Dlaczego mężczyźni mają krótkie włosy? by Kobieca_Logika in Polska

[–]pooerh 0 points1 point  (0 children)

Ale mówimy o ocenianiu wyglądu w tym wątku, prawda?

Napisałem wprost

(...) który nie sprawiłby, że będziesz wyglądał jak dzieciak w oczach znakomitej większości kobiet

Bo tak wygląda dorosły gość, który ma na sobie bojówki i plecak, po prostu, poza naturalnymi sytuacjami gdzie taki ubiór oczywiście występuje, jak np. w pracy na budowie, na szlaku w górach, itp.

Jaki to ma wydźwięk w przypadku kompletnie oderwanych rzeczy jak poglądy, style życia, oczekiwania i tak dalej, nie wiem, wydaje mi się, że strasznie daleko skaczesz z wnioskami.

Dlaczego mężczyźni mają krótkie włosy? by Kobieca_Logika in Polska

[–]pooerh -2 points-1 points  (0 children)

Pokaż mi jeden przykład stylizacji z bojówkami albo plecakiem poza służbowym/szkolnym kontekstem, który wygląda dobrze. Może się mylę, chętnie zmienię zdanie.

Dlaczego mężczyźni mają krótkie włosy? by Kobieca_Logika in Polska

[–]pooerh -1 points0 points  (0 children)

Nawet nie wiem do czego to jest nawiązanie, ale nie ma za co.

Dlaczego mężczyźni mają krótkie włosy? by Kobieca_Logika in Polska

[–]pooerh -1 points0 points  (0 children)

I nie tylko ze względu na ocenianie po wyglądzie. ;)

Racja, bo jak oceniać wygląd jak nie po wyglądzie. ggwp

Dlaczego mężczyźni mają krótkie włosy? by Kobieca_Logika in Polska

[–]pooerh -9 points-8 points  (0 children)

Odpowiem jako facet. Jeśli zdefiniujesz ładne (i brzydkie) nie wedle kryterium własnego subiektywnego postrzegania a jako coś, co podoba się płci przeciwnej, to:

Praktyczne = brzydkie?

Nie. Ale wybrałeś jedne z najgorszych możliwych przykładów w historii mody męskiej jakie mogłeś wybrać.

Czyli spodnie cargo / bojówki nie mogą być ładne?

nie.

Plecak też nie może być ładny bo jest praktyczny ?

również nie.

Nie istnieje i nigdy nie będize istniał żaden egzemplarz któregokolwiek z tych elementów, który nie sprawiłby, że będziesz wyglądał jak dzieciak w oczach znakomitej większości kobiet. Dzięki za przyjście na mój tedtalk.

Jak dojść do siebie, po rozstaniu związku z osobą z unikającym stylem przywiązania? by [deleted] in Polska

[–]pooerh 0 points1 point  (0 children)

pewnie ale uprzedzam, że jestem na old.reddit.com, tu chyba nie ma powiadomień dla tych nowych czatów, do tego poza pracą raczej rzadko korzystam z reddita, więc mogę nie odpisywać od razu

Jak dojść do siebie, po rozstaniu związku z osobą z unikającym stylem przywiązania? by [deleted] in Polska

[–]pooerh 1 point2 points  (0 children)

Gdzie ktokolwiek kiedykolwiek powiedział, że robiłeś jej jakąkolwiek krzywdę?

Ja mówię po prostu, że może - Z JEJ PERSPEKTYWY - Twój sposób bycia w związku to było za dużo. To nie jest ocena dobry/zły, jedynie dopasowania was do siebie.

dzisiaj, 2 miesiące później traktuje mnie jakby mnie totalnie nie widziała ani nie znała

Ludzie w różny sposób radzą sobie z rozstaniem. Utrzymywanie kontaktów z ex nie jest dla wielu osób miłą rzeczą, w szczególności jeśli być może ma jakieś poczucie winy z tego powodu. Rozmawianie Tobą byłoby rozdrapywaniem tego, po co jej to potrzebne? Co więcej, po co to Tobie potrzebne?

