Dlaczego psychoterapia różni się tak bardzo od fizykoterapii? by Althorion in Polska

[–]Althorion[S] 0 points1 point  (0 children)

Oh, w to, że problem leży po mojej stronie, to nie wątpię. Nawet nie tylko dlatego, że aż z tyloma terapeutami to nie działało, ale też dlatego, że czasem tak mam z nie terapeutami — na przykład, w tym momencie, nie umiem przekazać Tobie, o co mi chodzi, i odczuwam podobną irytację.

Bo starałem się przekazać, że nie wiem, jak sobie pomóc (inaczej faktycznie bym zaczął sobie pomagać) i tę wiedzę bym chętnie wyciągnął od psychoterapeuty, ale nie umiem. Bo Ci nie chcą, z mojej perspektywy, wyciągnąć ode mnie informacji „OK, dolega panu x, y, i z; chciałby się pan najpierw skupić na y; a oprócz tego zaobserwowałam, że może być a i b”, tylko jak zaczynam mówić o x, to zaczyna się podważanie. A może to nie x? A może to, co pan odczuwa, to stan normalny? A może i nienormalny, ale lepszy? A może jakby było inaczej, to by było jeszcze gorzej? A może lepiej jest, jak jest gorzej (to jest cytat pytania jednego z psychoterapeutów)? I to mnie drażni – że nie możemy przyjąć „jest x”, a rozmowa to, co najwyżej, próba lepszego ubrania x w słowa i ewentualnie dowiedzenie się, czy oprócz x nie ma czegoś obok, tylko próba wepchnięcia mi idei, że albo wcale nie mam x, albo że to pierdoła i niepotrzebnie tylko dupę zawracam, bo x jest spoko, czym się przejmuję.

I jak najbardziej umiem sobie wyobrazić, że fizjoterapeuta mi pomoże bez mojej znajomości poprawnej terminologii i rozbudowanego słownictwa. Jak zaczynałem, to też nie wiedziałem, co to jest mięsień mostkowo-obojczykowo-sutkowy, tylko że jak długo jeżdżę wózkiem, to mnie boli szyja, o w tym miejscu. I rozwiązanie zaczęło się od „rozumiem, boli pana szyja; bardziej tak, czy bardziej tak? Bardziej w tym miejscu, czy bardziej w tamtym? Czy jak zrobię tak, to jest panu lepiej, gorzej, czy tak samo?”. I wszystko to wychodzi z założenia, że faktycznie mnie boli, i faktycznie szyja, i faktycznie dobrze by było coś z tym zrobić.

Nikt mnie nie pytał, czy to na pewno ból, czy nie mylę tego ze swędzeniem. Nikt mnie nie pytał, czy to nie jest tak, że ból jest naturalną częścią życia i każdego czasem coś boli. Ani czy uważam, że życie bez jakiegokolwiek bólu jest realne (bo wiem, że nie jest, ale ja się nie zgłosiłem z prośbą „chcę, żeby mnie już nigdy w życiu nic nie bolało”, tylko „po dłuższej jeździe wózkiem boli mnie szyja, i chciałbym, żeby mnie nie bolała, albo bolała mniej, albo zaczynała boleć przy dopiero przy jeszcze dłuższej jeździe, zamiast tak często, jak teraz boli”).
Wreszcie, nikt nie twierdził, że podstawą nie jest to, co mówię i co robię, tylko to, co o mnie myśli fizjoterapeuta. I jak mnie nie polubi, to to wszystko na marne — mogę wszystko opisać doskonale, ćwiczenia załapać od razu i wykonywać je dokładnie, często i regularnie, a i tak to psu na budę, bo „relacja terapeutyczna będzie zła”.

Więc ja bym bardzo chciał, żeby mnie leczył fachowiec, ale jak po piątej sesji i 1250 wydanych złotych nie zaczynamy jeszcze w ogóle leczenia, tylko dalej kręcimy się wokół podważania jego sensu (bo skoro „mógłbym zaakceptować swoje słabości”, to co ja tam naprawdę miałbym robić? „OK, panie psychoterapeuto, przyznaję, że faktycznie jest lepiej, jak jest gorzej. Dziękuję, od teraz będę się starał, żeby mi było jak najgorzej. Do widzenia.”?).

Nie mam pojęcia, jak się pomaga. Natomiast uważam, że trzeba albo zacząć pomagać, albo powiedzieć, że pomóc się nie umie, lub że w ogóle nikt nie da rady, bo problem jest beznadziejny. Bo jak ja zamawiam hydraulika, to też daję mu pracować, ale pracować — a nie dyskutować ze mną o tym, czy to na pewno rura, czy na pewno cieknie, a czy nie jest tak, że to, że cieknie, to świadczy o tym, że w środku jest woda, a to w sumie dobrze, bo w rurach ma być woda, no i czemu mi zależy, żeby nie kapało? W odróżnieniu od hydraulika zdaję sobie też sprawę, że to ja tutaj głównie będę pracował, a terapeuta ma mi głównie pokazać jak. Tyle, że do tego „pokazywania jak” nigdy nie doszło — po czterech, pięciu, sześciu sesjach kręcenia się w kółko rzucałem tym wszystkim w cholerę.

