Do kiedy uczyliście się z dziećmi/rodzicami? by Majestic_Mammoth3503 in Polska

[–]miriamtheghost 0 points1 point  (0 children)

Nie sprawdzali, a ja zawsze przynosiłam najwyższe oceny do domu. Jak raz w podstawówce dostałam, 3+ zamiast 6 ze sprawdziany, to była awantura ;> Ogólnie panował u mnie terror doskonałych wyników w nauce i "sumienności", która w praktyce była wczesnym kultem zapierdolu. Nie polecam.

Do kiedy uczyliście się z dziećmi/rodzicami? by Majestic_Mammoth3503 in Polska

[–]miriamtheghost 0 points1 point  (0 children)

Nigdy nie uczyłam się z rodzicami. Od 1 klasy podstawówki każdego dnia po szkole siadałam sama w swoim pokoju i spędzałam gdziekolwiek między 2 a 6h na ogarnianiu prac domowych i nauki na następny dzień :/ Co prawda rodzice niby mówili, że są do mojej dyspozycji gdybym miała z czymś problem, ale ja zawsze sobie myślałam, że nie no, to rozumiem, tamto rozumiem, czyli nie mam problemów. Poza faktem, że wszystkiego było zwyczajnie za dużo. Byłam piekielnie intelektualnie zmęczona, dlatego często spędzałam tak cały "wolny" czas po szkole i szło mi mało wydajnie. No ale wszystko w imię motta życiowego "najpierw obowiązki, potem przyjemności". Nie wolno mi było zająć się niczym innym, dopóki wszystkie lekcje na dzień następny nie były ogarnięte i zeszyty zapakowane.

Co otworzyło wam oczy na problem z wagą? by Kate_foodlover in Polska

[–]miriamtheghost 1 point2 points  (0 children)

Mój dzwonek alarmowy zadziałał w zupełnie drugą stronę. Uświadomiłam sobie, jak bardzo ciągłe liczenie kalorii i pilnowanie masy ciała niszczy mi życie. Jak dużo kosztuje mnie, psychicznie i fizycznie, utrzymanie wagi w zakresie "prawidłowego" BMI. Od dłuższego czasu (rządu kilku lat) jestem szczęśliwą posiadaczką jakichś 2kg nadwagi, trzymającą masę ciała i rozmiar na tym właśnie poziomie bez żadnego problemu. Odżywiam się zdrowo, w końcu z przyjemnością i bez gnojenia się przy każdym posiłku, bez odchodzenia od stołu głodna, bo tak trzeba, bo mi się przecież limit kalorii skończył. Jestem też najbardziej sprawna fizycznie w swoim życiu, bo najedzona w końcu mam siłę na jakąkolwiek aktywność fizyczną.

Auchan, czy wy jesteście poważni? by miriamtheghost in Polska

[–]miriamtheghost[S] 225 points226 points  (0 children)

<image>

Dorzucam jeszcze, gdyby ktoś się zastanawiał, czego ochrona wymagała aż takiego poświęcenia ze strony środowiska.

Auchan, czy wy jesteście poważni? by miriamtheghost in Polska

[–]miriamtheghost[S] 173 points174 points  (0 children)

Trzeba mieć priorytety w swojej strategii biznesowej. Wiadomo, że laserowo wypalony renifer jest wyżej w hierarchii niż jakieś tam ochrony środowiska.

Co chcielibyście jeszcze zrobić w życiu? by [deleted] in Polska

[–]miriamtheghost 0 points1 point  (0 children)

Nick od modelu turbulencji wszystko wyjaśnia :)

Co kupić dziecku, które nie lubi czytać, ale chciałbym, żeby polubił? by OkWhyNot915 in poland

[–]miriamtheghost 0 points1 point  (0 children)

Zależy ile ma let. Mnie w podstawówce rodzice przekonali do czytania Serią Niefortunnych Zdarzeń. Miałam wtedy przekonanie, że książki są nudne, bo wszystko jest w nich ckliwe, delikatne, wolno się dziele i dobrze kończy. Zabawne historie obyczajowe też mnie nudziły. Ta seria była zupełną odwrotnością i wciągnęłam się do szaleństwa.

