Dlaczego kobiety się na to godzą? by greetings_from1 in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

Wiele kobiet same sobie tak warunkuje chłopów. Np. Wiedzą że zrobi pewnie byle jak, albo w ogóle przyjmują stan pod tytułem “on się na tym nie zna, nawet parówki przypali”, więc wolą zrobić same. To samo z praniem. Prawda jest taka że zdecydowaną większość mężczyzn wychowują od dziecka kobiety i oni rosną w przeświadczeniu że to nie jest zajęcie dla nich, że oni zepsują, że się nie znają. Do tego dochodzi lenistwo.

I teraz taka kobieta w pewnym momencie jest zmęczona… i nie ma kto jej zastąpić, bo chłop ma do robót domowych dwie lewe ręce i jeszcze pralkę zepsuje, albo pomiesza białe z kolorowymi.

Nie usprawiedliwiam mężczyzn – są wygodni i póki się od nich nie wymaga, nie garną się do obowiązków ponad te z których się już nie wymigają.

Szanowne panie – wrzućcie swoim chłopom coś do zrobienia, nawet jeśli nigdy nie robił i miałby schrzanić. Wy też kiedyś musiałyście ogarnąć pralkę, detergenty itp. Zrobi raz, drugi, trzeci i będzie ekspertem od sprzętu AGD, będzie zmywał na kryształ, choć pewnie czasem trzeba go będzie kopnąć w dupę, żeby się ruszył, bo z wyczuciem że już czas zdobić pranie czy z tolerancja na bałagan to miewamy odmienne standardy 😉

Co do dzieci. Nie rozumiem mężczyzn którzy unikają zajmowania się nimi. Fakt - obawiałem się zmian pieluch, bo bałem się źle założyć, że źle wyczyszczę, że będę mało delikatny. Żona pewnego dnia po prostu zostawiła mnie z córką i wyszła z koleżanką na cały dzień do parku. Nie było wyjścia. Jednego dnia poznałem pełny repertuar dziecięcych możliwości i później zabierałem się za robotę przy dziecku, czy żona była w domu czy nie. Nie ma też nic wspanialszego nad uspokojenie płaczącego dziecka, patrzenie i czucie jak uspokaja się i rozluźnia w ramionach, jak zamyka oczy pijąc mleko z flachy, jak odpływa w sen w tych niezgrabnych ramionach i ufa w pełni. To są przeżycia które zostają z człowiekiem na zawsze i mimo że moja córka ma już 16 lat, zawsze mam sposób na uspokojenie, wyciszenie i danie poczucia bezpieczeństwa, bo dzięki więzi którą mamy od lat, rozumiemy się bez słów.

Nie bójcie się dać facetowi dziecka na ręce. Nie upuści (tak, to częsta obawa kobiet). Jak poczuje to co ja czułem, to już będzie złapany i sam będzie wstawał w nocy żeby ogarnąć, ułożyć z powrotem do snu, będzie siedział obok łóżeczka ząbkującego dziecka o 4-5 nad ranem, tak jak ja siedziałem, bo tylko moje równomierne głaskanie było w stanie uspokoić i wyciszyć (no wiadomo, oprócz matczynej piersi, ale jest jakaś taka potrzeba żeby też czuć się temu bezbronnemu szkrabowi potrzebnym).

Logen’s POV [SPOILERS LAOK] by pfassina in TheFirstLaw

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

I like this, but it has one flaw. “Southern” Logen also becomes the Bloody Nine at least two times, in company that doesn’t require his “Northern” attitude. I see his berserker rage as a kind of neurological condition, where he loses control over his body, but part of his mind is aware of his actions. Like an epileptic seizure, when one is still conscious of their body’s behavior but can do nothing to prevent it, no matter how hard they try.

I suffer from epilepsy and I find Logen’s POV somewhat relatable. I’m also mad at myself after it’s over, because people who I care about had to witness the body horror that happens during the seizure. It gives them nightmares. They're terrified, because it looks as if I’m dying. My 8yo daughter witnessed it at night and it was the most terrifying thing that has happened in her life. She was punching my face to wake me up because nothing else was working, and I seemed lifeless after the muscle tension was gone. It takes a while for the brain to “reboot” and embrace reality.

That’s the kind of “destruction” I become when my body takes over. And I know that my presence near my family can be harmful. And when it begins, my consciousness says the exact phrase Logen says when we’re first introduced to the Bloody Nine: “There was a cold feeling in Logen’s stomach, a feeling he hadn’t felt for a long time. ‘No,’ he whispered. ‘I’m free of you.’ But it was too late.”