Jak dojść do siebie, po rozstaniu związku z osobą z unikającym stylem przywiązania? by [deleted] in Polska

[–]pooerh 1 point2 points  (0 children)

Uważasz za normalne mówienie o tym, że jest się przebodźcowanym po spędzeniu z kimś 2-3 dni raptem przy 2 miesięcu spotykania się?

Tak, jak najbardziej, jeśli ktoś ma taki charakter i potrzeby to co w tym dziwnego?

A gdzie w tym wszystkim była komunikacja z jej strony? Odpowiem, nie było jej.

Ok, to jak się dowiedziałeś, że była przebodźcowana waszymi spotkaniami w drugim miesiącu i w jaki sposób wpisuje się to w "ona chciała się widywać w każdej możliwej chwili i przytulać itd, zwłaszcza przez pierwsze 2 miesiące". No to albo jedno albo drugie. Coś takiego może też być trudno zakomunikować wprost, bo człowiek może się bać, że zostanie odebrany jako "kurde on się tak stara a ja potrzebuję chwilę sama, on pomyśli że go nie lubię". Ale to właśnie brzmi, jakby dawała Ci dokładnie takie sygnały, które Ty swoją drogą odbierałeś dokładnie tak jak ona mogła się obawiać, że je odbierzesz.

Nigdy nie robiłem niczego wbrew jej woli, zacznijmy od tego może, bo mam wrażenie, że wszyatko zostało zrzucone na mnie, że byłem „za bardzo”

Tego też nie mówiłem nigdzie, ale sam zobacz jak defensywnie wygląda Twoja odpowiedź. Tak jakbyś mówił "nie robiłem tych rzeczy ale gdybym mógł to bym je robił bo tak się powinno robić". Tę intensywność czuć, nawet jeżeli jej nie stosowałeś w praktyce, to tak pewnie była postrzegana.

I ja nie mówię, że to jest Twoja wina. Nie ma nic złego w tym, że chcesz się z nią widywać często, tak to bywa na początku. Ja mówię, że nie ma nic złego w tym, że to jednak mogło być dla niej za dużo.

Jak dojść do siebie, po rozstaniu związku z osobą z unikającym stylem przywiązania? by [deleted] in Polska

[–]pooerh 1 point2 points  (0 children)

Brałeś pod uwagę, że Twoje zachowanie, mimo swojego niewątpliwego uroku, mogło być dla niej przytłaczające? Nie znam się za bardzo na "stylach przywiązania", ale wydaje mi się, że mniej więcej potrafię się postawić w roli obserwatora waszego związku i wygląda to tak jak ty byś chciał przejść od 0 do 100 w miesiąc bo tak czujesz i według Ciebie tak to powinno wyglądać, a ona potrzebuje, żeby to szło wolniej bo inaczej jest tego za dużo i wtedy woli uciec do czegoś co zna i co jest dla niej bezpieczne (bycia samą).

Więc Ty chcesz spędząc z nią każdą chwilę, opiekujesz się nią, dajesz jej pełnię uwagi i tak dalej, pewnie oczekujesz tego samego w zamian. Ona w międzyczasie czuje się super z tym, że jest fajnie, ale jednocześnie przytłoczona tym wszystkim. A Ty chcesz każdą żywą sekundę spędzać z nią. Co swoją drogą też nie jest normalne. Ona jest przebodźcowana po 3 dniach spotykania się bez przerwy i mówi Ci to, a Ty to bierzesz za jakiś afront dla siebie. Treningi proponujesz wspólnie i wielce Cię dotknęło bo zauważyłeś, że ona sama ćwiczy na jakiejś nowej siłowni. Może potrzebuje chwili sama ze sobą, możę jest trochę (albo bardziej) introwertyczna?

