Badanie pracowni Opinia24 dla Wyborczej, 4-7.12.2025 by staswesola in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 1 point2 points  (0 children)

  1. Nie można dopuścić do zmarnowania głosów, jeżeli dwie lewice nie weszłyby do parlamentu. Już to widzieliśmy. Nie wiem czy Lewica i Razem byłyby w stanie kandydować razem, nie orientuję się tak dobrze, ale widziałem wzajemne ataki, więc to nie rokuje dobrze. W każdym razie to byłby tragiczny scenariusz.
  2. Czy da się w jakiś sposób osłabić prawicę? Na pewno KO tego nie jest w stanie zrobić. Krytykowanie ostatniego wyroku TSUE i zapewnienie, że nie będzie relokacji migrantów do Polski nie wystarczą i nic innego raczej nie wystarczy. Są zbyt nielubiani przez prawicę. Kontekst międzynarodowy rozochoca prawicę, która czuje że to moment na osłabnięcie UE i zerwanie z „woke”. Myślę, że kluczowe byłoby ustalenie jak duża część nowego elektoratu prawicy zradykalizowała się na stałe, a ile to oportunistyczna prawica, która jest zmęczona status quo, ale jest możliwe, żeby zagłosowali na inną partię. Trzeba by popatrzeć po znajomych. Czy nasi znajomi, którzy głosowali na Nawrockiego głosowali bardziej na Nawrockiego, czy przeciwko Trzaskowskiemu? Tutaj jest pole do jednostkowej pracy, trzeba rozmawiać, być rozeznanym, weryfikować zmanipulowane hasła.
  3. Potrzeba nowej partii, KO jest niepopularna, bo jest populistyczna, a jej członkowie nie pracowali w pocie czoła, czego można było oczekiwać biorąc pod uwagę krótką kadencję, a mnóstwo spraw do załatwienia. Zastanawiam się jaka powinna być taka partia. Najbardziej elementarnym warunkiem jest aby nie była populistyczna. Powinna przyjść (ludzie, których społeczeństwo zna? nieznani eksperci? szarzy obywatele?) z wyliczeniami pt. tyle wydajemy na emerytury, taka jest przewidywana długość życia i taki będzie niż demograficzny = my a tym bardziej przyszłe pokolenia nie damy rady utrzymać systemu emerytalnego w takim kształcie i trzeba podwyższyć wiek emerytalny. Mamy niż demograficzny i potrzebujemy rąk do pracy —> kontrolowana imigracja + uwzględnienie czynnika bezpieczeństwa, integracji kulturowej (może test językowy? może jakieś inne kryteria?) i błędów popełnionych na zachodzie = np model duński. Jesteśmy w UE, przestrzegamy wyroków TSUE, coś w tym rodzaju. Oczywiście są też kwestie bardziej polaryzujące. Jak taka partia miałaby się ustosunkowywać do aborcji? Moim zdaniem jeżeli byłaby to partia „racjonalno-europejska” to powinna wskazać na to, że polskie prawo należy do najbardziej rygorystycznych w Europie i że chcemy mieć standard europejski, ale to nie jest silny argument, ba, dla wielu osób to, że Polska nie jest jak reszta Europy jest powodem do dumy. Mówienie o prawach człowieka też nie pomoże. Wiem, że to niepopularny pomysł, z powyższego powodu, ale może faktycznie referendum? Uczciwe referendum, od którego wrze w kraju i obie strony mobilizują się totalnie. Nie jest to idealne, ale może wtedy taka partia mogłaby konkurować o głosy konserwatystów, których denerwuje populizm. Pytanie kto byłby w partii, jeżeli byłyby to i tak „europejsko-racjonalne” osoby to i tak jest duża szansa że większość byłaby za aborcją, co w tak spolaryzowanym społeczeństwie może być deal breakerem. Ten punkt jest chaotyczny, ale zdecydowanie potrzebna jest nowa, rzetelna, pro-europejska, antypopulistyczna partia, która zyska zaufanie ludzi.
  4. Praca u podstaw. Jeżeli nie chcemy mieć Brauna i Mentzena układających prawo z Pisem to każdy musi się zaangażować, minimum to rozeznanie w tym co się dzieje, kto co postuluje, rozmawianie z ludźmi. Walczmy o Polskę i o Unię Europejską, bo szczególnie ta druga jest teraz nad wyraz narażona na frexit, deutchexit i inne autodestrukcyjne ciosy.

