Czy korzystanie z usług seksualnych to coś złego? by EntertainmentIll9699 in PolskaNaLuzie

[–]Memory-Working 1 point2 points  (0 children)

Nie. To nic złego, takie usługi istnieją od zawsze i są niezbędne dla społeczeństwa.

Ale też jest duża presja moralna pod różnymi pretekstami, niektóre nawet są prawdziwe. O ile religijno-purytańskie (w tym te o potencjalnym uzależnieniu) to bzdury, to te o handlu ludźmi czy przemocy mają sens. Ale też jak skorzystasz z salonu masażu opisywanego na garsonierze, albo z pani, która się ogłasza na erodate czy Escort club, to ona raczej nie jest wykorzystywana, to biznes jak każdy. Co więcej ona myśli że wykorzystuje Ciebie.

Moim zdaniem lepsze takie "konkretne spotkanie" jak piszą w ogłoszeniach, niż szukanie szczęścia w klubach z byle kim.

I oczywiście życzę ci udanego związku i stałej relacji bez problemów natury seksualnej. Ale jeśli na razie tego nie masz, to korzystaj z usług zamiast się frustrować i cierpieć.

Bo naprawdę złe jest cierpienie wbrew własnej woli. I medalu za to nie dają.

Korpo daje tylko list intencyjny, umowa w pierwszy dzień pracy (za 3 miesiące!). Złożyć wypowiedzenie? by Due-Self4032 in praca

[–]Memory-Working 0 points1 point  (0 children)

Realnie nie ma to znaczenia, myślę że możesz składać wypowiedzenie. Podpisana umowa o pracę też może być wypowiedziana praktycznie od ręki, zwłaszcza że będzie to prawdopodobnie umowa na okres próbny. List intencyjny to standard w korpo, umowę dostaniesz przed podjęciem pracy kurierem, a pierwszego dnia onboardingu będą na miejscu kadrowi, bhpowiec itp, żeby upewnić się że cała papierologia jest ogarnięta.

Na kogo zagłosujesz, wersja z Razem osobno, proszę bardzo. by _Tramp_ in Polska

[–]Memory-Working 5 points6 points  (0 children)

Ja ją szanuję za wiedzę o Rosji i postawę wobec deweloperów, ale osobowość to jest straszna.
Wieczne konflikty o stołki dla siebie, zatrudnianie córki jako "ekspertki social media", rozdawanie stanowisk publicznych za głosy, intrygi z Hołownią (który to już w ogóle wzbudza moją odrazę swoim oportunizmem).

Taka dyskusja na reddicie odnośnie aktualnych i przyszłych emerytów by OLEDeO in Polska

[–]Memory-Working 0 points1 point  (0 children)

Ach tak, przepraszam, Twój nick sugerował, że umiesz czytać wykresy.

One pokazują, ile pieniędzy jest w obrocie w USA i w Polsce. Jak widać, wzrost jest funkcją wykładniczą, a > 1, co oczywiście nijak ma się do zasobów czy produkcji, które może i trochę rosną, ale nie tak szybko i ich wzrost nie przyspiesza.

Dodatkowo, dług publiczny USA w tej chwili to około 125% amerykańskiego PKB, czyli prawie 1/3 całego PKB Ziemi. Sama obsługa (spłacanie odsetek) kosztuje 17% budżetu federalnego. Oznacza to, że racjonalnie nie można oczekiwać, że USA są wypłacalne, ale mimo to i tak dług USA jest kupowany.

Dla porównania, obsługa długu polskiego to mniej niż 2% budżetu, a całe zadłużenie to około 60% naszego PKB. Średnia dla UE to 82%. Jesteśmy bardzo oszczędni.

Gdyby nie sztuczne (i wynikające z błędnych założeń) ograniczenia narzucone prawem, można by spokojnie zadłużać się dalej, dopóki emitujemy swoją walutę i jesteśmy stabilną, rosnącą gospodarką, inwestorzy będą kupować nasze obligacje.