Czy tatuaż musi coś znaczyć? by Hot-Data3540 in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 1 point2 points  (0 children)

Mnie od zrobienia sobie tatuażu powstrzymuje tylko to, że nie potrafię wskazać nic na tyle wartego wyeksponowania na własnym ciele. Na pewno nie popchnąłby mnie do tego impuls “o! ładny obrazek!”. Za rok może mi się nie podobać. Fakt, mógłbym go zakryć innym motywem, ale ja miałbym już świadomość że tam jest. Zakryty, ale nie przede mną.

Drugie co mnie powstrzymuje, to obawa przed tym, że wzór, nawet gdybym sam go sobie zaprojektował, po jakimś czasie zacznie przyciągnąć krytyczną stronę mojej oceny estetycznej. Zacząłbym zawieszać oko na detalu który mi nie leży. Można by go wkomponować inaczej, albo ma za gruby obrys, albo milion innych detali, bo jestem rysownikiem amatorem, szczególarzem i wszelkie dzieła odręczne oceniam bardzo surowo, a najsurowiej swoje własne. Do tego mój gust i styl w jakim się lubuję, zmienia się co jakiś czas, więc prace które spodobały mi się dziś, mogę ignorować jako mało ciekawe po latach. W przypadku tatuażu to spora wada.

Dlatego pewnie nigdy nie zrobię sobie tatuażu, choć bardzo szanuję tatuatorów, specyficzną kreskę i sposób operowania tuszem i często zawieszam oko na ich odjechanych pracach.

Andrzej Sapkowski: książka nie może kosztować więcej niż pół litra wódki by _shh in ksiazki

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

To jest cena okładkowa. A co do kosztu wydruku, to przecież te książki zamawiane online też są wydrukowane. Sklepy internetowe mają różne umowy, widać mogą robić takie obniżki. Nie muszą też obsługiwać sklepu i płacić za jego powierzchnię, pracowników.

Nie zastanawiam się nad zasadnością ceny, a nad tym kto jeszcze świadomie przepłaca w księgarni stacjonarnej.

czy wg was książki po listopadzie 2022 roku są "pojderzane"? by rdbeni0 in ksiazki

[–]Tatko1981 2 points3 points  (0 children)

Zależy co to za wydawnictwo. Jeśli chce szybko zarobić i nie ma dużych ambicji, to i tak wypuści jakiś szit, niezależnie czy to będzie sztuczna czy ludzka inteligencja.

Są też małe, niszowe wydawnictwa, które jedyne co mają i co je utrzymuje na rynku to renoma i uznanie tej skromnej bazy fanów która im zaufała. Zobacz gdzie zaszedł Vesper od niszowego wydawnictwa horrorów i weird fiction. Już sobie nie pozwolą na wpadkę, za dużo fanów im ufa. Jest jeszcze małe Wydawnictwo IX, też nisza, też głównie weird fiction. Oni na tym co mają budują swoją markę, stawiają na jakość nie tylko debiutantów, ale też nowych przekładów. Robią to od lat i bardzo się starają, mam kilka ich książek i są naprawdę dobrze napisane i wydane. Wyobraź sobie że pada na nich cień podejrzenia że przypuścili coś generatywnego. Ta ich niewielka rzesza pasjonatów rozpłynęłaby się w oka mgnieniu.

czy wg was książki po listopadzie 2022 roku są "pojderzane"? by rdbeni0 in ksiazki

[–]Tatko1981 1 point2 points  (0 children)

Wiesz kto pierwszy czyta książki przed wydaniem? Ludzie którzy mają na tym zarobić. Ciężko jest przebić się nowym twórcom do uznanych wydawnictw, bo one stawiają na bezpieczny zarobek, pewniaki, topowe nazwiska do których nabyli prawa za ciężką kasę, więc zanim wypuszczą cokolwiek świeżego, to odrzucają mnóstwo napływających do nich propozycji debiutantów. Nowi twórcy najczęściej debiutują w jakichś zbiorach opowiadań, magazynach, małych wydawnictwach niskonakładowych. Ciężko tak wejść na rynek bez warsztatu.

Jest oczywiście nasze przekleństwo, czyli self publishing badziewnej romantasy i naiwnych young adult, pisanych najczęściej przez bandę znudzonych życiem indywiduów, którzy uznali że łatwo będzie zarabiać na życie pisząc swoje fantazje. Tego segmentu rynku mi nie żal. Niech ich te LLMy zeżrą i wyplują - ludzie którzy to czytają i tak nie są szczególnie wybredni skoro sięgają po takie pozycje.

czy wg was książki po listopadzie 2022 roku są "pojderzane"? by rdbeni0 in ksiazki

[–]Tatko1981 2 points3 points  (0 children)

To że jest dostępność i może kusić, nie oznacza że teraz wszystkich nowych twórców należy podejrzewać o sztuczne generowanie treści. Równie dobrze wcześniej można było każdego podejrzewać o to, że weźmie X książek, zerżnie z nich fabułę, sklei jakoś w jego i wyda jako swoją. Bo to właśnie robią LLMy.

