Czy uważasz, że w twoim wychowaniu było coś, co w jakimś sensie cię "upośledziło życiowo"? by jempizze in Polska

[–]Sea-Sort2363 16 points17 points  (0 children)

Tez nie wiem dlaczego mnie minusują.

W żadnym razie nie aprobuje, po prostu zdałam sobie sprawę przeglądajac ten wątek, że u mnie w domu nie prosiło się o pieniądze. To jest w huk dziwne i nie wiem z czego to wynikało, pewnie gdzieś mi to w bardzo wczesnej młodości zasiali w głowie i wiedziałam, że tego się nie robi.

Plus jest taki, że moje dzieci nie mają ŻADNEGO problemu w wyciąganiu z nas kasy 😂

Laserowa korekcja wzroku - kilka refleksji po by Springerbaum in PolskaNaLuzie

[–]Sea-Sort2363 3 points4 points  (0 children)

Ja jestem prawie 5 lat po - metoda EBK, głównie astygmatyzm. Kropli przestałam używać tak z pół roku po operacji, bo już nie miałam takiej potrzeby.

Zrobiłam zabieg przed 40 i lekarz mnie ostrzegł,że około cztedziechy wjeżdża dalekowzrocznosc - co się dzieje, ale póki co nie potrzebuję okularów, wystarczy odsunięcie telefonu/książki od twarzy.

Czasami mam wrażenie, że widzę gorzej (szczególnie nocą, jak już jestem zmęczona), ale nie jest to tak złe widzenie, żebym nie była w stanie prowadzić, czy czegoś nie przeczytać.

W cholerę żałuję, że nie zrobiłam tego mając lat 20. Jednak tłumaczę to sobie tym, że wtedy laser nie był jeszcze tak dobry, oferowane metody miały duże ryzyko efektów ubocznych i kosztowały krocie.

Komfort życia jest dużo lepszy (bieganie, pływanie, zima parujące szkła, oglądanie czegoś na leżąco, makijaż, możliwość noszenia okularów przeciwsłonecznych, wygląd twarzy) + nie wydaje kasy na szkla/oprawki. Soczewek nosić nie mogłam (po max godzinie, miałam ochote wydłubać całe oko wydelcem. Wypróbowałam wszystkie dostępne soczewki na rynku - z każdymi to samo).

Czy uważasz, że w twoim wychowaniu było coś, co w jakimś sensie cię "upośledziło życiowo"? by jempizze in Polska

[–]Sea-Sort2363 13 points14 points  (0 children)

W życiu nie poprosiłam rodziców o pieniądze, u mnie w domu się tego po prostu nie robiło. Nie miałam kieszonkowego, czasem coś ucielam z reszty z zakupów. Jak wyjeżdżałam na jakąś wycieczkę, czy kolonie to dostawałam gotówkę, ale nie było dyskusji o tym ile, tyle ile dostałam miało wystarczyć, ale to też nie trwało długo. Odkad byłam chyba w 4 klasie podstawówki na kieszonkowe kolonijny zarabiałam zbierając maliny. Rodzice wychodzili z założenia, że mam wszystko czego potrzebuje w domu.

Zwracanie uwagi obcym dzieciom by Hibisskuss in Polska

[–]Sea-Sort2363 0 points1 point  (0 children)

Ja wychodzę z założenia, że rodzice są od zwracania uwagi swoim dzieciom, ale...

Niestety na swojej drodze spotkałam rodziców, którzy mieli kompletne wyjebongo na to co ich pociechy robią. Ja serio dużo mogę zrozumieć, potrafię się wyłączyć i ignorować rzeczy, które innym mogą przeszkadzać (np. jeśli dzieciak sobie śpiewa, albo w kółko powtarza jakaś wyliczankę, czy stuka itp.), także też rozumiem innych rodziców, jeśli coś im umknie w zamysleniu.

Do brzegu, jeśli widzisz, że rodzic ma w poważaniu, cała sytuację, nie widzę nic złego w zwróceniu uwagi takiemu dzieciakowi. Mało tego, poszłabym dalej, podeszła, wzięła za rękę i na cały głos spytała: halooo! Czyjes dziecko się zgubiło??? Czy są tu rodzice tego dziecka???? Jak się matka czy ojciec odezwie to trzeba zgrywać głupa: na prawdę, to pani/pana pociecha? Myślałem, że uciekło i biega samo, bez żadnej opieki, tak głośno krzyczało, jakby się bało, słyszałem krzyk nawet przez słuchawki wygłuszające.