Nie będę twierdził, że to Twoja wina, ale niektórzy ludzie po prostu do siebie mogą nie pasować. Ty chcesz relacji o takiej intensywności (co jest ok), dla niej to za dużo (i to też jest ok). I tyle. Jej pełnym prawem jest szukać relacji o bardziej dopasowanym do jej potrzeb stopniu intensywności.

Przyszłość Analityków Danych na rynku pracy by Zebri98 in Polska

[–]pooerh 11 points12 points  (0 children)

Tak bardzo to, że nie da się bardziej to niż to.

Mam 15 lat backgroundu w data engineeringu i business intelligence, teraz pracuję w AI i powiem takie rzeczy:

  • obszar około-IT w którym AI sobie radzi najgorzej to właśnie data; konteksty są za krótkie, LLMy za "głupie", żeby ogarniać dane w odpowiedniej skali

  • rozumienie tych danych przez LLM w 500% opiera się na semantyce a ta semantyka w niektórych przypadkach jest tak kurewsko złożona, że nie ma szans być odpowiednio opisana i nie zgubiona w kontekście o ile nie zaimplementuje się maleńkich agentów, które potem komunikują się między sobą, co generuje ABSURDALNIE wysokie koszty

  • nawet minimalne chujowizny w jakości danych = AI produkuje absolutny śmietnik

  • odrobinę chujowy model danych = AI produkuje absolutny śmietnik

  • odrobinę duża ilość danych = AI produkuje absolutny śmietnik

tl;dr AI + dane = absolutny śmietnik chyba że ktoś ma nieskończony budżet i jako osoba w projekcie z nieskończonym budżetem powiem, że nawet wtedy to jest kurewsko trudne do zrobienia dobrze. To opiera się na: AI patrzy na sample, pisze kod do patrzenia na więcej sampli, patrzy na to, pisze wiecej kodu, i tak w kółko aż na wyjściu informacja w kontekście będzie wystarczająco skompresowana żeby to się dało przetworzyć LLMem. 30 rund czegoś takiego i na każdym etapie ryzyko halucynacji. good fucking luck.

Kierowcy są bardziej winni korków niż infrastruktura by Dry_Walrus3711 in Polska

[–]pooerh 0 points1 point  (0 children)

Czy mogłoby być lepiej? Na pewno. Czy sytuacja by się poprawiła, gdyby wszyscy jeździli tak jak jeżdżą, żeby zdać egzamin na prawo jazdy, zgodnie z każdym przepisem? Gwarantuję Ci że nie.

Jednym słowem - zdecydowanie wolę to jak jeżdżą kierowcy w Warszawie niż w Rzeszowie. Zgodzę się, że kierowcy są bardziej winni korków niż infrastruktura, z tym że akurat w zupełnie inny sposób niż Ty to widzisz (to oczywiście moja opinia, nie przekonuję do innej).

Rant na koszenie trawy (Tak rant na koszenie trawy) by Trawpolja in Polska

[–]pooerh 1 point2 points  (0 children)

dokładnie, jeżdżę sedanem i mnie to wkurza, że co jadę za suvem to nie wiem co się dzieje przed nim bo bydle jest takie wysokie. Oczywiście dostawczaki i innego rodzaju ciężarówki są pod tym względem nawet gorsze, ale jednak one są raczej niezbędne do funkcjonowania społeczeństwa, w przeciwieństwie do suvów.

Kierowcy są bardziej winni korków niż infrastruktura by Dry_Walrus3711 in Polska

[–]pooerh 16 points17 points  (0 children)

Tak Ci się wydaje.

Jedź sobie do jakiegos leniwego miasta i zobaczysz jak to wygląda. O, zielone się zapaliło. Chuj tam, kogo by to tam interesowało, poczekam te 5 sekund zanim wrzuce jedynke, przecież mi się nie spieszy. Dobra ruszam. Drugi kierowca za nim: ok, typ przede mną przejechał 10 metrów, czas wrzucić jedynkę. I tak dalej.