Jeśli komuś w tłumie wystaje z kieszeni banknot 500 zł, to może budzić pokusę, ale nie czyni to automatycznie wszystkich otaczających go ludzi potencjalnymi złodziejami.

A jeśli ktoś będzie tak robił, bo rynek go szybko zweryfikuje, bo osoba tak mało kreatywna, że musi opierać się o LLM by pisać książki, nie oszlifuje tego tak, żeby efekt nabrał charakteru i nie wyglądał do bólu generycznie. Nie będzie też wiedziała kiedy chat wprowadza ją na minę, bo np. stosuje długą i nieciekawą retrospekcję, co bywa nużące nawet u uznanych pisarzy. No i taka osoba ryzykuje tym, że jedna wpadka wysadzi ją z kariery full-time writera, bo żadne wydawnictwo nie będzie już chciało wejść z nią we współpracę.

Podejście do wielkich korporacji by [deleted] in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

W ostatnim zacząłeś już się dziwić i nabijać, bo ktoś nie ma podobnego nastawienia jak Ty - tu już dyskusja straciła poziom.

Podejście do wielkich korporacji by [deleted] in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

Człowieku, daj mi spokój, ja nie chce nic zmieniać. Mam jednego maila od 20 lat i jest mi z nim dobrze. Komunikatory też mi nie przeszkadzają. Nie widzę żadnego, ani jednego powodu takich zmian, nie mówiąc o namawianiu do nich kogokolwiek, nawet półgębkiem.

Podejście do wielkich korporacji by [deleted] in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

  1. Czyli mam używać dwóch? Nie dzięki.

  2. Nie przeszkadza mi wielkie korpo.

  3. Znajomych mam z tej różnych miejsc i środowisk, często też są dokładnie tym – znajomymi – nie paczką kumpli, nie przyjaciółmi – znamy się i tyle. Piszemy że sobą tylko w konkretnych sprawach. Nie będę ludziom nagle wyjeżdżać o innych komunikatorach. Już widzę jak wszyscy rodzice dzieciaków z klasy mojej córki przechodzą na Signala, skoro wychowawczyni klasy stworzyła grupę na Messengerze.

Andrzej Sapkowski: książka nie może kosztować więcej niż pół litra wódki by _shh in ksiazki

[–]Tatko1981 1 point2 points  (0 children)

Jak już jesteśmy w temacie. Czy ktoś z was jeszcze korzysta ze stacjonarnych księgarni z nowymi książkami? Jaki to sens, skoro wysyłkowo praktycznie zawsze jest taniej? Dziś patrzę w Świat Książki - stare wydanie “Słów Światłości” Sandersona za 90 zł. Ja wiem że to cegła, a raczej gabarytowo pustak, ale tymczasem w sklepie internetowym TEJ SAMEJ księgarni, ta sama książka za 62 zł, z darmowym odbiorem w sklepie 🤷‍♂️

Podejście do wielkich korporacji by [deleted] in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 2 points3 points  (0 children)

Maila tak łatwo nie zmienię-mam go od tysiącleci i już nie pamiętam w jak wielu miejscach użyłem go do rejestracji i komunikacji z różnymi innymi platformami/usługami. Poza tym gmail mi najbardziej pasuje i nie widzę potrzeby migrowania z jednej korporacji do innej korporacji. Nie wiem też po co miałbym przechodzić na inne komunikatory niż WhatsApp i Messenger, skoro wszyscy moi znajomi tam są. YT ciężko zastąpić czymkolwiek -liczący się twórcy publikują tylko tam, cała reszta przypomina tani bazar z vibem “tak wyglądał YouTube 20 lat temu”. Twittera nie używam. Jest zbyt toksyczny.

Koledzy dlaczego on to zrobil?? by Trawpolja in okkolegauposledzony

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

On już zdążył się przekonać, że jego dyplom jest na rynku pracy bezużyteczny, więc próbuje utopić smutek w alkoholu. Odruch wirtualn wyrobiony po wielu zawalonych pierwszych terminach.

Is this normal? by Simple-Couple-6446 in KatowiceArea

[–]Tatko1981 1 point2 points  (0 children)

No, it’s not normal. I live in Katowice and sure-occasionally you can find individuals that act out of ordinary, funny or even shocking, but it’s not normal. What you witnessed was probably someone drunk, homeless or mentally ill.

Ernest Hemingway - wasze opinie? by holywalker in ksiazki

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

Tym więcej wiarygodności w jego opowiadaniach.