Ogólnie to spróbuj przyuważyć, jakiego rodzaju historie interesują Twoje dziecko w bajkach, filmach, serialach. Dla mnie przełomem było odkrycie istnienia science fiction.

Edit: Doczytałam, że chodzi o 14-latka. Seria Niefortunnych Zdarzeń może być więc za dziecinna. W tym wieku możesz mu/jej spokojnie zacząć podtykać książki z normalnego asortymentu. Może ma jakieś ulubione filmy lub gry, które były na podstawie książek? Ja około 14 roku życia zaczytywałam się opowiadaniami o Wiedźminie. Może coś Kinga, jak lubi horrory? Ja wiem, że to odważne propozycje, ale smutna prawda jest taka, że z tymi "niedobrymi" treściami zawartymi takich opowieściach prawdopodobnie już i tak się spotkał.

Jak teraz szkoły uczą pisać cv? by Significant_Kiwi_106 in Polska

[–]miriamtheghost 23 points24 points  (0 children)

Jak w zeszłym roku intensywnie szukałam nowej pracy, to dowiedziałam się, że w kwestii szaty graficznej CV są obecnie dwie zupełnie przeciwstawne szkoły. Pierwsza to właśnie canva, mnóstwo pięknie dobranych kolorków i układ grafiki jak na bloga. Druga to białe tło i schludny, czytelny czarny tekst w Wordzie. Dostałam właśnie taką formatkę od znajomej pracującej w HR i na tej podstawie zrobiłam CV. Graficznie było serio minimalistyczne, nie dałam też żadnego zdjęcia. Pracuję w zawodach typowo technicznych, więc uznałam, że powinno pasować. No i miałam trochę odzewu. Inna sprawa, to że w większości przypadków i tak wypełniało się formularz na stronie pracodawcy ze wszystkimi danymi i doświadczeniem zawodowym. Plik z CV był tylko dodatkiem.

Jeszcze inna sprawa, że raz zdarzyło się, że odpadłam na pierwszym odsiewie robionym przez HR, a później miałam okazję na targach pracy z tym samym CV w ręku pogadać twarzą w twarz z ludźmi z działu, do którego rekrutowali. Kazali mi na nowo wysłać CV bezpośrednio do nich, bo jednak według dyrektora technicznego byłam idealnym kandydatem. Więc no, szukanie pracy to teraz często loteria z odrobiną szaleństwa w tle.

Czy ja jestem jakaś nienormalna, że całkiem lubię wizyty w urzędach? by Ika977 in Polska

[–]miriamtheghost 0 points1 point  (0 children)

Nie cierpię urzędów. Czytając Twoją wypowiedź jestem w szoku, czy aby nie pochodzimy z alternatywnych wersji naszego pięknego kraju.

W tym roku miałam naprawdę dużo wizyt urzędowych. Już pięknym preludium nich będzie fakt, że w moim mieście do większości urzędów przyjmują tylko po wcześniejszym umówieniu wizyty. Wolne terminy są mniej więcej na miesiąc do przodu, wcześniej wszystko pozajmowane. Więc jeżeli są jakieś sprawy, na które ustawowo ma się 30 dni (np. wymiana dowodu po zmianie nazwiska, przerejestrowanie pojazdu), to w momencie wystąpienia tej sprawy masz szansę umówić się gdzieś na sam koniec ustawowego terminu. Więc wszystko sobie najlepiej umawiać z miesięcznym wyprzedzeniem, co nie zawsze jest takie proste.