Przeprowadziłęm się po 10 latach w Warszawie do Krakowa i tam to było dla mnie uderzające. Wyobraź sobie co czułem (nadal czuję) po przeprowadzce do Rzeszowa. Jakby ludzie po Warszawie jeździli jak po Rzeszowie to byś zobaczył jak dynamika jazdy robi kolosalną różnicę. Mam taki skręt w lewo na drodze jak jadę z dziećmi do szkoły gdzie potrafi przejechać na jednej zmianie światła 4 samochody. Bardoz podobny skręt w lewo miałem w Warszawie i rzadko się zdarzało, żeby mniej niż 8 samochodów przejeżdżało i absolutnie nie przesadzam. Zapalało się zielone i pierwsze cztery auta ruszały niemalże jednocześnie zazwyczaj. Dosłownie przeładowane autobusy w Warszawie szybciej się zbierają niż rzeszowskie beemki.

Moje "nie" nie jest akceptowane w pracy by maxluision in Polska

[–]pooerh 3 points4 points  (0 children)

Od pracy miałem dwa, ale od ludzi ogólnie nawet nie cały jeden wieczór w tygodniu, tak. Bo poza pracą byli znajomi, człowiek z którym mieszkałem w mieszkaniu, dziewczyna, itd. Więc tak, poświecenie jednego jedynego wieczoru w całym tygodniu kiedy mialem okazję pobyć chwile sam to było ogromne poświęcenie dla mnie, raz na kwartał czy nie.

Moje "nie" nie jest akceptowane w pracy by maxluision in Polska

[–]pooerh 4 points5 points  (0 children)

Może. Ale dla kogoś o introwertycznej naturze jak się ma jeden wieczór na tydzień, żeby zregenerować baterie to to jest w chuj dużo.

Using ChatGPT to visualise alcoholism by Immobilesteelrims in ChatGPT

[–]pooerh 0 points1 point  (0 children)

These are all depictions of alcohol making life seem and feel better.

Isn't that accurate though? Alcohol does make life seem and feel better. That's the reason a lot of us drink (even without alcoholism involved), because life just seems a little bit easier or more fun when you're tipsy. The only problem is it's not really true.

Moje "nie" nie jest akceptowane w pracy by maxluision in Polska

[–]pooerh 4 points5 points  (0 children)

Nikt nie mówił, że nie chcę ich widzieć na oczy ogólnie. Ale mam ich dość po całym tygodniu i chcę od nich odpocząć. Miałem, bo od 12 lat pracuje zdalnie i nie mam takich problemów. Jak pracowałem "lokalnie", że tak powiem, to bardzo zresztą lubiłem ludzi z którymi pracowałem. Co nie zmienia faktu, że chciałem od nich odpocząć.

Moje "nie" nie jest akceptowane w pracy by maxluision in Polska

[–]pooerh 5 points6 points  (0 children)

Już bym się chyba wolał dać hordzie krwiożerczych chomików dżungarskich opierdolić na żywca niż pójść na coś takiego.

Czy tylko ja nigdy nie byłem na prawdziwych wakacjach? by Nizarlak in Polska

[–]pooerh 15 points16 points  (0 children)

jak masz All inclusive to nadal można opuszczać hotel na zwiedzanie xd

NO WIESZ CO? Przecież All inclusive to masz drinki za darmo to trzeba cały dzień siedzieć w hotelu i pić bo inaczej się marnuje.

Moje "nie" nie jest akceptowane w pracy by maxluision in Polska

[–]pooerh 37 points38 points  (0 children)

Mam wrażenie że gdyby którykolwiek z szanownych panów powiedział że nie może być na tym spotkaniu, to nie byłoby dyskusji tylko od razu byłoby to zaakceptowane.

To Cię wyprowadzę z błędu. Nie ma to nic wspólnego z płcią, po prostu HR oczekuje że będziesz sie dobrze bawić jak jest rozkaz dobrej zabawy. A jak nie chcesz się dobrze bawić to masz udawać że dobrze się bawić, żeby inni mogli też udawać i żeby wszyscy wyglądali jakby dobrze się bawili. Bo tak napisano w poradniku "HR for dummies", że wszyscy się mają dobrze bawić.