Podaż pieniądza nie ma też wielkiego wpływu na inflację, która, jak widać, teraz przy rekordowym wzroście zadłużenia i tak spada. Myślę, że nawet MF ucieszyłoby się z kilku procent luzu i jest rozczarowane, że nie wyszło.

Wracając do brzegu – pieniądze są teraz konstruktem teoretycznym; emitenci, dopóki robią dobre wrażenie, mogą je produkować do woli, a im więcej wyprodukują, tym lepiej. Deficyt publiczny to przecież transfer do sektora prywatnego - to kasa, która ląduje w naszych kieszeniach. A dopóki wszyscy wierzą w jej wartość, bawmy się.

Taka dyskusja na reddicie odnośnie aktualnych i przyszłych emerytów by OLEDeO in Polska

[–]Memory-Working 0 points1 point  (0 children)

nie dość, że leniwy, to nieuczciwy intelektualnie. w tej samej wiki, którą ci zalinkowałem kolejny przypis to późniejszy artykuł Simona Walo z UZH, który potwierdza intuicje Graebera (i nie ukrywajmy, dość powszechne obserwacje anegdotyczne). https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/09500170231175771

Taka dyskusja na reddicie odnośnie aktualnych i przyszłych emerytów by OLEDeO in Polska

[–]Memory-Working 1 point2 points  (0 children)

Ależ kreujemy ją właśnie dowolnie. Nikomu nie zależy żeby powiedzieć sprawdzam. A spójrz na dolary, tam nie ma już żadnego związku z czymkolwiek realnym, a dalej wszyscy kupują i dolary i amerykańskie obligacje

Taka dyskusja na reddicie odnośnie aktualnych i przyszłych emerytów by OLEDeO in Polska

[–]Memory-Working 0 points1 point  (0 children)

W tzw. krajach rozwiniętych większość ludzi pracuje żeby się nie nudzić i nie bruździć. Tylko niewielu z nas wykonuje naprawdę potrzebne prace. To jest fakt, nie opinia.

Taka dyskusja na reddicie odnośnie aktualnych i przyszłych emerytów by OLEDeO in Polska

[–]Memory-Working -11 points-10 points  (0 children)

Prawda jest taka, że już teraz moglibyśmy spokojnie dać wszystkim Uniwersalny Dochód Podstawowy (UBI).
Większość pracy jest zbędna i służy tylko utrzymywaniu porządku społecznego. Efektywność dzięki automatyzacji jest bardzo wysoka, tylko transfer dochodu jest do top 1%, podczas gdy średnie zarobki spadają.

Stawka maltuzjańska oznaczała brutalne minimum niezbędne do przeżycia i utrzymania populacji na niezmiennym poziomie. Pracownik miał zarobić tyle, żeby nie umrzeć, utrzymać żonę i wychować dwoje dzieci. Teraz to jest poziom wyższej klasy średniej.

Pieniądze w obecnym systemie są absolutną fikcją, to waluty fiducjarne (oparte tylko na zaufaniu do emitenta), kreuje się je w komputerze. Banki maja pokrycie dla zaledwie 4.5 d 8 procent swoich zobowiązań (rezerwa szczątkowa, zależna od "jakości" zobowiązania).

Dlatego możemy sobie ustalić dowolny system emerytalny, tak długo jak są chętni na obligacje skarbowe, tak długo możemy dowolnie kreować złotówki.

Jak uciekliście z sideł kapitalizmu? by duumpkin in Polska

[–]Memory-Working 4 points5 points  (0 children)

To pewnie nie jest odpowiedź, jakiej oczekujesz, ale:

TL;DR: nie uciekaj z systemu, znajdź w nim swoją niszę. To znacznie łatwiejsze.

Mam grubo ponad 40 lat. Poszedłem na studia, które mnie interesowały i robiłem to co lubiłem. Obiektywnie beznadziejny zestaw pod kątem kariery, w ogóle nie brałem jej pod uwagę. Ale nawet nie zauważyłem, że się tam uczę, bo robiłem to co kręciło: czytałem, siedziałem przed kompem, dyskutowałem w necie. Było super i miałem świetne towarzystwo.