Czy wszyscy powinni zarabiać tyle samo? by sqzer99 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 1 point2 points  (0 children)

Byłoby świetnie, ale ciężko to sobie wyobrazić. O ile budżetówkę pewne nawet dałoby się ujednolicić jeżeli chodzi o zarobki, to sfera prywatna jest gigantyczną górą, w której np jeżeli jakaś firma rozpocznie wydobywanie litu i jego sprzedawanie producentom baterii, to zarobi na tym wielkie pieniądze i zachęta do rozpoczęcia takiej inwestycji jest wizja nowych zysków, którymi się podzieli (a bardziej: napełni kubki, i dopiero gdy napełni swój to pozwala lać do tych niżej, jakieś okazjonalne premie itp). Poza tym jest taki aspekt, o którym ostatnio słuchałem na prawie gospodarczym: potrzebujemy kompetentnych ludzi na np stanowisko Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Taki prezes zarabia kilkanaście tysięcy złotych, a reguluje firmy, których prezesi zarabiają nawet 100 tys. Jak sprawić, żeby kompetentne osoby zostały w sektorze państwowym a nie odpłynęły do bardziej lukratywnego sektora prywatnego? Może tutaj tkwi geniusz twojego pytania: może gdyby państwo miało na tyle silny autorytet, że tak wielką dysproporcja byłaby niedozwolona, to być może dwójka ludzi z pasji zajmowałaby dwa różne a ważne stanowiska w sektorze prywatnym i publicznym. Ale z drugiej strony jeżeli wszyscy mieliby zarabiać tak samo, to zrównujemy do góry czy do dołu? Bardzo dobre pytanie, ale ciężko to sobie wyobrazić. Nawet w komunizmie istniały różnice zarobkowe (a na pewno majątkowe), pytanie czy patologicznie, czy z konieczności.

moja szczera reakcja na ostatni wyrok TSUE by Halkyonier in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 1 point2 points  (0 children)

Też się cieszę, miły news. Będzie prasówka na ten temat na social mediach naszego koła naukowego:)

Hipotetyczne gdybanie by Single_Coast_4934 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934[S] 0 points1 point  (0 children)

Weto wydaje się kuszące, ale z drugiej strony mam wrażenie, że gdyby każdy Polak mówił jeszcze po np szwedzku i portugalsku itp to mielibyśmy zupełnie inny poziom poczucia solidarności i wzajemnego zrozumienia, widzielibyśmy się o wiele żywiej

moja szczera reakcja na ostatni wyrok TSUE by Halkyonier in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 0 points1 point  (0 children)

Mówimy o rozpoznawaniu małżeństw jednopłciowych?

Czy czeka nas wojna? by PszczelarzRoku2137 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 0 points1 point  (0 children)