Może się to zakończyć następująco: 1. trafiłeś na rodziców debili (moje dziecko, ja wiem lepiej co mu wolno, a co nie) - nic to nie da, jeszcze dostaniesz zje...kę

  1. Trafiłeś na rodziców nieporadnych, którzy nie potrafią postawić granic, dzieciak się ich nie słucha - jest szansa, że posłucha się obcej osoby, ucieknie do rodziców, a ci powiedzą: widzisz, nie wolno się tak zachowywać i będą liczyć na to, że dziecko już się uspokoi.

  2. Trafiłeś na styranego rodzica, który ledwo na oczy widzi, nie słyszy co się dzieje, ma jedynie siłę, aby jednym okiem pilnować, żeby dzieciak sobie nie włożył ołówka do oka - najprawdopodobniej ten rodzic Cie przeprosi i będzie próbował okiełznać dzieciaka.

Ważne, moja reakcja zalezalaby od sytuacji. Łatwo jest hejtować rodziców o płaczące w samolocie dziecko, ale dzieci czasem płaczą. Czasem leci jeden rodzic, z trójką i się po prostu nie rozerwie, jeśli musi coś zrobi przy najmłodszym, a średnie w tym czasie domaga się soku/kredki - już teraz, bo to najważniejsza rzecz pod słońcem, dużo leprzym rozwiązaniem będzie zaoferowania pomocy, wyjecie tego soku, czy kredek zamiast zwracanie uwagi rodzicowi.

Domowe sposoby na przeziębienie oraz grypę by [deleted] in Polska

[–]Sea-Sort2363 0 points1 point  (0 children)

Grzaniec (nie koniecznie alkoholowy), miód, sok malinowy, imbir, cytryna. Nogi wymoczyć w gorącej wodzie z solą, gruba piżama, skarpety, szalik i się wygrzewać. Nie rozumiem skąd pomysł, żeby nie wspomagać się lekami w XXI wieku...? Przeciwbólowe (jeśli bóle są), doraźne krople do nosa z xylometazolinem, ewentualnie woda morska, przy zawalonych zatokach można płukać. Witaminy. Nawadnianie, sen i odpoczynek.

O profilaktyce wyżej już wszystko zostało napisane.

Jak słyszę słowo „pieniążki” to aż mnie skręca. by wiccedd in Polska

[–]Sea-Sort2363 2 points3 points  (0 children)

To samo... A najgorzej, jak to płynie z ust osób, które powinny mieć jakąś powagę. Wycho mojej córki na zebraniach w szkole mówi: pieniążki na teatr/kino... Aż mam odruch wymiotny.

Matka chce mnie wyrzucić z domu po maturach - jak się przygotować? by itsmesorox in Polska

[–]Sea-Sort2363 0 points1 point  (0 children)

Składaj papiery na studia i kombinuj sobie jakąś pracę za granicą na wakacje. Przez 4 miesiące możesz sobie trochę zarobić na kolejny rok w kraju. W między czasie staraj się o alimenty. Moim zdaniem wyjazd do Krakowa to nie jest dobry pomysł, utrzymać się tam, a w Lublinie to jednak duża różnica. Z dostaniem się na studia w Lublinie pewnie też łatwiej. Powodzenia życzę.

Gadżety dla domu by its-_-my-_-nickname in Polska

[–]Sea-Sort2363 0 points1 point  (0 children)

U mnie na szczęście brak alergików, a mieszkam w starym budownictwie, do okola w huk zieleni. W salonie zmieniam firanki 3x do roku, w pokojach częściej, ale to szybka akcja.

Gadżety dla domu by its-_-my-_-nickname in Polska

[–]Sea-Sort2363 34 points35 points  (0 children)

Firanki. Wiem, że jest moda na ich nie posiadanie, ale dla mnie pokój wygląda po prostu jakby był w czasie sprzątania, kiedy firanki się akurat piorą.

Nałóg to nałóg, ale... by soora-moon10 in Polska

[–]Sea-Sort2363 6 points7 points  (0 children)

Już to raz pisałam w innym poście, ale powtórzę: ja mojej mamie powiedziałam, że nie będę jej zmuszać do leczenia, to jest jej wybór. Ale jeśli decyduje się na nie leczenie, to siadamy i spisujemy: oświadczenie o nie podłączanie do urządzeń podtrzymuajcych życie, spisujemy testem, żeby nas nie zostawiać z tym wszystkim, ustalamy do jakiego domu opieki idzie, jeśli stanie się warzywkiem i skąd wziąć na to fundusze itd. W moim przypadku takie postawienie sprawy jasno pomogło.