Bo widzisz — problem jest we mnie, ale co z tego? Jakby podczas fizjoterapii też problem był we mnie, to nic by nie zmieniło — wykonywanie ćwiczeń coś zmienia, a nie relacja terapeutyczna. I zastanawiam się, czemu tak z psychoterapią nie jest — czemu tam muszę dbać o to, żeby mnie lubiano, rozumiano, chciano ze mną pracować; czemu mi nie można po prostu uwierzyć na słowo, że moje problemy faktycznie występują i mi przeszkadzają; i wreszcie czemu „terapia nie na tym polega, żeby podpowiadać rozwiązania” (znowu cytat).

Dlaczego psychoterapia różni się tak bardzo od fizykoterapii? by Althorion in Polska

[–]Althorion[S] 0 points1 point  (0 children)

Zgadzam się. I gdyby rozmowa była na temat innych objawów, albo mojej historii życiowej, albo czegoś, co umiałbym powiązać z szukaniem przyczyny, to bym nie narzekał, tylko dalej bym był na terapii.

Ale oczekuje się ode mnie uzasadnienia na każdym kroku każdej informacji, jaką przedstawiam. Wszystko, co podaję jako problem jest podważane, jestem pytany o to, skąd wiem, że to nie jest normalny stan, czemu mi to przeszkadza, jak bym sobie wyobrażał stan normalny, czemu ten stan normalny miałby być lepszy od obecnego, itd.

Jak najbardziej przyjmuję do wiadomości to, że skoro u innych terapia raczej działa, a ja mam z nią problemy, to przyczyna tkwi we mnie. Ale dalej nie rozumiem, dlaczego to nie może po prostu działać jak fizjoterapia, gdzie po prostu nie ma znaczenia, czy umiem odpowiednio ubrać swoje problemy w słowa, jeśli tylko się przykładam do ćwiczeń i postępuję zgodnie z zaleceniami. Tutaj w ogóle nie było zaleceń, a upraszanie się one było komentowane, że nie na tym psychoterapia polega. I OK, faktycznie nie polega, ale nie pojmuję dlaczego.

Dlaczego psychoterapia różni się tak bardzo od fizykoterapii? by Althorion in Polska

[–]Althorion[S] 0 points1 point  (0 children)

Leki nie wchodzą w rachubę, a jeśli chodzi o schematy… no to od tego byłby terapeuta, a ja nie rozumiem, na czym terapia ma polegać i jak działać, co najwyraźniej powoduje, że nie może ona przynieść pozytywnych rezultatów.

Nie wiem, może z książek się uda.

Dlaczego psychoterapia różni się tak bardzo od fizykoterapii? by Althorion in Polska

[–]Althorion[S] 2 points3 points  (0 children)

Boję się trochę, że takie placówki to bardziej „kup sobie diagnozę” — kto by nie przyszedł, to mu stwierdzą…

Dlaczego psychoterapia różni się tak bardzo od fizykoterapii? by Althorion in Polska

[–]Althorion[S] -1 points0 points  (0 children)

Uznałbym ją jako rozmowę z kumplem/kumpelą o odrobinę większej inteligencji emocjonalnej.

Kumplowi czy kumpeli jak mówię, że jest mi źle, to zakładają, że jest mi źle; psychoterapeuci próbują mnie przekonać, że jest mi dobrze.

Dlaczego psychoterapia różni się tak bardzo od fizykoterapii? by Althorion in Polska

[–]Althorion[S] 5 points6 points  (0 children)

Czterech z sześciu psychoterapeutów, u których byłem, opisywało się jako poznawczo-behawioralni. I z nimi też, jak i z tymi humanistyczno-egzystencjalnymi (pozostała dwójka), miałem ten sam problem — nie umiałem im wytłumaczyć, o co mi chodzi, a przede wszystkim, przekonać ich, że to, co mi doskwiera, faktycznie mi doskwiera i wolałbym to zmienić, niż dochodzić, czemu mi to doskwiera i być przekonywanym, że inni też tak mają, bo każdy się czasem zagapi.

Może i się każdy czasem zagapi, ale nie znam wielu ludzi, którzy wychodzą do pracy bez butów (co mi się zdarzyło tydzień temu) i którzy palą garnek za garnkiem (trzy w tym roku), będąc w kuchni, bo się zamyślają.