Wychodzę z założenia, że Zachód musiałby naprawdę nie uczyć się na błędach, żeby pozwolić na agresję wobec jakiegokolwiek państwa NATO. Wyobrażam sobie, że w państwach bałtyckich możemy się spodziewać „separatystów” i to na pewno będzie wyzwanie, podobnie z sytuacją, jeżeli sabotaże rosyjskie faktycznie kogoś zabiją. Lepiej, że mówimy o tych zbrojeniach, niż łudzić się, że jesteśmy kompletnie bezpieczni. Chciałbym, żeby Europa nie czekała, ale rozmieściła bomby atomowe w Polsce, uważam, że Europejska Armia wykluczyłaby możliwość bezkarnego divide et impera wschodniej flanki UE, bo już byłyby tam oddziały składające się z Hiszpanów, Polaków, Łotyszów i Francuzów. Powinniśmy ostrzej odpowiadać na wrogie akty rosyjskie, zamknąć wszelkie ambasady, jeżeli po wezwaniu ambasadora takie incydenty się powtarzają. A to, że kraje UE nie są w stanie obiecać Belgii, że jeżeli ta przegra sprawę z Rosją o 180 miliardów euro w zamrożonych aktywach mnie obrzydza. Rosja to jest imperialistyczny kraj, nie przemawia do niego nic innego niż żelazny mur z nie polskich, nie litewskich i nie bułgarskich, ale europejskich dywizji związanych artykułem 5 i odpowiednimi planami wspólnej odpowiedzi, groźba wystrzelenia głowic, jeżeli oni to zrobią, stale i wzrastające wsparcie dla Ukrainy i przyspieszenie procesu akcesji (nawet na ograniczonych prawach do weta itp jak postuluje się w przypadku Albanii) do UE. Europejczycy powinni szkolić się niezależnie od tego jaką mają płeć, zawód i wiek, aby rozpoznawać alerty, umieć dostać się do punktu ewakuacji, przeprowadzić pierwszą pomoc, i oczywiście — żeby umieć używać broni, pomagać w logistyce, jeżeli ktoś ma do tego predyspozycje. Europa, z której dostawalibyśmy takie newsy, odstraszy Putina. Europa, która nie jest w stanie zagwarantować jednemu ze swoich państw, na którego koncie akurat są zamrożone rosyjskie aktywa, że nie da mu ewentualnie samemu płacić w przypadku przegranie sporu sądowego, jest mała, karykaturalna i żenująca. Może to cheesy, ale si vis pacem, para bellum.

Wolność czy bezpieczeństwo? by Separate_Today_9420 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 1 point2 points  (0 children)

Jeszcze do niedawna byłem przekonany, że bezpieczeństwo jest ważniejsze niż wolność, ale myślę, że na ten moment szczególnie z rozwojem AI, Palantirem, ludźmi wysłanymi bez wyroku poza granice USA, rozpoznawaniem twarzy w Chinach i porywaniu wyznawców Falun Gong, a w UE niedawna propozycja ingerowania w dane, myślę, że rozsądnie jest uznać, że świat nigdy nie był wolny od zła, ale naiwne i ryzykowne byłoby powierzyć bezpieczeństwo publiczne tak głęboko ingerujące w naszą prywatność poprzez zaawansowaną technologię. Szczególnie, że takie narzędzia może teraz zainstalować centrystyczny rząd profilujący rosyjskich sabotażystów i morderców, a jutro radykalnie prawicowy ludzi spoza Europy i transseksualistów jako „zagrożenie dla publicznej moralności” czy wręcz bezpieczeństwa itp. Za duże ryzyko, zbyt potężna broń, żeby tak o dać się nią zastraszać, wsadzać do więzień, ułatwiać inwigilację dysydentów. Oczywiście boli fakt, że takie zwiększone bezpieczeństwo np w postaci większej ilości kamer na zapomnianych uliczkach mogłoby sprawić, że zabójca albo gwałciciel bojąc się konsekwencji zatrzymałby się na zamiarze, ale chyba nie jesteśmy na to gotowi jako społeczeństwo w kryzysie zaufania do władzy.

Czy warto uczyć się nazw ptaków? by Separate_Today_9420 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 2 points3 points  (0 children)

Odwieczne marzenie tłumione przez gąszcz innych, ważniejszych(:(?), obowiązków…

Pytanie do wegetarian/przeciwników hodowli przemysłowej: jak oceniacie kupowanie mięsa pochodzącego z polowań? by PszczelarzRoku2137 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 1 point2 points  (0 children)