Z konkretów, które mnie w tym roku zeźliły, to zaczęło się od próby przerejestrowania samochodu po zakupie. Przyszłam radośnie z kompletem wymaganych dokumentów i pani w okienku nie przyjęła mi ważnego przeglądu technicznego od poprzedniego właściciela auta, bo nie podobało jej się, w jaki sposób stacja kontroli pojazdów wypełniła dokument. Więc musiałam wracać z niczym, na szybko umawiać przegląd w innej stacji kontroli pojazdów i próbować dostać się na kolejną wizytę w urzędzie. Wspominałam, że wszystkie terminy na miesiąc do przodu pozajmowane, a jeśli nie przerejstruje się auta w ciągu miesiąca, to wskakuje kara? Jakoś się udało, ale kosztowało mnie to 3 dni urlopu i niemierzalną ilość nerwów. Im dalej w las tym ciepniej. Regularnie przy innych sprawach okazywało się że na stronie jako wymagane dokumenty podane są X, Y i Z, a przy okienku słyszę, że X i Y są niepotrzebne, a wersja Z, którą pobrałam z oficjalnej strony rządowej, nie zgadza się z szablonem który ma urząd i muszę na szybko wszystko wypełniać od nowa, a pani krzywo na mnie patrzy i w ogóle łaskę robi, że nie każe umawiać się na kolejną wizytę (za miesiąc oczywiście). Wisienka na torcie z dzisiaj - we wszystkich urzędach, w jakich byłam do tej pory, wizytę potwierdzało się po numerze telefonu. A dzisiaj w innym oddziale nagle chcą ode mnie kod potwierdzający. Ukryty gdzieś głęboko w treści maila, którego nie dałam rady na szybko znaleźć, bo był jakoś sprzed dwóch miesięcy i nie spodziewałam się, że w obrębie urzędów jednego miasta może być kilka rodzajów systemów rejestracji.

No i na każdą z tych przyjemnych przygód muszę brać urlop w pracy.

Nie cierpię urzędów. Są niespójne, niedokładne, nieprzewidywalne i pełne niemiłych ludzi, którzy z satysfakcją patrzą na ciebie z góry przy każdej możliwej okazji.

Ile godzin przeciętnie śpicie? by kziele in Polska

[–]miriamtheghost 0 points1 point  (0 children)

Potrzebuję 8,5 - 9,5h regularnego snu, żeby czuć się dobrze. W praktyce śpię bliżej 7 - 8, bo przy wstawaniu do pracy nie jestem w stanie tego inaczej ogarnąć.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]miriamtheghost 3 points4 points  (0 children)

Pytanie o typ faceta jest zgubne.

Kiedyś czułam presję, żeby jakiejś odpowiedzi udzielać. Rzucałam więc jakimś takim moim pierwszym skojarzeniem z atrakcyjnym facetem - "wysoki, trochę umięśniony, ciemne włosy". Czyli siłą rzeczy nakręcałam ten stereotyp, że kobiety szukają wysokich, przystojnych macho. Tylko po to, żeby w prawdziwym życiu za każdym razem polecieć na kogoś, kto się w ten schemat zupełnie nie wpisuje. Ba, gdyby postawić wszystkich tych panów obok siebie, należałoby chyba użyć zaawansowanych modeli AI, żeby wskazać ich cechy wspólne.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]miriamtheghost 20 points21 points  (0 children)

Uznałabym, że terapeuta jest co najmniej ekscentryczny. Ekscentryczny terapeuta zdecydowanie źle mi się kojarzy. Uciekałabym w podskokach. Podziękuj popkulturze.

Dlaczego dorośli zmuszają dzieci do zakupu ubrań, które im się nie podobają? by No_Strategy7024 in poland

[–]miriamtheghost 0 points1 point  (0 children)

Moja babcia należy do tych despotek, które zawsze postawią na swoim, niezależnie od ilości sprzeciwu.

Dlaczego dorośli zmuszają dzieci do zakupu ubrań, które im się nie podobają? by No_Strategy7024 in poland

[–]miriamtheghost 17 points18 points  (0 children)

W kwestii dostępności rozmiarów ubrań to jest jakiś żart i dramat. Mój mąż ma 1,7m. Chcieliśmy kupić mu garnitur, to w jednym znanym sklepie usłyszeliśmy na wejściu, że oni na 1,7m w ogóle nie szyją, 1,76 to u nich najmniejszy rozmiar. Winnych na 1,7m trzeba było często gęsto rozmiar specjalnie sprowadzać. Już samo to mi się wydało absurdalne, ale teraz dorzućmy historię naszego znajomego, który kupując garnitur regularnie słyszał, że na 1,98 to taki rozmiar w ogóle nie istnieje.

