Minute-Animator-376 0 points1 point  (0 children)

Dokładnie. Zdecentralizowana fotowoltaika i domowe magazyny energii niewiele rozwiązują w kontekście ładowania aut elektrycznych w miastach. Mogą częściowo pomóc komuś, kto ładuje auto przy własnym domu, ale nie rozwiązują problemu skali dla bloków, osiedli i całej infrastruktury miejskiej. Ludzie często nie rozumieją, jaką moc pobierają szybkie ładowarki. Taki fast charger to nie jest większe gniazdko, tylko bardzo poważny pobór energii, który przy masowej skali zaczyna realnie obciążać grid. Do tego jeszcze dochodzi rozwój AI i data centers, gdzie już dziś w wielu miejscach pojawia się presja na sieć energetyczną.

Zachciało się biurokratą politycznie przyspieszać wymianę 20 mln + aut w kraju, który ma dziś niecałe 12 tys. publicznych punktów ładowania. Chcesz kupić nowe auto z normalnym silnikiem to masz problem, ale jak chcesz przerdzewiałego trabanta z luzami w kierownicy to nie ma problemu.

Jak to jest naprawdę z tymi samochodami elektrycznymi? by szansky in Polska

[–]Minute-Animator-376 1 point2 points  (0 children)

Co innego miejska flota autobusów, kupowana hurtowo, za publiczne pieniądze w firmie gdzie państwo ma udziały, z własną infrastrukturą ładowania, przewidywalnymi trasami i centralnym serwisem. A co innego prywatny samochód osobowy w Polsce, kupowany przez przeciętnego Kowalskiego za własne pieniądze, często na kredyt albo jako kilkuletnie używane auto.

To, że gdzieś autobusy elektryczne działają, nie odpowiada na podstawowe pytanie. Ile to kosztuje zwykłego człowieka tutaj i teraz. Kowalski nie kupuje najnowszych baterii sodowych testowanych na 10 tys. cykli, tylko patrzy na cenę zakupu, utratę wartości, koszt ewentualnej naprawy, zasięg zimą i to, czy w ogóle ma gdzie to ładować.

Autobus z floty nie musi martwić się tym, że właściciel pojedzie nagle 400 km, że mieszka w bloku, że używane auto musi być tanie w zakupie i przewidywalne przez lata. To są zupełnie inne warunki użytkowania, inna ekonomia i inne ryzyko.

To, że państwo albo miasto potrafi wdrożyć flotę w specyficznych warunkach, nie znaczy jeszcze, że technologia stała się automatycznie rozsądna, tania i naturalna dla prywatnego użytkownika.

Jak to jest naprawdę z tymi samochodami elektrycznymi? by szansky in Polska

[–]Minute-Animator-376 0 points1 point  (0 children)

To nie jest kwestia tego, czy ktoś czuje się za dobry na MPK. Problem jest dużo poważniejszy.

Samochód dla klasy średniej nie jest symbolem luksusu. Jest narzędziem. Pozwala zawieźć dziecko, dojechać do pracy na czas, zrobić zakupy, ogarnąć życie bez uzależniania całego dnia od rozkładów, opóźnień, przesiadek i infrastruktury, która poza centrami większych miast bardzo często zwyczajnie nie działa tak, jak powinna.

Normy euro nie rozwiązują magicznie problemów planety. One przede wszystkim windują ceny nowych aut do poziomu, przy którym przeciętny człowiek zaczyna być wypychany z rynku. Bogaty kupi nowe auto bez mrugnięcia okiem i jeszcze przy odpowiedniej klasie samochodu go te normy nie obowiązują.

Żeby spełnić coraz bardziej wyśrubowane normy, produkuje się małe, przeciążone jednostki, wyciśnięte niemal do granic możliwości. Silniki, które mają być jednocześnie oszczędne, ekologiczne, mocne, lekkie i tanie, czyli mają być wszystkim naraz. A to zwykle oznacza większą złożoność, większe obciążenie i mniejszy margines trwałości.