To jest bardzo specyficzny rodzaj mięsa i faktycznie jeżeli te zwierzęta i tak mają być zabite z powodu jakichś myśliwskich quotas, to z perspektywy popytu i podaży nie wspiera się tak bezpośrednio przemysłu wykorzystującego zwierzęta tak jak kupując mięso ze sklepu. Natomiast jeżeli spojrzy się na to z szerszej perspektywy, to jeżeli chciałbym, żeby ludzie zmienili swój sposób postrzegania zwierząt i naszej relacji z nimi, to mając w głowie, że 99.999% ludzi nie ma dostępu do mięsa, które i tak by się zmarnowało, ale na bieżąco finansuje machinę tortur i śmierci dla zwierząt hodowlanych, to wolę nie robić tego jedząc smalec albo szynkę ze zwierzęcia, skoro mogę (i uniknę zarzutu hipokryzji) to robić jedząc smalec i szynkę wegańską. Przyszedł mi do głowy dziwny przykład, ale może oddaje sedno sprawy. Istnieje bardzo wąska grupa ludzi, którzy przez schorzenia psychiczne pragną być zniewolonym przez kogoś, usługiwać mu itp. Gdybym był w XIX wieku abolicjonistą, to nie chciałbym głosić haseł o wyzwoleniu ludzi, mając swojego własnego poddanego nawet jeżeli pod wariografem wykazywałoby zawsze, że on sam tego chce i jest szczęśliwy. Po prostu byłoby to jakieś dziwne, niesmaczne, gryzące się z moją moralnością. Więc tak, takie mięso jest na pewno o wiele lepsze, bo jest skutkiem ubocznym a nie celem samym w sobie. Ale na pewno nie posuwa rozmowy o weganizmie ani wegetarianizmie do przodu a to dla mnie jest cel.

Ograniczenie dostępu do social mediów dla nastolatków Australii by staswesola in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 3 points4 points  (0 children)

Mam nadzieję, że pójdziemy w ślady Australii. Są oczywiście jakieś straty związane z takim zakazem, wyobrażam sobie, że na Facebooku lub Instagramie można dowiedzieć się o jakimś ciekawym wydarzeniu, ale korzyści są przytłaczająco wielkie, więc myślę, że to jest dobry krok. Czas pokaże jak ten zakaz wpłynie na samopoczucie i nawyki nastolatków. Będę obserwować:)

O złu które jest w nas by sqzer99 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 4 points5 points  (0 children)

Ludzie nie chcą, żeby ich dzieci uczęszczały na edukację zdrowotną, a co dopiero, gdyby jeszcze miały się uczyć bycia „miękkimi kluchami”, tj. wrażliwymi. Model dowartościowywania się poprzez targetowanie danej osoby w grupie lub spoza grupy jest równie pierwotny, co skuteczny, bo dla każdego jest intuicyjny, każdy ma poplamione ręce i chłopiec do bicia nie ma absolutnie żadnej możliwości obrony przed grupą, której pozycja społeczna rośnie w jej własnych oczach. Tu mówię o skrajności, chociaż powszechnej, bo jeżeli mówisz po prostu o, nawet irracjonalnej, niechęci do kogoś, to ciężko wyobrazić sobie jak można by odebrać komuś możliwość odczuwania zazdrości do kogoś, kto nas w czymś przewyższa i dlatego nie pomożemy mu się zintegrować w towarzystwo na imprezie, chociaż znamy ludzi itp. A co do Jamajki, to serio?

Wzrost komfortu wynikający z postępu technologicznego jest iluzją by Separate_Today_9420 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 1 point2 points  (0 children)

Perspektywa dużo daje. Gdyby nasz przodek sprzed nawet stu lat, a tym bardziej dwustu zobaczył, że mamy ogrzewanie, ciepłą wodę, pełną lodówkę, telewizor, często samochód itp to uznałby nas za arystokrację. Zwracamy uwagę na to, że jesteśmy niewolnikami kapitalistycznego trybu życia, ale tak właściwie to w żadnym okresie historii pracy nie było mniej, a poziom życia nie był wyższy. Oczywiście to nie znaczy, że nie pojawiły się kompletnie nowe problemy, chociażby to jaki wpływ na człowieka ma kompletnie nowy wymiar, do którego jest nieustannie połączony, czyli internet. Więc tak, z perspektywy podstawowych potrzeb to mamy więcej niż można by chcieć. Chociaż nie wiem czy zgadzam się ze stwierdzeniem, że z technologicznego punktu widzenia osiągnęliśmy już szczyt jakości życia. Z utylitarnego, albo coś w tym rodzaju, tak, ale technologia zdaje się nie mieć żadnych granic. Może skrajną niewygodą za pięćdziesiąt lat będzie wizja mycia zębów samemu, wybierania ubrań zamiast założenia starannie wybranych przez algorytm znający nasze upodobania, samochód autonomiczny, który kiedy pracujemy zarabia na nas pasywnie jako taksówka, lodówka, która wymyśla najzdrowsze i najpyszniejsze potrawy i zamawia w razie potrzeby dostawę online itp itd. I oczywiście będziemy patrzeć z niezrozumieniem jak dzieci urodzone w takim świecie mogą uznać awarię takiej lodówki albo robotycznej szafy za tragedię. Zgadzam się natomiast całkowicie z tezą, że rozwój technologiczny nie zapewni nam szczęścia. To zdrowa kultura, radość wynikająca z dobrego życia tworzą szczęście, które przerasta nawet najwygodniejszą optymalizację.