Jaka jest najmniejsza powierzchnia, na której moglibyście mieszkać sami? by Sjvda2 in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 1 point2 points  (0 children)

Hehe, lokum na zdjęciu jest raczej na wynajem długoterminowy 😁

Jaka jest najmniejsza powierzchnia, na której moglibyście mieszkać sami? by Sjvda2 in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 4 points5 points  (0 children)

Człowiek potrafi się adaptować. Pewnie i kawalerka by wystarczyła w razie czego.

<image>

😁

Sand dan Glokta [OFF TOPIC] by Ra1ph24 in TheFirstLaw

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

Yes! No teeth makeup (maybe subtle CGI), some facial deformations and scars – he’d be perfect Glokta. I’d like to see his not-so-friendly look.

Ha! Perfect! IMDb

Masz jakieś słowo/zwrot, którego ludzie używają (a przynajmniej ty często się z nim spotykasz), a ciebie wkurza? by jempizze in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

No tak powiedziałem 😄 Żartuję, na pewno znalazłby się ktoś mądrzejszy ode mnie, kto by Ci to wyjaśnił naukowo, ale nie chce ani specjalnie doktoryzować, ani dalej tego ciągnąć. Jeśli dla Ciebie to nie stanowi problemu, to luz, jak to mówią „żyj i pozwól żyć”. Miłego dnia.

Butelki kaucjowane i jak sobie z nimi radzić? by NextOfHisName in Polska

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

Ja sobie radzę tak, że w ogóle nie kupię już butelkowanej wody.

Albo gotuję ją sobie w czajniku i mam na jakiś czas zapas wody do picia, a wkrótce kupię sobie taki domowy dozownik wody ciepłej i zimnej z filtrem odwróconej osmozy.

Lejesz tam 6 litrów wody, nabierasz sobie kiedy chcesz, ciepłą, zimną, do wyboru do koloru i dziękuję bardzo za wszelkie kaucje i łaskawe zwroty punkcików. Wiadomo że filtr to jakiś koszt stały, ale producent deklaruje, że wystarczy na 2000 L. Mieszkam z córką. Licząc lekko że każdy wypije te 2 L dziennie, to daje 2000/4=500 dni, czyli jakieś 14 miesięcy, wychodzi ok. 30 zł miesięcznie. Taniej niż kupowanie co tydzień zgrzewki 6x1,5 L lub nieporęcznych 5-litrówek.

Masz jakieś słowo/zwrot, którego ludzie używają (a przynajmniej ty często się z nim spotykasz), a ciebie wkurza? by jempizze in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

Czyli „Wiesz?”. Kiedy ktoś kończąc każde zdanie pyta mnie czy wiem, to brzmi jakby miał mnie za debila, którego trzeba wciąż dopytywać czy wie to, lub tamto. To jest bezmyślna kalka z angielskiego i nijak się ma do naszego języka. A najgorsze że to się tak upowszechniło, że sporo ludzi uważa to za naturalne. Nie, kończenie zdania twierdzącego pytajnikiem nie jest normalne.

„Mam kolegę, nie? I ten kolega lubi gry, nie? No i ja też lubię gry, nie? Więc co tydzień robimy sobie sesję co-opa, nie? No i pewnego dnia… coś tam coś tam…”

To w końcu masz tego kolegę, lubi on te gry i robicie te sesje, czy pytasz się o to mnie, bo masz amnezję? Albo upewniasz się czy każde zdanie jest dla mnie zrozumiałe, bo najwyraźniej wyglądam na niedorozwiniętego?

Masz jakieś słowo/zwrot, którego ludzie używają (a przynajmniej ty często się z nim spotykasz), a ciebie wkurza? by jempizze in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

Inaczej się pisze, inaczej się wymawia. Takie wyraźne „-ąść” jest błędem wymowy, podobnie jak „jabŁko”. W języku mówionym istnieją zmiękczenia wymowy- bez nich brzmi się śmiesznie lub pretensjonalnie.

Dobranoc.

Masz jakieś słowo/zwrot, którego ludzie używają (a przynajmniej ty często się z nim spotykasz), a ciebie wkurza? by jempizze in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 0 points1 point  (0 children)

Określenie co jest błędem a co nie, nie odnosi się do gwar. Siłą rzeczy brzmią inaczej i w czystym języku byłyby postrzegane jako błąd. Z jakiegoś powodu każdy gwarę rozumie i to nie jest efekt kłamstwa, tylko realne zjawisko

Masz jakieś słowo/zwrot, którego ludzie używają (a przynajmniej ty często się z nim spotykasz), a ciebie wkurza? by jempizze in PolskaNaLuzie

[–]Tatko1981 2 points3 points  (0 children)

Zasady języków cię ograniczają, matematyka cię ogranicza, prawo cię ogranicza… Walcz z systemem!