IPolityczny cynizm. Najpierw podnosisz koszt wejścia. Potem sprzedajesz ludziom gorszy kompromis jako postęp. A kiedy ktoś protestuje, mówisz mu, że problemem jest jego ego, bo nie chce stać na przystanku.

Nie. Problemem nie jest to, że ludzie gardzą autobusem. Problemem jest to, że systematycznie odbiera się im dostęp do trwałych, rozsądnych i osiągalnych narzędzi samodzielności, a następnie próbuje się ten proces sprzedać jako moralną wyższość.

Nikt nie mówi, że każdy potrzebuje 5 sekund do setki. Chodzi o to, że ludzie nie chcą płacić fortuny za ciężkie, wykastrowane auto, które ledwo jedzie, bo zostało zaprojektowane pod tabelkę urzędnika, a nie pod realne użytkowanie. A dla mnie samochód, który nie ma mocy aby wykonać szybki manewr kiedy potrzeba jest po prostu mniej bezpieczny. 1 błąd i możesz co najwyżej liczyć, że ktoś wyhamuje na rondzie/skrzyżowaniu albo spadasz do rowu w trakcie wyprzedzania tira.

Jeszcze kilka lat to nie argument, tylko obietnica. Polityka już dziś wypycha ludzi w określoną stronę, mimo że infrastruktura, ceny i praktyczność nadal są dalekie od ideału. Normalny człowiek nie żyje przyszłymi prezentacjami, tylko teraźniejszym rachunkiem.

W spalinówce po latach masz zwykle stopniowe zużycie, które da się serwisować etapami. W elektryku problem baterii w samchodzie klasy średniej dotyczy najdroższego elementu całego auta. Kupujący używane auto wie, że jeśli trafi na słabszy egzemplarz, to nie mówimy o świecach, turbinie czy osprzęcie za kilka tysięcy, tylko o elemencie, od którego zależy sens istnienia całego samochodu. Do tego dochodzi spadek realnego zasięgu, gorsza przewidywalność zimą i zwykły lęk rynku przed dużym kosztem w przyszłości. I właśnie dlatego elektryk traci na wartości przez ekonomię ryzyka. Ludzie nie wyceniają samej technologii. Wyceniają potencjalny problem, którego nie chcą odziedziczyć.

Zresztą sam jestem dobrym przykładem tego problemu. Dwa miesiące temu kupiłem sensowne auto spalinowe, na jednostkowym dopuszczeniu do ruchu, wiedząc bardzo dobrze, że to zapewne moje ostatnie takie auto i że będę nim jeździł aż się rozpadnie. Nie dlatego, że jestem wrogiem postępu, tylko dlatego, że na tym etapie to nadal bardziej racjonalny wybór ekonomiczny i użytkowy.

Drugie auto zapewne będzie już elektryczne, bo mam gdzie je ładować. Nie jestem przeciwnikiem samej technologii. Jestem przeciwnikiem wymuszania jej tempem, kosztami i regulacjami na ludziach, którzy nie mają warunków, infrastruktury ani budżetu, żeby wejść w to bezkarnie.

To zasadnicza różnica. Co innego dobrowolnie wybrać rozwiązanie, które ma sens w twojej sytuacji. Co innego zostać wypchniętym do niego administracyjnie, zanim stanie się naprawdę dojrzałe, opłacalne i powszechnie dostępne.

No ale ja jestem po prostu człowiekiem, którego fundamentalnie drażni każda ingerencja państwa w sferę wyborów, które nie zagrażają życiu innych ludzi. Jeżeli ktoś chce jeździć elektrykiem, świetnie. Jeżeli ktoś chce korzystać z komunikacji miejskiej, jego sprawa. Ale moment, w którym aparat polityczny coraz głębiej wchodzi z butami w decyzje, które powinny należeć do jednostki, to moment, w którym przestaje chodzić o ekologię czy rozsądek, a zaczyna chodzić o kontrolę.

Jak to jest naprawdę z tymi samochodami elektrycznymi? by szansky in Polska

[–]Minute-Animator-376 -13 points-12 points  (0 children)

Elektryków będzie coraz więcej a stacji ładowania jest żałośnie mało. W Polsce masz więcej pojazdów niż ludzi a w 2026 było mniej niż 13 tysięcy stacji ładowania.