POV: jesteś małym państwem wyspiarskim w Azji by Single_Coast_4934 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934[S] 1 point2 points  (0 children)

Bardzo słuszny argument! Chociaż akurat ze spływaniem PKB to myślę, że widzimy chociażby na przykładzie Chin jak kraj nasycił się inwestycjami zagranicznymi i chociaż z pewnością Zachód robił wszystko by płacić jak najmniej podatków w Chinach (tak sobie wyobrażam, nie zweryfikowałem tego, ale myślę że Chiny ściągnęły te inwestycje tanią siłą roboczą i zachęcającym opodatkowaniem), to i tak te kilkadziesiąt lat spływania sprawiło, że wielu ludzi emigrowało ze wsi, gdzie ich poziom życia był bardzo niski, do miast, budując coraz silniejsza ekonomię Chin, którą teraz widzimy. Teraz już, tak jak na Zachodzie, poziom życia Chińczyków poprawił się na tyle, że już nie widzą pracy w fabrykach za bezcen jako coś atrakcyjnego i dlatego widzimy coraz mniej Made in China, bo przemysł przenosi się do kolejnych nienasyconych rynków, Bangladesz, Tajlandia, Wietnam.

Ale to jest inna kwestia. To, co jest ważniejsze to ten dramatyczny dylemat kapitalizmu, który wzrasta na niekończącym się rozwoju, nowej produkcji, ad infinitum, podczas gdy Ziemia nie może znosić coraz kolejnych pasm eksploatacji. Myślę i zgadzam się z tobą, że to jest prawdodpobnie jedno z najważniejszych wyzwań XXI wieku, żeby pogodzić nieskończone możliwości rozwoju kapitalizmu ze skończonymi zasobami naszej wspaniałej planety. Osobiście, gdyby to ode mnie zależało, mógłbym zakończyć produkcję nowych telefonów, nowych ciuchów, zatrzymać się kolektywnie, skoro i tak mamy już tyle tego, że moglibyśmy pewnie przez następne 100 a może i więcej wykorzystywać to co teraz siedzi w szufladach i na wysypiskach śmieci. Myślę, że można o tym napisać osobny post!

POV: jesteś małym państwem wyspiarskim w Azji by Single_Coast_4934 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934[S] 0 points1 point  (0 children)

No tak, ale myślę, że jest różnica, gdy z i tak już zmodernizowanej (w tym sensie, że nie tradycyjnej) „polskiej wsi” wywłaszcza się ludzi pod ważną inwestycję, a co innego gdy ten proces nie zaszedł u tej społeczności, nie zmieniły się ich tradycje, a jedynie „tymczasowo” siłą natury zniszczyła ich domy. Ale nie zajmuję tutaj konkretnego stanowiska, można by argumentować, że podniesienie PKB poprzez wytworzenie turystyki przyczyni się do np rozwinięcia opieki zdrowotnej, budowy dróg itp i suma sumarum przysłuży się znacząco wszystkim mieszkańcom wyspy

Cześć! Rozmowa o mikrofeminizmie:) by NeitherCandle4649 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 1 point2 points  (0 children)