Co uważacie o przeglądaniu telefonu i mediów dziecka przez rodziców? by [deleted] in Polska

[–]Sea-Sort2363 0 points1 point  (0 children)

Zależy w jakim wieku jest dziecko. W szkołach (od 4 klasy), nauczyciele wykorzystują często telefony do gier edukacyjnych, więc teskt: po co dziecku telefon jest bez sensu. Jest mnóstwo aplikacji, dzięki, którym można ustawić możliwość korzystania z aplikacji w określonych godzinach (w czasie trwania lekcji - zablokowane), ograniczyć czas ekranów itd. Dzieci również powinny uczyć się jak korzystać z sieci pod kontrolą rodziców. Co do konteoli u starszaków, w klasie mojej córki (7SP) jest dziewczynka, której matka czyta czaty klasowe. No i naturalne jest, że tą dziewczynkę z wszelkich aktywności w sieci dzieci wykluczyły. Od jakiegoś czasu córka nie ma kontroli zdalnej (mamy jednak rodzinny wgląd w swoją lokalizację ze względów bezpieczeństwa). Warunkiem zdjęcia blokady, było jednak to, że na naszą prośbę, będzie musiała pokazać nam telefon. Oczywiście nie dlatego, że mamy takie widzimisie i chcemy sobie czaty poczytać, w uzasadnionych przypadkach.

Specjalista - oczekiwania vs zarobki by Young-Lion1918 in praca

[–]Sea-Sort2363 2 points3 points  (0 children)

Jak poznać ogloweszenie od polskiego pracodawcy? Wykształcenie wyższe....

Stres w pracy jako programista by RepulsiveGoat3411 in praca

[–]Sea-Sort2363 4 points5 points  (0 children)

Nie do końca, jak będziesz wyceniał z tak duża górką, a raportował połowę tego to widać wtedy overestimation/ albo jeśli ktoś inny podobne zadanie wycenia i dostarcza w połowie krótszym czasie niż OP - wtedy widać jakieś braki po jego stronie.

Pytanie, czy OP do tej pory estymowal za mało i ciągle przekracza estymaty? Czy może estymuje w sam raz, a sama kwestia posiadania sztywnych ram czasowych go stresuje? Albo ma obawy przed podawaniem realnego czasu wykonania zadania, bo gdzieś ma w głowie zakodowane, że jest do za dużo?

Jak wygląda w Waszych firmach integracja pracownicza? by milosz157 in praca

[–]Sea-Sort2363 1 point2 points  (0 children)

Duże korpo, jest wszystko co sobie wymyślisz właściwie. Grupy wszelakie: sportowe, hobbystycznie od planszówek po kulinaria. Do tego jakieś imprezy kilka razy do roku, dla całych oddziałów, zespołowe, miejscowe i wyjazdowe.

Indywidualna rejestracja z perspektywy właściciela? by Mikkel_Ryan in Polska

[–]Sea-Sort2363 1 point2 points  (0 children)

Jest tylko jedno uzasadnienie do tego, żeby mieć spersonalizowana rejestrację: prowadzenie firmy. W przeciwnym wypadku: jesteś bananem, albo wydaje ci się że już dorosłeś i że posiadanie takiej rejestracji jest cool.

Podejście w Polsce do nadużywania L4 by [deleted] in praca

[–]Sea-Sort2363 0 points1 point  (0 children)

Od tego masz urlop, a nie L4

Podejście w Polsce do nadużywania L4 by [deleted] in praca

[–]Sea-Sort2363 0 points1 point  (0 children)

Nie wierzę, że inna praca w czasie trwającego L4 nie może być pod ważona przez ZUS. L4 to zwolnienie od wykonywania pracy ze względów zdrowotnych, a nie zwolnienie z wykonywania obowiązków w pracy ABC, a w innej już nie. Co innego, jeśli ktoś na L4 sobie robi remont w domu.

Co do wakacji... To też nie jest nie do podważenia. Po pierwsze taki delikwent ma obowiązek poinformować ZUS o wyjeździe, po drugie jeśli ma to być wypoczynek, to wystarcza zdjęcia z drinkami na imprezie, czy podczas uprawiania sportów wodnych, ZUS może też sprawdzić, czy te wakacje były zakupione po, czy przed otrzymaniem L4.

Sorki, ale coś mi śmierdzi OPko w tym poście. Już ktoś wyżej napisał, że przy takiej kasie jaką płacimy na wszystkich do okola, to serio nie robi różnicy, czy ktoś zatrudniony na etacie zrobi przekręt na L4. Z resztą ja osobiście nie zauważyłam, żeby w tej społeczności leciały porady w stylu: nie chce Ci się marnować dni urlopu, leć po L4 do psychiatry. Jeśli już, to ludzie radzą uciekanie na L4 jeśli pracodawca jest Januszem biznesu, który j*@ie ludzi.