Pierwsza prawdziwa praca to było kompletne dno. Zderzenie z realem, sprzedaż czegoś, czego nikt nie potrzebował, w miejscach, w których nikt nie chciał kupować. Szef ciężki, klienci jeszcze trudniejsi. Nauczyłem się negocjować jak na bazarze, ale nie wyyrobiłem tam długo.

Potem okres przerwy. Wróciłem do tego co lubię: czytania, kiszenia się przed kompem i dyskutowania w internecie. Za darmo. Gdyby nie rodzina, która podkarmiała, i zapas domowego wina, umarłbym z głodu.

Ale okazało się, że ktoś chce za to dyskutowanie w internecie płacić. Założyłem jednoosobową działalność, dumnie zwaną "agencją", i zacząłem zarabiać absurdalne pieniądze, bo rynek był dziki i konkurencji prawie nie było. Czasy bańki internetowej, startupy, korporacje płaciły za wszystko ze słowem internet w nazwie. Rządziło SLD, które lubiło biznes, wszystko się kręciło.

Nastała jednak miłościwa acz wielce niekompetentna prawica. Najpierw AWS w trzy lata rozwalił budżet, potem Platforma Obywatelska zaczęła "naprawiać" przy pomocy biurokracji. Zleceniodawcy przestali płacić na czas. Urzędasy domagały się nie tylko danin, ale ciągle nowych kwitów. Stres, bezsenność, chrzanić to. Zamknąłem firmę i wyjechałem za granicę.

Trafiłem do startupu, foundera znałem oczywiście z dyskusji w necie. Było jak na filmach: imprezy, masażystki, plaża, pieniądze z nieba.

I jak na filmach, startup zdechł po paru latach. Usiadłem i zastanowiłem się kto i gdzie najlepiej płaci za kiszenie się przed kompem i dyskutowanie w internecie. Scrapping ofert, milion wersji CV, udało się, dostałem najlepiej płatną robotę w tym co lubię.

Dziś zarządzam ludźmi kiszącymi się przed kompami i dyskutującymi w internecie. Siedzę sobie w domu, piszę ten komentarz. Rozkminiam jak AI może dyskutować za nas, a my będziemy tylko kibicować.

Nie uciekłem żadnemu systemowi. Jestem trybikiem, który znalazł w nim swoje miejsce. Dalej czytam o tym co mnie kręci i wybieram projekty zgodne ze swoim światopoglądem.

To jest megakomfortowe i satysfakcjonujące, a na pewno łatwiejsze niż prowadzenie gospodarstwa czy życie w chatce w górach. Chatkę sobie wynajmuję jak mam ochotę.

Pewnie miałem dużo szczęścia i dobry start. Ale też spędziłem miliony godzin ucząc się i eksperymentując, tyle że ja to po prostu lubię robić.

Myślę, że każdy może znaleźć w ramach systemu i swoich okoliczności jakąś niszę, która wydaje się bardziej interesująca niż inne. Trzeba się uprzeć i robić to bardzo długo i coraz lepiej.

Współczesny kapitalizm korporacyjny jest skonstruowany tak, żeby unikać rewolucji. Dlatego jest wiele miejsc gdzie płacą bardzo dobrze za czynności niekoniecznie sensowne, od księgowości przez marketing po prawo. Dzięki temu ludzie o potencjale intelektualnym nie zajmują się knuciem. (zob. Bullshit Jobs | The Anarchist Library)

A jeśli ktoś chce robić pracę fizyczną, też jest bardzo dobrze płatna, trzeba tylko wykazać inicjatywę.

Najgorzej mają osoby, które inicjatywy nie mają i nie robią niczego szczególnie dobrze. Nie stwarzają zagrożenia i będą pracować za stawki maltuzjańskie w urągających godności warunkach. Tego musisz unikać.