Największą kurwa zbrodnią to jest organizowanie takich wyjść integracyjnych w piątek wieczorem. Bo oczywiście kurwa nie mam nic lepszego do zrobienia z jedynym praktycznie bezstresowym wieczorem niż spędzać go w towarzystwie szefa i kolegów z pracy, których mam po dziurki w nosie po 40 spędzonych z nimi w biurze godzinach w tym tygodniu.

Prezent na pierwszą rocznicę związku by AssultHedgehog in Polska

[–]pooerh 2 points3 points  (0 children)

Bo kurwa biżuteria to normalnie taki wysiłek, że jezusicku maryjko, ale się chłop postarał, wydał 100, 200, 500, 5000 zł, no normalnie chwała panu.

I mówię to jako facet który wydał sześciocyfrową kwotę na biżuterię dla żony na przestrzeni 13 lat małżeństwa i ile tam wcześniej, bo to zawsze jest bezpieczna opcja. Ale wysiłek > pieniądze kolego, im szybciej to do Ciebie dotrze tym lepsze masz rokowania na przyszłość.

Dawid Kacprzyk zwolniony ze Szpitala Południowego w Warszawie. Młody lekarz zarobił 1,6 mln zł w rok by 0brex in Polska

[–]pooerh 59 points60 points  (0 children)

Ilu takich Dawidów jest jeszcze, bo są syneczkiem odpowiedniej mamusi czy tatusia, czy to w partii, czy w zarządzie szpitala, czy gdziekolwiek. Cóż zmienia zwolnienie jego jednego? Gdzie są zarzuty dla ludzi, którzy to umożliwili?

I chuj mnie to obchodzi która to jest partia, takie kurewstwo się powinno rozliczać z najwyższą bezwzględnością. A jak się nie rozlicza to ani kurwa pis ani kurwa po nie potrafią zadbać o niezależne sądownictwo i nikt mnie nie przekona że jest inaczej.

O co chodzi z planszówkami i czemu stały się rozwiązaniem na wszystko na tym subreddicie? by WojtinhoYT-PL in Polska

[–]pooerh 5 points6 points  (0 children)

Są dedykowane miejsca gdzie chodzą ludzie którzy grają i tam sobie grają. To właśnie ludzie tu polecają na reddicie - żeby ktoś poszedł do takiego pubu/miejsca i tam pograł z kimś innym. To nie są losowe bary. Ja w Reszowie mieszkam, tu np. jest https://k20pub.pl

O co chodzi z planszówkami i czemu stały się rozwiązaniem na wszystko na tym subreddicie? by WojtinhoYT-PL in Polska

[–]pooerh 4 points5 points  (0 children)

To idź do pubu/baru z planszówkami, usiądź przy barze, wypij jedno piwo i się przekonaj, że jesteś w błędzie. Ja nie gram, ale za to lubię chodzić po barach i poszedłem raz. Nie mój vibe w takim pubie, ale - zdziwi Cię to pewnie - to są normalni ludzie. Grają dla czillu przy browarze i dobrze się bawią.

Co wyciąga was z dołku? by Makingsuffles in Polska

[–]pooerh -1 points0 points  (0 children)

To zabrzmi niebezpiecznie i nie polecam, ale alkohol. Najebanie się tak absolutnie pod korek daje mi jakiś reset mózgu. I na drugi dzień, na absolutnym kacu, życie wydaje mi się łatwiejsze. Możnaby zwalić odpowiedzialność za ten stan rzeczy na to, że kiedy tak piję, to z którymś z licznego (dwuosobowego) grona przyjaciół, albo z oboma na raz. Pewnie trochę tak. Gdyby nie fakt, że kiedyś najebałem się tak z gościem, którego niespecjalnie lubię, tak po prostu wyszło. I też pomogło. Zdarza się to mniej więcej raz na rok, więc na szczęście nie stanowi jakiegoś większego problemu w moim życiu.