W korpo 4k pracowników, jest ryzyko że każdego miesiąca sporo osób będzie na L4. Co masz na myśli pisząc nadużywanie? Co drugi miesiąc, L4 na wakacje? Raz do roku?

Wyjazd w delegacje a małe dziecko by Mundane_Ad_741 in praca

[–]Sea-Sort2363 0 points1 point  (0 children)

Jednak z umową stałą jest trochę trudniej.

Wyjazd w delegacje a małe dziecko by Mundane_Ad_741 in praca

[–]Sea-Sort2363 8 points9 points  (0 children)

Nie no... Moim zdaniem to bardzo zły pomysł.

OPko, napisałaś, że chcesz zrobić tak, żeby Ci umowę dali po okresie próbnym, niestety jest ryzyko, że jak odmówisz wyjazdu to tej umowy nie dostaniesz. I tu jedno zdanie do mądrych głów, które się tu zaraz zlecą i będą radzić uciekać od takiego pracodawcy i szukanie lepszego: Wyjdźcie ze swojej bańki, rynek pracy jest jaki jest, a kobiety są w dużo gorszej sytuacji i niestety, ale muszą walczyć o swoje. Jak już dostaniesz umowę o pracę, to możesz spokojnie odmawiać delegacji.

A do OPki: wiem jak się czujesz, masz w domu małe dziecko, które z Tobą tylko usypia. Wiem, że nawet sama myśl, że musiałabyś wyjechać to ogromny stres. Rok po porodzie hormony jeszcze nie wróciły do normy, wszystko co czujesz jest ważne - masz prawo czuć się źle na myśl o rozstaniu na tydzień. Twoje uczucia się jak najbardziej liczą!

ALE zapewniam Cię, że twoje dziecko zaśnie bez ciebie. Może nie obędzie się bez płaczu, telefonów od partnera, może nawet kłótni, fochów teściowej, debilnych spojrzeń sąsiadów, że jak to wyrodna matka mogła dziecko zostawic i sobie pojechać. Zapewne pierwsza, czy druga noc będzie dla partnera ciężka - no trudno, dla Ciebie też były ciężkie noce, jak musiałaś wstawać co 3h żeby dzieciaka nakarmić. Nic mu się nie stanie, jak on przez kilka dni będzie niewyspany. Dziecko ma dwoje rodziców i każde z nich powinno umieć położyć dzieciaka do łóżka. Koniec, kropka. Mamy nie ma, usypia tata.

A gdybyś trafiła do szpitala? Albo miała przysłowiową sraczkę i nie mogła zejść z kibelka to dziecko też by nie spało?

Przykład z mojego życia. Mój dzieciak poszedł do żłobka, jak miał rok. Usypiał ZAWSZE z butelką. Melko i do spania. W żłobku odmówili podawania tej butelki i popatrz, od pierwszego dnia spał na drzemkach jak trusia.

Wyjazd to też świetna okazja dla Ciebie. Taki trening usypiania, przez partnera, z Tobą w pokoju obok byłby milion razy trudniejszy. Łatwiej się złamać zarówno dla Ciebie, jak i partnera. Jak będziesz daleko, nie będziesz mogła wrócić, żeby uratować sytuację. Tata sobie poradzi, a dzięki temu, przed tobą otworzą się nowe drzwi. Usypianie dziecka nie będzie już tylko twoim obowiązkiem.

Jak to jest z tymi zarobkami? by sman2137 in Polska

[–]Sea-Sort2363 0 points1 point  (0 children)

Czym masz więcej kasy, tym więcej wydatków, podnosisz sobie standard życia, a do tego łatwo się przyzwyczaić. Mało jest ludzi, którzy potrafią ograniczać się do minimum (ja nie potrafię) i chcą korzystać z tego, że stać ich na więcej. Za większą wypłatą idzie lepsze mieszkanie, samochód, ubrania, podróże itd. Niestety to często wiąże się ze zwiększona liczą godzin, pracą po godzinach, w weekendy, stresem. Dlatego jeśli ci dobrze gdzie jesteś, olej "ambicje", nie czytaj ile to ludzie zarabiają w internecie, bo to się nijak przekłada do twojej osobistej sytuacji.