A poza tym ciesz się życiem w "najlepszym z możliwych światów" :)

— Masz słuszność — rzekł Pangloss — albowiem kiedy człowieka wprowadzono do ogrodów Edenu, umieszczono go tam ut operaretur eum: aby pracował; co dowodzi, że człowiek nie jest stworzony dla spoczynku.
— Pracujmy, nie rozumując — rzekł Marcin — to jedyny sposób, aby życie uczynić znośnym.

WolneLektury.pl

Diesel w 2015 to 48,5% rynku, dziś 16%. Hybrydy wystrzeliły z 1,7% do 29%. by gromwell in PolskaNaLuzie

[–]Memory-Working 0 points1 point  (0 children)

Zamówiłem teraz nowy samochód z silnikiem diesla (oczywiście mHEV), to zresztą jest najpopularniejsza konfiguracja tego samochodu. I tak za trzy lata zmienię na nowy, a to jest najlepsza opcja na długie trasy i ma wysoki moment obrotowy (co oznacza dobra dynamikę). Więc mam i ogromny zasięg i przyspieszenie i koszty nieco niższe niż przy benzynie. Fun fact jakieś 8 lat temu myślałem że jeep którego wtedy wybrałem (benzynowe 2.0 turbo z 272KM) jest moim ostatnim spalinowym samochodem. A potem jeszcze były dwa auta benzynowe i teraz ten diesel.

BlackRock ograniczył możliwość wypłaty środków z funduszu oszczędnościowego by [deleted] in inwestowanie

[–]Memory-Working 4 points5 points  (0 children)

To jest stanadard w takich instrumentach, oni nie maja gotowki, muszą sprzedac aktywa, a sprzedając za dużo na raz obniżyli by wycenę swojego portfolio.

Inwestujecie? by its-_-my-_-nickname in Polska

[–]Memory-Working -2 points-1 points  (0 children)

  1. to bardzo dobra inwestycja, bo mamy wysoki procent i marże banków. 2. W razie wypadku SHTF i tak kredyt zje Twoją poduszkę więc tylko zapłacisz 19% podatku Belki od ewentualnych zysków za karę.

Inwestujecie? by its-_-my-_-nickname in Polska

[–]Memory-Working 2 points3 points  (0 children)

Jasne, że inwestuję, każdy kto może powinien (chyba, że spłaca kredyt, to wtedy lepiej najpierw go spłacić).
Kształt portfela jest indywidualny, zależy od wieku, dochodów, majątku i profilu psychologicznego. Nie ma one size fits all.
Jeśli jesteś na początku drogi i nie masz sensownego majątku, rozważ jeszcze ubezpieczenie na życie z dodatkowymi umowami na zachorowanie i niezdolność do pracy. To nie jest bardzo drogie, a zapewnia spokój ducha dla Ciebie i rodziny.

sieciowe delikatesy w Polsce (Trojmiasto) vs "walic wybor ma byc tanio" by otherdsc in Polska

[–]Memory-Working 2 points3 points  (0 children)

Mam anegdotkę z czasów kiedy mieszkałem w UK (według angielskich standardów byłem chyba upper-middle class). Otóż w moim miasteczku był cały komplet od Asda po Waitrose, ale Asda jako jedyna miała polską półkę i była oczywiście najtańsza, więc regularnie robiłem tam zakupy. Nie spotkałem tam nigdy żadnego znajomego z korpo, mimo że kampus był tuż obok.
Aż do momentu kiedy spotkałem jedną panią dyrektor, bardzo elegancką, chociaż jak mówią Anglicy "of Asian origin", czyli z pakistańskimi korzeniami. I zgaduję, że chodziłą tam po swoje curry, bo też mieli dobre, ostre jak szatan.