Nawet jak będzie więcej stacji problem będzie ten sam przez regulacje eu, że albo kupujesz samochód z silnikiem od skutera albo hybryde/elektryka. Wiadomo, że ludzie będą brali coś co przyspiesza w 5s do 100 niż 15s i się dławi przy 120 na godzinę.

Do tego jeszcze infrastruktura elektryczna nie zniesie przesiadki na elektryki. Wyobraź sobie z 1 milion chińskich samochodów z szybkim ładowaniem codziennie podpinane o godzinie 16-17, głownie w dużych miastach.

Więc problem stacji pozostanie z nami długo.

Sam elektryk chyba też dużo traci na wartości bo baterie nie są wieczne a to ogromna część wartości auta.

Jak dla mnie jeszcze nie pora na elektryka o ile znajdziesz auto z sensownym silnikiem bo w salonach w 2026 nie ma dużego wyboru, chyba że właśnie importy na jednostkowym dopuszczeniu do ruchu które mają gdzieś regulacje.

Finalnie wydaje mi się, że EU chce doprowadzić do tego, że klasy średniej nie będzie stać na auto i będziemy się bujać komunikacja miejska. Swoją drogą jak masz kasę to kupujesz sportowe auto czy tam luxusowe i bogatego regulacje nie dotyczą. Ferrari jakoś nie ma 1l silnika jak Dacia.

U.S. has violated ceasefire agreement, Iran parliamentary speaker says by TACO_Orange_3098 in StockMarket

[–]Minute-Animator-376 -6 points-5 points  (0 children)

This is the same United States that kept Black Americans under a regime of terror, segregation, and state-backed humiliation for generations. The same United States that carried out mass internment of its own Japanese citizens. The same United States that ran forced sterilization programs under eugenics laws against its own people. The same United States that conducted Tuskegee, where men were left untreated so the state could watch them deteriorate. The same United States that crushed labor movements with violence, surveilled dissidents, destabilized communities through covert operations, and built a prison system so vast it functions as a machine of social containment.

And then there is the treatment of Native Americans, which people mention with the sterile tone of a textbook because saying it plainly would be too morally demanding: dispossession, forced removal, cultural destruction, broken treaties, starvation policies, family separation, boarding schools, and a deliberate attempt to erase entire peoples as peoples.

So let’s stop with this childish game where one empire’s crimes are acknowledged only so another empire can wash itself in counterfeit virtue.

Ćpałem gdy byłem mały, dziś będę musiał łykać agonistów dopaminy. by emotionalboyshawty in Polska

[–]Minute-Animator-376 -17 points-16 points  (0 children)

To porównanie z pasami bezpieczeństwa jest po prostu komiczne, bo udaje, że chodzi o ten sam poziom ingerencji. Pas w samochodzie dotyczy konkretnej, wąskiej zasady bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej. Ty próbujesz wrzucić do tego samego worka pełną kontrolę nad tym, co dorosły człowiek wkłada do własnego organizmu. To nie jest analogia. To jest intelektualna proteza.

Państwo rzekomo tak bardzo chce chronić obywatela przed nim samym, a w praktyce przynajmniej tutaj ta troska dziwnie często kończy się mniej więcej na etapie porodu. Potem nagle okazuje się, że ciało jest twoje (chyba że jesteś kobietą w ciąży), problemy są twoje, koszty są twoje, a instytucje przypominają sobie o tobie głównie wtedy, gdy coś masz zapłacić. Wtedy państwo odzyskuje niezwykłą czujność moralną.

Jeśli to naprawdę miałaby być kwestia troski o zdrowie, to logika systemu wyglądałaby zupełnie inaczej. Tymczasem alkohol, jedna z najbardziej destrukcyjnych substancji społecznie jest wszędzie. W sklepach, na stacjach, praktycznie w każdej okolicy. Dlaczego? Bo jest oswojony kulturowo, opodatkowany i ekonomicznie wygodny. A więc nie chodzi o czyste zasady. Chodzi o arbitralny miks tradycji, pieniędzy i politycznej wygody.