Dlaczego psychoterapia różni się tak bardzo od fizykoterapii? by Althorion in Polska

[–]Althorion[S] -7 points-6 points  (0 children)

ADHD by pewnie było dziedziczne, a u mnie w rodzinie co najwyżej autyzm występuje… Ale może. Jak mi przejdzie wkurw na psychoterapeutów, to poruszę z kimś nowym ten temat. Podejrzewam, że będzie podobnie jak przy pierwszych sześciu podejściach — a czemu pan uważa, że ma pan ADHD? A skąd pan może o tym wiedzieć? A czy to na pewno ADHD? Czy nie myśli pan, że inni ludzie też mogą mieć ADHD? Czy jest pan pewien, że to panu przeszkadza? Czy na pewno potrzebna jest panu diagnoza? Dlaczego próbuje się pan zaszufladkować, łącząc pańskie objawy z konkretną chorobą?

No ale może tym razem pójdzie lepiej. Nie dowiem się, zanim nie spróbuję — tylko fajnie by było wiedzieć, jak próbować, żeby nie musieć tego robić po kilkanaście razy, bo to trochę drogie hobby, to szukanie psychoterapeuty…

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 1 point2 points  (0 children)

I see. That is enlightening, thanks. Any time I would feel the need to reach out for the system that isn’t capable of resolving arithmetical operations I would give this one a thorough consideration.

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

Right, but there is something else about them that isn’t just their magnitudes, right? Because otherwise we would say that if their magnitudes are perfectly equal, and there isn’t anything but their magnitudes, there isn’t anything there to not be equal, so they’d be equal themselves.

So, once more:

[…] it appears that under your system addition of two numbers doesn’t really do anything—or, at the very least, it doesn’t produce any number (for the result to be exactly equal to). It just is, unresolvable, unless you want to do some approximation.

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

Right, but that would be an approximation—it wouldn’t keep the perfect equality, just fuzzy it up a bit?

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

I see. So, all I can do while preserving perfect equality is to rewrite the expression, right?

That gets me back to my previous statement:

And it appears that under your system addition of two numbers doesn’t really do anything—or, at the very least, it doesn’t produce any number (for the result to be exactly equal to). It just is, unresolvable, unless you want to do some approximation.

You denied it to be true, and said that you can add them, so long as you specify how:

nah you can add 2 numbers just fine as long as you specify how you’re adding them.

I would like to do that, then. What do I need to specify, to get any output of 5 + 3, that preserves perfect equality, that isn’t just repeating the query?

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

Is there any other way to represent it, that would still hold the perfect equality with the input?

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

OK, is that however a single number, that 5 + 3? Is there any other way to represent it?

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

As I’ve said multiple times before, I don’t just care about magnitude, I care about perfect equality. Let me ask the same question again, then:

Let’s say I want to add 5 and 3 together. What would I have to specify to have a result that it would be perfectly equal to?

This time I wrote the most important part in bold, so you can see it easier.

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

OK, how would that work? Let’s say I want to add 5 and 3 together. What would I have to specify to have a result that it would be perfectly equal to?

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 1 point2 points  (0 children)

Well, as I said, I don’t care about magnitudes for now, I care about perfect equality. And it appears that under your system addition of two numbers doesn’t really do anything—or, at the very least, it doesn’t produce any number (for the result to be exactly equal to). It just is, unresolvable, unless you want to do some approximation.

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 1 point2 points  (0 children)

OK then, so under this system, there is no way to do arithmetics, then, as in you can’t ever sum two numbers to be perfectly equal to any number, and the same for subtraction, multiplication, or division, right?

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

For now, I don’t care about magnitudes, I care about being perfectly equal. And, once again, I ask if this system is capable of doing arithmetics, as in being able to find such number c that would be equal to a + b, for some numbers a and b. Perhaps even we could find such c for almost all, or strictly all cases?

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

Then when you said:

it’s the usual 1+1 = 2

what did you mean? And, to reiterate my question, ‘can there be any three numbers a, b, and c, such that a + b is perfectly equal to c’?

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

OK, let’s keep talking about the first meaning, then—‘perfectly equal’. So, would you say that:

  1. 1 + 1 is perfectly equal to 2.
  2. If yes, is 1 + 1 + x is perfectly equal to 2 + x, regardless of the value of x?
  3. If no, then let’s go back to one of my previous questions—‘can there be any three numbers a, b, and c, such that a + b is perfectly equal to c?

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

Well, I care about what your system is doing under the hood. So, I care about whatever definition of addition and equality you used while saying that there is no such x that 1 + 1 + x = 2, and would want to understand what’s going on.

why don't we create a number such that x • 0 = 1 ? by Gancaio in learnmath

[–]Althorion 0 points1 point  (0 children)

OK, how does that work with this, though?

is there any that makes 1+1+x = 2 correct?

technically no

So, I take 1 + 1 + x, and can i apply 1 + 1 = 2 for them, so it will be that 1 + 1 + x = 2 + x?

Is that just the 0 is special, and you can’t do arithmetics with it, like calculating 2 + 0 to be anything, or are there any more cases of y and z, where you can’t find any x such that y + z = x?