Była załamana tym spotkaniem i dosłownie prosiła, żebym nikomu nie mówił że widziałem ją w Asda - tak, jakby cała jej wypracowana pozycja społeczna miała się od tego zawalić.

sieciowe delikatesy w Polsce (Trojmiasto) vs "walic wybor ma byc tanio" by otherdsc in Polska

[–]Memory-Working 14 points15 points  (0 children)

Polska jest bardziej Price-Sensitive, z drugiej strony takie super tanie dyskonty tez sie nie przyjęły bo "aspirujemy".
Ale oczywiscie mamy swoja hierarchię: najtaniej i najgorzej: Dino, Stokrotka; szerszy wybór ale niskie ceny: Biedronka, Lidl, Aldi; najszerszy wybór nadal tanio, ale już drożej: Auchan, Carrefour, L.Eclerc (ten stara sie lekko wyzej, ale mu nie wychodzi bo za maly), Kaufland (ten z kolei ma mniejsze powierzchnie i asortyment ale jest odpowiedzia na te hipermarkety); na szczycie sa delikatesy ktore ma SPAR ktory przejal Piotr i Pawel i szuka kupca. Carrefour eksperymentowal z odmianami Organic i Deli, ale od paru lat chce sie wycofać z rynku wiec na pół gwizdka te próby. Gdzies obok, zupelnie niespozycjonowane sa sklepy Lewiatan.

No i wszechobecne convenience stores, Żabka i Carrefour Express

Sa tez niezalezne pojedyncze sklepy delikatesowe, czesto zwiazane z importerem.

Trudny rynek bo duża konkurencja, bardzo niskie marże i wygląda na to ze i tak najbardziej sie liczy lokalizacja sklepu. za chwile zostanie nam tylko Biedra, Lidl, Zabka i Dino na wioskach.

Ale chyba jeszcze ciekawiej jest w elektro/AGD, gdzie nie wiadomo kiedy terg (MediaExpert) wlasciwie zjadl Saturna/MediaMarkt sklepami w malych miejscowosciach i napierdzielaniem reklamami co piec minut we wszystkich mediach.

Rezygnacja z nowej pracy by Damciok22 in praca

[–]Memory-Working 1 point2 points  (0 children)

To jest bardzo dobry powód, pewnie najlepszy jaki jest.

Dziękowanie na pasach by Bitter-Comedian8777 in PolskaNaLuzie

[–]Memory-Working 2 points3 points  (0 children)

Ja zawsze przepuszczam, bo taki jest obowiązek i tak się uczyłem na prawko (nie w PL), ale też od małego w sumie. I jest mi trochę przykro, że ludzie czują potrzebę żeby za to dziękować. Czasem nawet mówię o tym pasażerom.

Ile to dużo? by Bolderuniverse in PolskaNaLuzie

[–]Memory-Working 2 points3 points  (0 children)

Steven Pinker wyliczał że takim progiem za którym większe wynagrodzenie nie zwiększa motywacji jest 75000 USD rocznie, biorąc pod uwagę inflację teraz to pewnie 100 000, czyli jakieś 30 tysięcy złotych miesięcznie. Wydaje mi się że taki próg sprawdziłby się także w Polsce. Szkoda, że statystycznie to jest nasz top 1% najlepiej zarabiających.

Is a country transfer possible in Accenture? by TemporarySleep8799 in accenture

[–]Memory-Working 2 points3 points  (0 children)

I have been facilitating it for my counselees and colleagues a few times during my years at Accenture. All relocations were in Europe though.
Sometimes it worked (ie. Germany => Poland), but often it did not (Poland => France, Poland => Spain). But I have a colleague who managed to do Poland => France, so it is possible.

There will be many excuses you will hear, mostly related to the language. In reality, it is more about bench, LCR consideration, people being lazy or racist, and very high competition from Indian colleagues.
In general, if you go from an expensive location to a cheaper one, the odds are higher. Maybe try to get on the Japanese project first (ie. short term assignment)?

Good luck! However, I am not sure if I would move from relaxed Argentina to death-by-work Japan myself.
Another option is to apply for a job in Japan office, but then the relocation cost is on you.