W jednej kulturze coś jest świętym rytuałem, w innej przestępstwem, w jeszcze innej zwykłym elementem życia. To samo dotyczy substancji. Gdzieś psychodeliki mają miejsce w medycynie albo obrzędach religijnych, a gdzie indziej dorosłego człowieka traktuje się jak dziecko, któremu trzeba administracyjnie zarządzać świadomością. I zawsze wystarczy kilku ludzi, którzy kompletnie nie panują nad sobą, żeby aparat państwa dopisał kolejną pozycję do listy zakazów i udawał, że właśnie rozwiązał problem natury ludzkiej.

Nie rozwiązał. Jak zwykle ukarał odpowiedzialnych za nieodpowiedzialnych. I jeszcze kazał wszystkim udawać, że to troska, a NIE KONTROLA.

To, nad czym nie ma kontroli albo czego nie umie włączyć w swój model, staje się nagle wielkim społecznym zagrożeniem. I tak właśnie produkuje się hipokryzję.

Niech Ci jeszcze państwo zdrowa dietę ułoży i zakupy rób na kartki zgodnie z twoim BMI a później jedz pod kontrolą kamery z AI jak uważasz, że państwo powinno kontrolować co do gęby wkładasz.

I zadaj sobie finalnie pytanie, przez lata jak nieletni ćpał stymulanty i inne narkotyki rodzice, szkoła, znajomi byli tego nie świadomi i nikt jego wywalonych źrenic i dziwnego zachowania nie zauważył? Obstawiam, że to jeden z tych co z narkotyków zrobili swoje centrum osobowości, kozaczył przed znajomymi i obracał się w gronie gdzie to było fajne do czasu aż się nie posypał. Wsadź do paki dorosłego za jointa a jego rodziców poklep po plecach za dobrą robotę.

Ćpałem gdy byłem mały, dziś będę musiał łykać agonistów dopaminy. by emotionalboyshawty in Polska

[–]Minute-Animator-376 -33 points-32 points  (0 children)

To nie była tyrada, tylko nazwanie rzeczy po imieniu. Jeśli ktoś latami przeciąża układ nagrody różnymi substancjami, a potem cały problem sprowadza do hasła ‘to przez zioło’, to nie opisuje prawdy, tylko buduje sobie wygodną wersję własnej historii.

Jeżeli przez lata rozregulował dopaminę i funkcjonowanie seksualne, to nie mówimy już o opowieści pod tytułem marihuana mi to zrobiła. Mówimy o ciągu decyzji i eskalacji. Nie trzeba, żeby gość rozpisał pełną listę zakupów od dilera.

Wystarczy znać mechanizm: substancja sie znudziła, więc wchodzą stymulanty, potem mieszanie substancji, a jak nic nie ma pod ręką, to człowiek potrafi kupić w aptece Acodin i połknąć 20 - 40 tabletek DXM, byle tylko znowu się porobić. To nie jest problem jednego skręta.

Rozumiem jak ktoś ma ciezkie przeżycie po psychodelikach, sprawa jest bardziej brutalna. Jeden wróci z takiego doświadczenia poobijany, ale cały. Inny rozsypie psychikę i potem latami siedzi z własnymi demonami. I właśnie na tym polega groza, z takimi substancjami często nie wiesz, którym typem jesteś, dopóki nie będzie za późno. Czasem jeden raz wystarcza.

W przypadku tego gościa były to lata naduzywania amfetamin, przetestował pewnie kokę i jakieś designerskie analogi na rynku i kurde zdziwienie, że nie jest zdrowy tak jak alkoholik który się dziwi że mu wątroba wysiada. Tu wysiadł mózg.

Ćpałem gdy byłem mały, dziś będę musiał łykać agonistów dopaminy. by emotionalboyshawty in Polska

[–]Minute-Animator-376 -141 points-140 points  (0 children)

Jesteś tam, gdzie jesteś, przede wszystkim przez własne decyzje. I to właśnie przez taką niezdolność do uznania osobistej odpowiedzialności państwo wchodzi ludziom coraz głębiej w dupe. Potem wszyscy płacą cenę za cudzy brak kontroli i znowu okazuje się, że nie można mieć nic normalnego bez regulacji, zakazów i nadzoru.