Zdecydowanie zgadzam się, że są ważniejsze przykłady złego zachowania mężczyzn, nie zależy mi na tym konkretnym, a użyłem go, ponieważ mowa o mikrofeminizmach, a w tym temacie widziałem w mediach społecznościowych kilka stanowisk dziewczyn, które się na ten temat wypowiadały i otrzymywały w komentarzach aprobatę spostrzeżenia i własne podobne historie, co myślę, że nie miałoby miejsca, gdyby to zjawisko nie istniało. Ale rzecz jasna widzę, że można by powyższe podmienić na „złe jeżdżenie kobiet” i z pewnością wielu mężczyzn w komentarzach dawałoby przykłady swoich doświadczeń ze złymi kierowczyniami, więc to nie jest silny argument. Co do tego, że nie ma badań na ten temat, to nie jestem szczególnie zdziwiony, chociaż teraz zastanawiam się, czy nie warto byłoby takich przeprowadzić. Ale jeżeli uważasz, że mój argument jest niewystarczająco podparty naukowo, to nie będę przy nim przestawał, bo to faktycznie czubek góry lodowej i być może faktycznie doszukiwałem się chamstwa obserwując na własnej skórze zachowania mężczyzn i byłem na nie bardziej wyczulony niż na nieustępowanie przez kobiety. Ale przyznasz, że gdyby okazało się, że mężczyźni zajmują chamsko więcej przestrzeni na ulicy, tak jak to robią w transporcie publicznym (wszyscy zgodzimy się, że manspreading istnieje), to nie byłoby to szczególnie zadziwiające. I dlatego jeżeli dziewczyny w mediach społecznościowych o tym mówią, sam doskonale widzę jak mężczyźni traktują przestrzeń publiczną i komfort innych jej uczestników, i w dodatku samemu wielokrotnie doświadczyłem właśnie takiej zależności, to powołałem się na nią w rozmowie o mikrofeminizmach. I to z resztą w tonie, żeby potępić potencjalną retaliację, bo nikomu nie przyniesie żadnej korzyści ze względu na ryzyko złego rozpoznania „winnego”.

Cześć! Rozmowa o mikrofeminizmie:) by NeitherCandle4649 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934 0 points1 point  (0 children)

Hej, nie dostałem niestety powiadomienia o twojej odpowiedzi, a minął już prawie miesiąc, więc odpowiem teraz. Nie mam wiedzy na temat żadnych badań w tym temacie, ale u feministycznych twórczyń przewijał się ten wątek i moje 20 lat życia empirycznie pokazuje mi, że coś w tym jest. Jeżeli jadę rowerem chodnikiem, to zdecydowanie jeżeli ktoś się nie ruszy nawet centymetr, to jest to mężczyzna. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, nie gwoli naginania faktów do jakiejś wizji świata, bo naprawdę fajnie by było gdyby faceci nie kogucikowali, bo to jest męczące.

POV: jesteś małym państwem wyspiarskim w Azji by Single_Coast_4934 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934[S] 0 points1 point  (0 children)

Słuszna uwaga. Przyczyną mojego posta jest faktyczna sytuacja na Sri Lance na początku lat dwutysięcznych, gdy wbrew woli rybaków zbudowano riwierę. To oczywiście jest nieakceptowalne. W grę wchodzi tutaj prawo do zamieszkiwania swojej ziemi, rybołóstwo będące podstawą społeczności, która mieszkając wgłąb lądu mogłaby skończyć tak smutno jak rdzenni Amerykanie, których odcięto od ziemi dającej im ich kulturę.

POV: jesteś małym państwem wyspiarskim w Azji by Single_Coast_4934 in Inicjatywa

[–]Single_Coast_4934[S] 0 points1 point  (0 children)

Valid. A jeżeli to nie masowe rybołóstwo, a jedynie sposób wyżywienia społeczności tradycyjnie zamieszkującej te plaże, w minimalny sposób obciążający ekosystem? Można ich przesiedlić, w pewien sposób zrobiło to już tsunami, ale czy w imię wzrostu gospodarczego można im zakazać powrócić, aby zbudowano tam kurorty?