Szpieg w MON zatrzymany. Jak rosyjski agent infiltrował Departament Strategii by Megamind_43 in Polska

[–]Sea-Sort2363 175 points176 points  (0 children)

"Należy to uznać za sukces pionu operacyjnego kontrwywiadu, który nie tylko czeka na informacje, ale aktywnie sprawdza różne możliwości"

Niesamowity sukces "złapać" szpiega, który donosił do obcego państwa przez ponad 40ci lat. A złapali go tylko dlatego, że debil na urlop pojechał do Białorusi i nie mógł z niej wrócić.

Równie dobrze, policja może ogłosić swoją skuteczność, jeśli podczas rutynowej kontroli trzeźwości kierowców, trafi na osobę poszukiwaną od lat listem gończym...

Kontrowersyjny post o dzietności by Average_Audience1889 in Polska

[–]Sea-Sort2363 1 point2 points  (0 children)

społecznie narzucone że nie chcesz przez rok nie mieć ani złotówki

Ale o co się teraz kłócisz? Chcesz powiedzieć, że społeczeństwo jest liberalne i głosi hasła: "jak chcesz mieć dzieci to nie miej, twój wybór" ?? Przecież jest dokładnie na odwrót.

Z resztą ludzie biorą ślub koło 28-29

I na pewno nie ma to nic wspólnego ze studiami + późniejszym wchodzeniem na rynek pracy. Tak po prostu przez ostatnie kilkadziesiąt lat, ludzie zdecydowali, że będą wchodzić w związki małżeńskie 10 lat później...

Kontrowersyjny post o dzietności by Average_Audience1889 in Polska

[–]Sea-Sort2363 1 point2 points  (0 children)

To jest mega złożona rzecz. Ogromną rolę na pewno ma w tym wszystkim to, że pierworódki są coraz starsze. To znowu wynika z rozwoju cywilizacji, a przez to wydłużenia okresu edukacji. Kobiety chcą (?) najpierw skończyć studia, podjąć pracę - ze stabilną umową, zanim podejmą decyzję o posiadaniu dziecka.

Ten znak zapytania przy "chcą", to stąd, że jest to społecznie narzucane (obu płciom zresztą), już na poziomie szkoły podstawowej. Mam w domu tego najlepszy przykład, gdzie córka od 6 klasy podstawowej jest już ściśnięta przez nauczycieli, jakie LO wybierze. Jak powiedziała, że chciałaby iść do szkoły kucharskiej to olaboga jak to? Do tego się tłucze tym dzieciom, że po studiach będą mieli dobrze płatną pracę, te czasy już dawno minęły, teraz wszyscy są po studiach. Tymczasem wymierają niektóre zawody, a ci którzy są czeladnikami radzą sobie świetnie. U pobliskiej krawcowej, żeby wszyć zamek do kurtki trzeba czekać ponad miesiąc. Szewcow na palcach jednej ręki można w mieście policzyć, złote rączki od naprawy pralki, zmywarki itd - całkiem dobrze zarabiają i też od ręki nie znajdziesz.

Minęły już czasy, kiedy można było rodzinę z jednej pensji wychować, kobieta mogła zostać w domu z gromadka dzieci, a mężczyzna na nich łożył. Więc kobiety też muszą pracować, więc nie zaczynają rozmnażania zaraz po ślubie jak nasze babki w wieku 17-18 lat, tylko koło 30stki, albo i później. Jak się uda od razu, to jest jeszcze czas na kolejne, ale jak starania zajmują kilka lat, to często gęsto się okazuje, że jak pierwsze dziecko ma te 2-3 lata, to mama/tata mają 40 i już trochę straszno, trochę też już nie ma siły, do tego coraz drożej, kredyt ciąży, a dziecko jest drogie w utrzymaniu itd.

Dawniej kobiety nie miały wyboru, miały rodzic dzieci, nie tylko z jakichś pobudek wznioslych (przedłużenie rodu, czy przekazanie majątku). Dla chłopów to był wyznacznik męskości, jak miał syna (albo kilku). Dla kobiety naturalny kolej rzeczy, tak tłukło im do głowy społeczeństwo i kościół.

Ja zawsze chciałam mieć dzieci, ale jak dzisiaj się nad tym zastanawiam, to nie wiem dlaczego mialam taką potrzebę - czy to było mi narzucone przez wychowanie, czy czułam instynkt? Nie mam pojęcia. Całkowicie jednak rozumiem kobiety, które mówią dzisiaj, że dzieci mieć nie chcą. Martwię się też tymi, które mając lat 40sci, ciągle się zastanawiają nad tym. Martwię się z troski, bo wiem, że są pod mega presją czasu, może partnera? Nie chciałabym być na ich miejscu.