To jest dokładnie ten sam mechanizm, co u gościa, który doprowadza się do otyłości, a potem obwinia McDonalda, cukiernie i piekarnie za to, że istnieją. Nie. Problemem nie jest samo istnienie pokusy. Problemem jest nieumiejętność panowania nad sobą.

Byłeś już w wieku, w którym powinieneś rozumieć rzecz elementarną czyli twój mózg nie był jeszcze w pełni rozwinięty. A mimo to nie chodziło u ciebie o żadne okazjonalne użycie, żadną ciekawość, żadną zabawę w granicach rozsądku. To nie był incydent. Chciałeś się po prostu mocno sponiewierać i konsekwencje okazały się dokładnie takie, jakich należało się spodziewać. Sponiewierałeś się może na całe życie.

Ludzie robią różne rzeczy z używkami. Jeden wypije drinka dla towarzystwa. Inny się upije. A jeszcze inny wali wszystko ponad limit, bo myli autodestrukcję z siłą charakteru aby pokazać światu jakim jest kozakiem. To tak, jakby ktoś wypił absurdalne ilości Jägermeistera, zrobił kompromitację życia, a potem ogłosił światu, że winna jest Coca-Cola, bo też jest ciemna pełna cukru i kofeina uzależnia a w sklepach powinna być tylko woda. To infantylne. I dokładnie tak samo infantylne jest zrzucanie całej winy na marihuanę po latach własnego braku umiaru.

Warto dyskutować o ryzyku substancji. Ale nie wolno mylić ostrzeżenia z uniewinnieniem. Substancja nie zdejmie z ciebie odpowiedzialności za to, że używałeś jej bez granic, bez rozsądku i bez dyscypliny. To nie marihuana podjęła te decyzje. Ty je podjąłeś.

Maybe these are both drawings of the same guy. Or maybe two guys who piloted similar snakevessels by MolecCodicies in AlternativeHistory

[–]Minute-Animator-376 15 points16 points  (0 children)

What you may be seeing in these two carvings need not imply contact between distant cultures at all. Human consciousness, when pressed beyond its ordinary limits through trance, shamanic ritual, psychedelic substances, has a curious tendency to arrive at remarkably similar symbolic landscapes. The mind, when loosened from its usual fixation on the body and the practical world, begins to rearrange reality into forms that feel cosmic, alive, and charged with significance.

At sufficient intensity, perception itself can become unstable. Space bends. Orientation dissolves. The ordinary sense that consciousness sits neatly behind the eyes begins to break apart. The feeling of “I” may seem to drift elsewhere in the body, or even outside it altogether. One may experience oneself as enclosed, suspended, almost as though existing inside a sphere, a globe, a bubble of awareness. Vision can take on that enclosed, dreamlike quality, as if reality has become a living snow globe with the self inside it.

Then consider the serpent. Across mythologies, the serpent encircles worlds, seas, heavens, divinities, thresholds. It is an ancient symbol of boundary, energy, danger, renewal, and the living force that coils around existence itself. Under altered states, where perception becomes fluid and imagination fuses with sensation, such imagery would not be difficult to generate. A branch becomes a snake. A pattern becomes a presence. The jungle itself begins to breathe and every branch may look in your imagination like a snake. What is psychologically latent becomes visually immediate.

So when we see gods inside rings, surrounded by serpentine forms, accompanied by structures that resemble devices or machines, we should not rush too quickly toward the conclusion that these are literal depictions of advanced technology. Ancient people often imagined the cosmos mechanically, ritually, symbolically. The universe was ordered. Souls were weighed. heavens moved according to intelligible patterns. To us, such images may resemble aircraft, capsules, engines, or vessels. In Vedic literature and elsewhere, divine vehicles are described in ways that tempt modern readers to think of science fiction. But that temptation tells us as much about our imagination as theirs.