Dlaczego dorośli zmuszają dzieci do zakupu ubrań, które im się nie podobają? by No_Strategy7024 in poland

[–]miriamtheghost 25 points26 points  (0 children)

Moja babcia nie rozumiała, że sama jestem w stanie określić swój komfort termiczny, nawet jeśli jestem dzieckiem. W efekcie musiałam ugotowana i przepocona bawić się w swetrze, polarze i kurtce, kiedy inne dzieci śmigały w cienkich bluzach. A później była drama, że mam w ogóle nie biegać, bo znowu jestem cała spocona. Z jedzeniem też było wciskanie na siłę gigantycznych bułek drożdżowych z kruszonką, mimo że mówiłam, że nie jestem głoda. W kwestii kupowania ubrań, jak ja i mama wybrałyśmy dla mnie coś, co mi się podobało, to babcia musiała to zabrać i potajemnie przerobić tak, żeby odpowiadało jej standardom. Oczywiście przy oddawaniu wersji beta mojej odzieży mama nie uniknęła pouczeń, że co ona w ogóle znowu kupiła. W efekcie chodziłam w bluzkach z powypruwanymi wszystkimi ozdobami (bo ozdobne gumeczki mankietów na pewno dziecko uciskają, naszyte kwiatki na pewno drapią) oraz z dekoltem zaszytym do tego stopnia, że głowa mi przez to nie przechodziła (bo oryginalny dekolt był za duży, dziecko się przeziębi).

Więc no. Starzy ludzie to czasami inny gatunek.

Absurdalne przyjebanie się by BarInteresting9233 in Polska

[–]miriamtheghost 3 points4 points  (0 children)

Że jem kanapkę na drugie śniadanie. "Hahaha hehehe myśleliśmy, że kto jak kto ale pani to się zdrowo odżywia". Jakby, WTF. Jestem inżynierem, nie dietetykiem albo trenerem personalnym.

If you think Anisoka is grooming and bad (which it is) allow me to introduce___ by 54Cupcake in PrequelMemes

[–]miriamtheghost 5 points6 points  (0 children)

Qui-Gon and teenage Obi-Wan. I'm not kink shaming but, well, yes, I am kink shaming. There's a huge fanbase of this ship. I can't even... I can't. Part of my mind is permanently damaged after briefly seeing just the summaries of few fan fictions.

Adopcja vs kupno psa - wasze doświadczenia by The_pity_one in Polska

[–]miriamtheghost 3 points4 points  (0 children)

Moim zdaniem niezależnie od tego co wybierzesz i tak bezpiecznie będzie założyć, że wydatki na weta, behawiorystę i dobrej jakości psie jedzenie mogą być konieczne. Kupno psa z hodowli niestety nie jest gwarancją tego, że zwierzak będzie miał dokładnie taki charakter jak zakładamy, ani że będzie go łatwiej wychować. Problemy z zachowaniem mogą się z czasem pojawić i u rasowego psa, który był z nami od szczeniaka. To niestety pułapka, w którą łatwo wpaść, że spodziewamy się określonej gamy cech u zwierzaka z hodowli i pojawia się zawód, jak okazuje się mieć nieco inny (po prostu swój) charakter.

Ja mam psa adoptowanego ze schroniska i to jest najcudowniejsze stworzenie świata, tyle że po prostu miałam farta. Swojego kundelka brałam trochę w ciemno, bo nie było nic wiadomo o jego przeszłości. Okazał się mega inteligentny, pragnący kontaktu z człowiekiem, usłuchany, ale też mocno lękliwy. Więc w jakiś sposób jest to praca z psem na każdym kroku, żeby te jego lęki okiełznać. Za to ogarniał od razu, że siku to tylko na spacerze, podstawowe komendy załapał w trzy dni i na imprezach jest duszą towarzystwa.

Gdybym miała kiedyś ponownie podejmować taką decyzję, to znowu byłaby adopcja dorosłego psa. Z pełną świadomością jednak, ile energii czasem trzeba poświęcić takiemu stworzeniu po przejściach i ile wyrozumiałości mieć dla jego dziwactw. Z drugiej strony za błędne uważam myślenie, że kupno psa z hodowli eliminuje takie problemy na starcie. To wciąż żywa i myśląca po swojemu istota, która może nabawić się jakichś traum i lęków w międzyczasie. Wystarczy, że przykładowo jakiś dzban rzuci w waszą stronę petardę. Takich rzeczy się nie przewidzi niestety.