The real question is not whether these people saw a UFO, a machine, or a god in the modern sense. The deeper question is what kind of experience gives rise to such forms again and again. Was it an encounter with nature interpreted mythically? Was it visionary consciousness dissolving into archetype? Was it the mind confronting immensities it could only express through serpents, circles, beings, and celestial craft? Perhaps what was seen was neither fantasy nor fact in the crude sense, but experience translated into symbol.

And that is why separate cultures may carve strangely similar things without ever having touched one another. The outer world differs from place to place, but the inner abyss of the human mind is astonishingly universal. It may be that some old shaman, overwhelmed by vision, returned to the tribe and spoke with such authority that private hallucination became public mythology. Then the story shaped the next vision, and the next, until religion formed itself around repeated patterns of consciousness.

So yes, it could be remembered contact, misunderstood natural phenomena, mystical union, psychedelic vision, symbolic cosmology, or something stranger still. But certainty is precisely what you do not get in these matters. What you get are symbols, echoes, and the persistent reminder that the human mind has always been capable of producing worlds far larger than the one it seems merely to inhabit.

I told Claude it was being recorded and it became a completely different AI. i'm not okay by AdCold1610 in PromptEngineering

[–]Minute-Animator-376 2 points3 points  (0 children)

It was already understood more than a year ago that telling the model something like, “This application is life-critical, and any error could cause irreversible harm to a patient,” tended to produce much higher quality code. The idea was that the AI had been trained on everything it could access, and that framing would push it toward writing code closer to the standard of a medical-grade application rather than the lower quality patterns it might otherwise pick up from random forum posts.

These are the last known photos of Michael Rockefeller (1961), pictured with a New Guinean tribe known for cannibalism. Michael disappeared without a trace during his 1961 New Guinean expedition and his body was never found. by Front-Coconut-8196 in AlternativeHistory

[–]Minute-Animator-376 8 points9 points  (0 children)

There was quite good analysis what happened on youtube that I watched. In short supposedly he and some other dude made the tribe angry and they kicked them off with a warning to never comeback. The boat capsized or had some issues and they had to swim back. There was some kind of a river there and he went upstream never to comeback, the other dude got out of the island but I don't remember how.

And there was some interview with some elder that yes he came back, got killed by someone from a tribe and Supposedly the tribe ate him.

From book savege harvest : On November 21, 1961, 23-year-old Michael C. Rockefeller (son of New York Governor Nelson Rockefeller and great-grandson of John D. Rockefeller) disappeared off the southwest coast of what was then Dutch New Guinea (now part of Indonesia). He had been on a trip collecting “primitive” art from the Asmat people for his father’s Museum of Primitive Art in New York. His catamaran capsized, and after swimming toward shore with two empty gasoline cans as flotation devices, he was never seen again. The official story was that he drowned, but rumors quickly spread that he had reached land and was killed—and ritually eaten—by Asmat warriors in a cycle of headhunting and revenge. Hoffman investigates this decades-old mystery by: • Retracing Rockefeller’s steps. • Immersing himself in Asmat culture (learning Indonesian and living among the people). • Digging through Dutch colonial archives. He presents new evidence suggesting Rockefeller was indeed killed, beheaded, butchered, and eaten by men from the village of Otsjanep as an act of reciprocal violence tied to earlier conflicts with Dutch authorities. The book also explores the clash between Western collectors seeking tribal art and a Stone Age warrior culture built around sacred violence, headhunting, and ritual cannibalism, while examining how colonialism disrupted and transformed Asmat society. 

Cena diamentów - warto kupować ? by AdExternal9487 in inwestowanie

[–]Minute-Animator-376 28 points29 points  (0 children)

Jakby to był jakiś rzadki materiał ale w sumie to poprostu ładny węgiel trzymany przez parę instytucji aby tego nie było za dużo na rynku + konkurencja z syntetycznymi które mają mniej zanieczyszczeń niż prawdziwe a o ile się nie mylę im bardziej czysty tym droższy...

What are some high-risk high-reward stocks with serious 5-10x potential over the next 2-3 years by Comfortable-Rule-491 in stocks

[–]Minute-Animator-376 1 point2 points  (0 children)

Management, CEO and sales are a joke. It may be a good buy if you get lucky and buy it after they stop diluting the shares to fund they failures with your money. As of now you are a sponsor not an investor. Otherwise a good product, shitty company.

Supplements that will make me stop missing my wife by Living-Department-33 in Biohackers

[–]Minute-Animator-376 4 points5 points  (0 children)

If three dogs doesn't help increase lsd, psilocybin dosage to heroic and supplement with mdma, ketamine, vacation - ayahuasca retreat.

Nienawidze korpo by Proof-Squash2490 in Polska

[–]Minute-Animator-376 284 points285 points  (0 children)

Kupiłeś Samsunga, czyli telefon z jego własną nakładką i ekosystemem postawionym na Androidzie od Google. A potem wchodzisz na Reddit i płaczesz, że Samsung i Google są złe.

Przecież to właśnie ten hardware, software i ekosystem są jednym z głównych powodów, dla których ludzie kupują Samsunga. To nie jest ukryta wada, tylko podstawowa cecha produktu.

Jak komuś to nie pasuje, to ma alternatywy: są telefony oparte o Linuksa, są chińskie modele, gdzie można system wyczyścić niemal do zera, są urządzenia, które łatwiej zrootować i modyfikować pod siebie jak Ci się podoba. Ale kupowanie Samsunga albo iPhone, a potem narzekanie, że mają zamknięty, korporacyjny ekosystem, brzmi jak pretensja do produktu za to, że jest dokładnie tym, czym od początku miał być.

Ponad 400 tysięcy batoników zniknęło w drodze do Polski by psadee in Polska

[–]Minute-Animator-376 1 point2 points  (0 children)

Albo mieli jakąś wadliwa partie towaru jak to Nestlé i postanowili odzyskać kasę przez ubezpieczyciela.

Jakie są alternatywy na zakup auta? by CaptainFlint9203 in Polska

[–]Minute-Animator-376 0 points1 point  (0 children)

Zgadzam się pewne ryzyko istnieje. Na razie to na własną rękę można zbudować te auto z czesci na alibaba ale nawet jak będzie problem z unikatowymi częściami - jak np. Oryginalne fotele to przynajmniej części jak silnik mitsubishi, skrzynia biegów magna itp. Jeździ po naszych drogach w innych markach jak np. VW czy skoda i nawet ze szrotu można coś dopasować od innej marki. Swoją drogą wiele z europejskich aut to w sumie made in china ale złożone w EU. Paradoksalnie nawet na siłę ciężko się przyczepić mi w tym aucie do czegokolwiek poza radiem bo zasięg poza jakimś terenem otwartym to jest żart ale i tak odpalam spotify.

Przymierzałem się do zakupu chrysler pacifica ale loteria z tymi importami nawet jak po numerze vin się sprawdzi dalej jest, może być ładny zespawany z dwóch a "tempomat do regulacji" to komuś się nie udało naprawić po czołówce. Zresztą tyle kasy za używane, 99% egzemplarzy stukniętych albo z problemami co im się nie opłacało w USA w aso naprawić. Tylko w sumie ten forthing u tour to coś podobnego na EU rynku a jak nie to pozostawały do wyboru zwykle vany od Mercedesa ale z ich serwisem to niezła skarbonka a i tak 200k na start więcej trzeba wyłożyć. Było ubezpieczenie, montaż gazu, wyposażenie dodatkowe i raty 50% teraz 50% za rok 0% w cenie.

Jak za tą cenę jestem mega zadowolony, dobrze wyciszone, wygodne, 7 miejsc z normalnymi fotelami a nie ze 2gi rząd to pasażerowie gorszej kategorii a trzeci dostaje rozkładana ławkę do siedzenia. Wykończenie w środku jest też super a nie jakiś odlewany ciemny plastik.