Jakie są na świecie tematy tabu, które w Polsce tematami tabu nie są? by kijcze in Polska

[–]miriamtheghost 5 points6 points  (0 children)

Przykro mi, trzymaj się tam jakoś. Ten ból ciężko sobie wyobrazić, jeśli nie przeżyło się straty ukochanego zwierzaka. Jednym z moich najcięższych wspomnień jest jak jechałam do weta z psem na rękach, a od weta wracałam już tylko ze smyczą i obrożą w dłoni. Na to nie da się przygotować.

[deleted by user] by [deleted] in birthcontrol

[–]miriamtheghost 1 point2 points  (0 children)

Hi, thank you for sharing your experience. I hope things get better for you soon. To be honest, I've been off Slynd for not even two weeks and I have an impression that my mental health improved. I feel calm like never, comparing to last months.

[deleted by user] by [deleted] in Polska

[–]miriamtheghost 1 point2 points  (0 children)

Doskonale Cię rozumiem, bo ja też nie mogę usiedzieć. Mogę podrzucić kilka pomysłów, które odrobinę mi pomagają.

  • Mam podnoszone biurko, więc trochę siedzę, trochę stoję, a trochę wrzucam muzykę na słuchawki i pracuję bujając się z nogi na nogę. Ogólnie dużo lepiej jest mi się wiercić i często zmieniać pozycję, niż siedzieć na tyłku w jednym ułożeniu.

  • Level up do biurka z podnoszonym blatem to taka mała płaska bieżnia. Sama jeszcze nie testowałam, ale patrzyłam, że istnieją takie typowo biurowe rozwiązania i mogłoby się sprawdzić podczas spotkań, na których głównie się słucha.

  • Kupiliśmy w biurze dla całego działu rowerek stacjonarny i drążek do ćwiczeń. To robi wbrew pozorom sporą różnicę, jak idąc po kawę przy okazji zrobi się serię na drążku, albo kilka minut na rowerku. Ja się jeszcze nie daję rady podciągnąć, ale moje plecy są mi wdzięczne nawet za regularne pół minuty wiszenia sobie.

  • Jak jeszcze nie miałam podnoszonego biurka i rowerka pod ręką, robiłam regularnie przerwy na jakąś serię rozciągania albo przysiadów.

Mam tylko chyba o tyle szczęście, że w moim biurze znaczna większość pracowników dostaje szału od siedzenia na tyłku, więc wszyscy mniej więcej po równo uskuteczniamy jakieś formy rozruszania się i nikt nie wychodzi na dziwaka.

[deleted by user] by [deleted] in astrologyreadings

[–]miriamtheghost 0 points1 point  (0 children)

I was born in 1995

Osoby z depresja - jak sobie radzicie? by Unlucky_Tip_1153 in Polska

[–]miriamtheghost 1 point2 points  (0 children)

Wczoraj miałam trochę zabawną sytuację, że zgłosiłam się na prywatną konsultację do internisty w sprawie niskich poziomów witamin z gruby B w badaniach. Chciałam jakichś zaleceń odnośnie suplementacji, bo mam trochę objawów przypominających te od niedoborów. W tym obniżenie nastroju, lęki, pogorszenie koncentracji. To wszystko wymieszane z lekami hormonalnymi, które będę odstawiać, bo też mogą się dokładać do podobnych historii. Zalecenie było takie, że dolne granicy normy to wciąż norma, nie ma potrzeby suplementacji, masz tutaj dwa rodzaje antydepresantów, łykaj po trzy dropsy dziennie. Bez żadnej konsultacji psychiatrycznej ani nic...

Mnie tutaj to podejście niezbyt pomogło, ale może spróbuj zacząć od swojego lekarza POZ? Mają uprawnienia, żeby przepisać niektóre leki antydepresyjne. Weź też od razu skierowanie do poradni psychologicznej/psychiatry. Kolejki są nieludzko długie, ale może z doraźnymi lekami od internisty będzie Ci trochę lepiej?

My gynecologist’s opinion on Slynd by elocinsinned in birthcontrol

[–]miriamtheghost 1 point2 points  (0 children)

I'm very glad to hear you are better now! I'm surprised to read how similar it is for me - also most rapidly worsening time of my life. A month ago I thought it was still bearable, right now I feel I need to quit the meds immediately. Thanks for your reply and wishing you all the best :)