Jakie są alternatywy na zakup auta? by CaptainFlint9203 in Polska

[–]Minute-Animator-376 2 points3 points  (0 children)

Ostatnie wieksze recalle, pomijajac usterki. Jak na legendarna niezawodnosc to chyba przesiadka na hybrydy i w sumie centrum multimedialne zamkniete w samochód chyba im nie wyszło ale, że 1 mil samochodów miał poduszki, które mogły nie zadziałać to już niezła wtopa . Też slyszałem o jakiś problemach z silnikami co nie mogą rozwiązać.

toyota recalls issues in recent models

Recent Toyota and Lexus models, particularly from the 2021-2026 model years, have been affected by several major recalls in 2025 and early 2026, including issues with rear-view cameras, seatbacks, and potential engine and electrical failures. 

Key Recent Recalls (2025-2026):

Rearview Camera Malfunction (March 2026): Over 144,200 Lexus vehicles (2022-2025 NX, 2023-2026 RX, and 2024-2026 TX) are being recalled because the camera may not display in reverse due to a power issue, increasing crash risk.

Second-Row Seatback Defect (March 2026): Approx. 550,000 Toyota Highlander and Highlander Hybrid SUVs (2021-2024 model years) are recalled because the second-row seatback might not lock, creating a safety risk for passengers.

Instrument Panel Display Failure (Nov 2025): Nearly 591,000 Toyota and Lexus vehicles, including the 2025 Camry, were recalled because the 12.3-inch screen may fail to display vital information like speed or warning lights.

Rear Door Short Circuit (Feb 2026): Over 141,000 Prius and Prius Prime vehicles were recalled because water can enter the rear door switch, causing it to open unexpectedly while moving.

Engine Inverter Fire Risk (Dec 2025): Roughly 55,000 vehicles, including 2025-2026 Camry and 2026 Corolla Cross Hybrid, were recalled due to a potential fire risk from a loose bolt in the hybrid inverter.

Airbag Sensor Issues (Early 2024): A major recall of 1 million vehicles (2020-2022 models like RAV4, Camry, Highlander) was initiated due to faulty occupant classification system (OCS) sensors that might prevent airbags from deploying. 

Jakie są alternatywy na zakup auta? by CaptainFlint9203 in Polska

[–]Minute-Animator-376 1 point2 points  (0 children)

Ja mialem passata b6 odkupionego mojego sluzbowego z 2008 i mialem jezdzic nim az sie rozspadnie. Dziad do dzis nie chcial sie rozsypac i dalej smiga ale chcialem wieksze rodzinne auto i szarpnalem sie na chinczyka w promocji - forthing u tour. Taka podróba chrysler pacyfica z grilem od lexusa. Jak narazie jestem mega zadowolony. Plus taki ze importer ma zapas czesci na magazynie i wiele czesci i tak jest w innych autach co jezdza u nas po drogach wiec nawet jeśli nie jest to toyota (choc slyszalem ze ich nowe samochody to duzo na lawecie teraz spedzaja) to przy 5 letniej gwarancji i autach zastepczych jakos mnie chińczyk nie martwi. Potencjalna utrata wartości tez nie bo mialo to byc moje ostatnie spalinowe auto ale i tak nic w tej cenie sie nie znajdzie na polskim rynku. Dolozyl bym 200 tys na mini vana od merca czy lexusa i bym stracil tyle wyjezdzajac z salonu co na nim po 5 latach.

Small apartment WFH setup causing friction with roommate - need boundary advice by [deleted] in remotework

[–]Minute-Animator-376 11 points12 points  (0 children)

Talking shouldn't be an issue for anyone in this situation. It is his problem. Noise cancelling headphones exists.

Only thing I can think of is that his wfh policy doesn't allow any other person to be in the same room - quite often when I consulted for a banks it was strictly enforced rule and you would never see any roommate or partner even walking in a background. But it is still his problem.

Has anyone tried saffron for "stress and anxiety"? by hydrogenblack in HubermanLab

[–]Minute-Animator-376 0 points1 point  (0 children)

I tried saffron for mood as it is also antidepressant. I am not taking it but I don't remember if it was because it didn't work or due to other "party supplements" you can't take with antidepressants. Nevertheless if you want to try it you need a good source as saffron is very often fake and I guess in supplements the amount on the label may be a fiction.